Norwegian walczy o życie

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
04 maja 2020 09:00
23 komentarzy
Zmiejszenie oferowania nawet 45 proc., tymczasowe zwolnienie aż 80 proc. załogi, renegocjacje umów leasingowych. Norwegian walczy o życie.
Reklama

Warto śledzić aktualną sytuację, a przede wszystkim, plany norweskiej taniej linii, nie tylko, dlatego, iż jest to trzecia, co do wielkości europejski przewoźnik. Najistotniejszy jest jej eksperyment z rozszerzeniem taniego latania na połączenia interkontynentalne. Rozwój sprawił, iż w ostatnich kilku latach praca przewozowa przewoźnika, mierzona w RPK (Revenue passenger kilometers, czyli liczba przewiezionych pasażerów razy przebyta przez nich odległość) rosła w oszałamiającym tempie. Indeks wzrostu oscylował wokół 130 proc. Linia szybko zwiększyła swoją flotę B787 do 37 samolotów. Najszybciej rozwijała połączenia dalekiego zasięgu. To, dlatego w ciągu dziesięciu lat, od roku 2008 zwiększyła liczbę przewiezionych pasażerów czterokrotnie do 36 milionów, a przychody aż siedmiokrotnie.


Linia miała jednak rosnące problemy wewnętrzne związane z uruchamianiem kolejnych baz ulokowanych poza Skandynawią i operacjami do USA. Jej tempo rozwoju okazało się zbyt szybkie i linia od roku 2017 ponosiła duże straty finansowe. Jednak to wszystko nie zniechęciło IAG do złożenia, w połowie roku 2018, formalnej oferty przejęcia linii. Tuż po tym Norwegianem zainteresowała się Grupa Lufthansa. Było to potwierdzenie, ze giganci wierzą w przyszłość taniego latania na trasach interkontynentalnych. Uważają, że w przyszłości, Norwegian może być jednym z głównych graczy i potrzebuje jedynie silniejszego zaplecza finansowego i wewnętrznej restrukturyzacji. Oferta została odrzucona i przewoźnik rozpoczął proces zmian własnymi siłami. Głównym elementem było nie tylko zatrzymania ultra szybkiego tempa rozwoju, ale ograniczanie siatki i koncentrowanie się na trasach o wysokiej rentowności. W pierwszych dwóch miesiącach sezonu Zima 2019/2020 oferowanie linii, mierzone w ASK (oferowane fotelo-kilometry) spadło o ponad 25 proc.

Pandemia i zawieszenie latania na długie miesiące stanowi dla linii śmiertelne niebezpieczeństwo. Wsparcie finansowe od rządu Norwegii, w formie niskooprocentowanego kredytu, może jedynie pomóc linii utrzymać się na powierzchni. Dotychczas otrzymała jedynie niecałe 30 mln euro (300 mln NOK), a jak twierdzi, potrzebuje aż 3 mld koron, aby utrzymać płynność finansową do końca roku, czyli w okresie, gdy trwać będzie prawie pełny stan hibernacji. Rząd norweski wstępnie zobowiązał się do takiej pomocy przy spełnieniu określonych warunków. Jednak konieczny jest długoletni plan, który pokaże drogę do zbudowania nowego Norwegiana, linii zdolnej trwale utrzymywać stabilność finansową własnymi siłami. Tego na pewno oczekiwać będzie rząd norweski oraz akcjonariusze. A potem? Przewoźnik może tylko mieć nadzieję, że za kilka lat, gdy miną najgorsze skutki pandemii, a on sam udowodni, że proces restrukturyzacji przyniósł pozytywne efekty, zgłosi się ponownie poważny inwestor. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza zwiększa to, iż w tym okresie nie powinien pojawić się żaden nowy poważny gracz na rynku tanich przewozów dalekiego zasięgu. Jednak to tylko nadzieja. Linia musi złapać równowagę i utrzymywać ją samodzielnie. Dziś (4.05) odbędzie się specjalne walne zgromadzenie akcjonariuszy linii. Kilka dni wcześniej zarząd przedstawił plan ratunkowy.


Zakłada on między innymi:
  • tymczasowe zwolnienie aż 80 proc. załogi,
  • renegocjacje umów leasingowych. Ze 147 samolotów, którymi dysponuje obecnie 92 są wynajmowane. Część zobowiązań leasingowych ma być przekształcona w obligacje. Łączna kwota oszczędności ma tu wynieść aż 500 mln USD.
Przewoźnik zakłada, że flota nowego Norwegiana będzie liczyła od 110 do 120 samolotów. W najlepszym okresie było to 168 egzemplarzy. Linia jest przygotowana na dwa scenariusze stopniowego powrotu rynków do normalności. Jednak w każdym z nich do końca roku 2020 skala operacji będzie minimalna. Dopiero rok przyszły będzie okresem stopniowego zwiększania oferowania. W scenariuszu spokojnym docelowe oferowanie będzie osiągnięte na całej siatce dopiero w pierwszym kwartale 2022, a w ostatnim kwartale 2021 będzie stanowiło jedynie 75 proc. możliwości. W scenariuszu optymistycznym, na trasach średniego zasięgu stan normalności będzie osiągnięty już w trzecim kwartale 2021, natomiast na trasach dalekiego zasięgu w pierwszym kwartale 2022.


Nowy Norwegian:
  • w porównaniu z rokiem 2019 zmniejszy oferowanie o 35-45 proc..
  • poprzez lepsze dostosowanie oferowani do popytu będzie starać się zwiększyć średnie wpływy jednostkowe.
  • w każdym przypadku najważniejszym czynnikiem uwzględnianym przy restrukturyzowaniu siatki będzie rentowność.
  • dokona zmian rozkładowych, aby lepiej wykorzystywać załogi i poprawić punktualność.
  • na trasach średniego zasięgu skoncentruje się na swoich bazach skandynawskich. Tu zmniejszenie oferowania będzie relatywnie małe – o 9 proc. do krajów UE i o 4 proc. wewnątrz Skandynawii. Natomiast na pozostałych połączeniach drastyczne cięcia – aż o 70 proc. Cięcia źle wróżą części połączeń z Polski.
  • na trasach dalekiego zasięgu, na głównych trasach, które określa, jako hub to hub, redukcja wyniesie 15 proc.. Na trasach hub to secondary (mniejsze aglomeracje) – o 48 proc.. W przypadku secondary to secondary aż o 65 proc. W USA, dla Norwegiana huby to JFK i LAX. W Europie najważniejszy port to Gatwick.
  • lepiej uwzględni sezonowość ruchu interkontynentalnego. Maksymalny stosunek przychodów w lecie i w zimie to 2 do 1.
Czy te działania wystarczą? Wiele zależeć będzie od instytucji takich, jak banki i leasingodawcy, na które przewoźnik nie ma wpływu, ale na pewno, jakość jego planu restrukturyzacyjnego będzie brana, w negocjacjach pod uwagę.
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_5f897 2020-05-08 08:27   
gość_5f897 - Profil gość_5f897
@gość_3ff2b Tylko, że ewidentna przesadna reakcja całego świata (a przynajmniej większości) na tego wirusa a II WŚ to raczej inna liga.
Chciałbym dopytać co rozumiesz przez "finansowanie ewidentnej bańki lotniczej"? Finansowanie przez kogo? Turystów bo wg Ciebie "za dużo" latają i zwiedzają? Biznesmenów bo wg Ciebie powinni ustawiać kontrakty przez Skype? Czy może opisujesz zjawiska w małej skali jak dopłaty samorządów do połączeń Ryanaira?
gość_3ff2b 2020-05-07 11:17   
gość_3ff2b - Profil gość_3ff2b
Jeszcze raz powtórzmy - nie chodzi tu tylko o wirusa, ale o finansowanie ewidentnej bańki lotniczej. Ruch nie spadnie do zera, ale spadnie drastycznie w porównaniu do 2019 roku. I to będzie trwałe w przewidywalnej perspektywie. Gdy wybuchała II wojna światowa albo gdy się zaczynał Wielki Kryzys 1929, sytuacja nigdy nie wróciła do "normy" cokolwiek to by znaczyło. Była nowa rzeczywistość, choć oczywiście samoloty ciągle latały, samochody jeździły itd
gość_66614 2020-05-06 22:43   
gość_66614 - Profil gość_66614
20 lat temu doszło do ataków na WTC i podobnie jak dziś ludzie przestraszyli się latania. W Ameryce zajęło to trzy lata, ale w końcu lotnictwo cywilne wróciło do poziomu sprzed 11 września. Wprowadzono jednak dodatkowe środki ostrożności na lotniskach, które z nami pozostały. Z koronawirusem będzie podobnie. Być może do czasu efektywnej szczepionki, będziemy musieli latać w maseczkach. To jest do przeżycia.
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama