Kryzys: Plan LOT-u, a może jego brak?

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
28 kwietnia 2020 09:00
21 komentarzy
LOT podejmuje działania, aby zmniejszyć wynagrodzenia personelu latającego, opóźnić inwestycje oraz obniżyć koszty wynajmu samolotów. Nie mówi o prognozach popytowych, ale z niektórych wypowiedzi można wnioskować, że po roku sytuacja wróci do normy.
Reklama

W całym światowym i europejskim systemie transportu lotniczego, najsłabszym obecnie elementem są linie lotnicze. Kluczowe porty lotnicze nie zbankrutują i nie zawieszą trwale działalności, gdyż nie dopuszczą do tego państwa. Z liniami lotniczymi, w większości prywatnymi, jest inaczej. Dlatego powinniśmy na bieżąco śledzić, jakie podejmują działania, jak oceniają sytuację i na jakim etapie jest proces uzyskiwania niezbędnej pomocy finansowej od rządów.

Lufthansa istotnie zmniejsza swoją flotę i zdolności przewozowe, przewidując, że dopiero w roku 2022 lub 2023 popyt na przewozy lotnicze wróci do poziomu sprzed kryzysowego, czyli z roku 2019. Oczywiście chodzi o ten rynek, na którym Lufthansa działa. Grupa Lufthansy już zapowiedziała, że zwróci się do rządów czterech krajów o kredyty, które według nieoficjalnych źródeł mogą wynieść 10 mld euro.

Jeszcze bardziej drastyczne działania podejmuje Austrian. W jego ocenie powrót do normalności w roku 2023 to wariant optymistyczny.

Komisja Europejska zatwierdziła plan szwedzkiego rządu dotyczący udzielania przewoźnikom bardzo nisko opodatkowanych kredytów w łącznej kwocie 455 mln.

Niedawno rząd francuski przeznaczył gigantyczną kwotą 7 mld euro, jako pomoc dla Grupy AF/KLM. Na tę kwotę składa się 4 mld euro, będące kredytem bankowym gwarantowanym w 90 proc. przez państwo. Kredyt ten powinien być spłacony w ciągu roku, ale istnieje możliwość dwukrotnego rocznego przedłużenia. Państwo udzieli też bezpośredniego kredytu w kwocie 3 mld euro z trzyletnim terminem spłaty. Nawet, jeżeli uwzględnimy, że Grupa jest kilkunastokrotnie większa od LOT-u to i tak kwota jest ogromna. A, najprawdopodobniej, do pakietu dołoży się rząd holenderski. Szef Grupy już zapowiedział, że będzie musiała ona bardzo gruntownie i szybko przemyśleć cały swój model biznesowy. Ten pakiet pomocowy będzie musiał być zatwierdzony przez KE.

Kwoty kredytów dla dwóch gigantów europejskich pokazują, że w ocenie Grup i rządów kryzys będzie bardzo długotrwały – kilkuletni.

A PLL LOT?

Linia powtarza informacje, które wskazują, że w jej ocenie kryzys nie będzie ani bardzo głęboki, ani długotrwały. Daje do zrozumienia, że nie widzi potrzeb głębokich zmian w swojej strategii. Podejmuje działania, aby zmniejszyć wynagrodzenia personelu latającego, opóźnić inwestycje oraz obniżyć koszty wynajmu samolotów. Nie mówi o prognozach popytowych, ale z niektórych wypowiedzi można wywnioskować, że według niej po roku sytuacja wróci do normy.

I ta kwestia, jest kluczowa. Jeżeli tak będzie, to rzeczywiście nie ma co podejmować działań ograniczających znacznie i w miarę trwale zdolność przewozową.


Czy rzeczywiście Europa się myli, a LOT mamy rację? Uważamy, że jest to wyjątkowo mało prawdopodobne. Już obecnie wiadomo, że mamy do czynienia z gigantycznym kryzysem i rynku lotniczego i z ogólnym kryzysem finansowo-ekonomicznym. W tym pierwszym przypadku nienotowanym w historii, a w tym drugim, od lat siedemdziesięciu. Oczywiście zagraniczne linie i grupy wolą się przygotować na realistycznie "szary scenariusz". Chodzi tu o uzyskanie zgód związków zawodowych na ograniczanie funduszy płac. Ten element ma wręcz kluczowe znaczenie, szczególnie w okresie, gdy samoloty nie latają. Poza tym, gdy rzeczywistość będzie jaśniejsza, to zwiększenie zdolności przewozowych będzie dość prostsze. Gdy przewoźnik wykaże się znacznym nadmiarem optymizmu to skutki prawie na pewno będą fatalne.

Zarząd LOT-u prowadzi bardzo ryzykowną grę. Dlaczego? Tu możemy tylko dywagować. Powodów może być kilka:
  • W sytuacji, gdy prawie cała flota jest w leasingu operacyjnym znaczne zmniejszanie zdolności przewozowych jest bardziej niż trudne, czyli robimy dobrą minę do złej gry.
  • Nie jest prosta rezygnacja ze strategii, którą linia kierowała się przez wiele już lat, którą się szczyciła.
  • "I last but not least – CPK". Obecnie nasz rząd podkreśla, że nie ma powodu do rezygnacji z tego megalotniska. Ma być ono ważnym elementem wychodzenia z kryzysu. Ale ma być ono dla mega linii. Gruntowna rewizja planów strategicznych LOT-u oznaczałaby konieczność ponownego przyjrzenia się samym fundamentom projektu CPK.
Czy można uciec od rzeczywistości? O dziwo LOT właściwie nie lata od pięciu tygodni, a na temat rządowej pomocy cisza. A przecież płynność finansowa linii, jej zdolność kredytowa i trwałe środki własne są, oczywiście przy zachowaniu proporcji, zupełnie minimalne, w porównaniu z liderami europejskimi. Bardzo mało wiemy na temat sytuacji LOT-u sprzed kryzysu. Nie znamy wyniku finansowego za rok 2019. Ówczesnej płynności finansowej. Jednak czas swoistego sprawdzianu zbliża się nieubłaganie. Uważamy, że polskiej linii, w dłuższym horyzoncie czasowym, nie wystarczą niskooprocentowane gwarantowane przez państwo kredyty. Szczególnie, gdy rynek istotnie się skurczy, a zdolności przewozowe linii prawie nie. Nie mówiąc już o sytuacji, w której LOT będzie znów chciał wrócić na ścieżkę turborozwoju. Jednak wtedy uzyskanie wsparcia od państwa nie będzie możliwe. Nie dopuści do tego KE.

Na razie musimy czekać na pierwsze konkretne informacje dotyczące przyszłości.
Reklama
Tagi
lot plan kryzys

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_0436d 2020-05-02 19:03   
gość_0436d - Profil gość_0436d
Póki co Lot jest państwową spółką, którą się szczycił przez kilka lat rząd Prawa i Sprawiedliwości, w obliczu pandemii LOT wydaje się być dofinansowywany w sposób pośredni przez skarb państwa chociażby poprzez zlecanie przewozów cargo z Chin (wszystkie państwowe spółki zlecają te przewozy Lotowi nie wiadomo po jakich stawkach) i program #lotdodomu (nie wiadomo ile wynosi dofinansowanie rządowe do tego programu, LOT jest monopolistą z góry bez przetargu wybranym przez rząd). Albo pomoc skarbu państwa w sposób pośredni (zlecenia państwowych spółek jak KGHM i Orlen) lub bezpośredni jest gigantyczna, albo sytuacja jest już tragiczna w LOT-cie a wyjdzie na jaw zaraz po wyborach prezydenckich planowanych w maju.
Tak czy siak jest to niekorzystna sytuacja, w pierwszym przypadku LOT i rząd łamie wszelkie porozumienia odnośnie pomocy publicznej, tym bardziej że Lot dostał już taką pomoc parę lat temu, w drugim przypadku spółce grozi szybki bankructwo.
gość_04dec 2020-04-29 16:35   
gość_04dec - Profil gość_04dec
@ gość_8b80a

Nie jest istotne ile jest kilometrów do lotniska tylko ile czasu zajmuje dojazd dlatego forumowicz podał przykład Pyrzowic i lokalizacji CPK między Warszawą i Śląskiem. Jak pojedziesz furmanką na lotnisko które jest oddalone od Twojej wioski o 30 kilometrów to dojazd zajmie Ci więcej czasu niż dojazd na lotnisko oddalone o 150 kilometrów jadąc pociągiem 300 km/h. Poza tym sukces lotniska to również ilość połączeń które oferuje, ile pasażerów obsługuje i czy jest dochodowe a żeby do tego doszło to musi być jak największa ilość ludzi która będzie chciała z niego korzystać bo to już nie te czasy i łapanek na ulicach robić się nie da, LOL. I trzeba przyznać że faktycznie ilość ludzi w promieniu 150 km od jego proponowanej lokalizacji jest około 2 razy większa nie mówiąć już o istniejącej w całkiem dobrym stanie CMK a nie kolejowych szprychach których ogromna większość pozostanie tylko na papierze.
gość_a2c10 2020-04-29 13:37   
gość_a2c10 - Profil gość_a2c10
@gość_49cfc

Póki co dla LOT główny klient to Polacy i polski rynek. Tu słaby złoty nie pomaga, bo z perspektywy tego klienta drożeją wszystkie wyjazdy. Cała reszta może pomóc dopchać pokłady ale raczej nie zrekompensuje spadku wyjazdów ze strony Polaków. Przynajmniej na rok-dwa. Możemy podziękować PiSowi za jego najdebilniejszą możliwą reakcję na koronowirusa i wpędzenie nas w kryzys gospodarczy. Wirus to pech, ale głupia i nielegalna reakcja na niego to już w 100% wina PiS

Brak odwołania rezerwacji to nie głupota LOT tylko darmowe kredytowanie się kosztem klientów. Jeśli ktokolwiek kupił bilety na te loty to mają jakąś gotówkę na plus. Skoro loty zawiesza państwo nie linia to brak jest podstaw do odszkodowań. Ktoś wystąpi o zwrot, ktoś inny o voucher. Pieniądze tego pierwszego też masz za darmo na kilka tygodni zanim mu oddasz, oszczędzasz na odsetkach kredytowych. Zawsze więcej pieniędzy do kasy wpadnie niż wypadnie. Wystarczy mieć jakiekolwiek pojęcie o finansach by to zrozumieć. Sam zakaz lotów to także jest jakaś forma wsparcia LOTu czy szerzej lini lotniczych. Lataliby na pusto i płacili odszkodowania za odwołania. Wirus sam w sobie nie uniemożliwia realizacji lotu tylko popyt spadł do niemal zerowego poziomu. Kasując lot musieliby zrealizować lotu lub zapłacić odszkodowanie tej garstce, która jednak chciałaby polecieć. Brak popytu to ryzyko biznesowe, a nie czynnik obiektywny. Linia lecieć może, a ja jako pasażer chętnie skorzystałbym z niskich cen biletów nie popadając w paranoję przez głupią grypę
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama