×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Wiatrowski: To załamanie porównywalne do stanu po ataku na WTC


- Rynki finansowe na świecie się załamały w stopniu porównywalnym do stanu po ataku na WTC. Negatywny wpływ na branże turystyczną, w której transport lotniczy silnie partycypuje, może trwać nawet kilka lat - mówi Mariusz Wiatrowski, prezes poznańskiego lotniska.


W jego opinii istotne będzie to, jak epidemia COVID-19 zmieni postrzeganie różnych krajów, głównie tych o walorach turystycznych. 

Dotyczy to zarówno Dalekiego Wschodu, jak basenu Morza Śródziemnego, co jest szczególnie istotne z uwagi na przewozy czarterowe i regularny ruch sezonowy w okresie wakacyjnym. WHO ogłosiło stan pandemii, a rynki finansowe na świecie się załamały w stopniu porównywalnym do stanu po ataku na WTC, więc wiele wskazuje na to, że negatywny wpływ na branże turystyczną, w której transport lotniczy silnie partycypuje, może trwać nawet kilka lat - mówi prezes poznańskiego lotniska w rozmowie z Pasazer.com.

Wiatrowski zapytany czy decyzja o zawieszeniu praktycznie całego praktycznie ruchu lotniczego była zasadna odpowiada, że jak najbardziej. 

- To decyzja, która musiała uwzględnić wiele za i przeciw, ale najważniejsze jest życie i zdrowie Polaków, więc bez wątpienia te motywy należy uznać za najistotniejsze. Wielu zaraziło się w północnych Włoszech lub w innych krajach, do których choroba została przywleczona z Chin. Czy Włosi podjęliby równie radykalne środki, jak my teraz, gdyby znali skutki swoich zaniechań? Pytanie retoryczne… - mówi, dodając że decyzja została podjęta w odpowiednim czasie. 

Obserwując jak epidemia rozwijała się we Włoszech, Hiszpanii, Francji lub w Niemczech, to należy zauważyć, że decyzja o zawieszeniu lotów międzynarodowych i zamknięciu polskich granic dla obcokrajowców oraz wprowadzeniu 14 dniowej kwarantanny dla powracających Polaków, została podjęta w momencie, gdy liczba chorych na COVID-19 nie przekroczyła jeszcze 100 osób, a w tym samym czasie już tysiące osób było zarażonych w tych krajach. Z tego punktu widzenia decyzja została podjęta bardzo wcześnie - zapewnia Wiatrowski i przekonuje, że czas trwania pandemii i liczba zachorować, w tym ze skutkiem śmiertelnym, będą wywierać największy wpływ na naszą świadomość i obawia się, że to właśnie strach będzie tu największym wyzwaniem.



Rynek, to ludzie i ich potrzeby, które w dużej mierze (to truizm) tylko nasza branża potrafi zaspokoić. To pozwala myśleć pozytywnie o przyszłości rynku. Jednak w najbliższej perspektywie, to bezpieczeństwo naszych bliskich i nas samych, będzie busolą. Mam nadzieję, że świat, Europa, poradzą sobie z tym zagrożeniem szybciej, niż teraz jesteśmy skłoni przewidywać - przekonuje.

Szef wielkopolskiego portu uważa, że istnieje duże ryzyko, że epidemia najbardziej odbije się na przewozach związanych z rynkiem turystycznym, zarówno czarterowych, jak i regularnych, szczególnie w sezonie wakacyjnym. 

Inna będzie też sytuacja, gdy np. już za miesiąc usłyszymy, że ogniska epidemii zostały mocno wygaszone i są pomyślne rokowania, co do całkowitego opanowania zagrożenia chorobowego. Naturalnie, nie pozostanie to również bez wpływu na ruch migracyjny, czy biznesowy, ale myślę, że jednak w mniejszym stopniu. Z pewnością zmniejszy się również oferowanie na wielu trasach, co będzie ściśle związane z kłopotami finansowymi w jakie wpadną przewoźnicy i touroperatorzy, o czym już głośno, np. SAS zawiesił operowanie i zwolnił tymczasowo 10 tys. pracowników - mówi.

Wiatrowski przewiduje, że na zarządzanym przez niego lotnisku może nastąpić zmniejszenie przychodów jak i ruchu pasażerskiego sięgające nawet do 50 proc.

Lotnisko w Poznaniu obsługuje w dużej mierze ruch czarterowy (ponad 30 proc.), ale też biznesowy i migracyjny, więc mocno odczujemy negatywne skutki kryzysu, choć trudno teraz wyrokować, czy nastąpi zmniejszenie przychodów o 20, a może nawet o 50 proc. Niestety, wszystkie scenariusze są możliwe i to ze skutkiem na kilka lat. Branża wstrzymała oddech. Zobaczymy - mówi i dodaje: - Podobnie jak spadki przychodów, to zależy od realizowanego scenariusza, tzn. kiedy zaczniemy latać: w kwietniu, czy dopiero w czerwcu: od 20 do 50 proc.

Każdy dzień przestoju lotniska generuje dla lotniska wymierne straty. - Należy pamiętać, że porty lotnicze muszą przede wszystkim utrzymać infrastrukturę i zdolność operacyjnego działania, ponieważ są przedsiębiorstwami użyteczności publicznej i działają na rynku regulowanym, zachowując standardy wynikające z regulacji obowiązujących na całym świecie, gdzie bezpieczeństwo lotów, a więc pasażerów, jest pierwszą zasadą jaką się kierujemy. To powoduje, że nawet gdy nie ma przychodów, koszty w ogromnym procencie ponoszone są na niezmienionym poziomie. Zakładając, że przychody portów kształtują się od kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych rocznie, a u większości koszty i tak przeważają nad przychodami (na 12 portów, rentownych jest tylko 5), to każdy dzień bez przychodów pogłębia stratę - mówi.

Zapytany jak funkcjonuje obecnie poznańskie lotnisko odpowiada: - Do pewnego stopnia można zarządzać w ten sposób kosztami, choć trudno wymagać od pracowników, aby w okresie zagrożenia epidemicznego korzystali z wypoczynku, a temu służy urlop. Analizujemy obowiązujące nas przepisy prawa i staramy dopasować zdolność operacyjną lotniska do kategorii, jaką musimy zachować dla zapewnienia bezpieczeństwa lotów. Pewne oszczędności będą wynikać z mniejszego zużycia mediów itp. Przypominam jednak, że lotniska musi być dostępne dla lotów cargo, lotniczego pogotowia ratunkowego i niekomercyjnych operacji GA.



gość_ca762 - Profil
gość_ca762
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie