Pracownik Boeinga o 737 MAX: "Zaprojektowany przez klaunów zarządzanych przez małpy"

Bartłomiej Morga - Profil Bartłomiej Morga
10 stycznia 2020 15:26
15 komentarzy
Do sieci trafiły prywatne wiadomości pracowników Boeinga, które zawierały krytyczne uwagi na temat programu 737 MAX. Wśród z nich znalazło się stwierdzenie, że wąskokadłubowa rodzina samolotów została "zaprojektowana przez klaunów zarządzanych przez małpy".
Reklama

Komentarze zostały ujawnione w czwartek, przez samego Boeinga, któremu zależało, aby postępowanie było prowadzone w sposób "przejrzysty". Kontrowersyjne treści stawiają jednak producenta w mocno niekorzystnym świetle.


Przeważająca większość przedstawionych rozmów, zawiera uwagi pracowników dyskredytujących samolot, firmę, sposób szkolenia pilotów oraz potwierdza próby unikania kontroli ze strony Federalnej Administracji Lotniczej i zagranicznych organów nadzoru lotniczego.

W wiadomości wysłanej 8 lutego 2018 r., a więc na osiem miesięcy przed katastrofą lotu JT 610, dwóch pracowników powątpiewa w skuteczność wdrożonych szkoleń:

- Wysłałbyś swoją rodzinę w podróż samolotem, którego załoga była szkolona na symulatorze maxa? Ja nie - czytamy.

Odpowiedź rozmówcy brzmi następująco:

- Ja też nie.

W opublikowanej korespondencji nie brakuje także komentarzy pod adresem działań FAA:

- [FAA - przyp. red.] nie była ani dokładna, ani wymagająca i nie odniosła się do wielu kwestii dotyczących problemów z symulatorem 737 MAX - czytamy w mailu z lutego 2017 r.

Wszystko wskazuje na to, że amerykański producent robił wszystko aby za wszelką cenę skrócić liczbę potrzebnych szkoleń, których odbycie stanowiło przepustkę do pilotowania 737 MAX. Wcześniej, starał się skrócić także samą certyfikację maszyny, czego dowodem ma być fragment ujawnionego protokołu z czerwca 2013 r., w którym zawarta została informacja, że system MCAS został potraktowany jako pewnego rodzaju uzupełnienie dla istniejącej funkcji STS (Speed Trim System):

- Jeśli podkreślimy, że MCAS jest nową funkcją, może to mieć większy wpływ na certyfikację i szkolenie. Traktujcie to zatem jako dodatek do Speed Trim - brzmi fragment protokołu.

Pozostałe komentarze dotyczą narzucenia trudnych do dotrzymania harmonogramów i podejmowania współpracy z najtańszymi dostawcami:

- Stawiamy się w ekstremalnej sytuacji, wybierając najtańszego dostawcę i zgadzając się na niemożliwe harmonogramy - czytamy w mailu z czerwca 2018 roku w którym jeden z pracowników odnosi się do pozyskanego od TRU Simulation+Training symulatora 737 MAX.

W jeszcze innym dokumencie dowiadujemy się, że poszczególni pracownicy tuszowali niezgodne z procedurami postępowanie.


Za Oceanem ujawnione treści wzbudziły negatywne komentarze ze strony zarówno opinii publicznej, jak i polityków. Peter DeFazio, Przewodniczący Komisji ds. Transportu, stwierdził, że wiadomości "tworzą głęboko niepokojący obraz sytuacji, w której Boeing najwyraźniej chciał uniknąć wszelkiej kontroli, choć nawet jego pracownicy dawali sygnały alarmowe".

FAA rewelacje przyjęła nadzwyczaj chłodno, uznając, że wiadomości nie budzą nowych obaw dotyczących bezpieczeństwa, choć „ton i treść niektórych komentarzy zawartych w aktach jest rozczarowująca”.

Z kolei przedstawiciele Boeinga w oficjalnym oświadczeniu, napisali, że: „[Komunikaty - przyp. red.] nie odzwierciedlają firmy, którą jesteśmy i musimy być, i są całkowicie nie do przyjęcia”.

fot. mat. prasowe
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
lysypiotr76 2020-01-12 15:47   
lysypiotr76 - Profil lysypiotr76
Boeing mimo kłopotów z MAX-ami ma ,,zdrowe finanse''. Ponad 10,9 mld USD w gotówce (na dzień 30 września), bardzo dobry rating kredytowy, wsparcie ze strony rządzących przy zamówieniach samolotów dla wojska. Jeśli ktoś rozsądnie przemyśli temat uzna , że w świecie lotniczym istnieje duopol AirbusvBoeing. I nie ma na horyzoncie trzeciego gracza. Obie firmy mają duże zamówienia od linii lotniczych. I linie lotnicze dobrze wiedzą, że rezygnacja z np. MAx-ów na rzecz A320 powoduje spore, kilkuletnie wydłużenie czasu w którym linia ,,dostanie'' samolot do użytku. Obaj producenci mają spore opóźnienia w dostawach samolotów do klientów. I szybko się to nie zmieni. Airbus jest świadomy że upadek nawet teoretyczny Boeinga działałby na niekorzyść europejskiego producenta. tak naprawdę nie ma alternatywy. Boeing przetrwa, choć wyjdzie mocno,, poobijany wizerunkowo'' jak i finansowo z kryzysu z MAX-em.
gość_00546 2020-01-11 22:40   
gość_00546 - Profil gość_00546
Linie lotnicze które nie będą podawały jaki samolot będzie użyty do wykonania lotu mogą zapomnieć o mnie. Jak MAXy polatają ze 3 lub 4 lata i nic nie spadnie to może wtedy polecę takim samolotem.
gość_9a53e 2020-01-11 22:29   
gość_9a53e - Profil gość_9a53e
Aktualnie tj. na dzień dzisiejszy moce przerobowe Airbusa w przypadku A320 to 60 sztuk miesięcznie, z tego 5 sztuk miesięcznie w USA, 7 sztuk miesięcznie w Chinach, reszta przypada na produkcję w Europe. Za rok te moce mają wzrosnąć do 63 sztuk miesięcznie. W roku 2027 ma być 100 egzemplarzy na miesiąc, ale to dość odległa perspektywa biorąc pod uwagę nasz LOT.

Boeing zaraz przed uziemieniem swojego szrotu produkował około 52 egzemplarzy miesięcznie, po uziemieniu zaś 42 egzemplarzy, aktualnie zero. Nie ma więc na co liczyć aby sam Airbus był w stanie obłużyć wszystkich chętnych na samoloty wąskokadłubowe tej klasy. W zaistniałej sytuacji LOT nie ma co liczyć na nowe A320 w najbliższej przyszłości.

LOT może jednak pomyśleć o kupnie A220, który jeszcze "raczkuje" jeśli chodzi o wolumen sprzedaży. Pozwoliłoby to na ujednolicenie floty w pewnym tego słowa znaczeniu oraz wyzbycie się szrotu a la Embraer oraz Bombardier, do tego moc przewozowa LOT'u uległaby znaczącej poprawie. A220 jest w stanie pomieścić 145 pax, może to jeszcze nie jest 186 pax tak jak szrot Boeing 'a, ale znacznie więcej niż Embraer czy Bombardier.
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama