×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Konflikt na Bliskim Wschodzie. Linie muszą zmieniać trasy lotów


Kilka dni temu decyzję o wstrzymaniu lotów przez irańską przestrzeń powietrzną podjął LOT. Teraz kolejni przewoźnicy decydują się na omijanie terytorium Iranu oraz Iraku. Jednym z nich jest australijski Qantas, który musi wprowadzić poważne restrykcje.


Po ataku wojsk amerykańskich na Kasema Sulejmaniego, szefa irańskich sił Al-Kuds, wiele linii lotniczych w tym LOT, zdecydowało się na wytyczenie tras przelotu z pominięciem irańskiej przestrzeni powietrznej. W przypadku polskiej linii, połączenia z Warszawy do Delhi, Singapuru i na Sri Lankę, a także długodystansowe czartery do Azji, mają zmienione trasy przelotu.

Zaostrzenie się działań zbrojnych w Iranie oraz Iraku, a także wczorajsza katastrofa Boeinga 737 linii UIA w Teheranie, spowodowała, że kolejni przewoźnicy decydują się na ominięcie niebezpiecznej przestrzeni powietrznej w zagrożonych państwach. Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) zakaże amerykańskim przewoźnikom wykonywania lotów w przestrzeni powietrznej nad Irakiem, Iranem, a także nad wodami Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej. 

Linie ze Stanów Zjednoczonych przynajmniej na razie nie będą znacząco dotknięte tym rozporządzeniem, ponieważ trasy przelotu m.in. z USA do Indii mogą być łatwo zmienione, a ze względu na wiatry o tej porze roku, amerykańskie linie lotnicze i tak na ogół unikają tej przestrzeni powietrznej.  

Z dużo większymi komplikacjami musi sobie poradzić australijski Qantas, który do odwołania zmienił trasy przelotowe z Perth do Londynu, unikając przestrzeni powietrznej Iranu i Iraku. W związku z tym czas przelotu wydłuży się o 40-50 minut, a samoloty będą musiały zabierać więcej paliwa. Przez co, aby móc realizować lot bez międzylądowania, Qantas nie będzie sprzedawać aż 90 ze 236 miejsc na pokładzie.

Takie rozwiązanie jest tymczasowe i zaburza rachunek ekonomiczny połączenia, dlatego australijska linia prawdopodobnie wprowadzi międzylądowanie na trasie (w Singapurze lub Hongkongu) w celu tankowania samolotu. Problem ten nie występuje lecąc w kierunku wschodnim, ze względu na występowanie jet streamu, czyli prądu strumieniowego.

Przez konflikt na Bliskim Wschodzie linie lotnicze muszą zmieniać trasy swoich przelotów, przez co zmuszone są ograniczać ładowność lub zabierać więcej paliwa. A w przypadku tak ekstremalnych połączeń jak te bezpośrednie z Perth do Londynu, ma to istotne znaczenie w kontekście ekonomicznym. 

Rekomendacje, aby omijać zagrożoną przestrzeń powietrzną wystawiają kolejne państwowe agencje lotnicze. Federalna Agencja Transportu Lotniczego Rosji (Rosawiacja) zarekomendowała, aby rosyjscy przewoźnicy wytyczyli trasy z pominięciem Iranu i Iraku. Również Generalna Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego w Indiach nalega, aby indyjskie linie omijały Iran, Irak i Zatokę Perską. Irańską przestrzeń powietrzną omijają także inne linie m.in. Malaysia Airlines, Singapore Airlines i British Airways.

Przewoźnicy z regionu Zatoki Perskiej w różnym stopniu odpowiadają na zaostrzenie się sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wczoraj linia Emirates odwołała niektóre rejsy Bagdadu do Dubaju, natomiast linia flyDubai odwołała połączenia do stolicy Iraku. Wciąż jednak obsługiwano trasy z pozostałymi irackimi miastami. Obaj przewoźnicy zapewnili, że stale monitorują sytuację. Żadnych zmian zdecydował się nie wprowadzać Qatar Airways, którego połączenia z Irakiem funkcjonują zgodnie z planem. 

Konflikt na Bliskim Wschodzie to zła wiadomość dla linii zatokowych (głównie Emirates, Qatar Airways, Etihad), które wyspecjalizowały się w obsłudze międzykontynentalnego ruchu przesiadkowego. Obecnie ci przewoźnicy w większości bez zmian latają nad terytorium Iranu i Iraku. Pogorszenie się sytuacji w tych krajach miałoby fatalne skutki w przypadku wszystkich linii, a w szczególności Qatar Airways, która od 2017 r. nie może wykonywać rejsów także nad terytorium Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu i Malediwów. Ograniczenie dostępu do kolejnej przestrzeni powietrznej prawdopodobnie uniemożliwiłoby jej realizację wielu połączeń. 

fot. Flight Radar



gość_d8db4 - Profil
gość_d8db4
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie