Islandia: Luka podażowa po upadku WOW Aira wciąż istnieje

Piotr Golianek - Profil Piotr Golianek
30 października 2019 12:00
Upadek WOW Aira na początku tego roku namieszał na islandzkim rynku lotniczym i turystycznym, co dotknęło całą gospodarkę tego wyspiarskiego kraju. Zakończył on także trwającą osiem lat falę corocznych wzrostów oferowania.
Reklama

Według danych OAG Schedules Analyser, łączna zdolność przewozowa z i do Islandii wynosi w 2019 r. - 8,8 mln foteli. Stanowi to 25-proc. spadek w stosunku do rekordowego 2018 r. i przenosi rynek tego kraju do punktu, w którym był w 2016 r., kiedy to łączna podaż wynosiła nieco mniej, bo 8,1 mln miejsc. W tamtym okresie WOW Air wkraczał w fazę bardzo szybkiego wzrostu i posiadał już 18,7 proc. udziału rynkowego. Icelandair w trosce o zachowanie pozycji rynkowej również dynamicznie się rozwijał, wtedy odpowiadał za 56 proc. wszystkich miejsc na Islandii.


Udział rynkowy Icelandaira stopniowo malał w zasadzie od 2013 r., kiedy to wynosił 66,9 proc., aż do do 2018 r., w którym był równy 43,5 proc. W tym czasie kraj co roku odnotowywał imponujące wzrosty podaży, co przekładało się na wyższą liczbę pasażerów i turystów, na których jest nastawiona Islandia. Obecnie islandzki przewoźnik odpowiada za nieco więcej miejsc niż w 2016 r., zaś łączna zdolność przewozowa kraju również jest nieco wyższa i to praktycznie bez udziału WOW Aira, który funkcjonował do marca br.

Stało się tak za sprawą zagranicznych przewoźników, którzy widząc trwający boom turystyczny zainwestowali - zwiększając liczbę połączeń i uruchamiając nowe. Warto zauważyć, że gdyby nie agresywna ekspansja dwóch islandzkich linii, cały kraj prawdopodobnie nie zostałby tak globalnie wypromowany - zarówno jako kierunek turystyczny jak i port przesiadkowy.

Tegoroczny poziom podaży i tak jest wyższy od średniej z ostatnich lat, a należy zauważyć, że najwyższe wzrosty miały miejsce w latach 2014-2017, a więc w okresie, w którym generalnie cały rynek lotniczy odnotowywał rekordową dynamikę. Spadek wzrostów oferowania i tak teraz dotknąłby Islandię, choć nie w takiej skali jak po upadku WOW Aira.

Agresywny rozwój oferty obu wyspiarskich linii, które na niektórych kierunkach się dublowały mógł nawet doprowadzić do powstania pewnej nadpodaży rynkowej oraz utrzymywania nierentownych połączeń w celu zachowania udziału rynkowego. Przewoźnicy prędzej czy później zdecydowaliby się na dokonanie korekty rozkładów i skasowali rozczarowujące loty.

Icelandair od początku roku ogłosił, że przestanie latać do czterech miast - San Francisco i Kansas City, Cleveland oraz Dallas. Negatywny wpływ na działalność przewoźnika ma także globalne uziemienie boeingów 737 MAX, których jest użytkownikiem. W związku z tym linia musiała skorygować swoje plany lotów i wynająć samoloty zastępcze, co mogło spowodować skromniejsze wejście na trasy opuszczone przez upadek WOW-a.



Luka podażowa spowodowana upadkiem WOW szacowana jest na ok. 4 mln foteli rocznie. Jeśli przewoźnik kontynuowałby swoją działalność podobnie jak w poprzednich latach, to łączna zdolność przewozowa Islandii mogłaby wynieść w 2019 r. - 12,3 mln miejsc, co oznaczałoby 5-proc. wzrost. Naturalne odbudowanie zdolności przewozowej zajmie co najmniej kilka sezonów, biorąc pod uwagę spadającą dynamikę wzrostów. Dla tego wyspiarskiego kraju spadek liczby turystów spowoduje straty w całej gospodarce, dlatego Islandczycy liczą na powstanie przewoźnika w miejsce WOW Air.

Tak się miało nawet stać, bo firma USAerospace sfinalizowała zakup aktywów WOW Air i planowała reaktywację przewoźnika już w październiku br. Plany zostały jednak przesunięte i nie wiadomo, kiedy ruszyłaby sprzedaż biletów i zostały zainaugurowane pierwsze trasy. Zwłaszcza, że przedsiębiorstwo należące do Michele Ballarin nie pozyskało jeszcze samolotu do obsługi połączeń, a założenia projektu brzmią co najmniej kontrowersyjnie.

Niektóre głosy na wysokim szczeblu w Islandii mówią, że WOW Air nie potrzebuje ożywienia. W raporcie islandzkiego portalu Morgunblaðið, Jón Karl Ólafsson, prezes zarządu Travelco i były dyrektor generalny Icelandair Group mówi, że nie ma potrzeby posiadania więcej niż jednej linii lotniczej na Islandii. Według niego islandzki rynek lotniczy jest zbyt mały, ale jednocześnie konkurencja nigdy nie była większa niż dzisiaj.


W 2019 r. Icelandair zaoferuje w sumie 5,386 mln foteli, czyli o 6 proc. więcej niż w 2018 r. Udział rynkowy przewoźnika wzrośnie, aż o 17,7 p.p. do 61,2 proc. Wysoki wzrost zanotował Wizz Air, którego podaż wyniesie 590 tys. foteli, czyli o 40 proc. więcej. Udział rynkowy linii wzrośnie o 3,1 p.p. do 6,7 proc. Węgierski przewoźnik zareagował na bankructwo WOW Air uruchamiając m.in. trasę z Reykjaviku-Keflaviku do Londynu-Luton. Niewykluczone, że linia wejdzie na kolejne europejskie trasy, na których kiedyś latał islandzki przewoźnik.

easyJet z kolei ograniczył swoją podaż o 9 proc. do poziomu 510 tys. foteli. O 18 proc. spadło oferowanie Air Iceland Connect, który obsługuje głównie krajowe połączenia. Zdolność przewozowa Norwegiana i SAS-u wzrosła o 16 proc. do poziomu odpowiednio 299 tys. foteli i 278 tys. foteli. Finnair zwiększył swoją ofertę o 33 proc. do 132 tys. foteli. Tyle samo miejsc zaoferowała Delta, co oznacza spadek o 6 proc. Pierwszą dziesiątkę zamyka British Airways, którego zdolność przewozowa spadła o 24 proc. do 116 tys. miejsc.

Dalszy rozwój sytuacji na islandzkim rynku będzie mocno zależny od potencjalnego odtworzenia WOW Aira oraz od kondycji głównej islandzkiej linii, czyli Icelandaira, który w tym roku boryka się z dużymi problemami operacyjnymi w związku z uziemionymi maxami. Niewykluczone, że zagraniczni przewoźnicy w tym Wizz Air i inne lowcosty będą zainteresowane zwiększeniem swojej obecności w przyszłości.

grafiki Piotr Golianek (na podstawie OAG Schedules Analyser)
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama