737 MAX należący do TUI wrócił do bazy omijając Niemcy

Mateusz Gałabuda - Profil Mateusz Gałabuda
01 sierpnia 2019 08:00
5 komentarzy
W sobotę (27.07) należący do TUI boeing 737 MAX wykonał lot techniczny z Sofii do holenderskiej bazy przewoźnika. Ponieważ loty takie odbywają się mimo uziemienia maxów to nie byłoby w tym fenomenu, gdyby nie trasa, po której poruszała się maszyna omijając Niemcy.
Reklama

Zgodnie z obowiązującą w niemieckiej przestrzeni powietrznej depeszą NOTAM wykonywanie w niej lotów boeingami 737 MAX 8 i 737 MAX 9 jest zabronione. Zgodnie z Załącznikiem nr 15 do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym NOTAM (NOtice To AirMen) to wydawana na żądanie zwięzła depesza rozpowszechniana za pomocą środków telekomunikacyjnych, zawierająca informacje ustanowienia, stanie lub zmianach urządzeń lotniczych, służb, procedur, a także o utrudnieniach i niebezpieczeństwie, których znajomość we właściwym czasie jest istotna dla personelu związanego z operacjami lotniczymi. W związku z zamknięciem niemieckiej przestrzeni dla maxów maszyna TUI zamiast wykonać lot po optymalnej trasie nad Niemcami, poleciała z Czech w polskiej przestrzeni powietrznej wzdłuż polsko-niemieckiej granicy na północ, następnie na zachód w graniach odpowiedzialności Szwecji i Danii, a zakończyła lot już w Amsterdamie. Poniższe dwie grafiki pochodzące z portalu flightradar24.com obrazują standardową trasę, którą poruszają się samoloty na trasie z Bułgarii do Holandii (na przykładzie połączenia Bulgarian Air) oraz trasę obraną przez 737 MAX należącego do TUI.

optymalna trasa z Sofii do Amsterdamu

trasa obrana przez 737 MAX TUI

Zazwyczaj lot na trasie z Sofii do Amsterdamu trwa niecałe trzy godziny, podczas gdy sobotnia operacja przebazowania 737 MAX o znakach rejestracyjnych PH-TFO zajęła cztery i pół godziny. Przebazowanie maszyny było jednak dobrze zaplanowane i doszło do skutku, nie tak jak w przypadku próby podjętej przez Norwegiana. Skandynawski przewoźnik zdecydował się na lot techniczny swojego boeinga 737 MAX 8 z Malagi do Sztokholmu 11 czerwca tego roku. Niestety z uwagi na brak zgody na przelot nad terytorium Niemiec maszyna była ostatecznie zmuszona do lądowania we Francji. W myśl międzynarodowych porozumień każdy kraj pozostaje suwerenny w swojej przestrzeni powietrznej i może nią zarządzać według własnego uznania. Dla przykładu Francja czy Polska zezwala na specjalne loty techniczne maxów. Niemiecki NOTAM jest jednak jasny i jednoznacznie ich zabrania.

Rzecznik prasowy TUI nie chciał szeroko skomentować lotu, który miał miejsce w sobotę. Powiedział tylko, że maszyna trafiła wreszcie do macierzystej bazy, a operacja była zgodna z wytycznymi EASA. Boeing 737 MAX należący do TUI utknął zapewne w Bułgarii, tak jak wiele maszyn tego typu na całym świecie zaraz po ich globalnym uziemieniu w marcu tego roku po katastrofach maszyn Ethiopian Airlines i Lion Air. Gdy ogłaszano uziemienie maxów, samoloty znajdujące się na ziemi nie odleciały już na kolejne odcinki, zaś maszyny w powietrzu musiały lądować na najbliższych dogodnych lotniskach.

fot. wikimedia (CC)

TUI posiada obecnie sześć boeingów 737 MAX, a na kolejne trzy jeszcze czeka. Sobotnie przebazowanie sprawiło, że koszt uziemienia PH-TFO będzie mniejszy w porównaniu do wydatków ponoszonych na jego utrzymanie poza bazą macierzystą. Trzy maszyny, na które TUI oczekuje są już wyprodukowane i wraz z wieloma innymi nie dostarczonymi jeszcze egzemplarzami maxów zajmują miejsca na parkingu dla pracowników zakładów produkcyjnych Boeinga.
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
spotter10 2019-08-02 08:48   
spotter10 - Profil spotter10
Racja, zapomniałem że mają ograniczenia co do wysokości. Na 3750m by szorowali brzuchem po szczytach Alp.
grzegorz.szmacinski@interia.eu 2019-08-02 00:51   
grzegorz.szmacinski@interia.eu - Profil grzegorz.szmacinski@interia.eu
Było to już opisane w jakimś artykule ok miesiąc temu, maxy w locie technicznym muszą lecieć z klapami i na wysokości nie wyższej niż 3750m więc już wiecie czemu nie od południa ⛰
gość_f91c9 2019-08-01 11:28   
gość_f91c9 - Profil gość_f91c9
Nie jestem przekonany czy omijanie Niemiec od południa byłoby krótsza trasa. Samoloty nie pokonują drogi tak jak my na ziemi, tylko poruszają się wzdłuż jej krzywizny, przez co trasy południkowe trwają tyle samo na każdej szerokości geograficznej, za to na odcinkach równoleżnikowych im bardziej na północ (na półkuli północnej oczywiście), tym droga do przebycia krótsza. To jeden z powodów, dla których loty transatlantyckie nie odbywają się wzdłuż równoleżnika, tylko samoloty lecą najpierw na północ i dopiero tam pokonują odcinek równoleżnikowy, wracając na południe dopiero przed ladowaniem
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama