TUI fly zmienia rozkłady z powodu uziemienia boeingów 737 MAX

Mateusz Gałabuda - Profil Mateusz Gałabuda
30 lipca 2019 09:45
Niemieckie linie TUI fly muszą nadal dostosowywać swoje rozkłady do przeciągającego się uziemienia boeingów 737 MAX. Przewoźnik nie spodziewa się powrotu maxów do końca roku, a planując początek 2020 roku może nie być w stanie wykonywać niektórych połączeń.
Reklama

O konieczności zmiany rozkładów przez TUI fly powiedział Oliver Lackmann, dyrektor generalny linii. Zwrócił on uwagę na fakt, że winę za zamieszanie ponosi przeciągające się uziemienie boeingów 737 MAX, których lotów zakazano na całym świecie po katastrofie maszyny Lion Air w październiku ubiegłego roku i samolotu Ethiopian Airlines w marcu 2019.

Lackmann zapowiedział, że z uwagi na braki we flocie możliwa staje się sytuacja, w której w przyszłym roku TUI fly nie będzie w stanie obsługiwać połączeń z Niemiec do takich lotnisk jak Dubai World Central czy Abu Dhabi International w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także Sal Amilcar Cabral International i Boa Vista Rabil International w Republice Zielonego Przylądka. Zdaniem dyrektora linii sytuacja nie wyjaśni się dopóki we wrześniu nie zostaną udostępnione wyniki oficjalnych testów i lotów certyfikacyjnych amerykańskiego odpowiednika polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego, FAA.


Z kolei prezes Boeinga, Dennis Muilenburg, powiedział prasie 24 lipca, że jest przekonany, iż 737 MAX wróci do służby już w październiku, zaraz po zakończeniu lotów testowych. Nie można jednak brać tego za pewnik, ponieważ o zakończeniu pierwszych lotów testowych Muilenburg informował na Twitterze już w kwietniu, a od tamtej pory pojawiły się nowe problemy z systemem MCAS i autopilotem montowanym w 737 MAX. Optymistyczne przewidywania prezesa Boeinga ostudzone zostały już dzień później przez FAA, która według Reutersa zdystansowała się od komentarzy Muilenburga, mówiąc, że organy regulacyjne nie mają żadnego ścisłego harmonogramu weryfikacji zmian dotyczących bezpieczeństwa maxów i tym samym nie mogą przewidzieć kiedy nastąpi ponowna certyfikacja maszyn.

Oliver Lackmann podkreślił także, że dla powrotu boeingów 737 MAX do służby potrzebna jest przejrzystość procesu wprowadzania zmian i ponownej certyfikacji, bo tylko tak można odzyskać utracone zaufanie do maszyny i producenta. Powiedział, że prosta zmiana nazwy serii jaką zastosował na uziemionych maxach Ryanair nie przechytrzy pasażerów, ale dodał też, że to do Boeinga należy decyzja czy zmienić ostatecznie nazwę tej rodziny samolotów.


Niemiecki oddział operacji lotniczych TUI Group ma obecnie zamówione cztery boeingi 737 MAX 8, które miały niebawem zostać dostarczone. Obecnie wykorzystuje on trzydzieści pięć boeingów 737-800 i jednego 737-700, a także airbusa A320-200 i dwa A321-200. Co więcej, jedyny posiadany 737-700 miał zostać wycofany z floty już 2 listopada tego roku. Brak dostaw zamówionych maxów powoduje, że flota przewoźnika nie tylko nie powiększy się, ale może się nawet skurczyć, co stawia dalszy rozwój pod znakiem zapytania.

Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że inne oddziały TUI otrzymały już 15 z 23 zamówionych maxów i dodatkowo ponoszą koszty utrzymania uziemionych maszyn. TUI Airways ma już sześć maszyn z trzema kolejnymi oczekiwanymi do dostarczenia, belgijskie TUI fly otrzymało cztery, holenderskie odebrało trzy, a na kolejnego oczekuje, zaś TUI fly Nordic posiada dwa boeingi 737 MAX.

fot. mat. prasowe

Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama