737 MAX gate: Problem z autopilotem w maxach

Mateusz Gałabuda - Profil Mateusz Gałabuda
08 lipca 2019 10:15
10 komentarzy
Amerykański producent samolotów, Boeing, stanął w obliczu kolejnego wyzwania związanego z przywróceniem 737 MAX do służby. Najnowsze problemy dotyczą bezpieczeństwa funkcjonowania autopilota. Zeszłotygodniowe informacje mówiły tylko o dalszych problemach z systemem MCAS.
Reklama

W ubiegłą środę oświadczenie w sprawie kolejnych problemów z usunięciem usterek boeingów 737 MAX i uzyskaniem ponownej certyfikacji typu opublikował na Twitterze dyrektor generalny producenta, Dennis Mulienburg. Tymczasem Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego określiła kluczowe elementy, które wymagają poprawy, nim organizacja pozwoli 737 MAX na powrót do służby. Większość z tych problemów była znana już wcześniej. Bloomberg podaje, że EASA wymaga od Boeinga wyeliminowania następujących problemów:
  1. Potencjalne trudności pilotów w ręcznym trymowaniu statecznika poziomego.
  2. Niepewność wskazań czujników kąta natarcia.
  3. Nieodpowiednie procedury szkoleniowe dla pilotów.
  4. Problem z oprogramowaniem dotyczący zawieszającego się mikroprocesora (FAA niedawno zidentyfikowała właśnie ten problem)
  5. Brak rozłączenia autopilota w niektórych sytuacjach awaryjnych - najnowszy zidentyfikowany problem.
Sądząc z powyższego wydaje się, że data powrotu boeingów 737 MAX w przestworza coraz bardziej oddala się w czasie. Choć zalecenia EASA nie pokrywają się z tymi, które opublikowała FAA to nawet ponowna certyfikacja przez amerykańskiego regulatora nie pozwoli maxom na pełny powrót do służby jeśli nie wyrażą na to zgody odpowiednie organizacje z innych krajów. To właśnie EASA odkryła, że ​​autopilot nie zawsze rozłącza się prawidłowo. W przypadku zagrożenia może to doprowadzić do niefortunnego incydentu, jeśli piloci nie będą mieli wystarczająco dużo czasu na przejęcie kontroli nad samolotem. Ponieważ FAA wciąż jest pod lupą jeśli chodzi o rzetelność certyfikacji 737 MAX i współpracę z Boeingiem, to jej wiarygodność jako ogólnoświatowego regulatora bezpieczeństwa lotniczego zdecydowanie osłabła. Dlatego to EASA najprawdopodobniej wywrze wpływ na pozostałe agencje lotnicze na świecie, aby dokładnie prześwietlić poprawione boeingi 737 MAX.


- Kontynuujemy współpracę z regulatorami i dostarczamy im niezbędne informacje, w miarę tego jak pracujemy nad bezpiecznym powrotem boeingów 737 MAX do służby - oświadczył Boeing.

Amerykański producent nie ujawnił żadnych szczegółów dotyczących najnowszej uwagi dotyczącej autopilota ze strony EASA. Nie skomentował też sposobu ewentualnego wyeliminowania tej usterki. Boeing twardo obstaje przy harmonogramie powrotu maxów do operacji we wrześniu tego roku. Niektóre linie lotnicze usunęły jednak 737 MAX ze swoich rozkładów do października. Co więcej, niektóre kraje wprost zakazały lotów tych maszyn w swoich przestrzeniach powietrznych do 2020 roku. Ostatecznie agencje regulacyjne i organizacje zajmujące się bezpieczeństwem lotnictwa odegrają dużą rolę w określeniu, kiedy 737 MAX zostanie recertyfikowany dla lotów pasażerskich. Wszelkie zaangażowane instytucje zwracają jednak uwagę, że w ponownej certyfikacji typu nie jest istotne tylko wystawienie odpowiednich dokumentów, ale też to, aby odzyskać do samolotu pełne zaufanie. Innym ważnym źródłem wsparcia dla odbudowy zaufania opinii publicznej będą też związki zawodowe. Jeśli zaakceptują one poprawiony samolot i będą zadowolone ze zmian to Boeingowi będzie dużo łatwiej przekonać pasażerów do wejścia na pokłady tych maszyn.

fot. mat. prasowe
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
gość_c9896 2019-07-10 00:51   
gość_c9896 - Profil gość_c9896
LOT, przynajmniej za aktualnym rzadzie bedzie kupowal hamerykanski bubel.
gość_93c46 2019-07-10 00:35   
gość_93c46 - Profil gość_93c46
Mądralom od wymiany floty Lotu na Airbusy warto przypomnieć (a pewnie raczej ich uświadomić), ze nieduża linia, jaka jest Lot, nie powinna zbytnio urozmaicać floty, bo to ja właśnie finansowo pociągnie w dół - różnorodność parku maszynowego to znaczny wzrost kosztów obsługi.
Decyzja o postawieniu na samoloty Boeing podejmowana była w czasach, gdy większości takich mądral pewnie jeszcze na świecie nie było. Warto wiec zauważyć, ze gdy Lot wymieniał flotę z radzieckiej na zachodnia, Airbus dopiero startował z modelem 320, a o 321 i większych póki co nikt nie słyszał. Nic zatem dziwnego, ze kupiono samoloty największego światowego producenta używane powszechnie przez wszystkie poważne linie lotnicze. Później dokooptowano do tego Embraery, które w tamtym okresie wydawały się być strzałem w dziesiątkę.
W obecnych czasach decyzja Lotu o wymianie Boeingów na Airbusy byłaby nieuzasadniona ekonomicznie, firmy po prostu nie byłoby na to stać. Tym bardziej Lot nie byłby w stanie dźwigać floty opartej na jeszcze jednej marce. Moim zdaniem i tak uznanie należy się Lotowi za śmiała i sprawna wymianę parku turbośmigłowego. Ci, którzy samoloty znają tylko ze zdjęć albo z wakacji w Turcji ta wymiana również wydaje się bez sensu. Ja latam Dashami wielokrotnie każdego miesiąca i uważam, ze z punktu widzenia pasażera odbiegają znacznie na korzyść od ATRow i to nie tylko tych starych, które miał Lot, ale także nowowyprodukowanych, którymi mam okazje czasem lecieć poza Polska.
gość_ec29c 2019-07-09 23:07   
gość_ec29c - Profil gość_ec29c
@gość_00546

LOT powinien zamówić jakieś 5-10 sztuk A321XLR jako samolot zimowy do NY, Toronto, Pekinu z dużym odsetkiem leżącej klasy biznes, w sumie 120 - 160 miejsc. W lecie jako 2 lot dziennie.

Plus regionalno-charterowe 25 - 50 sztuk A321/A321XLR z biznesem 3+3 i odstępami 33-38 cali, w sumie 198 - 220 miejsc. Przy takiej flocie LOT i wrzucaniu dużej puli tanich biletów P2P byłby w stanie zniechęcić Wizz do latania z Okęcia, bez żadnych sztuczek administracyjnych.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama