×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


LOT unika komentarzy w sprawie odszkodowań za maxy


Przedstawiciele LOT-u z dużym dystansem wypowiadają się w sprawie uziemienia maxów. Unikają jasnej odpowiedzi odnośnie roszczeń z tego tytułu. Tymczasem linia zmuszona jest do korzystania z samolotów wypożyczonych w ramach umów ACMI.


- Jesteśmy cały czas w kontakcie z producentem i staramy się rozwiązywać wszystkie problemy w taki sposób, aby było to korzystne dla LOT-u. W tym momencie koncentrujemy się na tym, żeby samoloty wróciły jak najszybciej do operacji. Stanie się to oczywiście tylko wtedy, gdy będzie całkowita pewność, że są bezpieczne. I oczekujemy na decyzję europejskich i amerykańskich regulatorów lotniczych. Jako przewoźnik mamy prawo do zadawania pytań i weryfikowania prowadzonych prac i oczywiście z tego prawa korzystamy - przekonuje Adrian Kubicki, dyrektor Biura ds. Komunikacji Korporacyjnej w PLL LOT.

Przypomnijmy, że narodowy przewoźnik posiada w swojej flocie pięć samolotów typu Boeing 737 MAX 8. Wszystkie zostały uziemione po dwóch poważnych katastrofach podobnych maszyn (w Indonezji i w Etiopii). Kolejne doniesienia mówią o zaniedbaniach jakich mógł dopuści się producent

W pierwszej fazie po wypadkach LOT nie zaprzestał wykonywania rejsów tym typem maszyn. Dopiero zakazy jakie nakładane były przez władze lotnicze poszczególnych krajów europejskich zmusiły przewoźnika do podjęcia decyzji o uziemieniu samolotów. W całym procesie duże znaczenie miała także presja opinii publicznej. 

- Nie chcemy dziś uczestniczyć w medialnej burzy i komentować kolejnych doniesień. W całej sprawie mamy na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo naszych pasażerów. Zapewniam jednocześnie, że realizujemy naszą siatkę połączeń bez większych problemów. Nigdy także nie mieliśmy jakichkolwiek problemów eksploatacyjnych z MAX-ami - dodaje Kubicki.


Nie do końca jest jednak prawdą, że przewoźnik realizuje siatkę bez większych problemów. LOT leasinguje w ramach ACMI cztery samoloty, w tym trzy boeingi 737 (wersje: -400 i -300) oraz jednego airbusa A320. Wszystkie są wypożyczane do litewskiej linii czarterowej GetJet Airlines. To - co zauważa sam Kubicki - wymusiło pewne korekty w rozkładach, polegające przede wszystkim na zmniejszeniu liczby rejsów na wybranych trasach. Dodatkowo dochodzą wyższe koszty operacji, a pasażerowie zauważają obniżenie komfortu podróży w starszych i dostosowanych do obsługi innego typu ruchu samolotach (najstarszy z latających samolotów to LY-GTW - blisko 30-letni, najmłodszy to LY-ELF - 22 lata). Osobnym zagadnieniem jest także zbliżający się szczyt sezonu oraz włączenie do obsługi tras czarterowych i kierunków o ściśle wakacyjnym profilu.

- Oczywiście nikt nie kwestionuje, że ACMI wiąże się z wyższymi kosztami. Strategicznie jednak jest dla nas najważniejsze, aby nie wstrzymywać operacji i na miarę możliwości rynkowych – w zakresie dostępności samolotów zastępczych – wykorzystywać maszyny najbardziej zbliżone do naszych standardów. Staramy się, aby z punktu widzenia pasażera zmiany były jak najmniej dotkliwe i udało się nam to osiągnąć. Trzeba było czasem dostosować rozkłady, przede wszystkim przez zmniejszenie liczby rotacji na niektórych trasach, np. z 12 do 9 w tygodniu. Wciąż jednak poziom oferowania jest atrakcyjny i zbliżony do planowanego - dodaje nasz rozmówca.


Generalnie LOT jest bardzo powściągliwy w wypowiedziach na temat maxów. Pojawia się także doktryna o niewywieraniu nacisków na Boeinga. Ostatnio linia podjęła decyzję o przebazowaniu uziemionych samolotów do Lublina. Jednocześnie dano wyraźny sygnał, że zamówienie na pozostałe maszyny (ma ich być docelowo 15) nie zostanie anulowane. Mimo to, w sytuacji ponoszonych kosztów związanych z ACMI, możliwych strat wizerunkowych poniesionych ze względu na gorszy komfort pokładowy czy ewentualnych przyszłych obaw pasażerów związanych z lataniem maxami,  pytanie o odszkodowania jest jak najbardziej zasadne.

- Dyskusja na temat boeingów 737 MAX jest burzliwa i wielowątkowa, ale proszę nie zapominać, że ani LOT ani żaden z innych przewoźników nie ma wpływu na proces przywracania tych samolotów do latania. Na tym etapie wizerunkowa przyszłość MAX-ów jest w rękach producenta i oczywiście regulatorów lotniczych, od których zależy kiedy i na jakich warunkach MAX-y powrócą do wykonywania lotów. Oczekujemy na decyzję regulatorów, że boeingi 737 MAX są już w pełni bezpieczne. Dopiero za tym pójdą nasze działania - broni się Kubicki. 

Co dalej z dreamlinerami?

Nie kończą się także problemy z dreamlinerami. LOT już kilkakrotnie przekładał termin powrotu wszystkich boeingów 787-8 do służby. Obecnie siatki połączeń nie obsługują dwa samoloty: SP-LRD i - od kilku dni - SP-LRB. Wszystko przez nieustające problemy z silnikami Rolls-Royce'a Trent 1000. 

- Sytuacja z silnikami RR jest dynamiczna. Boroskopie wykonywane są cały czas i robimy wszystko, żeby sobie z tym jak najsprawniej poradzić. Trzeba powiedzieć, że tutaj także jesteśmy zależni od procesu, który jest od nas niezależny. Na koszt producenta monitorujemy stan naszych silników, po czym są one rotacyjnie testowane i wymieniane - tłumaczy Kubicki.


Także i w tym przypadku LOT posiłkuje się ACMI. Jeszcze w ubiegłym roku korzystał z samolotów innych linii (m.in. HiFly Malta czy EuroAtlantic). Obecnie sprawa się unormowała i od dłuższego czasu wykorzystywane są airbusy A340-300 Air Belgium. Do 9 czerwca br. dla polskiego przewoźnika latały dwie maszyny: OO-ABD i OO-ABE. Do końca września w użytkowaniu pozostanie już tylko ostatnia z nich. Nie jest jednak pewne czy leasing nie zostanie przedłużony. 

- Jeśli chodzi o naszą sytuację operacyjną, to nie chcemy zmniejszać naszego tempa rozwoju ani ciąć siatki połączeń. Dlatego posiłkujemy się samolotami ACMI. Teraz mamy z perspektywy pasażerskiej bardzo komfortową sytuację, bo latają dla nas airbusy A340 od Air Belgium. To maszyny ok. 10-letnie, po retroficie kabiny, wśród załóg są Polacy. Nie ma wprawdzie klasy ekonomicznej premium, ale pasażerów którzy nabyli na nią bilety automatycznie przenosimy do klasy biznesowej - wyjaśnia Kubicki. - Oczekujemy także kolejnych dostaw większych Dreamlinerów. W sumie mamy już 6 tak zwanych „dziewiątek”, czyli większych dreamlinerów - dodaje.  

Jednocześnie LOT zapewnia, że wszystkie zaplanowane inauguracje tras dalekodystansowych nie są zagrożone. Połączenie do Miami wystartowało zgodnie z planem, a Delhi zostanie nawet przyspieszone

fot. mat. prasowe



gość_d66a4 - Profil
gość_d66a4
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie