Pod znakiem tęczy. Lotnictwo wspiera równość

Mirosław Pachowicz - Profil Mirosław Pachowicz
08 sierpnia 2019 09:00
87 komentarzy
Idee równościowe, bo tęcza to nie tylko odwołuje się do postulatów społeczności LGBT, stają się coraz bardziej powszechne. Swoje wsparcie wyrażają już nie tylko znane marki odzieżowe czy żywnościowe. W tęczowe ruchy włącza się także branża lotnicza, przede wszystkim zachodnia.
Reklama

Historia tęczowej flagi, która stała się symbolem ruchów LGBT i generalnie środowisk postulujących równość sięga 1978 roku. Wtedy to na potrzeby wielkiej parady w San Francisco, Gilbert Baker, były żołnierz i kolega Harvey'a Milka - stworzył symbol, który w założeniu miał być dobrem wspólnym. Pierwotnie sztandar miał 8 kolorów. Do dziś budzi jednak tyle samo radości, co kontrowersji.


Tradycyjnie, czerwiec to tzw. Pride Month. To rodzaj hołdu-pamiątki po represjach, jakich ofiarą padła społeczność LGBT na przełomie czerwca i lipca 1969 r. w Nowym Jorku. Wtedy też, na zlecenie polityczne zorganizowano kilka policyjnych nalotów na gejowskie bary w dzielnicy Greenwich Village. Tłem tych wydarzeń była kampania wyborcza na burmistrza miasta. Starający się o reelekcję, a niemający poparcia we własnej partii republikanin John Lindsay. potrzebował spektakularnych akcji, które skoncentrował na tropieniu i rugowaniu wszelkim "występków". Kiedy w środku nocy z 27 na 28 czerwca dokonano nalotu na Stonewall Inn, ku zaskoczeniu władz - uczestnicy imprezy w barze zamiast po przesłuchaniach rozejść się do domów, zaczęli gromadzić się wokół wejścia. Kiedy wyprowadzono kelnera, ochroniarza oraz kilku gości (w tym trzy drag queen i lesbijkę) w kierunku policjantów posypały się butelki, kamienie i śmieci. Tłum gęstniał wspierany przez okolicznych mieszkańców. Około 4 w nocy został rozgoniony przez dodatkowe siły policyjne. To jednak nie zatrzymało fali protestów i kolejnych zamieszek, jakie wybuchały jeszcze do połowy lipca 1969 r.


Tzw. zamieszki Stonewall to moment kluczowy dla zmian w USA. Zbiega się to także z apogeum działalności organizacji hippisowskich, równościowych i antywojennych. Uważa się, że jest to początek wielkiego ruchu emancypacyjnego społeczności LGBT. Na pamiątkę tamtych wydarzeń 27 czerwca często obchodzony jest Christopher Streed Day, podczas którego organizowane są kolorowe parady i inne wydarzenia.

Amerykanie tęczowymi liderami

Obok Stonewall ważnym momentem w walce o równość dla społeczności LGBT stała się dzielnica Castro w San Francisco. Stamtąd wywodzi się jedna z legend ruchu emancypacyjnego - Harvey B. Milk. Ten charyzmatyczny polityk w 1977 r. został radnym miasta. Z jego inicjatywy podjęto specjalne uchwały, które zakazywały dyskryminacji osób ze względu na orientację seksualną. Swoją funkcję pełnił jednak zaledwie 11 miesięcy, bowiem w listopadzie 1978 został zastrzelony wraz z burmistrzem Georgem Mascone. Sprawcą morderstwa był działacz polityczny demokratów - Dan White - wiedziony zemstą i nienawiścią.

Decyzją rady miejskiej San Francisco, od czerwca br. Terminal 1 w międzynarodowym lotnisku obsługującym to miasto zyskał swojego patrona - stał się nim właśnie Harvey B. Milk. Pierwotnie chciano, by cały port nosił imię ikony ruchu LGBT, jednak pomysł ten napotkał na opór. Nadanie imienia zbiegło się z otwarciem obiektu po jego renowacji, bo właśnie zakończył się jej pierwszy etap. W ramach zmian pojawiła się ciekawa wystawa dokumentująca życie działacza. Z Terminala 1 im. H. Milka latają takie linie jak Southwest czy JetBlue.


Śledząc facebookowe profile amerykańskich linii czy lotnisk z łatwością można wysnuć tezę, iż to właśnie w ojczyźnie ruchów Stonewall branża lotnicza szczególnie wspiera wszelkie wydarzenia spod znaku tęczy. Od lat na paradach równości organizowanych jak USA długie i szerokie pojawiają się silne reprezentacje lotniczych i około lotniczych zawodów. Profilowe zdjęcia United, American, Delty, Alaska Airlines, lotnisk w Newark, Nowym Jorku, Miami i innych przybierają kolorowe barwy. Roi się także od radosnych zdjęć wydarzeń w Los Angeles, Nowym Jorku, Chicago, Bostonie...

To nie wszystko. Przewoźnicy prześcigają się także w akcjach na Twitterze czy innych mediach społecznościowych. Pojawiają się rozmaite hashtagi: American wprowadziło #ClearedForLove a Delta #PrideInFlight. Dodatkowo, United zaangażował się w ubiegłym roku w udział w paradzie w Mexico-City. Jeśli z kolei mowa o Meksyku, to tamtejszy narodowy przewoźnik AeroMexico ma specjalny blog o kierunkach gay-friendly.


Szczególnym wydarzeniem, które miało upamiętnić 50. rocznicę zamieszek Stonewall był lot z Filadelfii na nowojorskie lotnisko La Guardia, jakie w tym roku zorganizował American Airlines. Rejs embraera E190 z 28 czerwca br. był w całości obsługiwany przez załogę LGBT. W kabinie obsługę pasażerów wspierały dwie drag queen, z których jedna ubrana była na czerwono, a druga - na niebiesko: obie nosiły zatem barwy USA.

Europa Zachodnia goni USA

Prym w akcjach promocyjnych skierowanych do społeczności LGBT+ wiodą linie lotnicze z Wielkiej Brytanii, Holandii i Francji. W tym roku duże zaangażowanie wykazała także branża niemiecka, a do grona tęczowych linii dołączył także Finnair. Ale po kolei.

Podczas londyńskiej parady lotniska w Gatwick i Heathrow przybierają tęczowe barwy. Także British Airways mocno wspiera to wydarzenie promując je na swoim profilu w mediach społecznościowych. Zresztą wszelkiego rodzaju akcje równościowe pojawiły się u tego przewoźnika już na początku XXI w. Wtedy powstało nawet coś w rodzaju protokołu lub raportu podsumowującego działania linii na rzecz równego traktowania. Obszerny fragment poświęcono tam np. zatrudnieniu nieheteronormatywnego personelu.
Ciekawy raport można z kolei znaleźć w serwisie easyJeta. W marcu br. przewoźnik opublikował obszerne omówienie kwestii zarobków z swojej firmie z rozgraniczeniem na płeć. To coraz częstsza praktyka, chociaż przeważnie tego typu dane publikowane są w ramach szerszych zestawień dotyczących np. dobrych praktyk w biznesie. Brytyjski lowcost jest chyba jedyną europejską linią, która poświęciła temu tematowi oddzielny dokument.

Polityka równościowa ma także duże znaczenie dla linii z Lufthansa Group. Firma należy do inicjatywy Global Compact w ramach ONZ, w związku z czym szczególną wagę przywiązuje do wyznaczonych przez nią zasad LGBTI Global Business Standards. To jednak nie wszystko:

- Wspieramy naszych pracowników w ramach wewnętrznej sieci LGBTI. "Diversifly" łączy Lufthansa Group z innymi biznesowymi projektami tego typu i aktywnie działa w tej społeczności - informuje nas dział prasowy grupy.

Sama niemiecka linia zaangażowała się w tym roku na paradzie Christopher Street Day w Monachium i Frankfurcie. Były tam obecna ciężarówka z logiem Lufthansy i hasłem "Liebe ist grenzelos" ("Miłość nie zna granic"). Kampania ta przygotowana była właśnie we współpracy z Diversifly i nawiązuje do hasła #SayYesToTheWorld. Zresztą o swoim zaangażowaniu w wydarzenia w tegoroczne imprezy w Monachium informowało także tamtejsze lotnisko.
Także Austrian i SWISS włączyły się w tym roku w parady równości odpowiednio w Wiedniu i w Zurychu. Nadto, szwajcarski przewoźnik w ramach akcji "Pride Month Special" wzbogacił swoje pokładowe centra rozrywki na trasach długodystansowych o filmy o tematyce queerowej. Z kolei jedyną z ambasadorek marki austriackiej narodowej linii była swego czasu Conchita Wurst - drag queen, która zwyciężyła w konkursie Eurowizji w 2014 r.

Jednak wizerunek SWISS-a nie jest taki kryształowy. Magazyn queer.de przytacza bowiem historię chirurga plastycznego serbskiego pochodzenia - Marco Lensa. To działacz społeczności LGBT, który sam otwarcie przyznaje się do bycia gejem. W 2011 r. miał on podróżować klasą biznes szwajcarskiej linii, kiedy wyraził niezadowolenie z usług, został ponoć obrażony przez stewardessę, która pozwoliła sobie na homofobiczne zachowanie. Po incydencie Lens spotkał się z regionalnym kierownictwem SWISS-a i Austriana w Belgradzie. Tam miał podobno usłyszeć, że "wszyscy geje powinni zostać zabici" i otrzymał zakaz lotów szwajcarskim przewoźnikiem. To doprowadziło do procesu, który chirurg wygrał w 2018 r. Serbski sąd nakazał wypłatę pozwanemu odszkodowania równowartości 4,2 tys. euro i pokrycie kosztów sądowych. Pieniądze Lens przeznaczył na cele społeczne.

Brussels Airlines na nasze pytania o zaangażowanie w działania równościowe przesłało osobną odpowiedź. Przede wszystkim podkreślono partnerstwo, jakiego linia udzieliła tegorocznej paradzie w Antwerpii. Ponadto, przewoźnik już teraz prowadzi rozmowy aby stać się partnerem podobnego wydarzenia, jakie w przyszłym roku ma odbyć się w Brukseli. Urzekające jest z kolei następujące stwierdzenie:

- Okazywanie wsparcia dla społeczności LGBT jest dla nas bardzo ważne. Uważamy bowiem, że różnorodność to wielka zaleta. Promuje akceptację, szacunek i pracę zespołową, mimo różnic rasowych, religijnych, płci, narodowości, języka, poglądów politycznych, orientacji seksualnej... Różnorodność zapewnia znacznie więcej korzyści: daje więcej punktów widzenia, poszerza horyzonty - stwierdziła Kim Daenen, z działu prasowego Brussels Airlines.

Jeszcze szerzej angażują się Air France i KLM. Francuska linia w 2018 r. była partnerem paryskiej parady równości oraz Paris Gay Games, które odbyły się pomiędzy 4 a 12 sierpnia 2018 r. Z kolei przewoźnik holenderski od lat chwali się tęczowymi zdjęciami i grafikami, które pojawiają się w okresie amsterdamskiego Pride Month. Dodatkowo prowadzi on akcje reklamowe skierowane do społeczności LGBT poza Holandią.


Ciekawe rozwiązanie wprowadziła w tym roku Air Italy. Jako pierwsza linia w Europie, przy wskazaniu płci dała możliwość wyboru "Other". To ukłon skierowany do osób niebinarnych płciowo.

- Naszym sloganem jest hasło "Wyobraź sobie świat inaczej" [Imagine the World Differently - przyp. red.]. Wizja ta obejmuje wszystkie przejawy wolności, niewykluczania ale akceptacji różnorodności i dążenia do postępu. Dlatego wprowadzenie przez nas opcji niebinarnych jest kolejnym przejawem wyznawania tych wartości - powiedział Rossen Dimitrov, dyrektor operacyjny przewoźnika.

Nie tylko LGBT, czyli jak się sprawy mają w Azji i Australii

Sprawa równouprawnienia przybiera różne postaci także w Azji. Wydaje się, że najbardziej postępowa pod tym względem jest Japonia. Same tylko linie ANA mają najwyższy status w indeksie Pride. Angażują się także mocno w sprawy społeczności LGBT, okazując swoje poparcie np. tęczowym logiem czy dostosowaniem programu lojalnościowego dla par jednopłciowych. JAL z kolei był jednym ze sponsorów parady w Naha w 2016 r. Przy okazji postulatów równościowych duże znaczenie przywiązywane jest też do wyjścia naprzeciw potrzebom osób niepełnosprawnych. Szczególną uwagę zwraca się także na parytety w zatrudnieniu.


Jeszcze inaczej sprawa wygląda w krajach Azji Południowo-Wschodniej. W Tajlandii i na Filipinach tradycyjnie kwestie płciowości i seksualności traktowane są kulturowo bardziej liberalnie i w nieco inny sposób niż na zachodzie. Nie jest jednak tak, że sprawy te są wykluczane z obiegu medialnego, ale cechuje je pewien rodzaj powściągliwości czy delikatności. Sugestie są często bardzo subtelne, ale także i jednoznaczne. Np. Thai Airways reklamują loty na Phuket lub do Brukseli w iście tęczowej aurze.


Tajlandia była także pierwszym krajem, w którym zaczęto zatrudniać transseksualistów jako cabin-crew. Pierwszą z inicjatywą wyszła nieistniejąca już czarterowa linia P.C. Air. Pracowało dla niej 4 osoby transseksualne. Specjalnie dla nich dostosowano politykę identyfikacyjną. Podobne rozwiązania miano wtedy przyjąć na Filipinach. Philippine Airlines wprost zadeklarowały, że nie ma nic przeciwko zatrudnianiu takich pracowników, natomiast Cebu "intensywnie się temu przyglądało".

Pierwszym azjatyckim krajem, który wprowadził równość małżeńską był Tajwan. Próżno jednak szukać elementów działalności tamtejszych linii lotniczej wspierających społeczność LGBT. Jedynie tylko na Twitterze EVA Air znaleźć można drobne wzmianki np. na temat kierunków gay-friendly. Znana jest z kolei nieprzyjemna sytuacja, w jakiej znalazła się gejowska para podróżująca ze swym 18-miesięcznym synem. Podczas boardingu na lot z San Francisco do Tajpej odmówiono obu panom priorytetowego wejścia na pokład, mimo że podróżowali z dzieckiem jak inne heteroseksualne pary. Przewoźnik przeprosił za zaistniałą sytuację, ale tłumaczenia były dość mało przekonujące:

- Nasz agent obsługi naziemnej w San Francisco źle zrozumiał instrukcje priorytetowego boardingu i wydawało mu się, że pierwszeństwo wejścia może mieć tylko jeden rodzic z dzieckiem. Przeprosiliśmy naszych pasażerów i poinstruowaliśmy nasz personel jak powinno wyglądać to w przyszłości - wyjaśnił po incydencie rzecznik tajwańskiej linii.

W sprawy równouprawnienia mocno angażuje się branża lotnicza w Australii i Nowej Zelandii. Lokalne linie lotnicze bardzo hucznie świętują parady od Wellington po Perth. Pojawiają się specjalne tęczowe loga. Jedną z ciekawszych akcji zorganizowano w Nowej Zelandii. Podczas tegorocznego Pride Month wokół lotniska w Wellington wymalowano wielkie, widoczne z nieba tęcze. Obraz ten obiegł zresztą media niemal na całym świecie.


Spore kontrowersje wzbudził z kolei wpis Air Asia Australia po tym, jak na Antypodach uchwalono równość małżeńską. Wtedy też linia wyszła naprzeciw wydarzeniom i jedną ze swoich akcji marketingowych skierowała do społeczności LGBT, gratulując wprowadzenia nowego prawa i zapraszając świeżo upieczonych małżonków na swoje pokłady w drodze na miesiąc miodowy Szczególne oburzenie wzbudziło to w kraju linii-matki - Malezji. Ten azjatycki kraj, w którym dominuje islam, nie jest zbyt tolerancyjny.

Także singapurski Scoot postanowił się otworzyć na nieheteronormatywnych podróżnych. Od 2015 r. jest członkiem organizacji Gay and Lesbian Turism Australia (GALTA). Dzięki temu wiele swoich akcji kieruje właśnie do społeczności LGBT, którą postrzega jako ważną - albo jak stwierdzono w oficjalnym komunikacie - kluczową grupę odbiorców. Warto także dodać, że GALTA jest powiązana z największą na świecie organizacją turystyczną IGLTA (International Gay & Lesbian Travel Association), do której należą różne podmioty z całego globu (w tym wspominane wcześniej lotnisko w San Francisco).

Warto jeszcze zwrócić uwagę, iż Australijczycy i Nowozelandczycy równość rozumieją bardzo szeroko. Stąd dużo w ich działalności elementów wskazujących na mniejszości etniczne.

W Polsce tylko półgębkiem

W Polsce polityka równościowa, mówiąc delikatnie, kuleje. Pytania w tej kwestii rozesłaliśmy do wiodących przewoźników w naszym kraju. W przypadku kilku międzynarodowych linii odpowiedzi były podobne i odnosiły się do "trudnego społecznie tematu", chociaż otrzymane materiały były wyczerpujące i ciekawe. Jednak ze wspomnianego powodu większość z nich w ogóle rezygnuje z prowadzeniem kampanii równościowych lub skierowanych do społeczności LGBT w naszym kraju. Przedstawiciel Ryanaira w ogóle zignorował naszego maila.

Na pytania o zaangażowanie branży lotniczej chętnie wypowiedziały się queerowe organizacje społeczne jak Kampania przeciw Homofobii czy Marsz Równości. Pytaliśmy przede wszystkim czy kiedykolwiek zwracały się one o wsparcie organizowanych przez siebie wydarzeń i czy w ogóle kiedykolwiek rozważane były takie pomysły.

- Nie kojarzę żadnych propozycji współpracy od lotnisk czy linii lotniczych. My również nigdy nie proponowaliśmy takim podmiotom współpracy, bo nie widzieliśmy do tej pory na nie potencjału. Wydaje mi się, że w Polsce trudno o taki trop - napisał Andrzej Słodyczka z Marszu Równości.

Podczas zbierania materiału do niniejszego tekstu nie mogło zabraknąć komentarza LOT-u.

- Polskie Linie Lotnicze LOT są ambasadorem Polski na całym świecie już od 90 lat. Firmę tworzą ludzie zarówno z bardzo dużym doświadczeniem – pracujący dla polskiego przewoźnika od wielu lat, jak i młody, zdolny zespół. LOT stawia na różnorodność, stąd drzwi do pracy na naszych pokładach i w naszych biurach są otwarte dla wszystkich, niezależnie od pochodzenia, orientacji seksualnej, wyznania, czy poglądów politycznych. LOT dba o zachowanie neutralności, angażując się przede wszystkim w inicjatywy mające na celu wsparcie środowisk polonijnych oraz przedsięwzięcia społeczne, m.in. akcję na rzecz walki z rakiem piersi "Różowa Wstążka”, czy "BohaterON" – projekt mający na celu upamiętnienie i uhonorowanie uczestników Powstania Warszawskiego - napisał Jakub Panek, ekspert ds. PR w naszym narodowym przewoźniku.


Powyższy komentarz otrzymaliśmy jeszcze przed aferą "Gazety Polskiej", która chciała kolportować naklejki "Strefa wolna od LGBT". Sprawa obiegła media niemal w całym zachodnim świecie. Wiadomo, że gazeta jest kolportowana zarówno na rejsach długodystansowych LOT-u jak i w salonach biznesowych Lotniska Chopina. Przeciwko temu zaprotestował jeden ze związku zawodowych działających w linii. Dwukrotnie pytaliśmy się, czy przewoźnik będzie nadal udostępniał na swoich lotach "Gazetę Polską", mimo sądowego zabezpieczenia i nakazu wycofania owej naklejki, ale niestety maile pozostały bez odpowiedzi.

fot. (jeśli nie podano inaczej): mat. prasowe przewoźników i lotnisk
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_4264d 2019-10-22 08:27   
gość_4264d - Profil gość_4264d
Zawsze latam z żoną.Wtedy mogę bezpiecznie spać w samolocie.
gość_edf2d 2019-08-17 12:01   
gość_edf2d - Profil gość_edf2d
Stop heterofobii !!!
gość_f959c 2019-08-14 17:23   
gość_f959c - Profil gość_f959c
Ludzie powariowaliście z tymi tęczami! Co mnie obchodzą cudze preferencje seksualne? NIC! nie chce wiedzieć z kim sypiacie jak tez robicie inne rzeczy. To kwestia waszej prywatności i mojego poczucia moralności i estetyki. Proste
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama