×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


PPL kontra Modlin - następna runda


Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin (MPL) twierdzi, że w 2019 r. może utracić płynność finansową, a winą za tę sytuację obarcza Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL), jednego z udziałowców spółki.


O nie najlepszych perspektywach lotniska w Modlinie pisaliśmy ostatnio komentując sprawozdanie finansowe modlińskiej spółki za 2017 r. Trwający już prawie dwa lata konflikt pomiędzy wspólnikami portu nie mógł poprawić stanu finansowego MPL. Nie dziwi więc stwierdzenie jednego z wiceprezesów o możliwej utracie płynności finansowej spółki, cytowane w "Pulsie Biznesu". 

Przypomnijmy już po raz n-ty, że spór dotyczy warunków przejęcia Modlina przez PPL. Samorząd mazowiecki był gotów oddać spółkę PPL, ale tylko łącznie z zobowiązaniem polegającym na gwarancji spłaty wyemitowanych w 2012 r. obligacji w kwocie 150 mln zł. Na ten warunek PPL się jednak nie zgodził. Jednocześnie lotnisko w Modlinie, które obsłużyło w zeszłym roku ponad 3 mln pasażerów dusi się bardziej niż Okęcie i potrzebuje funduszy na rozbudowę, chociażby terminala pasażerskiego, bez którego możliwość jego rozwoju budzi poważne wątpliwości. 

Korzystając z dysfunkcjonalnej umowy spółki, która wymaga jednomyślności udziałowców przy podejmowaniu większości ważnych decyzji finansowych, PPL blokuje możliwość rozbudowy lotniska. Ten sam zapis umowy nie pozwala wspólnikom reprezentującym organizacje należące do Skarbu Państwa (PPL i Agencja Mienia Wojskowego, AMW) na przejęcie nad spółką kontroli. 


Zarząd MPL, próbując znaleźć wyjście z tego pata, zaproponował budowę tymczasowego terminala za kwotę 48 mln zł. Jest to suma, która nie wymaga jednomyślności wspólników, a jedynie zwykłej większości wśród członków rady nadzorczej (RN). Członkowie RN reprezentujący samorząd mazowiecki i AMW mogą taką decyzję podjąć, nawet wbrew opinii PPL. Ewentualna pozytywna decyzja RN zapadnie dopiero po przeprowadzeniu procedury due dilligence, którą wykona EY, jedna z największych firm konsultingowo-księgowych na świecie. Taki warunek w najlepszym razie opóźni decyzję RN, a w najgorszym da PPL i AMW podstawy do odmowy jej podjęcia. 

Zarzuty obu stron konfliktu wymykają się logice i zasadom odpowiedzialnego zarządzania. Samorząd mazowiecki obawia się, że PPL dąży do obniżenia wartości spółki albo nawet do doprowadzenia do jej upadku. Dlaczego miałby to robić wspólnik posiadający prawie 30 proc. udziałów o nominalnej wartości niespełna 100 mln zł? MPL twierdzi, że PPL chce przede wszystkim uruchomić lotnisko w Radomiu i w tym celu ma zamiar zlikwidować Modlin. Wtedy przewoźnicy staną pod ścianą i jeśli będą chcieli latać do Warszawy zostanie im tylko jedna opcja: Radom – Sadków. 

Kłopot w tym, że port lotniczy w Radomiu nie zacznie przyjmować samolotów przed październikiem 2020 r. Przetarg na najważniejszą inwestycję na Sadkowie, czyli wydłużenie drogi startowej został unieważniony, a nowego PPL jeszcze do dziś (13.02) nie ogłosił. Unieważniony przetarg był krytykowany przez oferentów, jako nierealistyczny i w efekcie propozycję złożyła tylko jedna organizacja, która zaproponowała cenę trzykrotnie wyższą (różnica 200 mln zł) od tej przewidzianej w budżecie PPL. Optymistycznie zakładając lotnisko w Radomiu ma szansę rozpocząć działalność dopiero w sezonie letnim 2021 r., bo tour operatorzy i przewoźnicy czarterowi (dla których port jest przeznaczony) zawierają umowy z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. 

Z kolei PPL uważa, że słabe wyniki spółki to efekt złego zarządzania, a jako jego przykład przywołuje podpisaną w 2013 r. umowę z Ryanairem, która spowodowała, że przychody MPL są zbyt niskie, a pozycja Irlandczyków zbyt silna. W konsekwencji Modlin ma za mało środków finansowych, a do portu nie chcą wchodzić nowi przewoźnicy skutecznie odstraszeni już tam obecnym potężnym konkurentem. 


Podkreślając ten argument PPL wydaje się zapominać, w jakich okolicznościach ta umowa była negocjowana. W 2013 r., po kilkumiesięcznej przerwie w funkcjonowaniu lotniska spowodowanej źle wykonaną drogą startową, MPL stał na krawędzi bankructwa. Ta amnezja PPL jest trudna do zrozumienia, zwłaszcza że to udział właściciela i zarządcy Lotniska Chopina w modlińskim przedsięwzięciu miał zapewnić odpowiedni know-how i w efekcie sukces portu lotniczego na północ od Warszawy. 

Niektórzy obserwatorzy polskiego rynku lotniczego uważają, że nie chodzi wcale o Modlin tylko o ograniczenie ekspansji Ryanaira. Zwolennicy tej koncepcji uważają, że w związku z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego potrzebujemy bardzo silnego przewoźnika narodowego, którym LOT jeszcze nie jest. W związku z tym wszystkie organizacje podlegające polskiemu rządowi podejmują działania lub decydują się na zaniechania, które mają wzmacniać LOT kosztem obcych przewoźników, a zwłaszcza największych jego rywali, czyli Ryanaira i Wizz Aira. Jeśli ta ostania teoria jest prawdziwa, to gordyjski węzeł w Modlinie mogą przeciąć wyłącznie politycy. A więc tak długo jak nie będzie zmiany kursu politycznego, tak długo konflikt w MPL będzie się tlił, a czasami, tak jak obecnie, iskrzył.



gość_799b3 - Profil
gość_799b3
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie