×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Klasa biznes w LOT (Boeing 787-9)


W kolejnym Oblatywaczu testujemy klasę biznes w większym z dwóch wersji dreamlinerów wykorzystywanych przez polskiego przewoźnika. Na pokładzie boeinga 787-9 udajemy się rejsem LO 97 z Warszawy do Seulu.



Produkt biznesowy LOT-u na rejsach długodystansowych wyróżnia się profesjonalnymi i dobrze wyszkolonymi załogami, przyzwoitym menu na pokładzie i komfortową obsługą na lotnisku w Warszawie. Nie jest to jednak ciągle oferta w pełni porównywalna do wiodących w branży linii lotniczych.

Zainaugurowane w 2016 roku połączenie do Korei Południowej jest obsługiwane obecnie pięć razy w tygodniu. Samolot startuje z Warszawy codziennie z wyjątkiem wtorków i niedzieli o 15:20, aby dotrzeć do Seulu następnego dnia o 9:15. W drogę powrotną jako lot LO 98 wyrusza o 10:50 i ląduje na Lotnisku Chopina o 13:50. Rejsy są realizowane zarówno boeingami 787-9, jak i mniejszymi boeingami 787-8. 


Obsługująca nasz rejs do Seulu "dziewiątka" może zabrać na pokład o 40 pasażerów więcej niż "ósemki". Aktualnie w swej flocie LOT posiada cztery takie maszyny, a do końca bieżącego roku przybędą kolejne trzy. Samoloty te są zarazem bardziej oszczędne pod względem zużycia paliwa i w konsekwencji emitują mniej gazów cieplarnianych w przeliczeniu na pasażera. Bez międzylądowania mogą obsłużyć porty lotnicze położenie nawet ponad 13 tys. km od miejsca startu. Pierwszy boeing 787-9 został wprowadzony do floty LOT-u niespełna rok temu, w marcu 2018 roku. 

LOT (boeing 787-9) - informacje praktyczne

Kod: LO/LOT
Oferta: Ponad 100 tras krajowych, europejskich i międzykontynentalnych do Azji i Ameryki Północnej, a także kilkanaście kierunków obsługiwanych w ramach umów czarterowych. 
Flota: Flota składająca się z 79 samolotów: czterech boeingów 787-9, ośmiu boeingów 787-8, sześciu boeingów 737 MAX 8, czterech boeingów 737-800, trzech boeingów 737-400, 34 embraerów w wersjach 170, 175, 190 i 195 (w tym dwa wyczarterowane przez MON), 12 bombardierów Q400 oraz osiem bombardierów CRJ-700 i -900 (latających w barwach i z załogami estońskich linii Nordica). 
Odprawa: Darmowa na wszystkich obsługiwanych lotniskach, możliwa także przez stronę internetową lub aplikację mobilną na 36 godzin przed wylotem. Możliwość wcześniejszego samodzielnego zarządzania rezerwacją, ale w ograniczonym zakresie (niektóre opcje dostępne tylko przez telefon). 
Przywileje klasy biznes: Wydzielona strefa odprawy, osobne przejście do kontroli bezpieczeństwa, priorytetowy boarding, wysoki limit bagażowy (3 sztuki do 32 kg każda). 
Business lounge: Tak, Polonez w strefie Schengen oraz Mazurek w części Non-Schengen. 
Układ siedzeń: Konfiguracja 2-2-2, fotele rozkładane do pozycji w pełni płaskiej tworzące łóżko o długości 190 cm.  
Posiłki na pokładzie: Bezpłatny serwis - kilkudaniowy obiad po starcie i drugi posiłek przed lądowaniem, w trakcie przelotu samoobsługowy barek z przekąskami oraz rozbudowana oferta napojów bezalkoholowych i alkoholowych. 
Rozrywka pokładowa: Indywidualne, 15,4-calowe ekrany dotykowe z wyborem filmów, seriali i albumów muzycznych, brak dostępu do internetu w czasie lotu. Przy każdym fotelu gniazdka sieciowe i porty USB. 
Dodatki dla pasażerów: Poduszka, koc, prześcieradło, słuchawki, kosmetyczka.


Na lotnisku

LOT oferuje bardzo dobrze zorganizowaną strefę odpraw dla pasażerów segmentu premium. W sektorze E warszawskiego terminala urządzono część przeznaczoną wyłącznie dla osób podróżujących w klasach biznes i premium ekonomicznej, a także posiadaczy odpowiednich kart statusowych uprawniających do priorytetowej odprawy. Można tutaj skorzystać z co najmniej kilku stanowisk, zazwyczaj więc bez żadnej kolejki. Alternatywnie na lotnisku dostępne są także samoobsługowe kioski, w których można pobrać kartę pokładową. Odprawa jest dostępna oczywiście również w aplikacji lub na stronie linii na 36 godzin przed planowanym odlotem. Kartę pokładową otrzymujemy wówczas w wersji mobilnej na podany numer telefonu bez konieczności jej drukowania. 

O ile system odprawy internetowej działa dość sprawnie, to strona polskiego przewoźnika odbiega pod względem funkcjonalności od standardów oferowanych przez najlepsze linie z branży. Brakuje na niej jakichkolwiek nowatorskich rozwiązań, np. opcji dodania konta w mediach społecznościowych i otrzymywania tą drogą kart pokładowych oraz informacji dotyczących biletu. Nie ma także kilku podstawowych funkcji umożliwiających samodzielne zarządzanie rezerwacją. Przykładowo pasażerowie chcący wybrać posiłki specjalne nie mogą tego zrobić on-line, tylko muszą dzwonić w tym celu na infolinię.  


Na rejsach do Seulu obowiązują standardowe limity bagażowe dla połączeń międzykontynentalnych LOT-u. Oznacza to, że pasażerowie klasy biznes mogą bezpłatnie nadać trzy sztuki bagażu o wadze do 32 kg każda. Posiadaczom statusu Star Alliance Gold podróżującym w tej klasie przysługuje ponadto dodatkowy bagaż. Na pokład można z kolei zabrać dwie walizki lub torby podręczne o łącznej wadze do 18 kg. Warto zauważyć, że limity te są hojne i zarazem wyższe od obowiązujących w klasie biznes w wielu innych liniach europejskich. 

Po odprawie podróżujący w klasie biznes mogą skorzystać z priorytetowej kontroli bezpieczeństwa dostępnej na Lotnisku Chopina w ramach usługi Gold Track. Przejście jest zlokalizowane tuż obok strefy odpraw biznesowych. W hali odlotów do dyspozycji pasażerów są dwie poczekalnie należące do polskiego przewoźnika. W strefie Schengen można skorzystać z oferty "Poloneza". Na podstawie biletu w klasie biznes na trasie międzykontynentalnej przysługuje wejście do Elite Lounge - wydzielonej części tej poczekalni. Należy jednak pamiętać, że odloty do Seulu odbywają się ze strefy Non-Schengen (bramki oznaczone literą N), a zatem aby do niej dotrzeć trzeba dodatkowo przejść również kontrolę paszportową. Nie ma tutaj osobnej, priorytetowej bramki dla pasażerów klas premium, a więc ze względu na możliwe kolejki należy zachować odpowiedni zapas czasu wychodząc z "Poloneza".


Strefa Non-Schengen na warszawskim lotnisku nie jest niestety najwygodniejsza dla pasażerów, głównie z powodu jej ograniczonej i niedostosowanej do skali obecnego ruchu powierzchni. W godzinach popołudniowych odlatuje w podobnym czasie kilka rejsów międzykontynentalnych, co dodatkowo potęguje i tak spory tłok w tej części terminala. Od ubiegłego roku dostępny jest w tej strefie drugi salon biznesowy LOT-u "Mazurek". Wprawdzie poczekalnia także szybko się zapełnia w godzinach szczytu, ale jest ona zdecydowanie wygodniejsza i ma lepszą ofertę kulinarną od używanego przez polskie linie wcześniej sąsiedniego "Bolero". Dzięki temu warunki oczekiwania na rejsy wyraźnie poprawiły się. 


Boarding rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem, pół godziny przed planowanym odlotem. Wejście na pokład odbywało się według typowego porządku dla rejsów międzynarodowych. Pasażerowie klasy biznes (a także klasy premium i posiadacze statusu Star Alliance Gold) mogą udać się do samolotu w pierwszej kolejności lub w innym dogodnym momencie przez przeznaczone do tego przejście. Samolot był podpięty do dwóch rękawów, co zapewniło osobom podróżującym w najwyższej klasie serwisowej komfortowe wejście na pokład. 

Kabina

Jak już wspomniano konfiguracja boeingów 787-9 różni się nieco od zastosowanej w mniejszych dreamlinerach latających w barwach LOT-u. Przedział klasy biznes został tutaj powiększony i liczy 24 fotele zamiast 18, w kabinie premium liczba miejsc nie zmieniła się i nadal wynosi 21, ale poszerzone zostały odstępy między rzędami, zaś w klasie ekonomicznej zamontowano o 36 foteli więcej niż w "ósemkach". Łącznie samolot może zatem zabrać na pokład 294 pasażerów w trzech klasach podróży. 


Klasa biznes jest zlokalizowana w przedniej części samolotu między pierwszą i drugą parą drzwi. Składa się w czterech rzędów foteli w układzie 2-2-2 oznaczonych odpowiednio literami A-B, C-D i E-F. Jest to konfiguracja spotykana w tym typie samolotu u niektórych przewoźników, ale nie najbardziej komfortowa z dostępnych dziś na rynku. Jej podstawową wadą jest brak bezpośredniego dostępu do przejścia dla wszystkich pasażerów. 



Zamontowane na pokładzie dreamlinerów polskiego przewoźnika fotele Safran Aura Lite mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Niewątpliwie miejsca te same w sobie są dość wygodne i oferują sporo przestrzeni. Siedziska są szerokie na 54 cm i rozkładają się do pozycji w pełni płaskiej tworząc łóżko o długości 190 cm. W przeciwieństwie do wielu innych typów foteli nie są także zbytnio zabudowane. Stwarza to wrażenie dużej przestronności kabiny. 


Niestety jest to także ich wadą. Taki typ i układ miejsc pozbawia podróżnych siedzących obok siebie całkowicie prywatności. Trudno ogrodzić się od współpasażera, gdyż do dyspozycji jest jedynie nieznacznie podnoszone oparcie z boku fotela po jego rozłożeniu. Pasażerowie siedzący przy oknach są dodatkowo skazani na konieczność przechodzenia ponad nogami drugiej osoby. Nie stanowi to większego problemu, gdy lecą ze sobą znajomi, ale w innych sytuacjach oznacza zwykle spory dyskomfort w czasie podróży. 


Wnętrze kabiny jest stonowane, a dzięki połączeniu jasnych ścian samolotu z ciemnymi obiciami foteli nawiązującymi kolorystyką do barw firmowych linii całość sprawia dość przyjemne wrażenie.  


Każdy pasażer otrzymuje w klasie biznes dużą poduszkę, koc oraz prześcieradło, które może być założone na fotel przed snem. To ostatnie jest moim zdaniem zbyt cienkie i przez to słabo sprawdza się w praktyce. Ogólnie jednak jakość pościeli jest przyzwoita i wystarczająca do wygodnego odpoczynku. 


W klasie biznes przewidziano stosunkowo niewiele miejsca do przechowywania osobistych przedmiotów. Dostępna przestrzeń ogranicza się tylko do malutkiej przegródki z boku siedzenia oraz półki umieszczonej pod podnóżkiem fotela, w której można zmieścić obuwie lub ewentualnie nieduży bagaż podręczny. Brakuje zdecydowanie zamykanych schowków na dokumenty czy sprzęt elektroniczny.


Ustawienia foteli można dostosowywać do indywidualnych potrzeb za pomocą panelu sterującego. Mechanizm działa dość płynnie i pozwala na regulowanie położenia wszystkich najważniejszych elementów konstrukcji siedzenia. 


Z boku fotela znajduje się pilot do obsługi systemu rozrywki pokładowej. Każde miejsce w klasie biznes zostało wyposażone w dotykowy, 15,4-calowy monitor. Urządzenia zamontowane w boeingu 787-9 są o generację nowocześniejsze od dostępnych w "ósemkach". Dzięki temu między tymi dwoma samolotami wyraźnie jest odczuwalna różnica w jakości obsługi IFE. 


Niestety na pokładzie nie jest i na razie nie będzie dostępny internet. Wprawdzie część samolotów we flocie LOT-u jest już przystosowana do uruchomienia pokładowego Wi-Fi, ale przewoźnik nie planuje w najbliższej przyszłości inwestycji pozwalających na dodanie tej usługi.

Serwis

W trakcie boardingu załoga częstowała pasażerów wodą, sokiem pomarańczowym lub kieliszkiem szampana Nicolas Feuillate (ten sam gatunek serwowany jest także w poczekalniach biznesowych LOT-u). Podawano również ładnie prezentujące się amouse-bouche w postaci malutkiej kanapki z kawiorem i jajkiem. 


Jeszcze przed startem rozdano również drukowane menu i zebrano od podróżnych zamówienia. W trakcie ponad 9-godzinnego lotu do Seulu przewidziano kilkudaniowy obiad przygotowywany zaraz po starcie oraz drugi posiłek przed lądowaniem. Oferta LOT-u nie jest pod tym względem specjalnie elastyczna - nie ma dostępnej formuły dine-on-demand pozwalającej zamawiać z menu dowolne pozycje w dogodnym dla siebie momencie. Biorąc pod uwagę porę startu i czas samej podróży jest jednak optymalnie dopasowana do oczekiwań przeciętnego pasażera i odpowiada praktyce większości linii latających z Europy do Azji w godzinach popołudniowych. Dla osób zamierzających poświęcić więcej czasu na odpoczynek lub pracę istnieje natomiast możliwość zamówienie całego posiłku od razu, bez konieczności oczekiwania na przygotowanie jego kolejnych elementów.  


Pasażerowie klasy biznes otrzymują również kosmetyczki, które po wejściu na pokład czekały już przygotowane na fotelach. Niestety ich jakość jest rozczarowująca. Zawartość kosmetyczki jest skromna - w środku znajduje się składana szczoteczka do zębów, miniaturowa łyżka do butów, opaska na oczy, płyn do płukania ust i szminka nawilżająca (oba produkty "bezmarkowe") oraz dwie jednorazowe próbki kremów w saszetkach. Szkoda, że nie pomyślano tutaj o nawiązaniu współpracy promocyjnej z jedną z polskich firm kosmetycznych, dzięki czemu możliwe byłoby dostarczenie pasażerom mini produktów wysokiej klasy. Bezwzględniej zmiany wymaga również sama kosmetyczka. Obecna jest wykonana z materiałów marnej jakości. 


Po osiągnięciu wysokości przelotowej załoga rozpoczyna serwowanie obiadu. W trakcie posiłków obowiązuje system kelnerski, a więc nie są używane wózki do podawania napojów i poszczególnych dań. Dzięki temu obsługa jest bardziej zindywidualizowana, a kolejne sekwencje serwisu dostosowane do każdego pasażera z osobna. 

Przed podaniem przystawki proponowane są napoje serwowane z orzeszkami lub chrupkami w stylu azjatyckim. Ich wybór jest przyzwoity. Poza standardowym zestawem soków i napojów gazowanych można zamówić mocniejsze trunki (m.in. koniak Remy Martin, trzy gatunki whisky, piwo, campari, gin Hendrick's, likiery) oraz wybrać któryś z siedmiu gatunków win (dwa włoskie Carlo Pellegrino Gibele i Varvaglione V2, dwa hiszpańskie Baron de Ley Lagrima i Finca Antigua, nowozelandzkie Sileni, amerykańskie Columbia Crest i polskie Solaris). Na pochwałę zasługuje zarówno promocja polskich alkoholi - na liście znalazły się dwa gatunki rodzimych wódek, miód pitny, piwo i wspomniane wino, jak i wprowadzenie pozycji koreańskich (soju, piwo Hite). 


Na przystawkę podano kilka mniejszych dań. Wprawdzie nie przewidziano żadnego wyboru w tym zakresie, ale taka koncepcja spodobała mi się ze względu na udany miks pozycji polskich i koreańskich. Obok roladek schabowych z musem jajeczno-chrzanowym można było skosztować marynowanego tofu z blanszowanym szpinakiem i kimchi oraz sałatki z cukinią. Całość była smaczna i bardzo ładnie prezentowała się na tacy. 


Spośród trzech dan głównych przewidzianych w menu zdecydowałem się na koreański zestaw dak gui - kurczaka grillowanego w marynacie kukurydzianej serwowanego wraz z kimchi i zupą z dodatkiem wieprzowiny. Potrawę podano w niewyszukany sposób, ale była znakomicie przygotowana. Mięso okazało się bardzo soczyste i aromatyczne, a całość dopełniał idealnie ugotowany ryż seijou.  


Następnie proponowano desery: można było skosztować kilku gatunków serów, świeżych owoców i różnych ciastek. Zaletą tej części serwisu jest prezentacja wszystkich dostępnych opcji na wózku, co pozwala pasażerom dokonać "wizualnego" wyboru. Szkoda jednak, że w menu zupełnie zabrakło tradycyjnych polskich deserów np. szarlotki czy sernika. Zamiast tego podawane są nijakie w smaku kolorowe ciastka i kremy. 


Po obiedzie przejrzałem system rozrywki pokładowej. W trakcie lotu pasażerowie mają do wyboru filmy i seriale, albumy muzyczne, gry i informacje dotyczące rejsu. IFE można obsługiwać za pomocą pilota lub dotykowo wybierając poszczególne opcje bezpośrednio na monitorach. 


W klasie biznes dostępne są przeciętnej klasy słuchawki z logiem przewoźnika, które tylko częściowo redukują zewnętrzne szumy. 


Zawartość systemu rozrywki pokładowej nie jest przesadnie imponująca, ale w zasadzie wystarczająca dla przeciętnego odbiorcy. Do wyboru było niespełna 130 filmów, ale w tym jedynie 18 nowości kinowych. Z wiadomych względów najbardziej rozbudowana jest lista produkcji polskich (naliczyłem ich 25), w tym obrazy zaliczane do klasyki gatunku. Nie brakuje także oferty przeznaczonej dla pasażerów pochodzących z kilku najważniejszych dla LOT-u rynków zagranicznych. Dostępne są więc pozycje m.in. kina koreańskiego, japońskiego, chińskiego czy węgierskiego.  


W trakcie lotu dla pasażerów klasy biznes dostępny jest samoobsługowy barek z przekąskami, kanapkami, błyskawicznymi zupkami i deserami. Przez cały czas można także zamawiać dowolne napoje z menu. Niestety w czasie rejsu do Seulu nie był w pełni sprawny pokładowy ekspres do kawy (zepsuł się spieniacz do mleka), co uniemożliwiało przygotowanie np. latte albo cappuccino 

Na osobną wzmiankę i zarazem słowa uznania zasługuje załoga, które nie tylko była znakomicie przygotowana do obsługi pasażerów w klasie biznes, ale dzięki otwartości oraz widocznemu entuzjazmowi zapewniała przyjazną i pozbawioną zbędnego formalizmu atmosferę. Sam serwis był uważny i w dużej mierze zindywidualizowany. To duża zaleta. 


Na półtorej godziny przed lądowaniem w stolicy Korei Południowej podano drugi posiłek. Pasażerowie mogli wybrać między koreańskim omletem z surimi i papryką, a tartą z pomidorem i kozim serem, serwowanymi na gorąco wraz z różnymi dodatkami. Zostały one kolejny raz tak dobrane, aby połączyć kuchnię europejską i azjatycką. W zestawie znalazła się więc m.in. wieprzowina z marynowaną rzepą, kimchi i szynka serrano. Ponownie jedzenie było smaczne i ładnie wyglądało na talerzach. 

Samolot kilka minut przed czasem wylądował na lotnisku Incheon w Seulu. Jest to jeden z najlepiej ocenianych portów lotniczych na świecie pod kątem obsługi pasażerów i to wyróżnienie w praktyce przekłada się na możliwość szybkiego i bezproblemowego przebycia niezbędnych procedur imigracyjnych. Niestety lotnisko leży relatywnie daleko od miasta, więc na dojazd do centrum trzeba liczyć przynajmniej godzinę. 

Ocena

LOT oferuje ogólnie solidny produkt w klasie biznes na pokładach boeingów 787-9. Wrażenia z podróży polskimi liniami, począwszy od profesjonalnej obsługi na lotnisku w Warszawie, przez dobrze zaopatrzone poczekalnie biznesowe, sympatyczne załogi aż po niezłe jedzenie serwowane podczas lotu, są generalnie bardzo dobre i sprawiają, że mija ona szybko i przyjemnie. Nie oznacza to jednak, że oferta LOT-u nie ma słabych stron i pewnych aspektów wymagających modyfikacji. 

Kabina biznesowa w boeingach 787-9 jest wprawdzie nowocześniejsza od produktu dostępnego w „ósemkach”, ale jej konfiguracja ma nadal niestety te same zasadnicze wady. Zastosowany układ foteli nie zapewnia wszystkim podróżnym swobodnego dostępu do korytarza, co jest dziś w branży standardem oczekiwanym w segmencie premium. Miejsca do minimum ograniczają również poczucie prywatności w czasie lotu ze względu na brak realnego oddzielenia siedzących obok siebie pasażerów. Nie jest to oczywiście dużym problemem w razie podróży z osobą towarzyszącą, ale w innych wypadkach może już mocno przeszkadzać. 



Na pokładach LOT-u nie ma też dostępu do internetu i przewoźnik nie planuje póki co jego wprowadzenia w przewidywalnej przyszłości. Zdaję sobie sprawę z ogromnych kosztów instalacji w samolotach odpowiedniego systemu pozwalającego na korzystanie z sieci w czasie lotu, ale jest to usługa coraz powszechniej gwarantowana swoim klientom przez renomowane linie lotnicze na świecie. Przez jej brak polski przewoźnik zwyczajnie pozostaje w tyle. 

O poprawę proszą się niektóre elementy tzw. produktu „miękkiego”. Do zdecydowanej wymiany nadaje się zwłaszcza oferowana w klasie biznes kosmetyczka. Jej jakość i zawartość mocno odbiegają od tego, co otrzymują podróżni w większości dobrych linii lotniczych. Tym bardziej, że jest to rzecz często zabierana przez pasażerów z pokładu samolotu i przez to staje się swoistą wizytówką serwisu danego przewoźnika. Nie zaszkodziłoby również wprowadzenie lepszej jakości słuchawek z systemem aktywnie tłumiącym szumy, czy nieco grubszych i lepiej dopasowanych do foteli prześcieradeł. Zawartość IFE, choć w ostatnich latach nieco poprawiła się, nadal wyraźnie odstaje od wiodącej na rynku konkurencji. Sugeruję ponadto rezygnację z dotychczasowej formuły deserów w postaci wyboru, moim zdaniem, niezbyt smacznych ciastek i musów na rzecz wprowadzenia do menu typowo polskich pozycji, np. ciast przygotowywanych według tradycyjnych receptur. 

Są to oczywiście w dużej mierze szczegóły, ale to właśnie one składają się na całokształt produktu biznesowego i decydują o jego wyróżnieniu na tle konkurencji. W Locie wymagają one nadal sporo uwagi i pracy, tak aby oferta przewoźnika miała w końcu szansę trafić na listę najlepiej ocenianych pod tym względem linii lotniczych na świecie. 

Fot. M. Stus, LOT

Redaktor pasazer.com podróżował rejsem do Seulu na własny koszt. 




gość_9fc95 - Profil
gość_9fc95
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie