7. dzień strajku w PLL LOT

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
25 października 2018 09:00
1 komentarz
Minął tydzień od rozpoczęcia strajku związków zawodowych personelu lotniczego w LOT. Siódmy dzień protestu nie przyniósł przełomu, ale był spokojniejszy zarówno w powietrzu, jak i na ziemi.
Reklama

W minioną środę (24.10) odwołano rejsy do Billund, Chicago, Erywania, Hamburga, Kijowa, Kopenhagi, Los Angeles i Monachium. Przedstawiciele spółki nie potwierdzili, czy anulowanie tych 8 rejsów było spowodowane trwającym strajkiem. W rozkładzie LOT-u nadal latały samoloty wydzierżawione od Carpatair, GetJet Airlines i Gran Cru Airlines. W sumie wykonały one 6 rejsów do Gdańska, Frankfurtu (2), Kopenhagi, Pragi i Szczecina.


Całe szczęście w siedzibie naszego narodowego przewoźnika było o wiele spokojniej niż we wtorek. Protest związkowców trwał nadal, ale nie było zdarzeń, które mogłyby jeszcze bardziej zaognić konflikt. Niestety nie oznacza to, że stronom sporu udało się zbliżyć stanowiska. Sytuacja przypomina raczej ciszę przed burzą, w czasie której, zarówno związkowcy jak i zarząd, szukają nowej amunicji prawnej i politycznej do kontynuowania sporu.

Wielu komentatorów twierdzi, że porozumienie będzie niemożliwe bez udziału mediatora lub interwencji właściciela. Trudno bowiem będzie odbudować wzajemne zaufanie po poniedziałkowym spotkaniu, na którym związkowcy poczuli się zwabieni w pułapkę przez prezesa, który chciał im wręczyć dyscyplinarne wypowiedzenia z pracy. Przełomem może okazać się posiedzenie rady nadzorczej PLL LOT, która zbiera się w najbliższy piątek (26.10).
Reklama

Ostatnie komentarze

gość_ec29c 2018-10-25 09:54   
gość_ec29c - Profil gość_ec29c
Napiszę to jeszcze raz: zarząd LOT-u musi dotrwać do najbliższej niedzieli/poniedziałku, kiedy kończy się sezon letni i rozpoczyna zimowy.

Wtedy drastycznie spada oferowanie na trasach długodystansowych (przypuszczalnie jest aż tak małe w związku z awariami silników), a na rynku będą dziesiątki jeśli nie setki maszyn z załogami.

Tak więc zarząd już wygrał, dlatego może wszystkim zwolnionym proponować przyjęcie z powrotem na B2B, ale oferta jest ważna tylko do niedzieli/poniedziałku, bo potem załoga już niewiele może.

Rząd musi poprzeć zarząd (oczywiście oficjalnie wzywając do zgody), gdyż w przeciwnym razie przed kolejnymi wyborami będzie miał strajki w większości firm państwowych, służbie zdrowia, administracji, edukacji. Tak więc już wiemy, że pan Milczarski będzie prezesem, co najmniej do wyborów 2019. Może LOT nie będzie już tak prezentowany jako największy sukces "dobrej zmiany" (zresztą nigdy nim nie był, bo to Tusk osobiście, wbrew decyzji komisji (sitwy) wyznaczył Mikosza do kierowania LOT-em po raz drugi. PiS mu ukradł sukces według PR-owskiej zasady, że ważne jest co kto pierwszy ogłosi).

Myślę, że klęska w Warszawie sprawi, że rząd jeszcze raz przemyśli stręczenie nam projektu CPL, którego Warszawiacy nie chcą, zaś regiony jeszcze nie odkryły jak bardzo jest on anty-regionalny. Ważne by przy tym nie zrezygnować ze spinaczy sieci kolejowej i wykupić grunty na skrzyżowaniu przedłużonej CMK z szybką koleją Warszawa - Łodź.

W Locie pozostanie nam tylko czekać na rozstrzygnięcia sądowe...
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama