×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Analiza: Optymalizacja siatki połączeń Wizz Aira


Bieżący rok to dla Wizz Aira czas zmian. Linia zdecydowała się na wdrożenie odmiennej strategii w strukturze operacyjnej. Widać wyraźnie, że wszystkie te działania dążą do optymalizacji i lepszego zarządzania zasobami. Nie bez znaczenia pozostaje jednak tło polityczne i konkurencyjne.


1. Na początek fakty

Wizz Air jest największym i najszybciej rozwijającym się low-costem w Europie Środkowo-Wschodniej. Na pierwszym miejscu (ze średnim 57 proc. udziałem w rynku) wśród tego typu linii plasuje się na Węgrzech, Ukrainie, w Rumunii, Bułgarii, Macedonii, Gruzji oraz Bośni i Hercegowinie. Drugie miejsce (40 proc.) zajmuje w Polsce, Mołdawii, na Litwie, Łotwie i Słowacji.


Przewoźnik jest obecny w Polsce od 2004 r. Od tego czasu z oferty przewoźnika skorzystało w naszym kraju 63 mln pasażerów. Linia jest obecna na ośmiu lotniskach regionalnych (poza Bydgoszczą, Rzeszowem, Krakowem, Zieloną Górą i Radomiem), z czego na 5 ma swoje bazy operacyjne (w Warszawie, Katowicach, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu). W sumie ulokowanych jest w nich 25 samolotów z floty liczącej łącznie 104 maszyny. Dodatkowo przewoźnik czeka na odbiór zamówionych 265 airbusów (w tym A320 i A321 w wersji neo).

W naszym kraju Wizz Air rozwija się bardzo prężnie. Jeśli porównać rok 2017 do 2016, to wzrost wyniósł 29 proc. (przy średniej dla całej linii na poziomie 23,5 proc.). Z kolei w okresie od stycznia do sierpnia 2018 przewoźnik urósł w Polsce o ok. 18 proc. 

2. Casus Poznania

Zamknięcie bazy w Poznaniu było wiadomością zaskakującą. Nic nie wskazywało na taki krok ze strony przewoźnika. W tym roku hucznie świętowano 10-lecie bazy na Ławicy. Było to czwarte miasto w Polsce, w którym Wizz Air otworzył swoją stałą bazę. W maju 2015 r. dodany został drugi samolot.

Z perspektywy dziesięciu lat można jednak zauważyć, że przewoźnik w Wielkopolsce nie radził sobie zbyt dobrze. Liczba kierunków była stopniowo ograniczana (np. w tym roku, dokładnie w szczycie sezonu, zamknięto połączenie do Barcelony-El Prat). Kolejna maszyna pojawiła się bardzo późno, co nie wpłynęło na znaczne zwiększenie oferty połączeń, gdyż samolot wykonywał wiele tras w tzw. "formule W". 


W rozmowie z Pasazer.com podczas konferencji w Gdańsku, Johan Eidhagen wskazywał, że zamknięcie bazy na Ławicy, które wejdzie w życie od 31 marca 2019 r., nie ma jednego wyraźnego powodu. Na decyzję tę złożyło się kilka czynników - w tym przyszłe prognozy ruchu oraz dążenie do zwiększenia efektywności najbardziej dochodowych centrów operacyjnych. Eidhagen, zapytany czy wpływ miało otwarcie bazy operacyjnej przez Ryanaira, przyznał że był to także jeden z istotnych elementów. 

Jedna maszyna z Poznania zostanie przeniesiona do Gdańska (będzie ich w sumie 7). Dzięki temu lotnisko zyska nowe trasy, a część powróci po zimowej przerwie (m.in. do Billund i Barcelony). Co do drugiego airbusa - decyzja nie została jeszcze podjęta.

3. Małe lotniska coraz mniej ważne

Elementem nowej strategii jest odchodzenie od obsługi małych lotnisk. Widać to wyraźnie w przypadku polskich portów takich jak Lublin, Szczecin czy Olsztyn. W pierwszym z miast przewoźnik zamknął w tym roku swoją bazę, a samolot przeniósł do znacznie większej bazy - w Katowicach, w których praktycznie nie ma konkurencji.

Stopniowo znikają także kolejne trasy. Z jeszcze niedawnych pięciu obsługiwanych połączeń ze Szczecina, tej zimy dostępne będą trzy. Znacznie skurczy się też oferta z Lublina - z ośmiu tras na początku roku do zaledwie trzech z początkiem listopada. Co ważne - zamykane w tym roku połączenia do Sztokholmu i Kijowa - zgodnie z zapewnieniami Eidhagena - nie będą wznowione.

O zmianie podejścia do małych lotnisk świadczy jednak nie tylko rynek polski, ale także i chociażby słowacki (baza w Koszycach), czeski (Brno) czy rumuński (baza w Tirgu Mures). Nie pozostawia zatem złudzeń, że linia coraz bardziej podąża za typowym dla branży trendem: utrzymywania połączeń o jak najwyższym dochodzie i koncentracji na lotach między dużymi ośrodkami. Jak zapewnia przewoźnik, celem jest szukanie takich połączeń, na których popyt nie zależy od sezonowości a dochód per pax jest najwyższy. 


Wyraźny staje się również trend do utrzymywania baz o największym potencjale, a więc takich w których przewoźnik ma zdecydowaną przewagę nad konkurencją. Za dobry przykład posłużyć mogą Katowice, Warszawa (skąd od przyszłego roku latały będą tylko airbusy A321) czy Gdańsk. Na obu tych lotniskach udział Wizz Aira jest największy wśród linii niskokosztowych. Dodatkowo na lotnisku im. Lecha Wałęsy widać wyraźnie, że węgierki przewoźnik wygrywa walkę z Ryanairem i dąży do utrzymania swojej pozycji.

W tym kontekście zasadnym jest pytanie o przyszłość bazy we Wrocławiu. Drugi samolot został do niej dodany bardzo niedawno, bo zaledwie wiosną 2018 r. Silną pozycję ma tam także irlandzki low-cost. Już na przyszły rok Wizz Air zapowiada zaledwie ok. 2,7 proc. wzrost na tym lotnisku (wolniej rozwijały się będą tylko Katowice - o ok. 1 proc.). Paradoksalnie, póki co zmiany w Poznaniu mogą jednak zwiększyć "wartość" wrocławskiej bazy, gdyż część tras do Wielkopolski obsługiwanych będzie przez maszyny z portu im. M. Kopernika. 

4. Poszukiwanie nowych rynków 

Wizz Air bez wątpienia szuka nowych rynków i stara się inwestować tam, gdzie konkurencja - zwłaszcza w postaci Ryanaira - dociera w bardzo ograniczonym stopniu. Jak zauważył w rozmowie z nami Eidhagen, przewoźnik jest największym low-costem w Izraelu, Gruzji i w wielu krajach bałkańskich. 

Dobrym posunięciem wydaje się także otwarcie bazy w Wiedniu. Miasto to, zwłaszcza po bankructwie airberlin i NIKI, stanowiło smakowity kąsek. Wizz Airowi udało się o krok wyprzedzić konkurencję i start w Austrii należy uznać za bardzo udany. Co ciekawe węgierski przewoźnik stara się rozwijać tutaj w nieco innym kierunku niż Laudamotion i easyJet, oferując połączenia przede wszystkim do Skandynawii, Europy Środkowo-Wschodniej, na Bałkany czy Ukrainę i do Izraela. 


Otwarcie bazy w Luton to efekt kilku czynników. Z jednej strony to kolejny cios wymierzony w Ryanaira, który niedługo potem sam ogłosił plany rozwoju na tym lotnisku. Z drugiej - chodzi o zabezpieczenie swojego biznesu w perspektywie Brexitu. Węgierski low-cost stara się jednak penetrować stąd takie rynki, którymi konkurencja jest niezainteresowana: lata do Rumunii, Izraela, Kosowa czy Gruzji. Jak zapewnił Eidhagen, baza w Luton daje także zupełnie nowe możliwości operacyjne. Można dzięki niej zapewnić codzienne połączenia do wielu mniejszych miast. To potwierdza tezę, że przewoźnik nie chce się rozdrabniać i stawia na duże centra.

W najbliższej perspektywie Wizz Airowi nie uda się utrzymać tak wysokiego wzrostu (w ubiegłym roku było to ok. 23,5 proc., w tym roku będzie ok. 20 proc.). W przyszłym roku prognozy rozwoju są już dużo ostrożniejsze. Przewoźnik jest świadomy pułapki w jaką może wpaść - chodzi mianowicie o niedobory na rynku kadrowym. Już w tym roku dały o sobie znać braki w obsadach, co skutkowało zaskakującymi odwołaniami lub nagłymi zmianami planów podróży. To także, w perspektywie najbliższych lat, nie pozostało bez wpływu na kształtowanie siatki połączeń.

fot. mat. prasowe


Reklama


Booking.com
gość_18def - Profil
gość_18def
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie