×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Przymusowa trzeźwość na pokładzie samolotu


Czy 18-letni pasażer lecący amerykańską linią lotniczą z Londynu do Nowego Jorku będzie mógł na pokładzie zamówić i wypić piwo?



Przyznam, że nie potrafiłem na to pytanie odpowiedzieć „z marszu” i chociaż nie popieram zachęcania młodych ludzi do spożywania alkoholu, to zagadnienie warte jest wyjaśnienia i trochę szerszego ujęcia. 

Alkohol na pokładzie samolotów pasażerskich to temat rzeka. Można o nim opowiadać godzinami, a każda załoga lotnicza zna z własnego, często nieprzyjemnego, doświadczenia setki zdarzeń, które były związane z pasażerami pijącymi alkohol na pokładzie. Nie sposób, zatem w dość krótkim tekście odnieść się do wszystkich wątków, które składają się na temat „procentów” w powietrzu. Postaram się skupić na wstępnym pytaniu tylko nieznacznie je rozszerzając. 

Kiedy możemy spotkać się z odmową otrzymania alkoholu w takcie rejsu samolotem? 

W zasadzie są dwie sytuacje, kiedy możemy się spotkać z odmową otrzymania alkoholu na pokładzie. Po pierwsze, gdy zabrania tego prawo, a po drugie, gdy mamy już dość. 


Pierwsza przyczyna trafia od razu na rafy właściwe dla zagadnień prawniczych. No, bo jakie prawo obowiązuje na pokładzie samolotu? Trzeba pamiętać, że w zdecydowanej większości przypadków ze spożywaniem alkoholu mamy do czynienia tylko w powietrzu, a więc gdy samolot oderwał się już od płyty lotniska, czyli nie jest na terytorium danego państwa. Na pierwszy ogień idzie, zatem pytanie o suwerenność państwa w jego przestrzeni powietrznej. 

W zasadzie panuje zgoda, że przestrzeń ta jest częścią państwa, które pod nią leży. Zatem w momencie przelotu na pokładzie samolotu powinno obowiązywać prawo państwa, które się pod nim znajduje. Nie jest to zbyt praktyczne podejście, bowiem przelatując np. nad Europą samolot mija bardzo szybko wiele krajów, co oznacza, że co kilkadziesiąt lub nawet kilkanaście minut zmienia się prawo obowiązujące załogę i pasażerów. Ponadto pasażer może nigdy więcej nie znaleźć się w państwie, nad którym przelatywał. 

Dlatego w przypadku poważnych przestępstw, państwa godzą się na ograniczenie swojej suwerenności. Tak właśnie stanowi konwencja Tokijska z 1963 r. w sprawie przestępstw i niektórych innych czynów popełnionych na pokładzie statków powietrznych. Państwa, które ją ratyfikowały zgodziły się - z pewnymi wyjątkami - na uznanie, że obowiązującą jurysdykcją na pokładzie samolotu jest jurysdykcja kraju, w którym został on zarejestrowany. Takie rozwiązanie niewiele nam jednak pomaga w rozstrzygnięciu naszego dylematu, bowiem picie alkoholu w zdecydowanej większości państw nie jest przestępstwem ujętym w kodeksie karnym. 

Nie wydaje się, więc zasadne stosowanie konwencji Tokijskiej do tak prozaicznego zdarzenia, jakim jest wypicie wina czy piwa. Skoro picie wina w samolocie nie jest zbrodnią, to musimy wrócić do koncepcji nieograniczonej suwerenności państw nad ich przestrzenią powietrzną. Zastosowanie tej zasady kończyłoby się jednak sytuacją, w której 18-letni pasażer lecąc z Los Angeles do Cancun czekałby z utęsknieniem na przekroczenie granicy meksykańskiej, po minięciu której mógłby już zamówić una cerveza. Z kolei w drodze powrotnej spieszyłby się ze skończeniem swojego trunku z pianką przed wleceniem do USA. Też niezbyt wygodne rozwiązanie. Przy stosowaniu zasady pełnej suwerenności kłopotliwe byłyby też loty nad państwami, gdzie obowiązuje prohibicja. Nie ma ich, co prawda zbyt wiele, ale jednak lecąc np. nad Arabią Saudyjska, Iranem, Afganistanem i Pakistanem załoga musiałaby odmówić podawania alkoholu przez bardzo długi odcinek lotu. 


Wobec tych prawniczych dylematów linie lotnicze, które są przedsiębiorstwami handlowymi wybrały rozwiązanie pragmatyczne i w zasadzie przyjęły rozwiązanie konwencji Tokijskiej. Tak, więc na zdecydowanej większości pokładów stosuje się przepisy państwa, w którym znajduje się siedziba przewoźnika. Z prawniczego punktu widzenia można taką praktykę uznać za niewłaściwą, bo kłócącą się z zasadą suwerenności państw nad własnym niebem, ale prostota i jasność tego rozwiązania wychodzą naprzeciw oczekiwań zarówno pasażerów jak i linii lotniczych. Zwłaszcza, że te ostatnie starają się zadowolić swoich klientów, więc próbują unikać wszelkich konfliktów z nimi. Jeśli jednak pasażer się upiera to przewoźnicy muszą mieć w odwodzie regulacje, na które mogą się powołać. W zupełnej ostateczności pozostaje zawsze autorytet i władza dowódcy statku powietrznego. 

W konsekwencji tej powszechnie przyjętej reguły największe linie amerykańskie, czyli te które latają na trasach międzynarodowych, stosują prawo obowiązujące w stanach swojej rejestracji. A w Teksasie, Georgii i Illinois, gdzie znajdują się siedziby tych linii, spożywanie alkoholu jest dozwolone dopiero od 21 lat bez wyjątków. Tak, więc przewoźnicy z USA mają podstawę do odmowy serwowania alkoholu osobom poniżej tego wieku. Natomiast linie lotnicze pochodzące z państw, gdzie obowiązuje prohibicja alkoholu na pokładzie nie serwują. Tak, więc pokłady takich linii jak Saudia, Kuwait Airways czy Pakistan International Airlines pozostają abstynenckie. Jest to rozwiązanie bardzo wygodne, choć niepozbawione wad. Skłania, bowiem osoby mające potrzebę do skorzystania z alkoholu do jego zakupu na lotnisku i wypicia w trakcie rejsu. A kontrola załogi nad tak spożywanym alkoholem jest znacznie utrudniona. 

Jeśli chodzi o drugą przyczynę odmowy podania alkoholu to jest ona oczywista i ma zastosowanie nie tylko w powietrzu. Pamiętać jednak należy, że o ile w restauracji na ziemi awantury spowodowanej nadużyciem alkoholu łatwo jest uniknąć, po prostu opuszczając lokal, to zamknięta przestrzeń samolotu lecącego 10 tys. metrów n.p.m. już takich możliwości nie daje. 


Na zakończenie parę praktycznych rad dla wszystkich, którzy mają ochotę na kieliszek czegoś mocniejszego w samolocie i nie chcą spotkać się z odmową. Po pierwsze sprawdzajmy w linii lotniczej, którą zamierzamy lecieć czy serwuje ona alkohol. Pamiętajmy, że czasami linie lotnicze nie serwują alkoholu, pomimo że w kraju ich rejestracji prohibicja nie obowiązuje. Po drugie nie pijmy zakupionego przez siebie i wniesionego na pokład alkoholu, czego zresztą zakazuje zdecydowana większość linii lotniczych. Niektórzy przewoźnicy widzieliby chętnie wprowadzenie zakazu podawania alkoholu na lotniskach, bowiem na części połączeń wakacyjnych muszą zmagać się z plagą pasażerów, którzy są już „pod gazem” przed wejściem na pokład.  
Po trzecie unikajmy picia alkoholu, jeśli wiemy, że może on nas silnie pobudzić, co w hermetycznym środowisku samolotu może zostać odebrane jako zachowanie agresywne, a to może prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji niż odmowa zaserwowania kolejnej szklaneczki whisky. 

Wracając do początkowego pytania, spragnionym pełnoletnim młodym ludziom w podróży lotniczej radzę omijać przewoźników amerykańskich, dopóki nie ukończą 21 roku życia. Alkohol i podróż lotnicza, pomimo pozostawania w wieloletniej symbiozie, nie stanowią dobrej pary. Zresztą dobre trunki na wysokości kilku tysięcy metrów podobno tracą wiele ze swoich unikalnych walorów. Może, więc rezygnacja z alkoholu podczas następnego rejsu nie będzie dla nikogo nadmiernym wyrzeczeniem?



gość_a29a1 - Profil
gość_a29a1
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie