×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Cięcia połączeń Wizz Aira efektem sezonowości czy braku pilotów?


Największy przewoźnik niskokosztowy Europy Wschodniej, Wizz Air, ograniczy połączenia oferowane z Polski. Przyczyny tych cięć mogę mieć drugie dno.



Jak już pisaliśmy Wizz Air ogłosił, że zamknie 19 połączeń z pięciu polskich miast tj. z Warszawy (8 połączeń), z Katowic (7), z Gdańska (2), z Poznania (1) i z Wrocławia (1). Przedstawiciele węgierskiego przewoźnika podkreślają, że te ograniczenia są efektem monitorowania ruchu pasażerskiego tak, aby umożliwić oferowanie najniższych cen dla pasażerów. Ponadto Węgrzy zwracają uwagę, że dostosowywanie siatki połączeń do sezonowości jest normalną i powszechną praktyką w branży lotniczej. 

O ile cześć ze zlikwidowanych połączeń jest ewidentnie destynacjami wakacyjnymi (Hiszpania, Maroko, południowa Francja, Portugalia, Włochy), które prawdopodobnie w sezonie zimowym nie mają wystarczającego obłożenia, to już likwidacja niedawno otwartego połączenia do Memmingen może rodzić pytanie czy redukcja siatki połączeń Wizz Aira jest tylko kwestią dopasowywania się do wymogów sezonowości. 

Przypomnijmy, że pod koniec zeszłego roku Wizz Air ogłosił podpisanie umowy z Airbusem na dostawę 146 samolotów. Będą to A320neo (74 sztuk) oraz A321neo (72). Największą cześć tych maszyn Wizz Air ma otrzymać w latach 2025 i 2026 a więc za 7-8 lat. Liczba, ta jest imponująca zważywszy, że obecnie linia lotnicza znad Dunaju posiada flotę złożoną ze 100 samolotów. Oczywiście to zamówienie nie oznacza, że w 2026 r. Wizz Air będzie operował 246 samolotami, bo cześć nowych maszyn wymieni użytkowane obecnie najstarsze egzemplarze. Jeśli jednak w następnych latach nie dojdzie do znaczącego załamania na rynku pasażerskich przewozów lotniczych to de facto w ciągu 8 lat Węgrzy podwoją swoją flotę. 


Założenie, że Wizz Air posiądzie 100 dodatkowych samolotów w ciągu następnych 8 lat oznacza konieczność zatrudnienia dwukrotnie więcej personelu lotniczego niż obecnie. Zgodnie z ostatnim sprawozdaniem finansowym Węgrzy zatrudniają 3,1 tys. pracowników stanowiących załogi lotnicze. Co prawda węgierski przewoźnik nie podaje podziału na pilotów i personel pokładowy w tej grupie, ale z ogólnych parametrów branżowych wynika, że jest to ok 1 tys. pilotów i ok. 2,1 tys. stewardes i stewardów. O ile szkolenie tych ostatnich jest stosunkowo krótkie i tanie, więc nie powinno nastręczać przewoźnikowi dużych kłopotów, to już zaangażowanie 1 tys. pilotów jest zadaniem o wiele trudniejszym i kosztowniejszym. 

Zgodnie z oświadczeniem otrzymanym od przedstawicieli Wizz Aira przez Pasazer.com celem przewoźnika jest zatrudnienie 400 nowych pilotów, aby spełnić potrzeby związane z oczekiwanymi dostawami samolotów w latach 2018 i 2019. Do końca marca 2020 r. Wizz Air planuje zwiększyć swoja flotę o ponad 30 airbusów. Tych 400 kapitanów i pierwszych oficerów ma zostać zatrudnionych zanim z powołanej w zeszłym roku Wizz Air Pilot Academy wyjdą pierwsi absolwenci. Ta szkoła dla pilotów Wizz Aira oferuje szkolenie od podstaw i po zdaniu odpowiednich egzaminów gwarantuje zatrudnienie w węgierskich liniach. Na razie szkolenie odbywa się we współpracy z dwoma ośrodkami na Węgrzech i w Grecji. Najbliższe kursy dla chętnych rozpoczną się już w tym tygodniu, a następne we wrześniu i w listopadzie br. Trening trwa, w zależności od ośrodka, od 17 do 21 miesięcy, po których adepci będą mogli rozpocząć pracę, jako pierwsi oficerowie w kokpitach samolotów Wizz Aira. 


Decyzja o powołaniu Wizz Air Pilot Academy może świadczyć o trudnościach w pozyskiwaniu lotników z rynku wtórnego. Jest to, w dzisiejszych czasach lotniczego bumu, bolączka wielu linii lotniczych na świecie. Pomimo upadku Monarch Airlines a później Air Berlin podaż pilotów gotowych od razu zasiąść za sterami samolotów liniowych jest słaba. Dodatkowo rynek pracy pilotów staje się coraz bardziej globalny, co powoduje, że europejskie linie lotnicze muszą konkurować z ofertami pracy pochodzącymi, już nie tylko od przewoźników z regionu czy tych z Zatoki Perskiej, ale także od linii z Dalekiego Wschodu, a zwłaszcza z Chin. Z kolei sytuacja na półkuli zachodniej też nie jest różowa, bo Amerykanie alarmują, że w najbliższych 10 latach potrzebować będą 117 tys. pilotów tylko w USA i Kanadzie. 

Z tych względów możliwe jest, że cięcia siatki Wizz Aira nie wynikają tylko z jej sezonowej optymalizacji, ale także z braku odpowiedniej liczby załóg lotniczych. Przedstawiciele Wizz Aira przekonują jednak, że, poza powodami handlowymi, odwołania rejsów są wynikiem kłopotów w europejskich instytucjach kontroli żeglugi powietrznej. Zdaniem Wizz Aira odczuwalny jest brak personelu w tych organizacjach, a ponadto protesty związków zawodowych, zarówno kontrolerów lotniczych jak i pracowników na lotniskach, powodują narastanie nieregularności, co w konsekwencji prowadzi do konieczności odwoływania rejsów. Wizz Air uważa, że w bieżącym roku przypadków takich zaburzeń jest trzy razy więcej niż w 2017. 

Prawdopodobnie argumenty Wizz Aira są w dużej mierze prawdziwe, jednak są to powtarzane frazesy wszystkich linii lotniczych, które niespodziewanie odwołują serię rejsów. Czy jest to tylko wybieg linii lotniczej skonfrontowany z brakiem pracowników będziemy mogli powiedzieć dopiero za kilkanaście miesięcy. Na pewno warto śledzić dalszy rozwój wypadków, tym bardziej, że Wizz Air jest na polskim rynku bardzo mocno osadzony. Oferuje z niego ponad 140 tras, bazuje w portach lotniczych nad Wisłą 25 samolotów (najwięcej ze wszystkich krajów, w których jest obecny) i posiada prawie 22 proc. udziału w naszym rynku.



gość_2382d - Profil
gość_2382d
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie