×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Gość Pasażera: Marcin Opaliński (LS Airport Services)


Dywersyfikacja udziału w rynku usług oraz pozytywna reakcja rynku pracy na podjęte przez nas działania - to dwa podstawowe aspekty w kontekście zbliżającego się sezonu letniego - mówi w rozmowie z Pasazer.com Marcin Opaliński, prezes zarządu LS Airport Services.


Pasazer.com: Najwięcej opóźnień względem obsługi naziemnej na Lotnisku Chopina przypisuje się LSAS-owi. Według danych statystycznych punktualność w ub. roku wyniosła tylko 60 procent. Czym było to spowodowane?

Marcin Opaliński: Dynamika przyrostu branży lotniczej, którą obserwujemy od zeszłego roku wykracza zdecydowanie poza możliwości rynku pracy. Przy wskaźnikach bezrobocia poniżej 5 proc. w skali kraju, poniżej 2,6 proc. w powiecie warszawskim przyznaję, że w zeszłym roku dotknął nas problem taki jaki dotknął prawie 60 proc przedsiębiorców w sektorze usług – problem z dostępnością pracowników. Niezależnie od okoliczności związanych z sytuacją na rynku pracy LSAS zamknął rok 2017 punktualnością na poziomie 97 proc., a najwyższym priorytetem był aspekt bezpieczeństwa obsługi. To jest dobry wynik.

W kwestii pozyskania nowych pracowników, jest jeden aspekt z którym przegrywamy z innymi podmiotami – konieczność weryfikacji historii zatrudnienia 5 lat wstecz, w związku z koniecznością uzyskania promesy pracy na lotnisku.

Spółka rozpoczęła kampanie „Invitation to LS World”. To pewien produkt marketingowy, który ma na celu ponownie uatrakcyjnić lotnisko jako miejsce, środowisko pracy dla potencjalnych pracowników. Lotnisko w ostatnich latach straciło na prestiżu.


Pasazer.com: Czy ten trend się zmienił? Kiedyś mówiono, że praca w lotnictwie to prestiż.

Marcin Opaliński: Zmienił się. Powiem tak, zawsze w sytuacji gdy coś staje się bardziej dostępne i powszechne – traci na prestiżu. Upowszechnienie latania jako środka transportu spowodowało, że praca na lotnisku straciła swoją atrakcyjność. Jestem związany z branżą od 23 lat i dokładnie pamiętam jaką magią było lotnisko jako miejsce pracy w 1995 roku, a jak reagują potencjalni kandydaci do pracy dzisiaj. Obecnie lotnisko nie różni się niczym od centrum handlowego. Jest to po prostu jeden z rodzajów pracy w sektorze usług.

Pasazer.com: Jak chcą Państwo w tym roku poprawić wydajność, by nie powtórzyć wpadek z 2017 roku?

Marcin Opaliński: Po pierwsze dywersyfikujemy udział w rynku usług – jest to pierwsze działanie biznesowe w relacjach z naszymi kontrahentami. Po drugie widzimy pozytywną reakcje rynku pracy na podjęte przez nas działania. To są dwa podstawowe aspekty w kontekście zbliżającego się sezonu letniego.


Pasazer.com: Lotnisko Chopina jest coraz bardziej zatłoczone, a jego przepustowość się kończy. Czy problem ma wpływ na działalność operacyjną LSAS?

Marcin Opaliński: Nie pretenduje do roli bycia ekspertem w kwestii przepustowości i postrzegania tego chociażby przez pryzmat dróg startowych. Natomiast, jeżeli w naszym sektorze zapyta mnie Pan redaktor „Czy lotnisko ma wystarczająco miejsca dla przyrastającego ruchu i chociażby zlokalizowania odpowiedniej liczby jednostek sprzętowych niezbędnych do obsługi tego ruchu? Odpowiem, że już dawno nie ma i jest to duży problem z punktu widzenia agenta handlingowego. 

Pasazer.com: Trwa proces tworzenia Polskiej Grupy Lotniczej do której będziecie również należeć. Co to zmienia dla LSAS? 

Marcin Opaliński: Mogę powiedzieć, że spodziewamy się możliwości zaistnienia efektu synergii, bycia bardziej konkurencyjnym, nie tylko na rynku lokalnym. To wszystko będzie dotyczyć rozwoju w obszarze obsługi naziemnej jak i technicznej samolotów. Rynek globalny stoi otworem, a przykładem może być nasza zeszłoroczna stacja sezonowa w Mombaju oraz tegoroczna w Delhi. To oczywiście korzyści w kontekście obsługi technicznej samolotów, ale dlaczego nie mielibyśmy pretendować do bycia handlerem nie tylko w Polsce.


Pasazer.com: Czym zajmuje się obecnie spółka LS Technics, która od lipca ub. roku przestała zajmować się handlingiem?

Marcin Opalińśki: W lipcu zakończyliśmy program restrukturyzacji, który rozpoczął się w momencie zakupu spółki w 2014 roku. Według jego założeń musieliśmy uporządkować portfel działalności i „wyciągnąć” z dawnego GTL LOT aktywność związaną z obsługą handlingową. Ten proces został zakończony. Pod nowym szyldem LS Technics skupiliśmy
się wyłącznie na obsłudze technicznej samolotów. Jest to obsługa w zakresie obsługi liniowej 8 stacji i 2 stacji obsługi hangarowej w Katowicach i Gdańsku. W 2016 roku zaistnieliśmy na rynku w sektorze przeglądów ciężkich, których zrealizowaliśmy już łącznie 9 (5 na A320 i 4 na Q400).

Portfel klientów to m.in. Wizz Air, Small Planet i PLL LOT z flotą Bomardierów Q400. Pod permanentnym nadzorem LS Technics codziennie jest prawie 50 samolotów.

Pasazer.com: Z którym filarem działalności wiążą Państwo największe nadzieje finansowe?

Marcin Opaliński: Spółka działa w czterech obszarach biznesowych. Pierwszy: handling – to nasz największy udział proc. w przychodach, drugi - to obsługa cargo. Bardzo dynamicznie rozwijający się obszar. Trzeci - zarządzanie terminalem LS Cargo jak i całą strefą LS Cargo Park - a więc przychody z tytułu najmu i zarządzania tą powierzchnią. No i czwarty, LS Technics to jest obsługa techniczna samolotów.

Nie zapominajmy, że trzonem naszej działalności jest handling, w związku z czym pielęgnujemy naszą pozycje jako lidera – tym samym największego pracodawcy w branży lotniczej w Polsce pod względem liczby zatrudnianych pracowników. Razem ze spółką LS Technics jest to prawie 3 tys. osób.

Pasazer.com: Przed jakimi wyzwaniami oprócz kadr stoi LSAS w tej chwili?

Marcin Opaliński: Zmieniająca się technologia w obszarze obsługi naziemnej. Chodzi tutaj o zautomatyzowanie tych procesów i niestety świadomość, że pewnych strategicznych działań jak załadunek/rozładunek samolotu technologia tego nie wyprze. W pewnych obszarach nie da się zastąpić człowieka.


Pasazer.com: A czy w pewnych sektorach cyfryzacja i automatyzacja byłaby według Pana pomocna?

Marcin Opaliński: Jak najbardziej. Na skalę prowadzonej działalności konieczność zautomatyzowania zarządzania procesami obsługowymi jest niezbędna. Na ten rok spółka przewiduje rozpoczęcie prac i finalnie wdrożenie systemów wspomagających lokalizacje jednostek sprzętowych, co ma przełożyć się na podniesienie efektywności.

Dochodzą także kwestie zarządzania personelem w czasie rzeczywistym. Nasza firma słynie z tego w branży, że nie bazuje na rozwiązaniach gotowych. Wszystkie aplikacje i systemy wspomagające zarządzaniem są napisane przez nas, biorące pod uwagę uwarunkowania infrastruktury lotniskowej. Już teraz korzystamy z takich systemów jak ZION (system zintegrowanej obsługi naziemnej) czy AHOS (wspomaganie zarządzania frachtem na magazynie).

Pasazer.com: W związku ze zniesieniem w czerwcu ub. roku wiz dla Ukraińców, mamy duży napływ pracowników ze wschodu. Korzystacie z ich usług?

Marcin Opaliński: Tutaj pewną barierą jest kwestia udokumentowania przez te osoby historii zatrudnienia – co jest wymogiem do uzyskania promesy i przepustki PPL. W związku z czym nie widzimy takiego przełożenia na naszą branże, na sektor naszej aktywności , w dostępności tych pracowników. Nasza firma zatrudnia obcokrajowców, ale tych którzy otrzymają promesę. Większy potencjał i dostępność pracowników widzimy w osobach z Indii niż z Ukrainy.


Pasazer.com: Jak wynika z naszych informacji, część operacji obsługi PLL LOT przejęta została przez Welcome Airport Services. Obsługa polskiego przewoźnika jednak zawsze była Waszą domeną. Co się zmieniło?

Marcin Opaliński: Wychodząc naprzeciw problematyce związanej z dostępnością pracowników, dywersyfikujemy rynek. Lojalnie i transparentnie komunikujemy się z naszymi klientami i w sytuacji peak’ów obsługowych i największego przyrostu ruchu jeden z naszych klientów podjął decyzje przekazania części operacji do WAS-u. To jest właśnie efekt świadomego podejścia i odpowiedzialnego podejścia przez nas do biznesu. Nie oszukujemy klientów. Lojalnie ich uświadamiamy z jakiego typu problematyką to się wiąże. To nie my przekazaliśmy rejsy do WAS-u tylko przewoźnik.

Pasazer.com: Oczekuje Pan, że ten sezon letni będzie lepszy? Chociażby względem punktualności?

Marcin Opaliński: Tak jak wspominałem wcześniej, rok 2017 był rokiem w którym odnotowywaliśmy wzrost ilości pasażerów, ale proszę zobaczyć – w sumie, na lotniskach w Warszawie, Modlinie, Katowicach, Krakowie i Gdańsku obsłużyliśmy 96,2 tys. odlotów z punktualnością 97 proc. (mówię o sytuacjach, kiedy to po naszej stronie była wina za powstałe opóźnienia). 

Nie jest to zły wynik, chociaż naturalnie można powiedzieć, że to o 3 proc. za wiele. Zapewniam, że nasi pracownicy każdego dnia dokładają wszelkich starań, aby współczynnik odlotów obsłużonych na czas był jak największy. Nadchodzący sezon będzie na pewno ciężki, ponieważ branża lotnicza dynamicznie się rozwija a wakacje są czasem, kiedy z podróży lotniczych korzysta zdecydowanie większa ilość pasażerów.


Pasazer.com: A jesteście lepiej przygotowani?

Marcin Opaliński: Jesteśmy przygotowani lepiej w kontekście kanałów pozyskiwania pracowników. Nie powiem, że widzimy spektakularny ruch na rynku. Proszę wziąć pod uwagę, że już na początku zeszłego roku podpisaliśmy współpracę prawie z 5 podmiotami profesjonalnie zajmującymi się pozyskiwaniem pracowników. Każdy z nich o nieco oddzielnym charakterze.

Chciałbym ponownie podkreślić, że działamy w sektorze, gdzie dynamika przyrostu usług jest nieadekwatna do możliwości rynku pracy. Cieszę się, że przewoźnicy i nasi klienci rozumieją tą sytuacje. W szczególności, że rozumie tą sytuację nasz główny klient, który w zeszłym roku bardzo się zaangażował w kwestie przyspieszenia uzyskiwania przez pracowników przepustek.

Pasazer.com: Dlaczego tak mały udział na polskim rynku mają zagraniczne spółki takie jak np. Swissport?

Marcin Opaliński: Ten rynek kreują klienci – czyli przewoźnicy lotniczy. Niewątpliwie jest to kwestia pewnie kosztów rozpoczęcia takiej działalności. Tak to postrzegam. Bardziej bym się spodziewał pytania dlaczego mnie nie ma na lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej.

Pasazer.com: Dlaczego?

Marcin O: Jest to przedmiotem wnikliwej analizy biznesowej i kosztów uruchomienia takiej działalności. Spółka od 2010 roku otworzyła 5 oddziałów, kupiła podmiot jakim jest LS Technics. Takie ruchy decyzje zawsze muszą być poprzedzone rzetelną analizą biznesową. Spodziewam się, że to samo jest w kontekście tych o których Pan pyta.


Pasazer.com: Centralny Port Komunikacyjny – bylibyście gotowi tam funkcjonować?

Marcin Opaliński: Z punktu widzenia, że jesteśmy największym pracodawcą w tej branży, nie ukrywam, że naszą ambicją jest ten port obsługiwać. Natomiast niezależnie od dyskusji co do perspektywy pojawienia się tego obiektu, jedno jest pewne - już dzisiaj należy podjąć działania w kontekście przygotowywania potencjalnych kadr do obsługi tak dużego lotniska.

Pasazer.com: Czy według Pana ten port jest potrzebny?

Marcin Opaliński: Jeżeli pyta mnie pan w kontekście dynamiki przyrostu ruchu – niewątpliwie jest potrzebne lotnisko, które sprosta temu wzrostowi. Nie chcę wchodzić w plany PLL LOT. Jednak chcąc się rozwijać, powinien mieć gdzie.

Niezależnie kiedy ono powstanie, powinniśmy już teraz podejmować działania, aby mieć kim obsłużyć ten port. Takie działania podejmujemy – na szczeblu rządowym – tworząc patronackie klasy w liceach zawodowych, technikach. Proszę pamiętać, że my jako LS Airport Services prowadzimy także szkolenia. Mogła by powstać branżowa szkoła zawodowa, która przygotowywałaby potencjalne kadry pod CPK. I nie mówimy tutaj tylko o handlingu.

Pasazer.com: Dziękuję za rozmowę.

fot. LS Airport Services



gość_d7b69 - Profil
gość_d7b69
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie