Sieć wi-fi "bomba na pokładzie" przyczyną awaryjnego lądowania

Jakub Bujnik - Profil Jakub Bujnik
11 grudnia 2017 17:40
Podczas lotu liniami Turkish Airlines na trasie Nairobi - Stambuł pewien pasażer postanowił nazwać swój hotspot "bomb on board". Tym mało zabawnym żartem wywołał niemałe zamieszanie wsród załogi i innych pasażerów.
Reklama

Po odkryciu sieci o nazwie "bomba na pokładzie" piloci zdecydowali się na awaryjne lądowanie w Sudanie. Po wylądowaniu ponad 100 pasażerów zostało dokładnie sprawdzonych przez ochronę. Po inspekcji załoga wraz z pasażerami mogła kontynuować lot do Stambułu. Linie jednak nie podały czy właściciel sieci został zidentyfikowany.

- Pasażerowie od razu mogli wrócić na pokład, po tym jak wznowiono odprawę. Sieć, która wywołała panikę, została stworzona na pokładzie samolotu - tak sprawę komentowali przedstawiciele Turkish Airlines, w rozmowie z agencją Reutersa.


Nie jest to pierwsza sytuacja, w której kpasażer tworzy bezmyślną nazwę hotspota w samolocie. Własną sieć wi-fi o dowolnej nazwie może stworzyć każdy kto posiada telefon z funkcją udostępnienia internetu. W grudniu 2016 roku jeden z pasażerów nazwał sieć „Samsung Galaxy Note 7”. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, że posiadanie tych telefonów na pokładzie samolotu zostało zakazane ze względu na ich liczne problemy z baterią. Od wprowadzenia do sprzedaży telefonu Samsung Galaxy Note7 pojawiały się liczne doniesienia o samoistnym zapłonie tych urządzeń, co doprowadziło do wprowadzenia na początku września ubiegłego roku zakazu używania i ładowania tych telefonów podczas lotu.

Fot. Ercan Karakaş

Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama