×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Felieton: Komisariat niemalże podniebny



Okęcie. Największe lotnisko w Polsce, przez które przewija się rocznie około 11 mln osób. Ogromna rzesza ludzi - porównując - to więcej niż liczba turystów w najbardziej obleganych miastach w naszym kraju. A jednak nie dochodzi tutaj do zabójstw, napadów, brutalnych przestępstw, a kieszonkowe kradzieże przy takim przepływie ludzi są problemem marginalnym. Zdarzają się "sezonowi" bezdomni. Za to niesforni kierowcy to już plaga.

Funkcjonariusze, pełniący swoją misję na Komisariacie Policji Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, dbają o prawidłowość ruchu na drogach dojazdowych i wyjazdowych z lotniska, wyciągają konsekwencje z racji popełnianych wykroczeń, wyrywkowo kontrolują pojazdy poruszające się w obrębie infrastruktury okołolotniskowej. Nie trudno zgadnąć, iż najczęstszym wykroczeniem jest niewłaściwe parkowanie pojazdów.

Terroryzm? Realne zagrożenie!

Mogłoby się wydawać, że bieganie z lizakiem pomiędzy autami to podstawa pracy policjantów z komisariatu niemalże pod wezwaniem Fryderyka Chopina. Nic bardziej mylnego. Sporo pracy czeka lotniskową policje i pozostałe służby w przypadku zdawać by się mogło błahym - pozostawienia (celowym bądź nieumyślnym) bagażu. W takich miejscach ataki terrorystyczne są realnym zagrożeniem, dlatego też żadnych informacji się nie lekceważy. – U nas na Okęciu takich informacji jest bardzo dużo – mówi kom. Mariusz Tkacz, naczelnik Wydziału Prewencji KPPL Okęcie. – Zdarza się, że w ciągu dnia jest ich kilka, a każda z takich sytuacji wymaga zorganizowania odpowiedniego zabezpieczenia terenu, a bywa, że i całkowitej ewakuacji pasażerów z terminali – dodaje Tkacz.

Uśredniając: w tygodniu takich działań jest 3-4. O tym, jakie zagrożenie stanowi podejrzany bagaż decyduje na miejscu pirotechnik Straży Granicznej. Policja i inne służby są cały czas w gotowości.

Interwencja pirotechnika, zabezpieczenie terenu, ewakuacja portu (co wymaga wysiłku i ogromnej koordynacji służb, instytucji, pracowników) to zadania mobilizujące cały komisariat. Specyficzną kategorią, która stawia służby w stan wzmożonej gotowości, stanowią loty określone jako zagrożone ze względu na ryzyko wystąpienia aktów terroryzmu. Takimi lotami są m. in. loty do i z Izraela. – Cyklicznie, co roku, do Polski przylatują duże grupy Żydów na Marsz Żywych. W takich przypadkach policja zabezpiecza drogi dojazdowe i wyjazdowe z lotniska – mówi kom. Tkacz. 26 kwietnia odlatywała do Izraela ostatnia grupa około 1600 osób. Na lotnisko przyjechało wówczas 50 autokarów, które mogły sparaliżować ruch. Policjanci dbali, aby nie utrudniały one komunikacji w rejonie Okęcia.

Początek ucieczki jej końcem!

Mimo wszystko podniebni (prawie) stróże prawa zapewniają, iż na lotnisku jest bezpiecznie, a to przecież bardzo ważne, gdyż dla wielu pasażerów Okęcie jest wizytówka stolicy i całego kraju.

Jak wspomniałem, większość zdarzeń, jakimi przychodzi zająć się lotniskowej policji, to wykroczenia, choć nie tylko. Jakiś czas temu zatrzymano mężczyznę podejrzanego o wykroczenie, a ostatecznie okazało się, iż zatrzymany posiadał przy sobie kradziony telefon i narkotyki, ukryte w paczce papierosów. Bywa, że ktoś ukradnie paliwo ze stacji benzynowej, w innym przypadku flaszkę markowej whisky tudzież flaszeczkę markowych perfum, co jest zjawiskiem stosunkowo częstym, wziąwszy pod uwagę ilość punktów handlowo-usługowych.

Lotniskowy komisariat nie jest malutką, prowincjonalną jednostką, jak mogłoby się wydawać. Wyposażono go nawet w Wydział Kryminalny, który głównie (choć nie tylko) zajmuje się kradzieżami wartościowych przedmiotów z bagaży. Niestety, często sprawcami są już wspomniani bezdomni, których szczególnie w okresie zimowym z roku na rok jest coraz więcej. – Przestępstw raczej nie popełniają, ale często bywają pijani i wówczas we współpracy ze Strażą Miejską przewozi się ich do izby wytrzeźwień lub noclegowni – mówi kom. Tkacz.

Policjanci z Wydziałów Prewencji i Ruchu Drogowego systematycznie organizują nasilone działania pod określonym kryptonimem, jak choćby "Trzeźwość" czy "Poszukiwany". Jakby nie patrzeć, Okęcie to nierzadko ostatnie miejsce, gdzie widywani są zaginieni czy poszukiwani. Choć z reguły to Straż Graniczna dokonuje zatrzymań tych osób, następnie policja przejmuje ich w swoje ręce i wdraża procedury przewidziane prawem w powyższych sytuacjach. W maju, podczas odprawy paszportowej, strażnicy udaremnili 42-letniemu obywatelowi Litwy odlot do Londynu. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany przez sąd w Essen, który wydał za nim europejski nakaz aresztowania. Od początku roku do końca kwietnia ujawniono 30 takich podobnych przypadków.

Bywa ciekawie, czasem banalnie. – Od jakiegoś czasu otrzymywaliśmy sygnały o nieprawidłowościach związanych ze świadczeniem usług przewozowych przez taksówkarzy i innych przewoźników – mówi nadkom. Piotr Olek, naczelnik Wydziału Sztabowego Policji KPPL Okęcie. – Nieprawidłowości świadczą o spadku jakości tych usług, ale też generują przestępstwa, jak chociażby niepłacenie wymaganych podatków. Wspólnie z Inspekcją Transportu Drogowego, właśnie pod kątem nieuczciwych przewoźników, cyklicznie przeprowadzamy akcję "Postój", podczas której niejednokrotnie ujawniliśmy nieprawidłowości związane z wykonywaniem zarobkowego przewozu osób – dodaje nadkom. Olek.

Policjanci z Okęcia nierzadko muszą uwijać się jak mróweczki w mrowisku. Mam nadzieję, iż porównanie nie jest obraźliwe, bo czyż koordynacja pracy całego portu lotniczego nie jest równie fascynująca jak praca tych małych stworzeń w swoim leśnym królestwie? Tylko problemy bywają poważniejsze...

Gdy służby lotniskowe otrzymują informację, uzasadniające podejrzenia, że dany lot może być zagrożony, policjanci zabezpieczają drogi dojazdowe do lotniska, a na jego płycie drogi startu i lądowania takiego samolotu. Zmotoryzowane i piesze patrole nie dopuszczają, aby w czasie startu lub lądowania samolotu ktokolwiek postronny znajdował się w newralgicznych miejscach.

Na przysłowiowej, słynnej górce, na końcu pasa startowego, tuż za ogrodzeniem lotniska zazwyczaj stoi mnóstwo ludzi w oczekiwaniu na samolot. Mieszkańcy stolicy, innych części kraju, dzieci, maniacy fotografii przychodzą tutaj, aby przyjrzeć się z bliska lądującym i startującym samolotom. Spottersi mają co prawda swój klub, przepustki, kamizelki, a to sprawia, że są rozpoznawali dla policjantów. Niestety, jeżeli policja zabezpiecza lot zagrożony, tych "uprzywilejowanych miłośników" także musi usunąć.

To są fachowcy prawie od wszystkiego!

Pośrednio do zadań policji należy także zabezpieczenie lądowań awaryjnych. Usterki, awarie, mniej lub bardziej groźne sytuacje, w których samolot musi lądować na Okęciu, to także stan podwyższonej gotowości służb. Policja sekcji ruchu drogowego zabezpiecza wjazd kolumn na płytę lotniska. Oprócz tych patroli, są jeszcze inne znajdujące się w tzw. miejscu koncentracji wyznaczonym przez dyżurnego portu. Ten najważniejszy osobnik na lotnisku, gdy otrzymuje informację o awaryjnym lądowaniu, ogłasza alarm dla służb ratowniczych i wyznacza rejon koncentracji, w który udają się właśnie Policja, Lotniskowa Straż Pożarna, Straż Graniczna, Służba Ochrony Lotniska, Urząd Celny (ponieważ na miejscu trzeba odprawić pasażerów), agenci holdingowi do obsługi samolotu oraz służby medyczne. Co ciekawe, nie każdy może wjechać na płytę lotniska, nawet jeżeli jest przedstawicielem tych służb. Policjanci (przedstawiciele wymienionych służb także) muszą ukończyć specjalne szkolenia, podczas których uczą się zasad jazdy po płycie, gdzie przecież poruszają się nie tylko auta, ale specjalistyczny sprzęt i samoloty.

Bywa czasem radośnie, a czasem smutno...

Także niecodziennie. Piotr Olek, wspólnie z ówczesnym komendantem komisariatu, uratowali niedoszłego samobójcę. Przeprowadzili skuteczne negocjacje z 22. letnim desperatem, który groził, że skoczy z sześciometrowej estakady przy hali odlotów lotniska. Udało się uratować młode życie...
Tego typu dobrych uczynków policjanci mają na swoim koncie więcej. Podczas jednych z ćwiczeń służb ratowniczych na lotnisku jeden z biorących w nich udział mężczyzn zasłabł. Na płycie lotniska był akurat kom. Mariusz Tkacz, który wspólnie z ratownikiem medycznym, podjęli akcję reanimacyjną. Także tym razem udało się uratować mężczyznę.

Lotnisko to często miejsce, na którym spełniają się marzenia. Szczególnie marzenia dzieci. Pracujący tam funkcjonariusze osobiście zaangażowali się w historię Michała - chłopca cierpiącego na chorobę nowotworową, którego marzeniem był lot samolotem. Poruszyli "niebo i ziemię", chciałoby się rzec, że dosłownie... i udało się!

Wszystkim było niezmiernie przykro, kiedy po kilku tygodniach okazało się, że chłopak nie wygrał najcięższej walki, tej z chorobą.

Policjanci poruszyła także historia 3. letniego Mikołaja. Ów młodzieniec zupełnie sam przyjechał autobusem na lotnisko, by obejrzeć startujące samoloty. Policjanci odwieźli chłopczyka do domu, i oddali w ręce zaniepokojonych rodziców. Niedowierzaniu i komentarzom pełnych podziwu nie było końca.. Kilka dni później udało im się zorganizować niespodziankę dla sprytnego i samodzielnego 3. latka. Mikołaj, już razem z mamą, mógł z bliska na płycie lotniska obejrzeć samoloty, a nawet zasiąść za sterami jednego z nich...

Czy wszyscy doceniamy tę trudną misję, jaką niosą milionom pasażerów polscy policjanci, nie tylko na stołecznym lotnisku?




gość_980b6 - Profil
gość_980b6
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie