×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Felieton: Wi-Fi to nie luksus


- Zdjęcia na Facebooka można wrzucić po wylądowaniu, a Wi-Fi w samolocie to zbędny bajer - przekonują niektórzy. To błąd - Wi-Fi w samolotach staje się wymaganym zwłaszcza przez pasażerów biznesowych standardem.


Po informacji o tym, że mimo zamontowanych anten w nowych boeingach 787 i 737 MAX LOT-u nie będzie Wi-Fi, na forum rozgorzała dyskusja. Wiele osób przekonywało, że to dobra decyzja linii - samoloty internet jest drogi, a zwłaszcza na trasach europejskich mało potrzebny. Powtarzał się argument, że pasażerowie nie potrzebują tej usługi, a nawet - że lepiej, gdy jej nie ma. Dzięki temu choć przez chwilę można odpocząć od wszechobecnych na co dzień mediów społecznościowych, e-maili i wiadomości.

Te wszystkie argumenty mają pozornie sens. Albo raczej - mają sens z perspektywy pasażera latającego dla przyjemności i rzadko.

Tylko że to nie dla tych pasażerów instaluje się w samolotach Wi-Fi. Osoby, które z internetu korzystają dla przyjemności, rzadko za niego płacą, co jednoznacznie podkreśla Michael O'Leary, szef Ryanaira. A akurat jemu można ufać, że gdyby wyczuł potencjalne dodatkowe przychody, to okazji by nie przepuścił. 

Jednak dla pasażerów biznesowych dostęp do internetu już dawno przestał być luksusem, a stał się standardem. Zwłaszcza w przypadku lotów dalekodystansowych, ale coraz bardziej także krótkodystansowych, może z wyjątkiem najkrótszych połączeń. To dlatego w pokładowe Wi-Fi inwestują Lufthansa, British Airways czy Air France, także w maszynach wykorzystywanych na trasach europejskich.


Bo dla takich podróżnych czas nie jest przyjemną okazją do relaksu. 

Zresztą, po co mówić ogólnie. Wyjątkowo napiszę o sobie. Latam grubo ponad 100 razy rocznie, niemal bez wyjątku w celach służbowych lub przynajmniej przy okazji załatwiając sprawy służbowe. Samolot to dla mnie biuro, choć przyjemne i z ładnymi widokami. Lecąc zawsze staram się choć chwilę odpocząć, popatrzeć się w dal, poczytać książkę czy napisać list, ale to tylko chwila. Przede wszystkim samolot to dla mnie miejsce pracy, odpisywania na maile, pisania artykułów. 

Takich pasażerów jak ja jest wielu. 

Oczywiście, wiele rzeczy da się zrobić offline. Zwłaszcza przed krótkim lotem można ściągnąć niezbędne raporty, otworzyć potrzebne strony i przepracować godzinę czy dwie bez połączenia z internetem. Ale już sama konieczność myślenia o przygotowaniu do lotu jest uciążliwością i wymaga chwili czasu, której pasażer biznesowy często przed lotem nie ma. 

Przy dłuższym locie brak dostępu do internetu staje się już jednak prawdziwym problemem. Kilka godzin w samolocie, jeszcze do tego w środku dnia, to dla pasażera biznesowego często stracony albo przynajmniej nie w pełni efektywnie przepracowany czas.

Dlatego zabiegając o pasażera biznesowego, należy inwestować w Wi-Fi. Przy niektórych rejsach - szczególnie dziennych i na trasach obleganych przez osoby lecące służbowo - to znacznie ważniejsze niż wygodny fotel. Doskonałym przykładem mogą być rejsy z Warszawy do Londynu, gdzie i tak nie ma "pełnej" klasy biznes, więc dostęp do internetu dla pasażerów tego segmentu byłby docenianym udogodnieniem. 

O Wi-Fi należy po prostu przestać myśleć w kategoriach luksusu, bo dawno przestało już nim być. Coraz więcej linii to rozumie. 


gość_0b31a - Profil
gość_0b31a
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie