B. ekonomista IATA: Będzie mniej linii państwowych

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
03 listopada 2016 12:33
2 komentarze

Rządy na całym świecie będą wycofywać się z udziałów w liniach lotniczych. Przewoźnicy za to będą coraz częściej zatrudniać pracowników poza krajami rodzimymi - ocenił były główny ekonomista IATA Peter Morris.

Reklama

Według Morrisa, wyzwania związane z udziałem sektora publicznego w lotnictwie to jeden z najważniejszych trendów w branży.

Peter Morris podczas konferencji APG World Connect w Monako, na której jest reporter Pasazer.com, ocenił, że zwłaszcza w gospodarkach rozwiniętych rządy zdają sobie sprawę, że państwowa własność lub współwłasność linii lotniczych nie jest dla nikogo korzystna. Prywatny biznes jest bardziej efektywny, a korzysta na tym też państwo. Z czasem podobne zmiany - według Morrisa - mają następować także w krajach rozwijających, choć tam poza efektywnością biznesową dużą rolę odgrywają czynniki polityczne.


Według ekonomisty innym wyzwaniem związanym z sektorem publicznym są też regulacje.

- Duży biznes nigdy nie będzie lubiany przez rządy i chyba powinien przestać próbować dać się lubić - powiedział Morris.

Według niego regulacje w sektorze lotniczym są potrzebne - chociażby po to, by zadbać o bezpieczeństwo operacji lotniczych. Jednak rządy często wykraczają poza niezbędne minimum.

- Władze nie wiedzą, czy mają działać w interesie narodowym, cokolwiek miałoby to znaczyć, czy w interesie obywateli, co często może się wykluczać. Do tego nie wiadomo, w interesie jakich klientów miałoby działać państwo - biznesowych czy turystycznych? - zastanawiał się Morris.

Jean-Christophe Victor z Centrum Studiów Politycznych i Analizy Kartograficznej dodał, że kolejnym wyzwaniem jest infrastruktura. Według jego prognoz, do 2030 r. na budowę lotnisk na całym świecie wydanych zostanie 1,3 bln dolarów. W tym samym czasie na budowę dróg wyda się jednak 11,4 bln, a na inwestycje związane z elektrycznością - aż 14,7 bln.

Postępująca liberalizacja i odpaństwowienie rynku wpłyną też na rynek pracy. Wraz ze znikaniem barier dla przepływu pracowników linie lotnicze będą szukały pracowników na nowych rynkach. Według Morrisa należy spodziewać się wzrostu liczby baz, w których zatrudnione będą lokalne załogi. Tak robi już np. Norwegian, który zatrudnia załogi w Tajlandii. Nie chodzi jednak tylko o koszt, ale także o dostępność pracowników.

- W tej chwili w liniach pracuje pokolenie z wyżu demograficznego. Jeśli spojrzymy 10 lat w przód, zobaczymy, że wiele linii lotniczych będzie miało problem z pozyskaniem odpowiedniej liczby załóg i pilotów - przewidywał Morris.


Morris wyliczył także inne trendy, które według niego będą miały duże znaczenie w kolejnych latach. Wspomniał o zmianie struktury branży. Według niego w branży wciąż mogłoby dojść do dalszej konsolidacji - ma ona biznesowy sens, ale może być trudna ze względu na ograniczenia regulacyjne. Zmiany prowadzą do tego, że na rynku pozostaje gracze albo bardzo duzi, albo mali i elastyczni, natomiast znikają średniacy.

- Ci mali, słuchający klientów i szybko reagujący na ich potrzeby mają przed sobą dużą przyszłość, o ile pozostaną tak samo elastyczni jak są teraz - przekonywał Morris.

Według niego coraz większą rolę w zarządzaniu liniami lotniczymi będzie miała też wiedza.

- Mądrzy menedżerowie będą dominować w branży. Bycie mądrym i inwestycje np. w big data kosztują, ale ostatecznie to będzie kluczem do sukcesu. Równocześnie jednak klienci też są coraz mądrzejsi. Sami sprawdzają sobie rozkłady i ceny, a potem wykorzystują tę wiedzę podczas rozmów z agentami sprzedaży - podkreślił Morris.

Morris zaznaczył także, że wielka rolę odgrywa technologia. Nikt nie jest jednak w stanie trafnie przewidzieć kierunku jej rozwoju. Bardzo ważne będą też zasoby naturalne - nie tylko ropa, ale też zasoby środowiskowe.

- Rozwój turystyki powoduje, że niszczą się zasoby środowiskowe w popularnych miejscach. Technologia musi pomóc je zachować - ocenił Morris.

Według niego cena ropy naftowej nie jest już aż tak dużym problem. Linie lotnicze - podkreślił ekonomista - zrestrukturyzowały się i zaczęły notować zyski jeszcze w czasie, gdy paliwo było znacznie droższe. Obecny spadek cen pomógł jedynie wywindować te zyski do poziomów niewidzianych od kilku dekad.

fot. Heathrow Airport, Fraport
Reklama

Ostatnie komentarze

gość_c0bd3 2016-11-10 18:03   
gość_c0bd3 - Profil gość_c0bd3
Czyli lekcja z prywatyzacji kolejnictwa sprzed ponad 30 lat została juz zapomniana? Warto przypomnieć, ze swego czasu najbardziej na prywatyzacji kolei przejechali sie Brytole. Używając dokładnie takiej samej argumentacji sprywatyzowali większość swoich kolei. Wszystko było dobrze, dopóki nie okazało sie, ze przemożna chęć zysku wepchnęła koleje brytyjskie na skraj przepaści. Bynajmniej nie tylko pod względem jakości usług, ale przede wszystkim bezpieczeństwa, okazało sie, ze cudem tylko nie doszło do jakiejś dużej tragedii. Ale przez 30 lat do rządzenia wzięli sie obecnie ludzie, którzy tamtych czasów nie pamietają zbytnio, wiec co im szkodzi sie pobawić...
gość_a6528 2016-11-03 12:49   
gość_a6528 - Profil gość_a6528
"Prywatny biznes jest bardziej efektywny, a korzysta na tym też państwo." och tak, prywatny biznes jest szczególny efektywny, gdy uzależnia swoją działalność od niekończących się dotacji od państwa i samorządów i "opłat" za promocję regionu...
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama