Bliżej Świata: Wyspy Zielonego Przylądka

Mirosław Pachowicz - Profil Mirosław Pachowicz
07 sierpnia 2016 18:14
8 komentarzy
Legenda głosi: kiedy Bóg skończył tworzyć świat, zadowolony ze swojej pracy strząsnął resztki gliny ze swoich rąk. Te drobinki spadły gdzieś w morze. Tak powstały Wyspy Zielonego Przylądka. Położone pośrodku Atlantyku kuszą pięknem przyrody i niezwykłymi historiami.
Reklama

Niewielki archipelag ma kształt podkowy, która otwiera się na Amerykę Południową. Składa się z dwóch grup - łącznie 10 wysp (w tym dziewięciu zamieszkanych) i kilku skalnych odłamków. Do grupy Wysp Podwietrznych zalicza się: Bravę, Fogo, Santiago (lub czasem nazywana - São Tiago) oraz trzy "drobiazgi" - Ilhéus do Rombo (lub Ilhéus Seco). Z kolei do Wysp Zawietrznych należą: Boa Vista, Sal, São Nicolau, Santa Luzia (bezludna), São Vincente i Santo Antão oraz skałki o nazwie Branco i Roso.

Bezludne wyspy odkryto w latach 1455 - 1461. Nie do końca wiadomo, kto pierwszy wypatrzył je na horyzoncie. Jedni twierdzą, że mógł to być Wenecjanin Cadamosto. Inni - że Genuańczyk Antonio de Nola, który natknął się na nie przypadkiem. Jeszcze inni uważają, że honor ten należał do Portugalczyka - Diego Gomesa. Jak było naprawdę, trudno powiedzieć.

Najpewniej jednak jako pierwszą odkryto wyspę Santiago i potem pozostałe Wyspy Podwietrzne, a dokonali tego de Nola i Gomes. Potem Diogo Afonso odkrył trzy najbardziej na zachód wysunięte z Wysp Podwietrznych. Kolejnym skrawkom ziemi na środku oceanu nadawano imiona od patrona dnia, w którym zostały odkryte. Sam archipelag nazwano Wyspami Zielonego Przylądka nie dlatego, że były wyjątkowo zielone, ale dlatego, że leżały w sąsiedztwie najbardziej na zachód wysuniętego skrawka Afryki.

Obecnie kraj zamieszkuje ponad pół miliona mieszkańców, którzy posługują się językami portugalskim i kreolskim. Największa diaspora kabowerdyjczyków zamieszkuje w Providence w USA. To efekt zaciągów na statki wielorybnicze z początku XX w.


Portugalczycy szybko zorientowali się co do wartości Wysp i już w XV w. zachęcali inteligencję do osiedlania się na archipelagu. Jednak prawdziwy eksodus zaczął się, kiedy Wyspy stały się świetnym punktem w pośrednictwie handlu niewolnikami.


Kiedy era niewolnictwa się skończyła, a archipelag niemal pozbawiono bogactw naturalnych, zainteresowanie nim spadło. Wyspy odżyły w epoce transatlantyckich parowców, gdy na São Vincente i Santiago powstały magazyny węgla. Wkrótce pojawił się także telegraf, co przyciągnęło niezbędną do niego obsługę.

Potem miejsce stało się kolonią karną dla portugalskiego reżimu Salazara. Dopiero po jego śmierci, kiedy mocarstwo kolonialne ostatecznie zaczęło się rozsypywać, kabowerdyjczycy postanowili wywalczyć niepodległość. 5 lipca 1975 r. Republika Zielonego Przylądka proklamowała niepodległość.

Fot. Rey Perezoso (źródło: flickr.com, CC)

Stołeczna wyspa Santiago

Po odkryciu wyspy Santiago kolonizatorzy bardzo szybko docenili jej walory - przede wszystkim względnie płaski teren wzdłuż wybrzeża z licznymi zatokami oraz górzyste wnętrze. Na wyspie znajdowało się także sporo zieleni i okresowych rzek, które ułatwiały uprawę ziemi.

Santiago stała się szybko ważnym portem przeładunkowym i centrum handlu niewolnikami. Przy ujściu Ribeira Grande założono także pierwsze miasto, dziś znane jako Cidade Velha (dosłownie "stare miasto"). Szybko powołano także biskupstwo,, pierwsze w tej części świata. Czasy te pamięta kościół Nossa Senhora de Rosario z 1495 r. - najstarsza na świecie świątynia z czasów kolonializmu. Można do niej dojść urokliwą Rua Banana.


Ze względu na swoje położenie miasto stało się także łakomym kąskiem dla korsarzy. W latach 1585 i 1586 r. wyspę napadł Francis Drake, a w reakcji zapadła decyzja o zbudowaniu fortu świętego Filipa.


Grube obronne mury na nic się jednak zdały. W połowie XVIII w. francuski pirat Jaques Cassart znów napadł na miasto i doszczętnie je splądrował, a ludność uciekła do dużo bezpieczniejszej Prai. Od tamtej pory Cidade Velha straciło na znaczeniu, a o latach świetności przypominają teraz już tylko ruiny katedry.


Praia to jedna z najspokojniejszych stolic świata. Stara cześć miasta z deptakiem Avenida 5 de Julho oraz głównym placem im. Alexandra Albuquerque to tzw. Plateau ("płaskowyż").


Wybudowano je na niewielkim wzniesieniu, przez co wyraźnie króluje nad okolicą. Tutaj skupiły się także główne zabytki - ratusz, katedra oraz liczne budynki w stylu kolonialnym.


Na cyplu niewielkiego półwyspu w dzielnicy Palmarejo ukazuje się oczom niepozorna latarnia morska. To Farol Maria Pia. Powstała w 1881 r., lata świetności ma dawno za sobą. Roztacza się z niej cudowny widok na okolicę, a i wewnątrz bywa ciekawie. Mnie napastował szczeniak domagający się pieszczot i męczący "przewodnik", który po "oprowadzeniu" zażądał 2 euro "dla szefa" - zegarmistrza i latarnika. Kiedy chciałem zapłacić gospodarzowi, ten tylko zaśmiał się i wskazał jegomościa, który pokazywał mi to miejsce...

Ognista Fogo

Dostanie się na Fogo z Santiago wymaga spędzenia 18 minut w powietrzu. Już w trakcie tego krótkiego przelotu ukazuje się oczom wspaniała zielona wyspa, nad którą króluje czynny wulkan Pico do Fogo. Pan Ognia, jak bywa tutaj nazywany, to prawdziwy władca wyspy - to on daje tutaj życie, ale to on także sieje wielkie spustoszenie.


Najlepszą bazą wypadową na wulkan jest miasto São Filipe. Działają w nim biura podróży, które organizują wypady do wnętrza kaldery oraz na stożki - Pico Pequeno oraz Pico Grande. Trzeba jednak uważnie wybierać ofertę i najlepiej kontaktować się z kilkoma organizatorami - niektórzy twierdzą, że wejście na najwyższy stożek jest zakazane, u innych jest to możliwe.


São Filipe położone jest na wysokim, opadającym w kierunku oceanu klifie. Z wyższych punktów rozciąga się piękny widok na kolorową zabudowę miasta oraz położoną nieco dalej Bravę.


Szczególnie piękny jest tutaj zachód słońca, które w feerii barw chowa się za najmniejszą z zamieszkanych wysp.


W miasteczku wiele jest pamiątek po okresie kolonialnym. Urokliwa katedra, ratusz stojący przy dużym placu, pochyłe brukowane czarnym kamieniem uliczki - wszystko składa się na wspaniałe miejsce dla spacerów.


Słowo "fogo" oznacza z portugalskiego "ogień". Nazwa świetnie odnosi się do charakteru tego miasta. Wulkan ciągle daje o sobie znać. Nawet całkiem niedawno - na przełomie 2014 i 2015 roku - wybuchł znowu. Przed wybuchem mieszkało tutaj ok. 2 tys. osób, teraz życie powoli wraca. Sadzi się tutaj winorośl, kawę i cytrusy.


Przed ostatnim wybuchem świetnie prosperowały dwie osady - Portela i Bangaeira. Był kościół, hostele i winiarnia. Dzisiaj pozostały tylko zwaliska lawy.


Temperatura była tak wielka, że butelki przygotowane na tutejsze wino zmniejszyły się do rozmiarów probówek.


Do dzisiaj stożek wulkanu jest obrysowany biało-żółtym kołnierzykiem z siarki.

Plażowa Sal

Sal to kawał niemal płaskiej ziemi w kolorze ochry. Dopiero bardziej na północ pojawiają się niewielkie, łagodne wzniesienia. Stała się jednak popularnym wśród turystów miejscem i przy okazji najbardziej się skomercjalizowała. Ze względu na gwarantowaną pogodę każdego dnia samoloty przywożą tutaj spragnionych słońca turystów.


Plaża, obok zabytkowych salin, w których do dziś pozyskuje się sól, jest największą atrakcją wyspy. Jest rzeczywiście imponująca - szeroka z cudownym, białym piaskiem. Oceaniczna woda jest tutaj wyjątkowo ciepła i czysta. Niestety plaża, zwłaszcza w okolicach miejscowości Santa Maria, bywa bardzo zatłoczona. Dlatego warto podejść dalej w kierunku Ponta Preta. To miejsce położone na wielkiej wydmie. Jest tutaj niewielki barek, gdzie można wypić piwo lub zjeść miejscowy specjał - cachupę.


Życie wyspy koncentruje się w dwóch miejscach. Espargos to stolica położona niemal w samym sercu lądu, a Santa Maria - dawna rybacka osada, a dzisiaj tętniący życiem ośrodek turystyczny. Przy głównej ulicy znajduje się mnóstwo restauracyjek w stylu europejskim i sklepików z pamiątkami. Wystarczy jednak przejść nieco bardziej wgłąb miejscowości, aby trafić do wioski, w której centrum jest punkt czerpania wody pitnej.

São Vicente - wyspa królowej morny

Cesaria Evora to najbardziej znana osoba, która urodziła się w Mindelo na wyspie São Vincente. Śpiewała ona mornę - gatunek pieśni typowy dla Wysp Zielonego Przylądka. To połączenie tradycji portugalskiego fado z przyniesionym folklorem afrykańskich niewolników. Muzyka stała się jedną z wizytówek archipelagu. Dzisiaj można jej posłuchać w licznych knajpkach w okolicach Avenida Marginal w Mindelo.


Mindelo to główne miasto wyspy. W czasach formowania się państwowości kabowerdyjskiej walczyło o tytuł stolicy z Praią. W końcu wygrał większy i bogatszy ośrodek. Miasto Cesarii Evory pozostaje jednak drugim pod względem wielkości miastem archipelagu oraz ważnym punktem węzłowym dla lokalnego transportu. Stąd najbliżej jest na Santo Antão - najbardziej na zachód wysuniętą wyspę, na którą można dostać się tylko drogą morską.


W Mindelo znajduje się kilka ciekawych zabytków. Przede wszystkim można tutaj podziwiać przykłady architektury kolonialnej. Szczególne wrażenie robi ratusz i różowy budynek Pałacu Prezydenckiego. Oba położone są w ruchliwym centrum miasta. Innym godnym odwiedzenia miejscem jest Torre de Belem, wzorowana na lizbońskiej budowli o tej samej nazwie. Niedawno przeszła gruntowny remont i obecnie mieści się tutaj ciekawe muzeum miejskie.


Sama wyspa Św. Wincentego jest niemal zupełnie jałowa. Na każdym niemal kroku informuje się przybywających o potrzebie oszczędzania wody. Jest ona tutaj dobrem wyjątkowo cennym. Uzyskuje się ją poprzez odsalanie wody morskiej lub poprzez specjalne instalacje pozyskujące ją z wilgoci atmosferycznej (np. z mgieł).

Aby przekonać się o tym, jak mało przyjazne do życia panują tutaj warunki, warto wybrać się na najwyższe wzniesienie, Monte Verde.


W tym miejscu warto pamiętać, że Mindelo jest bardzo biedne. Widać to na ulicach, zwłaszcza przedmieść. Wielu mieszkańców trudni się sprzedażą tego, co udało się złowić w morzu, jest sporo żebrzących dzieci. Trzeba także być bardzo uważnym i pilnować swoich przedmiotów. Miasto cieszy się najgorszą sławą w całym archipelagu, a o ostrożność i poruszanie się taksówkami po zmroku apelują przewodniki turystyczne i obsługa hoteli.


Wyspy Zielonego Przylądka to jedno z niewielu już miejsc na ziemi, do którego masowa turystyka dotarła w bardzo ograniczonym stopniu. Ich piękno kryje się w dziewiczej naturze, uśmiechniętych i przyjaznych mieszkańcach i wspaniałej, skomplikowanej nieraz historii. To także miejsce, do którego chce się wracać, bo choć niewielkie - kryje w sobie wiele tajemnic.

Informacje praktyczne


Kraj: Republika Zielonego Przylądka

Geografia: Kraj położony jest na Oceanie Atlantyckim, ok. 460 km od Senegalu i 1000 km od Wysp Kanaryjskich.

Transport: Z Polski okresowo oferowane są loty czarterowe (m. in. z Warszawy). Najlepiej i najtaniej dostać się do Lizbony i dalej TACV Cabo Verde Airlines lub TAP Portugal. Główne lotniska międzynarodowe to: Sal (Espargos), Praia, São Vincente. Okresowo z Europy można dolecieć także na São Nicolau i Boa Vistę.

Waluta: eskudo, które dzieli się na 100 centavos. W obiegu są banknoty o nominałach od 100 do 5 000 escudo oraz monety o wartości od 1 do 100 escudo. Bankomaty są tylko w większych miastach, waluta jest niewymienna w Polsce. Euro lub dolary można zamieniać w kantorach na miejscu. 1 escudo = 0,04 zł (sierpień 2016).


Przekraczanie granicy: Od Polaków wjeżdżających do Republiki wymagane są wizy. Można o nie ubiegać się w ambasadzie w Berlinie. Można je także nabyć po przylocie w Sal (Espargos), Prai i São Vincente. Cena waha się w zależności od terminu przylotu, linii lotniczej, statusu podróżnego (grupowo czy indywidualnie) oraz humoru funkcjonariusza. Cena 25 - 40 euro. Paszport musi być ważny co najmniej 6 miesięcy. Wiza turystyczna jest jednokrotna i ważna 30 dni.

Poruszanie się po kraju: Po wyspach można jeździć wynajętym autem (warto wziąć pod uwagę wynajem samochodu terenowego) lub aluguerem (busem); w Mindelo i Prai funkcjonuje komunikacja miejska. Między niektórymi wyspami - TACV Cabo Verde Airlines (loty regularne) lub Cabo Verde Express (czartery). Na wszystkie wyspy docierają promy. Trzeba bieżąco sprawdzać rozkłady lotów i rejsów - często się bowiem zmieniają lub uzależnione są od warunków panujących na morzu.


Przewodniki: Polecamy przewodnik z cyklu Złota Seria wyd. Pascal oraz przewodnik autorstwa A. Irwin i C. Wilsona wyd. przez PWN w serii Global. Szczególnie ten drugi warto kupić - nie ma oszałamiającej szaty graficznej, ale oferuje dużo sprawdzonych i przydatnych informacji.

Inne informacje: Baza noclegowa jest akceptowalna w całym kraju, chociaż nie należy spodziewać się wyjątkowych luksusów. Najlepsza oferta jest na Sal, chociaż trudno dostępna dla indywidualnych turystów, popularne są tutaj za to wynajmy apartamentów. Na Fogo wiele jest biur organizujących wyjazdy do kaldery wulkanu, polecamy jednak usługi Qualitur - prowadzą go pasjonaci i zatrudniają doskonałych przewodników. Dobrym miejscem na nocleg w Mindelo jest Residential Che Guevara - blisko portu i przystani promowej, przyzwoite ceny, profesjonalna obsługa, która pomoże zorganizować wypad w dowolne miejsce na wyspie.

fot. (jeśli nie podano inaczej): Mirosław Pachowicz
grafika Dominik Sipinski

Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
usuniety 2016-08-16 09:33   
usuniety - Profil usuniety
Dzięki za wszystkie informacje:)
Affinitor 2016-08-13 13:40   
Affinitor - Profil Affinitor
miroso: jak sie siedzi z przodu samolotu i wyrwie od razu do okienka, to stanie w kolejce mozna znacznie skrócić... :)))
usuniety 2016-08-13 12:34   
usuniety - Profil usuniety
Jako autor potwierdzam to co napisał Affinitor. Spokojnie można to zrobić po przylocie. Trzeba tylko być przygotowanym na długą kolejkę, ale jeśli trzeba się przesiąść to wystarczy powiedzieć i wtedy załatwia się to w osobnym okienku. Koniecznie trzeba mieć odliczoną gotówkę. Wymagany jest tylko paszport.
Co do zwiedzania Wysp to optymalny okres to ok. 3 tygodni. W dwa też można się uwinąć, ale trzeba brać pod uwagę to, że niektóre trasy między wyspami obsługiwane są tylko w wybrane dni tygodnia - zwłaszcza poza sezonem. Na Fogo samolot lata codziennie, między Sal i Santiago nawet cztery razy dziennie, ale już np. z Santiago na Maio - tylko dwa razy w tygodniu. Na Bravę i Santo Antao - tylko prom. Na pierwszą z wymienionych można się dostać z Fogo w ok. cztery godziny (w ubiegłym roku - cztery razy w tygodniu), a na drugą w ok. godzinę - z Sao Vincente - dwa razy dziennie. Rozkład rejsów jest bardzo zmienny i często są odwołania szczególnie na Bravę - ze względu na trudne warunki na Oceanie.
Jakby coś - zapraszam na priva, udzielę tyle informacji ile mam sam :)
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama