×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Bliżej Świata: Wśród kazachskich stepów


Zapomniany przez turystów Kazachstan staje się coraz bardziej otwarty. Piękne i puste plaże, bezkresne stepy skłaniające do refleksji i niezwykle przyjaźni mieszkańcy zachęcają do wizyty na półwyspie Mangystau w kazachskiej części wybrzeża Morza Kaspijskiego.


Wybrzeże Morza Kaspijskiego stanowi wciąż rzadki cel podróży turystów z Polski. To przede wszystkim efekt otoczenia geopolitycznego. Kraje, które położone są w basenie tego największego na świecie jeziora uznawane są albo za trudno dostępne albo za niezbyt bezpieczne. 

Kazachstan, którego linia brzegowa ma ponad 2 tys. km również stanowi dla nas swoistą ziemię nieznaną. Dla przeciętnego Polaka kraj ten kojarzy się z historii jako miejsce zsyłek ludności, którą skazywano na życie wśród bezkresnych, bezlitosnych i bezludnych stepów. Poza tym - to dla nas państwo bardzo odległe i nieprzystępne. 


I w całym tym postrzeganiu jest trochę prawdy. Pamiątek o zesłanych krajanach tutaj nie brakuje. Stepy ciągną się rzeczywiście po horyzont. Ale kraj - wbrew pozorom - staje się coraz bardziej przyjazny turystom. To szczególnie zasługa jego bezproblemowych i przemiłych mieszkańców. Również rząd stara się inwestować w rozwój turystyki. A jak ćwierkają ptaszki - obowiązek wizowy dla Polaków ma zostać zniesiony lub znacznie uproszczony.

Na półwysep Mangystau - do miasta Aktau - udaliśmy się dzięki zaproszeniu przez Ukraine International Airlines, które niedawno (18.11.2015) otworzyły bezpośrednie rejsy do tego miasta z Kijowa. Skorzystają także podróżni z Polski, którzy zyskują wygodne połączenie z przesiadką w stolicy Ukrainy.

Aktau - miasto bez nazw ulic

Mimo ciężkich warunków klimatycznych jeszcze w czasach radzieckich, w 1961 r., założono na półwyspie Mangystau miasto. Stanowi ono świetny punkt wypadowy do okolicznych cudów przyrody. 

W latach 60. odkryto w tej okolicy dość pokaźne złoża uranu. Kiedy te wyczerpały się - a było to w początku lat 90. - postanowiono sięgnąć po inne tutejsze bogactwo naturalne - gaz i ropę. To nim ośrodek zawdzięcza swoją świetność.
 
 
Miasto zakładano w czasach radzieckich i ze ściśle gospodarczych pobudek, więc stanowiło ono ucieleśnienie socjalistycznych idei urbanistycznych. Miało stanowić przede wszystkim miejsce zamieszkania robotników związanych z okolicznymi kopalniami. Dlatego zrezygnowano z tradycyjnych nazw ulic i podzielono je na mikrodystrykty. Stąd adresy składają się z trzech liczb: pierwszy oznacza numer mikrodystryktu, drugi - numer domu, trzeci numer mieszkania. 


Centralny plac z jedynym nazwanym prospektem - Prezydenta Republiki Kazachstanu - to zarazem najbardziej reprezentacyjna ulica miasta. Na dużym zieleńcu postawiono olbrzymi maszt, na którym powiewa flaga. Znajdują się tutaj także budynki administracji publicznej. 


Aktau w czasach Kazachskiej SRR było dość popularnym kurortem nad Morzem Kaspijskim. Kiedy Kraj Rad rozpadł się, turystyka stąd zniknęła. Władze starają się wskrzesić wypoczynkowe tradycje miasta. Tutejsze wybrzeże jest zresztą bardzo atrakcyjne - już w samym mieście znajduje się przyjemna plaża. Poza tym woda jest tutaj wyjątkowo czysta, a latem można liczyć na wspaniałą pogodę z temperaturami porównywalnymi do Egiptu. 

W drodze do mauzoleum Adaj Ata

Po wyjeździe z miasta jeszcze tylko przez chwilę ciągną się zabudowania. Potem pozostaje już tylko droga biegnąca przez step. Step rozciągający się po horyzont. Bezkresny, wysuszony, w tysiącach odcieni sepii. Nad nim zawieszone jest intensywnie błękitne niebo.

Jedziemy dobre dwie godziny, aby dotrzeć do miejsca, gdzie pojawiają się wyjątkowo fotogeniczne białe formacje skalne. Są one efektem pracy wiatru, wody i słońca, które przez dziesiątki tysięcy lat pieczołowicie rzeźbiły te kształty. 

Podążamy dalej w bezkres stepu. Okolica staja się coraz bardziej pofałdowana i górzysta. Mijamy pierwszą od ponad stu kilometrów wieś. Nazywa się ona z rosyjskiego Tamaryszk lub po kazachsku Żyngyldy.

Jest tutaj przydrożny sklep, domy i zagrody, w których hoduje się wielbłądy. Napotkać też można Kazachów, którzy z wielkim zainteresowaniem zatrzymują się by na migi (lub po rosyjsku) pogadać z przybyszami. Mieszkańcy wciąż noszą tradycyjne stroje.

Do mauzoleum kazachskiego bohatera Adaj Ata prowadzi odchodząca od głównej drogi - droga gruntowa. Pnie się ona mocno pod górę, kręci między okolicznymi wzgórzami. W końcu ukazuje się dość intrygujący widok: w oddali majaczą białe wieże ze złotymi kopułami. Poniżej nich przyczepiony jest okrągły budynek, który do tych okoliczności pasuje jak pięść do nosa. 

Tak docieramy do mauzoleum. Okazuje się, że ów "spodek" to niewielkie muzeum historyczne dokumentujące ludy zamieszkujące okolicę. Powyżej - to prawdziwa świątynia poświęcona bohaterowi Adajowi i jego dwóm synom. Całą trójkę symbolizują właśnie trzy wieże. Obok nich stoi pomnik wilczycy, która wykarmiła Adaja, po tym, jak jego rodziców zabili najeżdżający okolicę wrogowie. 

Z tego najwyższego wzniesienia rozciąga się wspaniały widok. Nic dziwnego, że miejscowi uznają to miejsce za święte. Zgodnie z legendą celebruje się tutaj także najważniejsze okoliczne święto związane z kultem wojownika Adaja. Każdego roku, w marcu, zjeżdżają okoliczni mieszkańcy, a w specjalnym miejscu zapalana jest wielka pochodnia. 

W muzeum można poznać nie tylko historię, ale także spróbować kazachskich dań czy posłuchać muzyki wykonywanej przez Kazachów na oryginalnym instrumencie - dombruku. 

Wielbłądy i Taras Szewczenko

W pewnym oddaleniu od miasta można podziwiać niezwykły cmentarz muzułmański. Zadziwiająca jest różnorodność i kształty nagrobków. Kolory kamienia wpisują się w kolor otaczającej ziemi. Tutaj starotestamentowa sentencja "z prochu powstałeś, w proch się obrócisz" zyskuje zupełnie nowy wymiar. 


Kiedy jedziemy przez stepy wzdłuż drogi, towarzyszy nam stale żółta rura. To nią płynie gaz z okolicznych pól wydobywczych. Co chwila spotykamy także pasące się konie i wielbłądy. Chodzą one wolno i skubią zadziwiająco suchą roślinność. Podobno właściciele nie muszą ich nigdy szukać, same wracają do domów. W razie czego i tak wszystkie są oznakowane. Zdarza się, że wychodzą one wprost na drogę. 


Po prawie dwóch godzinach jazdy z Aktau dojeżdża się do niewielkiej osady. Nazywa się ona Fort Szewczenko. Nazwa nie jest przypadkowa. To tutaj działał zesłany za czasów carskich największy ukraiński poeta Taras Szewczenko. Z tego względu stworzono tutaj muzeum jego imienia oraz drugie - dokumentujące historię i obyczaje Kazachów, którzy jeszcze sto lat temu wiedli życie koczowników. 


Warto też przez chwilę pokręcić się po miasteczku i podziwiać lokalny koloryt. Zwierzęta wracające z wypasu i kroczące po ulicach, asortyment w sklepie wielobranżowym (z kawiorem tanim jak barszcz) czy ludzi pogrążonych w codziennych obowiązkach.

Podsumowanie

Wizyta w Kazachstanie to bez wątpienia wielkie przeżycie. Nawet kilka dni na półwyspie Mangystau daje odwiedzającym spore pojęcie o życiu w tym niezwykłym kraju. Kraju o niezwykłej historii i losie, który sprawił że narody Kazachów i Polaków zostały ze sobą blisko splecione. W tym regionie działał zresztą zesłany polski malarz Bronisław Zaleski.

Kazachstan to w końcu niezwykła przyroda: ciągnące się po horyzont płaskie jak stół stepy z jednej strony, ale także niesamowite formacje krasowe. To nareszcie wspaniałe wybrzeże Morza Kaspijskiego, największego jeziora na naszym globie.

Informacje praktyczne:

Kraj: Kazachstan, obwód Mangystauski.

Geografia: Kraj położony jest w basenie Morza Kaspijskiego. Jego linia brzegowa wynosi ponad 2 tys. km. Jego większa część jest równinna i stepowa. Dopiero na wschodzie kraju pojawia się Pogórze Kazachskie i dalej skrawek gór Ałtaju i Tienszanu. Kazachstan zaliczany jest do Azji Centralnej.

Transport: Nie ma bezpośrednich połączeń z Polski do Kazachstanu. Bardzo wygodne loty z Warszawy z przesiadką oferują jednak Ukraine International Airlines, które mają w swojej siatce trzy kazachskie miasta: Aktau, Astanę i Ałma-Atę.

Waluta: tenge, które dzieli się na 100 tiyn. W obiegu są jednak banknoty o nominałach od 1 do 10 000 tenge (w tym 3 tenge) oraz monety o wartości od 1 do 100 tenge. Pieniądze można bez problemu wypłacać w bankomatach w większych miastach. Opłaca się także wymieniać euro lub dolary w kantorach. W marcu 2016 r. 100 tenge = 1,1 zł.  


Przekraczanie granicy i inne formalności: Od Polaków wjeżdżających do Kazachstanu wymagane są wizy. Można o nie ubiegać się w ambasadzie Kazachstanu w Warszawie. Wymagane jest zaproszenie lub promesa wizowa. Bardzo ważne jest także wypełnienie karty migracyjnej po przylocie. Jeden z jej odcinków trzeba koniecznie zachować i oddać przy powrocie. Powyżej pięciu dni może być wymagane zameldowanie, które powinno być poświadczone stosownym dokumentem. W większości przypadku załatwiają to hotele.  

Przewodniki: W Polsce przewodniki po Kazachstanie są trudno dostępne. Jedynie tylko w książce "Azja Centralna" wydawnictwa Bezdroża poświęcono rozdział temu państwu. Informacje, mimo że są dość ograniczone, to są rzetelne i sprawdzone.

Inne informacje: Należy pamiętać, że w Kazachstanie panują bardzo trudne warunki atmosferyczne. W zimie temperatura spada często mocno poniżej -20 stopni Celsjusza, a latem przekracza +45. Najlepiej pojechać tam w okresie wczesnej wiosny lub środkowej jesieni. 

fot. Mirosław Pachowicz
grafika Dominik Sipinski

Autor pragnie serdecznie podziękować Ukraine International Airlines, dzięki którym powstał niniejszy tekst.
This article was created in cooperation with Ukraine International Airlines. A special thanks to the carrier and Krzysztof Kołodziej. 


Reklama


Booking.com
gość_ebb7f - Profil
gość_ebb7f
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie