×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


LOT szuka załóg na Q400. "Badanie rynku"


W ubiegły czwartek (11.12) na stronie LOT-u pojawiło się ogłoszenie o pracę dla załóg i pilotów z uprawnieniami na samoloty bombardier Q400. Tego typu samolotów używa Eurolot. Czy to oznacza przejęcie ich przez LOT? Przewoźnik twierdzi, że na razie tylko "bada rynek".



 
To prywatna spółka pośrednicząca w zatrudnianiu załóg, według statutu, dla różnych przewoźników. Jej członkiem zarządu, zgodnie z informacjami z Krajowego Rejestru Sądowego, jest Dorota Dmuchowska - szefowa Biura Personelu Pokładowego w Locie. LOTNIK1 rozpoczął działalność w maju tego roku, a 100-proc. udziałowcem jest LOT.

- Rekrutacja prowadzona przez LOTNIK1 jest jednym z elementów badania rynku, np.: sprawdzania dostępności załóg oraz ich cen. Żadna decyzja absolutnie nie została jednak podjęta. Trudno mówić o konkretnych planach czy decyzjach, jest na nie zdecydowanie za wcześnie -wyjaśnia w mailu do redakcji Pasazer.com Biuro Prasowe PLL LOT

Przewoźnik podkreśla, że to nie LOT bezpośrednio prowadzi rekrutację. Zaznacza, że jest zainteresowany korzystaniem z efektywnych kosztowo samolotów turbośmigłowych, takich jak eurolotowskie bombardiery Q400, zwłaszcza po roku 2015, kiedy skończą się nałożone przez Komisję Europejską w związku z otrzymaniem pomocy publicznej ograniczenia. 

LOT nie precyzuje jednak, czy rozważa wykorzystanie samolotów należących do Eurolotu, czy też przejęcie ich i włączenie do własnej floty.


Polski przewoźnik zaznacza także, że na razie nie zapadła żadna decyzja w tym kierunku, a trwające analizy dotyczące możliwości wykorzystania Q400 przez tego przewoźnika są prowadzone na prośbę właściciela, czyli Skarbu Państwa. 

- Otrzymaliśmy od właściciela prośbę o przeanalizowanie różnych scenariuszy z wykorzystaniem najcenniejszych aktywów Eurolotu. Obecnie więc musimy dokładnie przyjrzeć się sytuacji i przeprowadzić takie analizy, by zabezpieczyć interesy LOT-u i realizację założeń planu restrukturyzacji. Wykorzystanie przez LOT samolotów turbośmigłowych bombardier Q400 jest wpisane w ten plan - wyjaśnia biuro prasowe przewoźnika. 

Plan restrukturyzacji (przynajmniej w jego upublicznionej wersji) nie zakłada jednak przejęcia bombardierów, a jedynie ich wykorzystanie. 

Co na to Eurolot, do którego należą obecnie bombardiery Q400? Przewoźnik ogłoszenia o pracę nie komentuje i odsyła do spółki LOTNIK1. Jak udało nam się ustalić, Eurolot nie korzysta z usług żadnego pośrednika i bezpośrednio zatrudnia wszystkie swoje załogi. 

We flocie Eurolotu jest obecnie 10 bombardierów Q400. Jeden z samolotów tego typu, dostarczony zaledwie niecałe trzy lata temu, został już zwrócony do leasingodawcy.

Wiadomo jednak, że linia jest w fatalnej sytuacji finansowej. Jak przyznała na początku grudnia rzeczniczka Ministerstwa Skarbu Państwa, cytowana przez PAP, w przypadku braku perspektyw na rentowność Eurolotu, rozważone zostaną możliwości zagospodarowania jego najcenniejszych aktywów. To właśnie nowe bombardiery oraz ich załogi. 

Plan restrukturyzacji Eurolotu wpłynął na początku grudnia do MSP. Na razie jego treść nie jest znana. Linia razem z planem złożyła sprawozdanie finansowe za 2013 r. 

Rzeczniczka LOT-u odmówiła nam odpowiedzi na pytania, kto zlecił przeprowadzenie rekrutacji przez spółkę LOTNIK1 i dlaczego, jeśli nie jest to rekrutacja prowadzona przez LOT, ogłoszenie znalazło się na stronie internetowej przewoźnika. Nie udało nam się także uzyskać odpowiedzi, czy "badanie rynku" oznacza, że celem rekrutacji nie jest faktyczne zatrudnienie pracowników, a jedynie sprawdzenie, czy są oni dostępni i zainteresowani tą pracą. 

Rekrutacja będzie prowadzona do 22 grudnia. Osoby zainteresowane powinny wysłać swoją aplikację poprzez udostępniony m.in. w ogłoszeniu na stronie LOT-u formularz internetowy. 

Komentarz Pasazer.com

To, że Eurolot jest w opłakanej sytuacji finansowej, a jego dalsze istnienie niepewne, jest powszechnie wiadome. Podobnie jak to, że LOT potrzebuje połączeń krajowych i regionalnych obsługiwanych turbośmigłowymi bombardierami Q400, chociażby po to, by dostarczyć pasażerów na inne trasy z Warszawy. 

Eurolot powstał właśnie po to, by taniej i efektywniej przewozić pasażerów na deficytowych trasach krajowych i krótkodystansowych. Obydwie linie, choć obecnie formalnie od siebie niezależne, potrzebują współpracy. 

Dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że LOT i właściciel obydwu linii, czyli MSP, szukają możliwości dalszego zapewnienia realizacji lotów krajowych i krótkodystansowych nawet w sytuacji upadłości Eurolotu. Przejęcie bombardierów przez LOT wydaje się naturalnym kierunkiem rozwoju, jeśli dalsze utrzymywanie mniejszej linii nie ma sensu. Do tego niezbędne jest pozyskanie załóg. LOT, zasłaniając się wczesnym etapem analiz, nie odpowiada, czy w razie takiej konieczności ich pracodawcą byłaby spółka LOTNIK1 czy bezpośrednio przewoźnik.

Choć LOT podkreśla, że w planie restrukturyzacji uwzględniono wykorzystanie Q400, niemal na pewno 1,5 roku temu, gdy pisano ten plan, nie zastanawiano się nad przejęciem tych samolotów. W obliczu kłopotów Eurolotu LOT może być zmuszony do nieplanowanych działań, które pozwolą na dalsze korzystanie z bombardierów. Trudno przewidzieć, na ile efektywne byłoby przejęcie tych maszyn i lotów przez LOT.

Dziwi sposób "badania rynku" przez LOT. Skoro przewoźnik twierdzi, że to nie on prowadzi rekrutację, to dlaczego ogłoszenie znalazło się na stronie linii? Firm pośredniczących w zatrudnianiu załóg jest wiele, a przecież inne ogłoszenia nie trafiają na witrynę LOT-u. Wydaje się oczywiste, że LOTNIK1 prowadzi rekrutację na bardziej lub mniej formalne zlecenie LOT-u. Trudno więc wytłumaczyć, czemu przewoźnik teraz umywa ręce i utrzymuje, że to nie jego rekrutacja. 

Do tego samo przejęcie eurolotowskich samolotów nie jest takie proste. Komisja Europejska może uznać wniesienie aktywów innej państwowej linii (samolotów) za pomoc publiczną, co wymagałoby uzyskania zgody. A o tę w sytuacji LOT-u, który już otrzymał 400 mln zł z kasy państwa, byłoby niezwykle trudno. Z drugiej strony Bruksela na pewno nie zgodzi się na sztuczne utrzymywanie przy życiu deficytowego i nie rokującego poprawy Eurolotu. 

Fot. Piotr Bożyk



gość_60844 - Profil
gość_60844
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie