Bliżej Świata: Bali, wyspa bogów

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
10 marca 2015 10:13
1 komentarz
Bali to wyspa bogów, setek plaż, pięknych świątyń i wewnętrznego piękna hinduistycznej kultury naturalnie przenikającej się z codziennym życiem. By poznać ten raj, trzeba uciec od imprezujących Australijczyków i turystów w resortach. Na południe wyspy zaprasza Anne Steinbach.
Reklama

Zapach kadzideł wdziera się do mojego nosa. Moje ruchy dostosowują się do cichych dźwięków muzyki gamelan rozbrzmiewającej w terminalu. Witajcie na Bali, prawdziwym raju na ziemi.

Gdy wychodzę z terminala, wita mnie chyba z 10 tysięcy szoferów, taksówkarzy oraz rodzin i znajomych przylatujących. Wszyscy z nich czekają, by uściskać lub pomóc nowo przybyłym na Bali. Omijam ten tłum, wskakuje na wynajęty skuter i już jest "bagus" - czyli świetnie po indonezyjsku.


Bali to wyspa bogów, miliona plaż, ukrytych świątyń i wewnętrznego piękna hinduizmu naturalnie przenikającego codzienne życie. To prawdziwy raj, który wymaga pewnego odchylenie od turystycznej normy, by dobrze go poznać. Musicie zaplanować swój pobyt na tej wyspie długo przed przylotem, by uniknąć pijanych Australijczyków i turystów w zbyt kusych bezrękawnikach. Bali jest pełne miejsc, które aż proszą się o to, by je odkryć.

Bali to niewielka wyspa o powierzchni 5,6 tys. km kw. (to połowa najmniejszego polskiego województwa) i 4,2 miliona ludności. To jedyna hinduistyczna część Indonezji (ponad 80 proc. Balijczyków to wyznawcy tej religii), kraju zdecydowanie muzułmańskiego. Wyspa w ostatnich latach rozwija swój sektor turystyczny.


Najpopularniejszą, a w zasadzie jedyną dla podróży międzynarodowych bramą do Bali jest lotnisko Ngurah Rai w Denpasarze na południu wyspy. W ubiegłym roku w Denpasar odprawiono 15,6 mln pasażerów, a na wyspę z Europy można dolecieć bezpośrednio jedynie z Amsterdamu (KLM). Łatwo też dostać się tam z innych hubów w regionie i nie tylko (m.in. przez Dohę lub Moskwę). Na Bali planowana jest budowa drugiego lotniska w północnej części wyspy.

Fale w Uluwatu

Bali to raj dla surferów. Całe południowe wybrzeże i idealnie piaszczyste plaże na nim oferują świetne fale.

Dla początkujących najlepszym miejscem jest Kuta. Brzeg jest tam łagodny, a fale niewielkie - w sam raz na to, by rozpocząć przygodę z surfingiem.


Dla bardziej zaawansowanych doskonałym miejscem jest Uluwatu. Już sama droga tam zapiera dech w piersiach. Przed samą plażą, warto zatrzymać się w świątyni Uluwatu. Panują tam małe małpy, które z lubością porwą wasze klapki, spinki do włosów czy okulary. Ale potem łatwo da się te wszystkie przedmioty odzyskać w zamian za paczkę czipsów, które małpy uwielbiają.


Znajdującą się na wysokości niemal 100 metrów świątynia oferuje doskonały widok na nieskończony ocean i szalejące na nim fale - o ile uda się wam oderwać wzrok od małp.

Samo Uluwatu jest dynamicznie rosnącą wioską surferów, łączącą przyjemne bary i surferski luz. Podczas zachodu słońca, popijając świeży sok, można oglądać profesjonalnych surferów szalejących na ostatnich falach.

Kuchnia w Jimbaran

Spokojne morze, białe plaże, spokojna atmosfera i pyszne jedzenie - takie jest Jimbaran. Ta zapomniana wioska rybacka ma do zaoferowania najlepsze owoce morza i ryby na wyspie. Choć turystów wciąż tam jak na lekarstwo, pod względem oferty kulinarnej w Jimbaran można poczuć się jak w najlepszym kurorcie.


Jimbaran najlepiej odwiedzić wczesnym wieczorem. Ze świeżym kokosem na plaży lub w jednej z restauracji można podglądać życie Balijczyków, których wielu wieczorem przyjeżdża właśnie tu, by pograć w piłkę na plaży lub wypić bakso, typową indonezyjską zupę spożywaną często przed zachodem słońca.


Do samego zachodu warto przygotować się, zajmując miejsce przed najazdem japońskich turystów. W restauracjach najczęściej jest stałe menu, ale można je zignorować i udać się prosto do kuchni. Tam wystarczy wskazać kucharzowi rybę, którą ma przyprawić i wrzucić na ruszt. W ten sposób zjemy świeżą i tańszą kolację.

Rozpusta w Seminyak i Legianie

"Yes, massage?", "yes, transport?" - w Seminyak i Legianie słychać to na każdym kroku. Znajdujące się na zachód od Kuty dzielnice oferują wszystko, czego potrzeba na perfekcyjnych wakacjach.

Obydwa obszary stały się znane jako miejsce pełne ekspatów, którzy wybierają życie na Bali. Wynika to z tego, że Seminyak i Legian między białymi plażami oferują mnóstwo przytulnych kawiarenek, małych sklepików i wyśmienitych restauracji. Jedną z nich jest "Tekor" przy plaży 66 Beach, doskonałe miejsce na śniadanie.


Jeśli nie zdecydujecie się na dzień na plaży, warto przejść się wzdłuż Jalan Legian i Jalan Raya Seminyak, uliczek pełnych modnych sklepików. Przy Jalan Drupadi pełno z kolei restauracji oferujących indonezyjską kuchnię slow food, świeże smoothie oraz pachnącą kawę.

Region ten obfituje też w ośrodki spa. Większość z nich oferuje bardzo podobny produkt za bardzo zbliżoną cenę, więc przy wyborze mamy wolną rękę. Warto spróbować nowości, takich jak "earcandle". Podczas tego zabiegu spala się długą świeczkę umieszczoną w uchu. Towarzyszy temu masaż okolic ucha. Dzięki ciśnieniu i temperaturze zabieg ten doskonale oczyszcza uszy i jest bardzo przyjemny.

Koniec dnia w Seminyak i Legian to koniecznie impreza w "La Planchy". To najlepszy bar plażowy na Bali. Co drugi piątek odbywa się impreza na plaży, podczas której setki osób co chwilę przerywają taniec, by zanurzyć się w morzu.

Imprezy w Kucie

fot. Alan A. Lew (Flickr.com/CC)

Kuta to obowiązkowy punkt podczas pobytu na Bali. Miejscowi mówią o tym mieście "Dżungla". Ja wolę określenie "szaleństwo". Na głównej ulicy w wiecznym korku stoją tysiące skuterów, a między nimi tysiące turystów przeciskają się z klubu do klubu. Bez choćby jednej nocy spędzonej w tej dżungli szaleństwa nie da się jednak w pełni doświadczyć Bali.

Noc najlepiej zacząć w "Alleycats Bar", małym barze schowanym za dużym sklepem Rip Curl Store. Jest znany z tanich drinków i świetnej atmosfery, pełen spalonych słońcem surferów i turystów. Następne miejsce to "Skygarden", gdzie szaleństwo osiąga już apogeum. Ten 8-piętrowy klub ma specjalne oferty co noc - trudno nie skorzystać z grilla z piwem za równowartość 4 euro na dachu klubu.

Dla wytrwałych noc można zakończyć w "Apache", jedynym klubie reggae w Kucie.


Południowa część Bali to jedyna brama do tego, co czeka na reszcie wyspy. To miejsce, gdzie mieszkają ekspaci, gdzie zakładane są międzynarodowe start-upy i gdzie robi się biznes. Ale to też miejsce pełne balijskich beachboyów wynajmujących leżaki, kobiet sprzedających na ulicy pyszne jedzenie i dzieciaków bawiących się z psami między pędzącymi skuterami. Mieszanka doświadczeń z południa Bali powoduje, że w ciągu 24 godzin można zakochać się w tej wyspie na całe życie.

Informacje praktyczne:

Położenie: Bali to najbardziej na zachód wysunięta wyspa w archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Od północy oblewa ją Morze Balijskie, od południa Ocean Indyjski. Bali znajduje się pomiędzy Jawą na zachodzie i Lombokiem na wschodzie.

Waluta: rupie indonezyjskie. 1000 IDR = ok. 0,30 PLN.

Język: indonezyjski. "Bagus" - "świetnie", "selamat pagi" - "dzień dobry", "apa kabar?" - "jak się masz?", "terima kasih" - "dziękuję", "silakan" - "proszę".

Zwyczaje: Nie wolno dotykać ani niszczyć leżących na ulicach ofiar dla bogów. Nie należy przechodzić przed osobą, która się modli, a także fotografować osób podczas modlitwy. Należy używać przede wszystkim prawej ręki (m.in. do jedzenie i powitań), lewa jest uważana za nieczystą i zarezerwowana dla czynności, których zwykle nie robi się publicznie. Podczas wizyt w świątyniach należy zakryć ramiona i kolana.

Jedzenie: Nie można bać się jedzenia na ulicach. Przykładowe dania to nasi campur (mieszanka pyszności z grilla według własnego wyboru), nasi goreng (smażony ryż), gado gado (sałatka z sosem z orzeszków ziemnych, tofu i tempe), ayam goreng (smażony kurczak). Świeże soki, choć wiele osób boi się ich, są pyszne i nie powodują żadnych dolegliwości pokarmowych.

Transport: Przede wszystkim skutery. Podróż w ten sposób może na początku być przerażająca, ale jest wielką frajdą i oszczędza czas. Trzeba korzystać z kasku, ruch jest lewostronny. Policja często zatrzymuje turystów, często z listą wykroczeń, które się popełniło. Wystarczy jednak być przyjaznym, krzyczeć "bagus" i udawać, że faktycznie ma się z sobą tylko kilka banknotów. Nie wolno pokazywać prawdziwego portfela - na okoliczność spotkania z policja warto mieć w kieszeni kilka banknotów o niskich nominałach.

Przykładowe ceny: Nocleg (kwatera prywatna) - 50-80 tys. rupii. Lokalne potrawy na ulicy - 10-15 tys. rupii. Wynajem skutera - 50 tys. rupii za dzień lub ok. 500 tys. rupii za miesiąc. Wynajem deski surfingowej - 50 tys. rupii dziennie.

Anne Steinbach
fot. Anne Steinbach

Anne Steinbach jest niemiecką blogerką, która łącznie przez rok mieszkała na Bali.
Reklama

Ostatnie komentarze

gość_939b0 2016-01-14 12:26   
gość_939b0 - Profil gość_939b0
Bali to raj na ziemi ;) przekonalam sie o tym dzięki ekipie z wyprawy na bali. byłam juz raz, a w marcu wybieram się po raz drugi. przy okazji zwiedzę też gili... zawsze wybieralam typowe objazdowki, ale to miejsce jest tak magiczne, ze zasluguje na wiecej. mialam okazje pomyślec, odpocząc, po prostu nabrac mocy ;)
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama