×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Katowice i Kraków największymi rywalami


Lotniska w Katowicach i Krakowie to dwa najsilniej rywalizujące ze sobą lotniska w kraju. W odległości godziny jazdy od każdego z nich mieszka ponad 4 mln osób. Z kolei mieszkańcy Polski północno-wschodniej muszą do najbliższego portu lotniczego jechać co najmniej 3 godziny.



Jak wynika z danych opracowanych i zwizualizowanych przez firmę WB Data Mining, zdecydowana większość mieszkańców Polski mieszka w odległości maksymalnie dwóch godzin jazdy samochodem od najbliższego lotniska pasażerskiego. 

Pomimo uruchomienia kilku nowych lotnisk w ostatnich latach, wciąż są jednak regiony, skąd dojazd do portu lotniczego zajmuje zbyt dużo czasu. 

Z drugiej strony mapa pokazuje, że niektóre regiony bez własnego lotniska, jak np. województwo opolskie, są dobrze obsługiwane przez istniejące porty. Zagęszczenie lotnisk na Mazowszu i w centrum kraju wyraźnie pokazuje, że Warszawa, Radom i Łódź częściowo rywalizują o tych samych pasażerów. To wyjaśnia słabe wyniki Łodzi i brak połączeń w Radomiu.


Najlepsza sytuacja jest w województwach śląskim, łódzkim i mazowieckim. Niemal cały ich obszar znajduje się w odległości dwóch godzin od najbliższego lotniska, a duża cześć mieszkańców dojedzie do portu lotniczego w mniej niż godzinę. Bardzo dobre pokrycie mają też województwa małopolskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie, choć w tym ostatnim dane dotyczą lotniska w Babimoście, które oferuje bardzo niewielką liczbę połączeń. 

Dobry dojazd do lotnisk mają też mieszkańcy Opolskiego, które nie ma własnego lotniska. W dużej mierze wynika to z przecinającej region autostrady A4. Z kolei w województwach pomorskim, zachodnio-pomorskim, dolnośląskim, podkarpackim i lubelskim wielu mieszkańców ma dobry dojazd, ale ci na obrzeżach regionów mają często ponad 2 godziny drogi do portu lotniczego. 

Najgorzej jest tam, gdzie nie ma lotnisk. O ile mieszkańcy świętokrzyskiego mogą dotrzeć do lotniska w ciągu 2 godzin (a ci mieszkający najbliżej Mazowsza i Małopolski nawet w mniej niż godzinę), to w północno-wschodniej części kraju jest znacznie gorzej. Niemal cały obszar Warmińsko-Mazurskiego (z wyjątkiem okolic Elbląga) oraz Podlaskiego znajdują się co najmniej 2 godziny od najbliższego lotniska. 

Wschodnia część województwa warmińsko-mazurskiego (m.in. Giżycko i Ełk) znajdują się ponad 3 godziny od portu lotniczego, podobnie jak północna część woj. podlaskiego (m.in. Augustów i Suwałki). Analiza nie bierze jednak pod uwagę lotnisk zagranicznych - w tym przypadku litewskich.

Z mapy czasu dojazdu do najbliższego lotniska bezpośrednio wynika, które lotniska rywalizują o tych samych pasażerów.

Analitycy WB Data Mining wyznaczyli obszary kanibalizacji w oparciu o godzinny dojazd do lotniska. Poza Warszawą, którą obsługują dwa lotniska, zdecydowanie najsilniejsza rywalizacja jest pomiędzy Katowicami a Krakowem. 


Reszta kraju jest obsługiwana wyłącznie przez jedno lub żadne lotnisko. Niewielkie obszary kanibalizacji występują jeszcze w okolicach Opolu przy autostradzie A4 (rywalizacja Katowic i Wrocławia) oraz Grudziądza (Gdańsk i Bydgoszcz). Duże obszary kanibalizacji pomiędzy Poznaniem a Babimostem, Warszawą a Radomiem oraz Lublinem a Radomiem mają mniejsze znaczenie, bo Babimost ma niewielki ruch lotniczy, a Radom - żadnego. 

Co ciekawe, nie występuje kanibalizacja pasażerów pomiędzy Lublinem a Rzeszowem. Te lotniska często przedstawiane są - jak widać, nie do końca słusznie - jako rywalizujące. 

W praktyce zagadnienie rywalizacji lotnisk jest nieco bardziej skomplikowane. Dla pasażerów dłuższy dojazd do danego portu lotniczego może kompensować bogatsza siatka połączeń. Dlatego można zakładać, że np. pasażerowie z Podkarpacia dojeżdżają do Krakowa, choć mają bliżej do rzeszowskiego portu lotniczego.

Analitycy policzyli również liczbę osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie lotnisk. Najwięcej potencjalnych pasażerów oddalonych o nie więcej niż godzinę drogi mają Kraków (niemal 4,8 mln) i Katowice (ponad 4,4 mln). Mniejszy obszar oddziaływania mają nawet porty stołeczne. Dla Lotniska Chopina to ok. 3,5 mln osób, a dla Modlina - 3,2 mln. 

Najmniej osób może w ciągu godziny dojechać do Babimostu (niecałe 750 tys.) i Szczecina (niecałe 850 tys.). Z kolei Łódź, notująca bardzo duże spadki liczby pasażerów, jest dostępna w ciągu godziny dla niemal 1,9 mln osób.

Dane pokazują też, że dzięki dobrej komunikacji lotniska mogą walczyć o pasażerów mieszkających w większej odległości. W bezpośrednim sąsiedztwie Modlina (do 20 minut jazdy) mieszka tylko ok. 70 tys. podróżnych, ale w ciągu godziny dojechać do tego lotniska może kolejne ponad 3,1 mln osób. Podobnie jest w Katowicach (610 tys. w promieniu 20 minut, 4,4 mln w ramach godziny), Krakowa (odpowiednio 440 tys. i 4,8 mln), a także Rzeszowa (290 tys. i ponad 1,5 mln). 

Z kolei lotniska w Poznaniu, Gdańsku czy Wrocławiu, a także warszawskie Lotnisko Chopina mają stosunkowo duży stosunek potencjalnych pasażerów z bezpośredniego sąsiedztwa (do 20 minut) do tych mieszkających w odległości 21-60 minut jazdy. 

Dane WB Data Mining nie uwzględniają lotnisk zagranicznych. Mogłyby one szczególnie wpłynąć na statystyki dotyczące Szczecina, Poznania, Babimostu i Wrocławia (duże porty niemieckie, w tym berlińskie), Krakowa i Katowic (lotniska w Czechach i na Słowacji) oraz Rzeszowa (Lwów). 

Warto zauważyć, że w Polsce o czasie dojazdu do lotnisk decyduje przede wszystkim sieć drogowa. Nawet te lotniska, które mają bezpośrednie połączenie kolejowe, są obsługiwane głównie przez pociągi lokalne. Żaden z portów lotniczych nie jest włączony w sieć kolei dalekobieżnej, a układ stacji kolejowych przy największych lotniskach (Lotnisku Chopina i krakowskich Balicach) uniemożliwia dojazd tam np. pociągów PKP Intercity. 

Komentarz

Choć mapy czasów dojazdu do lotnisk i obszarów rywalizacji portów lotniczych są uproszczone (nie uwzględniają choćby siatki połączeń, gęstości zaludnienia czy zamożności danego regionu), i tak powinny zawisnąć na ścianach gabinetów wielu polskich urzędników. 

Biorąc pod uwagę możliwości rozwoju istniejących lotnisk i ich ugruntowaną pozycję, widać wyraźnie, że nie ma potrzeby budowy portów lotniczych w Gdyni, na Opolszczyźnie czy kolejnych na Dolnym Śląsku. Z mapy łatwo wywnioskować też, że bardzo wątpliwy był sens uruchomienia lotniska cywilnego w Radomiu. 

Mapa równocześnie wyraźnie wskazuje, gdzie lotnisk potrzeba. To przede wszystkim północno-wschodnia część kraju. Problemu nie rozwiąże prawdopodobnie lotnisko w Szczytnie. Mazury i północne Podlasie potrzebują lotniska położonego w bardziej dogodnym dla nich miejscu, zwłaszcza biorąc pod uwagę słabą infrastrukturę drogową i kolejową w tym regionie. 

Luka istnieje też na Pomorzu Środkowym, gdzie nowe lotnisko musiałoby przyciągnąć przede wszystkim turystyczny ruch przylotowy. Lotniska nie potrzebuje jednak Świętokrzyskie, bo mieszkańcy tego regionu stosunkowo łatwo mogą dojechać do Krakowa czy Warszawy. Z kolei Lubuskie ma dobre pokrycie dzięki bliskości Poznania, Wrocławia i Niemiec.

To, że niektóre regiony są oddalone od lotnisk, to fakt. Jednak wszystkie plany inwestycyjne muszą brać pod uwagę nie tylko tę geograficzną lukę, ale i potencjał ekonomiczny oraz ruchowy danego obszaru. Dlatego potrzebne lotniska w Polsce północno-wschodniej i na Pomorzu Środkowym muszą być skrojone na miarę - niewielkie, tanie i dobrze skomunikowane drogowo. Wobec braku dostępnych środków z UE, samorządowcy będą musieli oszczędzać, co może wyjść Polsce jedynie na dobre. 

źródło map: WB Data Mining



gość_4f30e - Profil
gość_4f30e
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie