×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Klasa biznes w Thai Airways


Komfortowa i dogodnie skonfigurowana klasa biznes w airbusach A380, nieco przestarzała w boeingach 777-200 i rozczarowujący salonik w bazie linii - w kolejnym "Oblatywaczu" testujemy klasę biznes linii Thai Airways w locie z Europy oraz regionalnym.


Klasa biznes w tajlandzkich liniach lotniczych nazywa się Royal Silk Class. Pasazer.com sprawdził ją podczas rejsu TG 921 obsługiwanego przez airbusa A380 z Frankfurtu do Bangkoku. a potem lotu TG 433 na pokładzie boeinga 777-200 ze stolicy Tajlandii do Dżakarty. 

Kilka słów o Thai Airways

Początki Thai Airways International sięgają 1960 r. Zostało wtedy zawarte porozumienie joint venture między skandynawskimi liniami SAS oraz tajlandzkim przewoźnikiem krajowym Thai Airways Company. Dzięki temu pojawiła się oferta lotów na trasach międzynarodowych z Tajlandii do Australii i Europy, a później również do USA. 

W 1977 r. rząd Tajlandii wykupił od SAS-u wszystkie akcje i znacjonalizował linię. Pod koniec lat 80. Thai Airways zostały poddane przekształceniom własnościowym i połączeniu z Thai Airways Company. Dzięki nim linie w 1991 r. zadebiutowały na giełdzie w Bangkoku i stopniowo rozszerzyły siatkę oferowanych połączeń. 

W 1997 roku przewoźnik był jednym z pięciu założycieli sojuszu Star Alliance. Ostatnia dekada przyniosła zarówno dalszy, dynamiczny rozwój oferty Thai Airways, jak i pierwsze symptomy kryzysu. Od 2008 roku linie borykają się z problemami finansowymi, które wymusiły przeprowadzenie restrukturyzacji i cięć w siatce połączeń. Aby skuteczniej konkurować z ekspansją linii niskokosztowych w 2012 roku Thai Airways założyły regionalnego przewoźnika Thai Smile, który obsługuje część tras krajowych i regionalnych. 

W 2013 r. przewoźnik poniósł stratę w wysokości 12 mld bahtów (ok. 1,3 mld zł). Rok wcześniej linia zanotowała jednak zysk w wysokości 6,5 mld bahtów. W pierwszych trzech kwartałach 2014 r. wyniki były nawet gorsze niż w 2013 r. - linia traciła o 45 proc. więcej rok do roku, czyli 9,2 mld bahtów. 

Obecnie siatka połączeń Thai Airways obejmuje ponad 60 kierunków w Azji, Australii i Nowej Zelandii, Ameryce Północnej, na Bliskim Wschodzie oraz w Europie. Na naszym kontynencie samoloty tajlandzkiego przewoźnika obsługują połączenia do 11 krajów, lądując w 13 miastach: Amsterdamie, Brukseli, Frankfurcie, Londynie, Madrycie, Mediolanie, Monachium, Moskwie, Oslo, Paryżu, Sztokholmie, Rzymie i Zurychu. 

We flocie Thai Airways znajduje się aktualnie 108 samolotów, w tym dwa boeingi 747 w wersji cargo. Przewoźnik korzysta z 17 airbusów A320, 22 airbusów A330, 10 airbusów A340, 6 airbusów A380, 2 boeingów 737-400, 12 boeingów 747-400, 32 boeingów 777 w różnych wersjach i 4 boeingów 787. 

W 2014 r. linia przewiozła 17,8 mln pasażerów - aż o 17,4 proc. mniej niż rok wcześniej. Średnie wypełnienie wynosiło jedynie 69 proc. (o 6,8 pkt proc. mniej niż w 2013 r.).

Z Frankfurtu do Bangkoku airbusem A380    

Podróż rozpoczynam na lotnisku w Krakowie i od razu otrzymuje także karty pokładowe na obydwa loty obsługiwane przez Thai Airways. Nie korzystam więc z odprawy przewoźnika we Frankfurcie. 

W przypadku podróży w klasie biznes obowiązują standardowe przywileje dla pasażerów: odprawa przy osobnym stanowisku dedykowanym do obsługi pasażerów biznesowych, zwiększony limit bagażu, który w Royal Silk Class wynosi 40 kg oraz wstęp do salonu biznesowego. 

Ponieważ na lotnisku we Frankfurcie Thai Airways nie posiadają własnego business lounge, można skorzystać z jednego z saloników oferowanych przez Lufthansę. 


Połączenie między Frankfurtem i stolicą Tajlandii jest obsługiwane przez linie tajlandzkie dwa razy dziennie. Rejs TG 921, którym podróżuję, startuje z Niemiec o 14:45, aby dotrzeć do Bangkoku o 6:20 rano, umożliwiając w ten sposób wygodną przesiadkę przede wszystkim na połączenia regionalne Thai Airways. Drugi, wieczorny lot odbywa się o 20:55 (lądowanie w Bangoku o 13:05) i pozwala na skorzystanie m.in. z rejsów oferowanych przez linie tajlandzkie do Australiii i Nowej Zelandii.


Boarding rozpoczyna się 35 minut przed rozkładowym czasem odlotu. Do airbusa A380 prowadzą trzy rękawy: dwa dla pasażerów klasy ekonomicznej oraz jeden prowadzącego na górny pokład samolotu dla podróżujących w klasach pierwszej i biznes. Dzięki temu wejście na pokład odbywa się bardzo szybko i płynnie.  

Kabina

Airbus A380 Thai Airways może zabrać na pokład 507 pasażerów w trzech klasach podróży. Na dolnym pokładzie znajdują wyłącznie miejsca w klasie ekonomicznej (379 foteli). Większa część górnego pokładu została przeznaczona dla pasażerów klas premium: na przodzie znajduje się kabina klasy pierwszej z 12 miejscami (rzędy 1-3), a za nią obszerny, podzielony na dwie części przedział klasy biznes, liczący łącznie 60 foteli (rzędy 11-27, bez rzędu 13, którego tajlandzki przewoźnik nie ma w swoich samolotach). 

Z kolei w tylnej sekcji górnego pokładu umieszczono niewielką kabinę klasy ekonomicznej (56 miejsc, rzędy 75-82), która stanowi strefę ciszy - nie przydziela się tu miejsc pasażerom podróżującym z małymi dziećmi.   

Elementy wyposażenia kabiny biznesowej są udekorowane wzornictwem typowym dla tradycyjnej sztuki starego Syjamu, którą do dziś można spotkać w licznych świątyniach buddyjskich. Dominuje kolor purpurowo-fioletowy, który symbolizuje tajski naród oraz nawiązuje do barwy egzotycznych orchidei powszechnie uprawianych w Tajlandii. 


W części biznesowej samolotu zastosowano bardzo wygodny układ foteli 1-2-1, który zapewnia każdemu pasażerowi nieskrępowany dostęp do korytarza. Osoby podróżujące samotnie mogą wybrać miejsca przy oknach gwarantujące poczucie prywatności. 

Środkowe fotele są przeznaczone głównie dla osób lecących ze znajomymi, ale i tu zastosowano zróżnicowany układ miejsc. Fotele są bowiem na przemian ułożone w pary nazywane żartobliwie "małżeńskimi" i "rozwodowymi". Te drugie z uwagi na wystarczającą separację między miejscami mogą być dobrym wyborem także dla podróżujących solo. 


W samolocie wita mnie przez stewardesa, która wskazuje mi miejsce oznaczone numerem 19E, zlokalizowane w środkowej części kabiny. 

Zamontowane w klasie biznes fotele marki Sogerma sprawiają na pierwszy rzut oka bardzo dobre wrażenie. Są szerokie, a materiał, który zastosowano do ich wykończenia jest przyjemny w dotyku. Fotele zapewniają możliwość swobodnej regulacji ustawienia aż do pozycji w pełni płaskiej (flat bed), a ponadto są wyposażone w funkcję masażu. Dzięki temu można na nich zarówno komfortowo siedzieć, jak i spać. Każdy pasażer ma również do dyspozycji dotykowy 15-calowy monitor oraz gniazdka elektryczne i USB.  

Serwis

Przed startem jestem częstowany kieliszkiem szampana Piper Heidsieck Brut i otrzymuję kosmetyczkę marki Borghese z podstawowymi minikosmetykami. Oprócz tego w kieszeni fotela znajdują się słuchawki, każdy pasażer ma do dyspozycji także przyzwoitej jakości poduszkę i koc. 


Samolot startuje kilka minut po rozkładowym czasie. Po osiągnięciu wysokości przelotowej pojawia się stewardesa z ciepłym ręcznikiem odświeżającym i ofertą drinków. Zamówiłem Krwawą Mary, serwowaną z satayem z kurczaka w sosie z orzeszków ziemnych. Załoga zbiera także zamówienia obiadowe z menu.  

W trakcie niemal 12-godzinnego lotu do Bangkoku przewidziane są dwa główne posiłki: kilkudaniowy lunch oraz śniadanie.  


Z menu obiadowego wybieram na przystawkę (z trzech dostępnych pozycji) owoce morza serwowane z sałatą w sosie balsamicznym oraz, jako danie główne (spośród czterech dań do wyboru), pieczoną pierś kaczki w sosie czekoladowo-wiśniowym, którą podano z ziemniaczanymi krokiecikami i warzywami gotowanymi na parze. 


Jedzenie dobrze prezentuje się na tajskiej porcelanie oraz jest świeże i smaczne. Niewiele natomiast w menu było pozycji nawiązujących do typowych, wspaniałych tajskich tradycji kulinarnych. Do obiadu podawano wodę, soki i napoje alkoholowe. W karcie dominowały francuskie wina białe i czerowne. 


Po obiedzie oferowany jest wybór serów i świeżych owoców oraz na deser niezły mus czekoladowy. Podano również kawę, herbatę oraz likiery.    


Załoga obsługująca klasę biznes składa się z 6 stewardes (na pokładzie airbusa A380 Thai Airways załoga liczy razem 24 osoby - 14 w klasie ekonomicznej, 6 w klasie biznes, 2 w klasie pierwsze oraz pursera i menadżera lotu). Wszystkie są sympatyczne i profesjonalne, dzięki czemu atmosfera w kabinie przez cały lot jest przyjemna. Obłożenie nie jest duże - miejsca biznesowe zajęte są zaledwie w połowie. Przez cały lot załoga co jakiś czas dyskretnie sprawdza, czy nikomu niczego nie brakuje. 


Po obiedzie przeglądam pobieżnie multimedialny program rozrywkowy, który oferuje dość przyzwoity wybór filmów (w tym kilka nowości kinowych), seriale, programy telewizyjne i muzyczne oraz aplikacje zawierające gry. Dla chętnych dostępny jest także pokładowy czat, dzięki któremu można było wirtualnie rozmawiać z innymi pasażerami. 

Wadą oferty Thai Airways jest natomiast brak bezpłatnego dostępu do internetu dla pasażerów klasy biznes. Jest to niezrozumiałe w obliczu coraz lepszej oferty wielu linii konkurencyjnych, które standardowo udostępniają sieć wszystkim podróżnym w klasach premium.  


Wykorzystując nadmiar czasu w trakcie lotu postanawiam nadrobić zaległości kinowe, a następnie odpocząć. Mimo dziennej pory przelotu udaje mi się przespać kilka godzin i obudzić się dopiero na śniadanie, które jest serwowane 1,5 godziny przed lądowaniem. Zgodnie z wcześniejszym zamówieniem złożonym na specjalnej karcie śniadaniowej podano mi owoce i jogurt wraz ze znakomitymi cynamonowymi paluchami. Rezygnuje natomiast z ciepłego posiłku (w menu są dwa zestawy do wyboru). 

Lądowanie w stolicy Tajlandii następuje kilkanaście minut przed rozkładowym czasem przylotu.         

Transfer w Bangkoku

Do kolejnego lotu do Dżakarty, przewidzianego na 8 rano, mam nieco ponad 1,5 godziny przerwy, które postanawiam spędzić w Royal Silk Lounge w części E terminala w Bangkoku. Salonik o tej porze dnia jest zatłoczony i nie sprawia najlepszego wrażenia. 


Wyposażony jest raczej standardowo i bez polotu, oferuje niewielki bufet śniadaniowy oraz wybór ciepłych i zimnych napojów. Obsługa jest uprzejma, ale nie nadąża z utrzymaniem porządku, przez co na stolikach w wielu miejscach zalegają naczynia. 

Goście saloniku mogą skorzystać z bezpłatnego połączenia internetowego po zeskanowaniu karty pokładowej i pobraniu specjalnego kodu dostępu. Kwadrans przed planowanym boardingiem udaje się do właściwej bramki. Wpuszczanie na pokład rozpoczyna się o czasie, a pasażerów podróżujących w klasie biznes zaproszono do samolotu w pierwszej kolejności.   

Z Bangkoku do Dżakarty boeingiem 777-200

Poranny rejs do stolicy Indonezji był obsługiwany przez boeinga 777-200 mogącego zabrać na pokład 309 osób w konfiguracji dwuklasowej. 


W kabinie klasy biznes znajduje się 30 przestarzałych już dziś foteli typu angle flat w układzie 2-2-2. Rozkładają się one do pozycji półleżącej tworząc  "zjeżdżalnię", która dla większości podróżnych jest niespecjalnie wygodna do spania. Jednak w trakcie relatywnie krótkiego, bo 3,5-godzinnego lotu są one w pełni wystarczające. Fotele są wyposażone w indywidualne monitory, ale starszej generacji niż te w airbusie A380. 


Serwis w czasie lotu do Dżakarty składa się ze śniadania, na które serwowano talerz owoców z jogurtem oraz do wyboru trzy dania na ciepło (z menu, które załoga rozdała przed startem). Decyduje się na ryż z krewetkami, który okazał się dość suchy. Wybór napojów jest analogiczny jak w poprzednim locie. Załoga jest równie sympatyczna i otwarta. 


Do stolicy Indonezji docieram o czasie. Przed odebraniem bagażu muszę dopełnić procedury wizowe, co na szczęście dla pasażerów klasy biznes jest możliwe bez konieczności oczekiwania w kolejce.     

Ocena

Thai Airways oferują dobry produkt biznesowy. Na uznanie zasługuje wygodna konfiguracja kabiny w airbusie A380, która pozwala na wybór zróżnicowanych i dostosowanych do indywidualnych preferencji pasażerów miejsc, a także serdeczna oraz profesjonalna załoga stwarzająca przyjemną atmosferę w podróży. 

Nie można mieć także większych zarzutów do co jakości serwowanych posiłków. Były one świeże i smaczne, ich ilość była również w pełni adekwatna do długości obu lotów. Nie są one jednak na tak wysokim poziomie, jak choćby słynny katering DO&CO przygotowywany dla Turkish Airlines. Pewien niedosyt wzbudził we mnie również wybór dań, który w mniejszym stopniu, niż się tego spodziewałem, opierał się na skądinąd doskonałej przecież kuchni tajskiej. Thai Airways powinny moim zdaniem lepiej wykorzystać świetną sposobność do promocji rodzimej sztuki kulinarnej. 

Zdecydowanie rozczarowujący był natomiast business lounge oferowany przez tajlandzkiego przewoźnika w Bangkoku. Zatłoczony, urządzony bez wyrazu salonik nie stanowi najlepszej wizytówki dla linii. W jej głównej bazie spodziewałem się znaczenie lepszego business lounge.  

fot. Airbus, Marek Stus, Dominik Sipinski
fot. na okładce Christian Junker (Flickr.com/CC)



gość_dad14 - Profil
gość_dad14
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie