×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


OLT, 4You... Do ilu razy sztuka?


Naiwność pasażerów rzucających się na tanie bilety, niedojrzałe społeczeństwo konsumentów w Polsce, zbyt słabe urzędy, a może winne media? Dlaczego kilka tysięcy Polaków po raz kolejny dało się nabrać na podejrzaną od początku ofertę pseudo-linii lotniczej?


Dwa lata temu było OLT Express. Linia oferująca bilety w dumpingowych cenach na najróżniejszych trasach, finansowana przez żerującą na naiwności Polaków piramidę finansową. 

W tym roku - 4You Airlines. Model był (bo firma już oficjalnie zrezygnowała z udawania, że poleci) nawet prostszy, bez finansowania ani samolotów, oparty jedynie o obietnicę lotów z dwóch miast głodnych nowych tras.


OLT Express nie było chyba świadomym oszustwem, a jedynie szaloną zabawą niekompetentnych menedżerów za ukradzione przez Amber Gold pieniądze. Czy władze 4You Airlines celowo próbowały oszukać Polaków, czy też wykazały się brakiem elementarnych umiejętności zarządzania biznesem lotniczym - wyjaśni prokuratura

Niezależnie jednak od motywów zarządu spółki, 4You Airlines nie powinno sprzedać ani jednego biletu. Działalność spółki powinna dużo wcześniej znaleźć się nie tylko pod lupą odpowiednich urzędów, ale też wzbudzić ogromną nieufność Polaków. Dlaczego zatem kilka tysięcy osób dało się nabrać na tę ofertę?

Sprawa 4You Airlines po raz kolejny pokazała, że instytucje stworzone do kontroli regulowanego rynku lotniczego mają za mało uprawnień i działają powoli, a Polacy wciąż są niebezpiecznie naiwnymi konsumentami, którym niska cena odbiera zdrowy rozsądek.

Gdy firma 4You Airlines pojawiła się na rynku, miała obsługiwać czartery. Biorąc pod uwagę, że założycielami spółki byli właściciele radomskiego biura podróży Alfa Star, wydawało się to rozsądne. Ale kolejne kroki były już niepewne - brak własnych samolotów i koncesji oznaczał, że loty formalnie wykonywał Eurolot, a do ich obsługi musiał wynajmować samoloty z Ukrainy. 

- Współpraca czarterowa z firmą 4You trwała 3 miesiące w okresie wakacyjnym. Wykonaliśmy ponad 800 rejsów przez ten czas. Dla Eurolotu było to nowe doświadczenie operacyjne na rynku lotniczym. Co więcej, ten projekt przyniósł naszej firmie dodatkowy przychód - otrzymywaliśmy stałą marżę z każdej godziny blokowej - przekonuje Karolina Bursa, rzeczniczka Eurolotu. 

Bursa nie chce jednak komentować krążących pogłosek o długu, który pozostawiła po sobie firma 4You. Nie wiadomo też, jakie były koszty operacyjne tych połączeń, wliczając w to odszkodowania za częste opóźnienia, nie mówić o kosztach wizerunkowych. 


A loty czarterowe wydawały się i tak o wiele lepiej zorganizowane, niż zapowiadane na listopad rejsy regularne z Łodzi i Rzeszowa. 

Choć 4You Airlines chciały zwiększyć liczbę pasażerów z Łodzi i Rzeszowa o nawet kilkadziesiąt procent, to nie miały niczego - samolotów, pieniędzy ani dokumentów. Miały za to funkcjonujący system rezerwacyjny oraz system pobierania przelewów na Cypr (bo płatności kartami szybko, rzekomo z "powodów technicznych", zostały zawieszone).

O ile taki partyzancki model sprzedaży mógłby się sprawdzić w handlu marchewkami na targu, to w ściśle kontrolowanej branży lotnictwa cywilnego nie powinien w ogóle ruszyć. Dlaczego spółka przez ok. dwa miesiące handlowała całkowicie wirtualnymi biletami, do tego pobierając (nie wiadomo za co i na jakich warunkach) pieniądze na cypryjskie konta?

- Zgodnie z ustawą Prawo lotnicze tego typu proceder jest niedozwolony i traktowany jako działanie obłożone sankcjami karnymi - przypomina Piotr Stańczak, dyrektor Europejskiego Centrum Konsumenckiego. 

Gdyby 4You Airlines prowadziły sprzedaż w ukryciu, można by zrozumieć, czemu spółka mogła kontynuować tę nielegalną działalność przez 2 miesiące. Ale firma szeroko się reklamowała, a o problemach trąbiły media. Trudno przypuszczać, żeby pijany kierowca mógł jechać z prędkością 120 km/h przez miasto śledzony przez telewizyjne kamery przez choćby 2 godziny bez zatrzymania. 

Tym razem wydaje się, że w przeciwieństwie do afery OLT Express media zrobiły, co do nich należało. Informowały, ostrzegały, zwracały uwagę na problemy i nie przejmowały się zarzutami, że próbują zaszkodzić konkurencji, bo płaci im Ryanair/LOT/Eurolot/Wizz Air (niepotrzebne skreślić). O 4You i niepewności związanej z działalnością spółki można było przeczytać w gazetach i tygodnikach, informowały także stacje telewizyjne, a Pasazer.com analizował sytuację kilkukrotnie.

To zresztą tylko pogarsza sprawa, bo nikt racjonalnie nie mógł zasłaniać się niewiedzą. 



Urząd Lotnictwa Cywilnego, skrytykowany przez Najwyższą Izbę Kontroli za opieszałość wobec OLT Express, nie powtórzył błędu i ostrożnie komentował sprawę 4You Airlines. Pewnie nawet gdyby przewoźnik złożył odpowiednią dokumentację, miałby duże problemy z uzyskaniem koncesji bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. 

Ale nieważne, jak ostrożny byłby ULC, bo ten akurat urząd i tak nic zrobić nie mógł. ULC zajmuje się wydawaniem koncesji firmom chcącym świadczyć usługi przewozu lotniczego, ale nie może zrobić nic w przypadku, gdy firma w ogóle nie przejmuje się uzyskaniem pozwoleń i sprzedaje jakieś pseudo-bilety, jak robiło to 4You Airlines. Mówiąc wprost, ULC ma jurysdykcję jedynie nad spółkami, które są lub chcą być liniami, a nie wirtualnymi tworami. 

ULC zrobił więc to, co mógł - zebrał swoje wątpliwości i zawiadomił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. 

UOKiK wszczął postępowanie, a czas leciał. Zanim Urząd stwierdził, że istnieje podejrzenie popełnienia oszustwa, była już połowa września, a 4You Airlines niemal zniknęły z rynku. Prokuratura wszczęła wprawdzie śledztwo w sprawie spółki, ale nawet to nie wymusiłoby zakończenia sprzedaży biletów na loty-widmo. 4You Airlines od początku robiły to nielegalnie i mogły kontynuować dopóki fizycznie organy ścigania nie wkroczyłyby do akcji. Spółka zakończyła działalność, być może z braku środków, a może próbując ograniczyć konsekwencje prawne. 

UOKiK, podobnie jak ULC, nie mógł zresztą zrobić wiele. Urząd, dopiero po zakończeniu postępowania, w przypadku stwierdzenie naruszenia zbiorowego interesu konsumentów może jedynie nałożyć karę finansową i nakazać zmianę tych praktyk. 

- Jeżeli wymaga tego ochrona konkurencji lub ważny interes konsumentów, w przypadkach uzasadnionych, prezes UOKiK może nadać rygor natychmiastowej wykonalności decyzji w całości lub w części - dodaje Stańczak. 

Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów z 2007 r. nie precyzuje jednak, czym są te "uzasadnione przypadki". 

UOKiK takiej decyzji jednak nie wydał (inną kwestią jest to, czy wpłynęłaby ona na działalność 4You, spółki, która prawo traktowała raczej pobłażliwie). Dlaczego? O tym, że w grę wchodzi naruszenie zbiorowych, a nie indywidualnych interesów konsumentów mówiło się od dawna. Postępowanie UOKiK-u trwało jednak na tyle długo, że spółka zdążyła zebrać z rynku spore środki. Jak dowiedzieliśmy się w dobrze poinformowanych źródłach, 4You sprzedało ok. 6 tys. segmentów (lotów w jedną stronę). Nawet przyjmując, że każdy z nich kosztował jedynie minimalną cenę 47 zł, to niemal 300 tys. zł.

(fot. Tobiasz Stefański)

Zatem choć wszystkie mechanizmy prawne zadziałały jak powinny - ULC nie wydał koncesji, UOKiK wszczął postępowanie, a prokuratura śledztwo - ich tempo było tak powolne, że spółka zdążyła sprzedać niby-bilety i zwinąć się z rynku.


Reklama


Booking.com
gość_18def - Profil
gość_18def
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie