×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Bliżej Świata: Bruksela od kuchni


Nie da się żyć w Europie, nie słysząc codziennie o Brukseli, która dzięki europejskim instytucjom stała się symbolem unijnej integracji. Ale mimo tego mało kto dobrze zna samo miasto. Dla Pasazer.com pisze znająca Brukselę na wylot Barbora Radkovska.


Choć pogoda w Belgii często jest deszczowa, kraj ma wiele do zaoferowania: od potężnych kościołów i brukowanych arterii po niewielkie budynki z czerwonej cegły i piękną naturę.

fot. Dominik Sipinski

Miasto jest strategicznie położone w promieniu 350 km od Londynu, Paryża, Amsterdamu, Luksemburga i niemieckiego Zagłębia Ruhry. Do Brukseli, stolicy Belgii i wydzielonego z federalnej struktury państwa miasta, można łatwo dostać się niemal z każdego zakątka Europy - bezpośrednio lub za pośrednictwem położonego ok. 60 km na południe lotniska dla przewoźników niskokosztowych Charleroi. 


Bruksela dzieli odwiedzających i mieszkańców na tych, którzy ją kochają i tych, którzy szczerze jej nienawidzą. Obydwie grupy mają swoje sensowne powody. Ci pierwsi doceniają kosmopolityczną atmosferę, mieszankę kultur spowodowaną w równym stopniu napływem imigrantów z Afryki co obecnością tysięcy eurokratów. W parze z różnorodnością idą możliwości i niekończące się szanse na odkrywanie nowych kultur, a także tej belgijskiej, w której nie bez znaczenia są słodkości.


Ci, którzy Brukseli nienawidzą, mają w zasadzie te same powody. Dla nich przyjezdni oznaczają biedę, brud, rosnącą przestępczość lub nudę unijnych instytucji, a samo miasto jest brzydkie i nie ma żadnych zabytków. 


Wizyty w Brukseli nie można zacząć gdzie indziej, jak tylko w miejscu, które wyniosło niewielką stolicę Belgii (1,1 mln mieszkańców) do jej obecnej pozycji. Dzielnica europejska, czyli kilka kilometrów kwadratowych mieszczących najważniejsze unijne instytucje. Punktem centralnym jest rondo i stacja metra Schuman, nazwana od francuskiego polityka i jednego z ojców europejskiej integracji. Przy samym rondzie znajduje się budynek Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej, a kilkaset metrów dalej Parlament Europejski i inne instytucje. 


Niedaleko od Schumana znajduje się Park Pięćdziesięciolecia (Park du Cinquantenaire) z brukselskim łukiem triumfalnym oraz muzeami wojskowymi i samochodowymi. W tym pierwszym znajduje się też część poświęcona lotnictwu oraz niewielka kawiarnia w niecodziennym wystroju. 


Następnym przystankiem na drodze z dzielnicy europejskiej do centrum miasta jest pałac i park królewski. Z Schumana to ok. 20 minut marszu lub krótka przejażdżka metrem linii M1 lub M5. 


O ile do parku można wejść przez cały rok, to pałac jest udostępniony do zwiedzania jedynie latem, gdy rodzina królewska jest na wakacjach.

fot. Dre Swinnen

Spod pałacu królewskiego blisko na Mont des Arts, wzgórze, z którego rozciąga się piękny widok na całe Brukselę. Jest tam też biblioteka publiczna, duży kościół i urokliwe muzeum muzyki. 


Na Mont des Arts znajduje się też słynny zegar z dwunastoma "godzinnymi" rzeźbami, połączony z karylionem.

fot. Dominik Sipinski

Pod wzgórzem znajduje się centrum Brukseli z najbardziej znanym miejscem – rynkiem Grand Place. Ten brukowany plac o wymiarach ok. 100x50 metrów otoczony dawnymi domami gildii rzemieślniczych jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Nad rynkiem góruje 15-wieczny ratusz. 


Niedaleko od Grand Place można zrobić zakupy w galerii Świętego Huberta – jednym z pierwszych w Europie centrów handlowych. To przykryta dachem ulica handlowa ciągnąca się przez ok. 200 metrów.

fot. Dominik Sipinski

Na południe od Grand Place pełna sklepów z pamiątkami i belgijskimi goframi ulica Rue de l'Etuve prowadzi do Manneken Pis, słynnej rzeźby sikającego chłopca. Legenda głosi, że w ten sposób ugasił on w zarodku pożar, który mógłby zagrozić miastu. Rzeźbą opiekuje się specjalne stowarzyszenie, a jednym z obowiązków jego członków jest przebieranie chłopca na specjalne okazje. Manneken Pis ma ponad 800 ubrań, a wszystkie szyje jeden krawiec. 


Z kolei na zachód od ryku droga wiedzie do Bourse, budynku giełdy, gdzie można nasiąknąć kosmopolitycznym charakterem stolicy Belgii. Wokół znajdują się dziesiątki kawiarni, restauracji i klubów. 


Zupełnie inny charakter ma Marolles, ciekawa dzielnica, którą większość turystów całkowicie omija z niepokojem. Stare domy zamykają się tam nad wąskimi uliczkami, a w wielu z nich znajdują się dziś sklepy z antykami czy przytulne kawiarnie. W niedzielne poranki w Marolles odbywa się duży pchli targ. 


Z Marolles szklana winda wywozi chętnych do Pałacu Sprawiedliwości, skąd można podziwiać piękną panoramę Brukseli. 


Wycieczkę do Brukseli musi uzupełnić wizyta w Atomium, gigantycznym metalowym budynku w kształcie atomu żelaza. Powstał on z okazji wizyty światowej w 1958 r. i szybko stał się ikoną miasta. 


W pobliżu Atomium znajduje się park Mini-Europe, gdzie można zwiedzić zminiaturyzowany kontynent. Poza najważniejszymi zabytkami z Europy w małej skali odtworzono też chińskie i japońskie pałace.


W drodze powrotnej z północnej części miasta można jeszcze wstąpić do Narodowej Bazyliki Świętego Serca w dzielnicy Koekelberg, kościoła wielokrotnie przebudowywanego w różnych stylach architektonicznych. 


Dla zmęczonych długim dniem zwiedzania Bruksela oferuje niekończące się możliwości wieczornego odpoczynku lub zabawy. Najbardziej znanym miejscem jest Delirium cafe. Wbrew nazwie, kawy tam nie serwują. Delirium to bar szczycący się największym na świecie wyborem piw – w karcie jest już ponad 3 tys. rodzajów tego trunku, z czego wiele pochodzi z Belgii. Delirium ma kilka "kawiarni" franczyzowych w Brukseli, ale oryginalna i najlepsza jest ta przy Rue des Boucheres w centrum. Dla nielubiących lub znudzonych piwem, tuż obok znajduje się bar Floris, gdzie można napić się świetnych whisky i absyntu. 


Bruksela ma też znacznie bardziej alternatywne miejsca poza drogimi lokalami w okolicy Grande Place. Jednym z nich jest Rock Classic, przepełniony rockową i metalową muzyką bar w pobliżu Rue de Lombard. Piwo jest tam tanie, wystrój ciemny, ale przytulny, a wejście darmowe.  

Le Cercueil z kolei przyciąga klientów przerażającym wnętrzem. Piwa można napić się tam z (niestety, ceramicznej) ludzkiej czaszki, stoły wyglądają jak trumny, a wśród nazw koktajli można znaleźć takie jak "sperma demona". To miejsce atakuje wszystkie zmysły naraz. 


Entuzjastom rytmów latynoskich bardziej spodoba się Canoa Quebrada. Biały piasek i palmy pozwalają poczuć się jak w Brazylii, choć na zewnątrz nadal deszczowa Belgia. Miłośnicy jazzu powinni udać się do L'Archiduc, a największe koncerty odbywają się w Forest National i Ancienne Belgique. 

Piwosze, poza popularnym Delirium Cafe, muszą odwiedzić Au Bon Vieux Temps, 17-wieczny pub, gdzie napić można się Westvleteren 12. Piwo to zdobywa nagrody dla najlepszego trunku na świecie. Produkują je trapiści w niewielkich ilościach i nie da się go kupić w sklepach, stąd też jego wysoka cena (nawet 10 euro za butelkę). 


Stolica Belgii ma też dynamiczną i otwartą scenę gejowską. Tuż przy Grande Place znajduje się dzielnica pełna pubów i restauracji przystrojonych tęczowymi flagami. Lokale są tak zróżnicowane, jak i samo środowisko LGBT. Odbywająca się w połowie maja parada gay pride to wielkie, radosne wydarzenie, które zasięgiem obejmuje niemal całą Brukselę. Uczestniczą w nim tysiące osób, nie tylko homoseksualistów, lecz również hetero- i transseksualistów – trudno zresztą przejść obojętnie, bo kolorowy tłum porywa każdego, kto akurat spaceruje po Brukseli. Jest bezpiecznie i radośnie. 


Choć w samej Brukseli trudno się nudzić, również najbliższa okolica oferuje ciekawe przeżycia. Jednym z nich jest Grimbergen, niewielkie miasteczko na północ od Brukseli, tuż za obwodnicą miasta. Poza znanym browarem, znajduje się tam też spore spa w dobrych cenach – szczególnie ciekawa opcja dla zmarzniętych po jesienno-zimowym zwiedzaniu miasta. W spa znajduje się zarówno część "naga", jak i "ubrana", a w obydwu do wyboru są jacuzzi, baseny, sauny różnego typu, łóżka wodne i inne. Przy spa znajduje się hotel, w którym można spędzić relaksujący i romantyczny weekend. 

Dla tych, którzy wolą spędzać czas na zewnątrz jest jeszcze Gaasbeek, piękny zamek na południowy-zachód od Brukseli. Otacza go spory park, w którym dziesiątki Belgów spacerują z psami, uprawiają jogging czy po prostu piknikują na trawie. Odnowiony w końcówce XIX wieku zamek wraz z pełnym egzotycznych roślin ogrodem można odwiedzać jedynie po wcześniejszej rezerwacji.

Informacje praktyczne

Położenie: mniej więcej w centrum Belgii, jako miasto wydzielone z belgijskich prowincji Walonii i Flandrii. 
Waluta: euro. 1 EUR = ok. 4,2 PLN. 
Język: oficjalne języki Brukseli to flamandzki (bardzo podobny do holenderskiego, stosowany we Flandrii) i francuski (używany w Walonii). W praktyce dominuje francuski, również z uwagi na duży napływ imigrantów z francuskojęzycznej Afryki. W wielu miejscach, zwłaszcza popularnych wśród turystów, znajomość angielskiego jest bardzo dobra. Trzecim oficjalnym językiem Belgii jest niemiecki, ale jego użyteczność w Brukseli jest niewielka. 
Dojazd: Brukselę obsługują dwa lotniska. Miejskie Zaventem jest przeznaczone dla linii tradycyjnych. Z Polski lata LOT (Warszawa) i Brussels Airlines (Warszawa i Kraków). Na położone ok. 60 kilometrów na południe Charleroi loty oferuje Ryanair (Modlin i Kraków) oraz Wizz Air (Warszawa). 
Komunikacja miejska: po Brukseli najłatwiej poruszać się komunikacją miejską lub rowerami. Ta pierwsza to głównie cztery linie metra, a także autobusy i tramwaje. Bilet jednorazowy kosztuje 2,00 euro (2,50 euro u kierowcy), dzienny 7 euro, a 10-przejazdowy 14 euro. Więcej informacji na stronie STIB. Wypożyczenie miejskiego roweru Villo! jest darmowe do 30 minut po wniesieniu opłaty startowej w wysokości 1,60 euro za dzień. 
Hotele: tanie dwugwiazdkowe hotele w centrum Brukseli to koszt ok. 200 zł za dwójkę, czterogwiazdkowe kosztują ok. 600 zł.
Jedzenie: typowe belgijskie snack foody to frytki i gofry. Ale Bruksela słynie też z owoców morza, a najlepsze restauracja znajdują się przy Rue des Boucheres. Dla zwolenników kuchni amerykańskiej warto polecić O'Reilly's. Na deser - koniecznie belgjskie praliny. Najtańsze są w sklepach Leonidas, droższe w Neuhaus, Godivie i Pierre Marcolini. Większe zakupy warto robić w fabryce Neuhausa - za kilogramowe pudełko pralin płaci się tam 25 euro, a przed zakupem można do woli próbować nawet 80 smaków pralin. 

Barbora Radkovska
tłum. Dominik Sipinski
fot. Barbora Radkovska (o ile nie zaznaczono inaczej). 

Barbora Radkovska jest Czeszką zakochaną w Belgii. Przez ponad dwa lata żyła w Brukseli, a obecnie mieszka zaledwie kilkadziesiąt kilometrów stamtąd, w Leuven. Z wykształcenia jest antropolożką.


Reklama


Booking.com
gość_ebb7f - Profil
gość_ebb7f
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie