MH370: Czarne skrzynki znalezione?

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
06 kwietnia 2014 20:34
11 komentarzy
Reklama

Chińskie i być może australijskie statki odebrały sygnał, który jest zgodny z nadawanym przez "czarne skrzynki" zaginionego Boeinga 777 Malaysia Airlines. Poszukiwania są gorączkowe, bo za kilka dni urządzenie przestanie wysyłać dźwiękowe sygnały. 

Ultradźwiękowy sygnał o częstotliwości 37,5 kHz wykrył w strefie poszukiwań na Oceanie Indyjskim chiński statek Haixun 01. W sobotę (5.4) odbierał go przez 90 sekund, dzień wcześniej tylko przez chwilę. Obydwa nasłuchy miały miejsce w odległości zaledwie 2 km od siebie, co wskazuje na to samo źródło ultradźwięku. 

Akustyczny lokalizator "czarnych skrzynek" samolotu, który zniknął z radarów 8 marca, nadaje dźwięk o takiej właśnie częstotliwości. Nasłuch miał miejsce w obszarze, który na podstawie danych satelitarnych został zidentyfikowany jako najbardziej prawdopodobne miejsce rozbicia rejsu MH370. 

Również australijskie statki odebrały sygnał, choć nie potwierdzono, jaką miał on częstotliwość. Odczyt miał miejsce 300 mil morskich (555 km) od miejsca, w którym ultradźwięki odebrał chiński statek. 

Na miejsce odczytu przez Haixun 01 płynie brytyjski statek HMS Echo, który ciągnie precyzyjne podwodne urządzenie nasłuchowe. Statek powinien wkrótce dotrzeć na miejsce. 

W akcji bierze udział ok. 12 statków i 13 samolotów. Trwa wyścig z czasem, bo baterie nadajników działają jedynie przez 30 dni po katastrofie. Oznacza to, że ich sygnał zacznie słabnąć 8 kwietnia, a po kolejnych kilku dniach całkowicie zamilknie. 

Cytowany przez "The Guardian" oceanograf David Gallo podkreśla, że w oceanie nie ma naturalnych źródeł dźwięków o tej częstotliwości. Dodaje, że z uwagi m.in. na prądy termiczne fale dźwiękowe mogą rozchodzić się na duże odległości. Nawet jeśli na podstawie dźwięków nie uda się odnaleźć "czarnych skrzynek", pozwolą one na zawężenie pola poszukiwań i ułatwią pracę podwodnym robotom. 

Dno w obszarze poszukiwań znajduje się na głębokości 4,5 km, co utrudnia akcję. Nawet jeśli uda się znaleźć wrak, podniesienie go będzie niezwykle trudne. 

Pojawiły się również doniesienia o obiektach sfotografowanych przez chińskie samoloty w pobliżu miejsca usłyszenia sygnałów. Nie ma jednak potwierdzenia, czy to fragmenty rozbitego samolotu. 

Dominik Sipiński
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
gosc_c1be2 2014-04-07 16:35   
gosc_c1be2 - Profil gosc_c1be2
Systemy rejestracji lotu i tego co sie dzieje zarowno w kokpitcie i newralgicznych punktach kabiny pasazerskiej powinny byc tak zaprojektowane i zasilane, zeby nikt na pokladzie nie mial o nich ani wiedzy ani dostepu. W innym wypadku to wyklucza mozliwosc kontroli i nadzoru. Jaka to kontrola jak osoba kontrolowana wie jak to sie odbywa i ma dostep do calego procesu lub jego czesci? Koszty owszem sa, jednak przy masowej instalacji tego typu rozwiazan koszt ich na pewno spadnie. Pamietam jeden z artykulow napisanych na temat komputeryzacji w latach szescdziesiatych ubieglego wieku. Przepowiadano, zapotrzebowanie na komputery w granicach kilku tysiecy sztuk w USA, kilkaset w Europie i kilkadziesiat w innych czesciach swiata. Wszystkiemu ponoc byly winne koszty jesli idzie o przepowiadana liczbe sprzedawanych urzadzen komputerowych. Dzis brzmi to jak jakis absurd, ale wszystko moze znowu ulec zmianie nawet w lotnictwie. Marynarki wojenne pewnych panstw juz teraz celem obnizenia kosztow instaluja standardowe systemy komputerowe. Pozostaje pytanie zabezpieczen przed nielegalnym dostepem.
kiwas32 2014-04-07 13:57   
kiwas32 - Profil kiwas32
gosc_3493f: Boeing 777 ma taki sam przełącznik w środkowym panelu po stronie drugiego pilotu. Przełącznik sterowania klimatyzacją musi się znajdować w pozycji "Auto" podobnie jak w 737. Ten przełącznik sprawdza się dwa razy podczas rutynowej check listy przed startem. Jeżeli piloci chcieli uprowadzić samolot i popełnić samobójstwo, to jedyna możliwość aby unicestwić pasażerów i reszte załogi jest już na wysokości przelotowej. Wystarczy przełącznik sterowania klimatyzacją ustawić w pozycji "Manual" i nie obniżyć pułapu lotu. Po 15 minutach wszyscy pasażerowie stracą przytomność. Tlenu w maskach z których korzystają piloci wystarcza na trochę dłuższy okres czasu 1-2 godziny. Do tego w samolocie znajdują się 2-3 dodatkowe butle z tlenem pozwalające na korzystanie z tlenu przez 3 godziny. To dałoby im czas aby wszystko pozmieniać w komputerze pokładowym samolotu i skierować go tam gdzie chcieli. Potem lot do wyczerpania się zapasów paliwa i rozbicie się gdzieś w odmętach oceanu.
banan86 2014-04-07 08:53   
banan86 - Profil banan86
Inna sprawa, że jeśli ktoś (kto zna się na pilotażu) celowo porwał samolot to mógł równie dobrze celowo wyłączyć czarne skrzynki więc nawet jeśli zostałyby odnalezione to i tak nic się z nich możemy nie dowiedzieć
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama