×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


MH370: Poszukiwania na oceanie



Po dwóch tygodniach od zniknięcia z radarów Boeinga 777-200 linii Malaysia Airlines są pierwsze wiarygodne doniesienia o losie maszyny. Władze Australii opublikowały zdjęcia satelitarne, na których widać dwa obiekty. Mogą - choć na razie to tylko przypuszczenia - być to fragmenty zaginionego samolotu. 

Maszyna wykonywała rejs z Kuala Lumpur do Pekinu z 227 pasażerami (głównie z Chin) i 12 członkami załogi na pokładzie. Start nastąpił o 8 marca godz. 0:41 czasu lokalnego. O godz. 1:21 urwał się kontakt z maszyną, zarówno głosowy, jak i radarowy. 

Reszta informacji jest niepewna, co opisywaliśmy tydzień temu. Prawdopodobnie do ok. 2:40 samolot był widoczny na radarach wojskowych. Według tych danych maszyna skierowała się na wschód w stronę archipelagu Andamanów i Zatoki Bengalskiej. Początkowo informacja pochodziła od malezyjskiego wojska, ale potem potwierdziła ją Tajlandia. Tajowie dodali, że mieli dostęp do tych danych dużo wcześniej, ale ich nie ujawnili, bo... nikt ich nie zapytał. 

Na podstawie sygnałów odebranych przez satelity władze ustaliły, że silniki maszyny działały co najmniej do 8:11. Możliwą ostatnią lokalizację samolotu wytyczono na jednym z dwóch łuków ciągnących się od Kazachstanu do Tajlandii i od Indonezji do południowego Oceanu Indyjskiego. 

To właśnie w drugim z tych obszarów australijskie władze wypatrzyły dwa obiekty - jeden o długości ok. 24 metrów, drugi ok. 5 metrów. Na zdjęciu satelitarnym z 16 marca znajdowały się one ok. 2350 km na południowy zachód od Perth na zachodnim wybrzeżu Australii. To właśnie ten kraj koordynuje poszukiwania w tym obszarze, choć o pomoc proszone są też inne statki cywilne i wojskowe. 

Eksperci, a nawet przedstawiciele władz są jednak ostrożni w hipotezach. Nie wiadomo, czy obiekty widoczne na zdjęciach to fragmenty samolotu. Mogą to być również np. kontenery, które wypadły ze statków. Do tego w ciągu kilku dni prądy i fale mogły znieść obiekty nawet ponad 150 kilometrów od miejsca ich sfotografowania, co utrudnia poszukiwania. 

Dno w tym miejscu Oceanu Indyjskiego jest na głębokości ok. 4-5 km. Obszar poszukiwań obejmuje ok. 304 tys. km kwadratowych.  

Władze Australii podkreślają, że poszukiwanie wraku w tym miejscu to "logistyczny koszmar". Minister transportu powiedział telewizji Sky News, że to najbardziej osamotniony fragment kuli ziemskiej. W pobliżu nie ma żadnego lądu, z którego można by prowadzić akcję. 

Władze Malezji potwierdziły, że to "wiarygodna poszlaka", ale zapowiedziały, że akcja poszukiwawcza w północnym korytarzu będzie kontynuowana. 

Na razie na Oceanie Indyjskim działają cztery samoloty australijskiej marynarki. Poszukiwania utrudniają trudne warunki pogodowe. 

Wczoraj (19.3) firma Inmarsat, właściciel satelitów, przyznała, że już dzień po zniknięciu Boeinga miała dane, które wskazywały na katastrofę na Oceanie Indyjskim. 12 marca dane zostały przekazane władzom Malezji. Rzecznik Inmarsatu tonuje jednak, że był to tylko jeden z wielu drobnych elementów układanki i wymagał weryfikacji, a w natłoku danych mógł zostać niedoceniony. 

Dominik Sipiński



gość_e672f - Profil
gość_e672f
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie