×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Atlantic Airways



O tym, że to nie będzie zwykły lot, przekonałem się jeszcze przed uruchomieniem silników w Kopenhadze. Kapitan przywitał pasażerów na pokładzie nie, jak zwykle, opisując trasę lotu, lecz mówiąc: "Dear passengers, dziś chyba uda nam się wylądować na Wyspach Owczych".



Vágar, czyli lotnisko docelowo, jest jednym z najtrudniejszych na świecie. Mgły, chmury i silne wiatry utrudniają lądowanie na pasie startowym położonym na nierównym terenie wśród stromych zboczy. Atlantic Airways, przewoźnik, którego opiszemy w tym "Oblatywaczu", to jedyna linia oferująca loty na Wyspy Owcze. 



Linie Atlantic Airways (IATA: RC, ICAO: FLI) zostały założone w 1987 r. jako spółka joint-venture rządu Wysp Owczych, terytorium zależnego Danii, oraz duńskiej linii Cimber Air. Pierwszy lot odbył się w marcu 1988 r. do Kopenhagi - do dziś jest to najważniejsza trasa dla linii. Od 1989 r. jedynym właścicielem linii był rząd Wysp Owczych. 

Po kryzysie na początku lat 90. w 1995 r. Atlantic Airways zaczęły wychodzić na swoje. Po raz pierwszy linia wypracowała zysk oraz uruchomiła rejsy międzynarodowe na Islandię. W 2007 r. spółka zadebiutowała na giełdzie w Reykjaviku, a rząd upublicznił 33 proc. udziałów. Sprzedaż dalszych akcji została wstrzymana ze względu na kryzys. Przewoźnik posiada też oddział śmigłowcowy, zajmujący się transportem pomiędzy wyspami archipelagu Farojów. 



Połączenie do Kopenhagi, obsługiwane zimą dwa razy dziennie, jest najważniejszą trasą dla Atlantic Airways. To właśnie na niej dwukrotnie testuję przewoźnika. 



W rejs na Wyspy Owcze udaję się lotem RC453. Pasażerowie Atlantic Airways są obsługiwani w niedawno odnowionym terminalu 2 kopenhaskiego lotniska Kastrup. Dwa stanowiska check-in otwierane trzy godziny przed odlotem i niewielka liczba pasażerów powodują, że do odprawy nie ma kolejki. Każdy pasażer może zabrać 20 kg bagażu rejestrowanego (w klasie biznes i Flex 30 kg) oraz bagaż podręczny o wadze do 8 kg. 



Odprawa, kontrola bezpieczeństwa i przejście do bramki zajmują kilkanaście minut. Nie bez przyczyny Kastrup otrzymało nagrodę Skytrax za najlepszą kontrolę bezpieczeństwa - stanowisk jest dużo, kontrola przebiega sprawnie. Wyspy Owcze są formalnie częścią Danii, jednak nie są członkiem Unii Europejskiej - mimo to lot jest traktowany jako krajowy i przy kontroli dokumentów wystarczy okazać dowód osobisty z kraju UE. 

Rejs na Wyspy Owcze jest obsługiwany samolotem Avro RJ-85 o znakach rejestracyjnych OY-RCD. Te charakterystyczne czterosilnikowe górnopłaty przez lata były podstawą floty Atlantic Airways z uwagi na możliwości startu z krótkiego pasa startowego, jednak po rozbudowie lotniska w Vágar są zastępowane nowoczesnymi Airbusami A319



Avro RJ-85 Atlantic Airways mieści 82 pasażerów, a fotele są w tradycyjnym układzie 3+3 w rzędzie. Klasa biznes nie jest wydzielona na stałe. Nietypowa budowa samolotu ma konsekwencje dla pasażerów. Schowki bagażowe nad fotelami są nieduże, w szczególności w rzędach 5-8. Ponieważ samolot jest górnopłatem, to właśnie w tym miejscu znajdują się mocowania skrzydeł. 



Skrzydło z dwoma podwieszonymi silnikami dość mocno ogranicza widoczność pasażerom siedzącym w środkowych rzędach. 



Fotele są jednak wygodne i obszerne, choć odstęp między rzędami jest dość niewielki. Po samolocie widać też jego wiek - maszyna ma już ponad 20 lat. W przestarzałych panelach nad głowami pasażerów niektóre elementy odstają, choć komfort podróży poprawia relatywnie niski hałas w kabinie. 



Nie tylko nietypowa zapowiedź kapitana zwiastuje, że lot będzie do specyficznego miejsca. Na pokładzie szybko okazuje się, że bardzo wielu pasażerów zna się z imienia, niektórzy witają się także serdecznie ze stewardessami. W końcu na Wyspach Owczych jest tylko 47 tys. mieszkańców, a liczba regularnie podróżujących do Kopenhagi jest znacznie niższa. 

Mój samolot rusza spod rękawa w Kopenhadze z 10-minutowym opóźnieniem. Zapowiedzi personelu pokładowego są w trzech językach: po farersku, angielsku i duńsku. Magazyn pokładowy jest głównie w języku Wysp Owczych, ale część artykułów jest przetłumaczona na angielski. Pasażerowie mogą również otrzymać bezpłatnie nowe wydania dwóch farerskich dzienników. 



Po krótkim kołowaniu i starcie z drogi 22R przez chwilę widać jeszcze wybrzeże Danii, jednak szybko maszyna wzbija się nad chmury - ziemi nie będzie widać aż do samego lądowania. Trasa lotu wiedzie nad Jutlandią, południowo-zachodnim wybrzeżem Norwegii, Szetlandami i Morzem Północnym. 

Rejs trwa 2 godziny i 40 minut. Mniej więcej po godzinie rozpoczyna się serwis pokładowy. Pasażerowie za darmo otrzymują wybór ciepłych i zimnych napojów bezalkoholowych oraz alkoholi, a także posiłek. W jego skład wchodzi sushi z łososia oraz kanapka z tą samą rybą. To nieprzypadkowy wybór - Wyspy Owcze słyną z hodowli łososia, m.in. w zatoce Sørvágur, skąd pochodzą ryby serwowane w samolocie. 



Zniżanie do lotniska w Vágar rozpoczyna się nad Morzem Północnym. Gdy spomiędzy gęstych chmur zaczyna wyłaniać się ziemia, rozumiem, dlaczego lądowanie na Wyspach jest takim wyzwaniem. Widoczność jest bardzo słaba, a spomiędzy obłoków wystają tylko strome zbocza w odległości nie większej niż kilkadziesiąt metrów od skrzydeł. 



Mimo to lądowanie przebiega spokojnie, a turbulencje występują tylko w momencie wlotu nad ląd. Przed opuszczeniem samolotu mam jeszcze szansę na chwilę wejść do kokpitu - również tu widać, że samolot należy do poprzedniej generacji. Przyrządy są w większości analogowe, a kokpit mało ergonomiczny i ciasny.



W Vágar pasażerowie wysiadają wprost na płytę lotniska przed terminalem. Ruch jest minimalny, więc nie ma potrzeby stosowania autobusów. Więcej o procedurach na jedynym lotnisku na Wyspach Owczych już wkrótce w artykule z cyklu "Lądujemy w...".



Po kilku dniach spędzonych na Wyspach Owczych do Kopenhagi wracam nowym samolotem we flocie Atlantic Airways - Airbusem A319 o znakach OY-RCH. Maszyna została wyprodukowana w 2004 r., a na Faroje trafiła w maju tego roku. Obecnie we flocie Atlantic Airways znajdują się trzy A319, które poza standardowymi trasami do Danii, Norwegii i Wielkiej Brytanii umożliwiają również dalsze loty m.in. do Hiszpanii i Włoch.

Odprawa trwa dłużej niż w Kopenhadze z uwagi na mały terminal i brak przestrzeni. Kolejka jest uciążliwa, a jeszcze większy tłok jest w niewielkiej hali odlotów. Z ulgą opuszczam budynek po otwarciu wyjścia, by pieszo przejść do zaparkowanego opodal Airbusa. 



Boarding odbywa się za pomocą schodów z przodu i tyłu kadłuba. 



A319 Atlantic Airways mieści 144 pasażerów. Klasa biznes także w tym modelu nie jest wydzielona. Fotele są nowe, cienkie i wygodne. W porównaniu do RJ-85 komfort podróży i jakość wykończenia kabiny są znacznie wyższe. 



Po uruchomieniu silników konieczne jest jeszcze parę minut oczekiwania, gdyż służby lotniska muszą dokończyć inspekcję pasa startowego, który jest bardzo dobrze widoczny podczas kołowania. Jego zakończenie znajduje się na sztucznym nasypie, a długość 1799 metrów umożliwia bezpieczne operacje Airbusów A319. 



Przed ostrym zakrętem w lewo widzimy jeszcze góry i jeziora na wyspie Vágar.



Ponieważ wracam porannym lotem RC450 na pokładzie serwowane jest śniadanie. Składa się z bułki i ciemnego chleba, smażonego jajka podanego w formie prostopadłościennego bloku bez smaku i zapachu z plasterkiem anemicznego pomidora oraz saszetką oliwy. Trudno się nim najeść, ale lot trwa w tę stronę tylko 2 godziny i 10 minut. 



W trakcie rejsu zwracam uwagę na ciekawe dekoracje wnętrza A319 Atlantic Airways. Na ścianach kabiny narysowane są sylwetki maskonurów, narodowych ptaków Wysp Owczych, oraz kształty skał Tindholmur, Risin i Kellingin, symboli archipelagu. 



Trasa lotu przebiega podobnie, ale tym razem już przed wlotem nad Europę niebo się przejaśnia. Doskonale widać Jutlandię, czyli kontynentalną część Danii, i drugie największe miasto tego kraju - Aarhus. 



Po szybkim zniżaniu piloci sadzają maszynę na pasie 04L w Kastrup. Wyjście z samolotu odbywa się przez rękaw. Na tym kończy się podróż na i z Wysp Owczych - jednego z najmniej znanych miejsc Europy.

Linie Atlantic Airways oferują dobry produkt, chociaż nie jest on pozbawiony wad. Połączenia tej linii są drogie. Atlantic Airways mają podpisaną umowę o współpracy z SAS-em, ale obejmuje ona niewiele tras. Pasażerowie zbierający mile w programie Miles&More, do którego należy SAS, nie mogą liczyć na punkty za lot na Faroje - Atlantic Airways uczestniczy jedynie we własnym programie SAS-u EuroBonus. 



Z drugiej jednak strony Atlantic Airways są jedynym przewoźnikiem umożliwiającym dotarcie do przepięknych Wysp Owczych. Zapewniają punktualne loty oraz doskonałą opiekę w razie problemów z lądowaniem w Vágar i przekierowania lotu. Polecam tę linię jako nieodzowny element wyprawy na Faroje. 

Dominik Sipiński
fot. Dominik Sipiński



gość_39736 - Profil
gość_39736
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie