×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Royal Jordanian Airlines



W kolejnym odcinku "Oblatywacza" przyglądamy się serwisowi jordańskiej linii lotniczej Royal Jordanian Airlines w klasie ekonomicznej. Rejsem RJ 301 udajemy się z jordańskiego kurortu nad Morzem Czerwonym, Akaby, na lotnisko im. Królowej Alii w Ammanie i dalej lotem RJ 403 do Bejrutu. Nasza podróż trwa niespełna 4 godziny.

Kilka słów o Royal Jordanian Airlines

Royal Jordanian Airlines (IATA: RJ, ICAO: RJA) to narodowy przewoźnik jordański działający na rynku (początkowo jako Alia Airlines) od 1963 r. Linie są członkiem Arab Air Carriers Organization, a w 2007 r. dołączyły także do globalnego sojuszu oneworld. 


Royal Jordanian obsługują obecnie blisko 60 połączeń na trasach bliskowschodnich i transkontynentalnych do Afryki, Azji, Ameryki Północnej i Europy. Na naszym kontynencie samoloty jordańskiego przewoźnika lądują m.in. w Atenach, Berlinie, Bukareszcie, Kijowie, Londynie, Madrycie i Paryżu.
 


Flota linii składa się z 33 samolotów: czterech Airbusów A340, trzech A330, 15 maszyn z rodziny A320 (A319, A320, A321), ośmiu maszyn Embraer 175/195 oraz trzech Airbusów A310 (w wersji cargo). Przewoźnik zamówił także siedem Boeingów 787, które zastąpią używane dotychczas samoloty dalekodystansowe. 

Odprawa

Podroż rozpocząłem w Akabie na niewielkim lotnisku im. Króla Husajna (IATA: AQJ, ICAO: OJAQ). Jest ono oddalone o ok. 8 km od centrum kurortu. Dojazd taksówką zajmuje 15 minut, uwzględniając kontrolę przy posterunku wojskowym w pobliżu portu lotniczego.
 


Zaplanowany na 8:25 lot do Ammanu był pierwszym rejsem przewidzianym w tym dniu. W związku z tym na godzinę przed odlotem w terminalu nie było jeszcze nikogo poza ochroną i garstką pasażerów. Dopiero po kilkunastu minutach pojawili się pracownicy przewoźnika i rozpoczęła się odprawa. Aby do niej przejść należało poddać się kontroli bezpieczeństwa, która – co jest wbrew pozorom typowe w wielu krajach Bliskiego Wschodu – była wyjątkowo pobieżna. Nikt nie zawracał sobie głowy sprzętem komputerowym czy pojemnością płynów znajdujących się w bagażu. 

Rejestracja na lot przebiegała sprawnie. Przy stanowisku odpraw nadałem bagaż rejestrowany i otrzymałem karty pokładowe na oba odcinki podróży (odprawy można dokonać także na stronie internetowej linii z 24-godzinnym wyprzedzeniem). 

Royal Jordanian oferują standardowe limity bagażowe. W klasie ekonomicznej można bezpłatnie zabrać ze sobą jedną sztukę bagażu głównego o wadze do 20 kg oraz bagaż podręczny nie cięższy niż 7 kg, zaś w klasie biznes limit dla bagażu rejestrowanego wynosi 30 kg, zaś dla podręcznego 2 sztuki (z wyjątkiem rejsów realizowanych przez samoloty typu Embraer).


Po odprawie skierowałem się do kontroli paszportowej, a następnie do ciasnej hali odlotów. W międzyczasie wylądował samolot z Ammanu, którym miałem polecieć z powrotem do jordańskiej stolicy. 

Rejsy z Ammanu do Akaby to jedyna trasa krajowa w siatce Royal Jordanian Airlines. Obsługują ją dwa razy dziennie Embraery 175 zabierające na pokład 66 osób: 10 w klasie biznes i 56 w klasie ekonomicznej.
 


Wejście na pokład rozpoczęło się kilka minut po 8 i odbywało się po płycie lotniska.

Kabina


W kabinie Embraera 175 cztery pierwsze rzędy zajmują fotele klasy biznes w układzie 1-2. Są one szersze i zapewniają podróżnym więcej przestrzeni. W klasie ekonomicznej znajdują się po cztery fotele w każdym rzędzie. Wnętrze samolotu było czyste, lecz można było zauważyć drobne zużycie niektórych elementów wyposażenia.

Z Akaby do Ammanu 

Po zakończeniu procedur związanych z boardingiem odezwał się kapitan, który w j. arabskim i angielskim przywitał wszystkich na pokładzie oraz przekazał informacje dotyczące lotu. Kilka chwil później Embraer rozpoczął kołowanie do progu pasa 01.
 


Po starcie i osiągnięciu wysokości przelotowej 24 tys. stóp (ok. 7315 m.) załoga rozniosła soki w małych kartonach. W trakcie lotu można było przez cały czas podziwiać wspaniały, pustynny krajobraz Jordanii.
 
Punktualnie o 9, czyli kwadrans przed czasem rozkładowym, wylądowałem na lotnisku w Ammanie.

Transfer

Port lotniczy im. Królowej Alii (IATA: AMM, ICAO: OJAI) jest bazą Royal Jordanian Airlines i zarazem głównym lotniskiem obsługującym ruch lotniczy w kraju. Do centrum jordańskiej stolicy jest stąd ok. 30 km. Infrastruktura portu jest cały czas rozbudowywana. W marcu b.r. do pełnego użytku został oddany nowy terminal 3, w którym będą obsługiwane wszystkie rejsy linii jordańskich.

Samolot zatrzymał się na stanowisku oddalonym od terminala, do którego dotarłem autobusem. W strefie transferowej znajduje się dość duży wybór kawiarni, restauracji i sklepów. 

Ponieważ do kolejnego lotu przewidzianego na 11 zostały mi prawie dwie godziny, postanowiłem skorzystać z Crown Lounge – saloniku biznesowego Royal Jordanian. Jest on dostępny dla pasażerów klasy biznes oraz posiadaczy kart lojalnościowych w programach przewoźników zrzeszonych w sojuszu oneworld (odpowiadających statusowi Sapphire lub Emerald).

 

Crown Lounge jest przestronny (może pomieścić do 360 osób) i został nowocześnie urządzony. Znajduje się tu wydzielona strefa relaksu oferująca panoramiczny widok na płytę lotniska, kilkanaście indywidualnych stanowisk pozwalających na oglądanie TV oraz centrum biznesowe. Ponadto można skorzystać z kabin prysznicowych, a nawet przespać się w specjalnie przygotowanych do tego pokojach. Do dyspozycji gości jest bufet, w którym znajdują się zimne i ciepłe przekąski oraz wybór napojów.

 
Oczekując na mój rejs do Bejrutu zjadłem śniadanie i skorzystałem z bezprzewodowego internetu, który jest dostępny w całym saloniku. 

Gdy na tablicy pojawiła się informacja o rozpoczęciu boardingu udałem się w kierunku właściwego gate’u. Okazało się, że po drodze konieczne jest przejście kontroli bezpieczeństwa. Na szczęście była ona sprawna (i równie pobieżna jak w Akabie). Wejście do samolotu odbywało się tym razem za pomocą rękawa. Dzięki temu po chwili znalazłem się na pokładzie Embraera 175 o takiej samej konfiguracji jak w poprzednim rejsie.

Z Ammanu do Bejrutu

Godzinny lot przebiegał bez zakłóceń. Kilka minut po starcie rozpoczął się serwis.
 


Tym razem oferowano kanapki i sok pomarańczowy lub wodę mineralną. Załoga była sympatyczna i profesjonalna, a moją uwagę zwrócił jej międzynarodowy skład. Ok. 20 minut przed planowaną godziną lądowania samolot rozpoczął zniżanie z wysokości przelotowej 30 tys. stóp (ok. 9140 m.). Po widowiskowym podejściu wzdłuż libańskiego wybrzeża maszyna bez opóźnienia wylądowała na pasie 16 bejruckiego lotniska im. Rafika Haririego.

Zagubiony bagaż? Byle nie z Royal Jordanian!

O czasie niestety nie dotarł do celu mój bagaż. W związku z tym musiałem zgłosić jego brak w punkcie obsługi bagażowej prowadzonej przez libańskiego przewoźnika MEA, gdzie otrzymałem tzw. PIR (Property Irregularity Report) i zapewnienie, że walizka doleci jednym z kolejnych rejsów zaplanowanych tego dnia z Ammanu. Miałem czekać na telefon od przedstawiciela Royal Jordanian Airlines.



Ponieważ nikt nie zadzwonił, następnego dnia sam skontaktowałem się telefonicznie z biurem przewoźnika i po raz kolejny otrzymałem informację, że wkrótce pracownik linii przekaże mi dalsze instrukcje postępowania (związane m.in. z ustaleniem statusu bagażu i problemem kosztów poniesionych na zakup niezbędnych ubrań i kosmetyków). 

Gdy po raz kolejny to nie nastąpiło, udałem się do biura miejskiego Royal Jordanian w Bejrucie. Jego personel nie chciał jednak udzielić mi żadnej pomocy tłumacząc, że od tego jest centrala firmy w Ammanie. W odpowiedzi na moją prośbę o wykonanie telefonu do właściwego oddziału linii usłyszałem, że pracownicy biura nie znają żadnych numerów (!!). Odnalazły się one dopiero po stosownej do okoliczności wymianie zdań. 

Okazało się, że jedynym sposobem uzyskania refundacji za zakupy jest wizyta w biurze Royal Jordanian na lotnisku w Bejrucie. Tam otrzymałem kwotę, która pokryła zaledwie część koniecznych wydatków (przewoźnik zapomniał także o zwrocie za taksówkę na lotnisko) i propozycję... samodzielnego poszukania bagażu w magazynie prowadzonym przez służby lotniskowe. Do magazynu dostałem przepustkę "na telefon", ale niestety ta niewątpliwie oryginalna akcja poszukiwawcza nie zakończyła się odnalezieniem walizki. 

W efekcie tego wyjechałem z Bejrutu bez bagażu, który – w razie znalezienia – miał zostać, zgodnie z ustaleniami, dostarczony do Krakowa pod wskazany przeze mnie adres. 

Mimo licznych problemów finał tej historii był szczęśliwy. Trzy tygodnie po powrocie do kraju otrzymałem telefon… z Okęcia, z informacją, że z Paryża właśnie przyleciała należąca do mnie walizka. Tylko dzięki uprzejmości warszawskiej obsługi udało się ją odebrać w Krakowie.

Ocena

Royal Jordanian Airlines oferują przyzwoity serwis w klasie ekonomicznej. Samoloty przewoźnika są wygodne, rejsy punktualne, a załoga pokładowa z entuzjazmem wykonuje swoją pracę. Nowoczesny salon biznesowy w Ammanie uprzyjemnia podróż pasażerom przesiadającym się na tym lotnisku.



Niestety pozytywne wrażenia jordański przewoźnik przekreśla oferując fatalną obsługę w razie niedostarczenia bagażu. Personel linii zajmujący się tą sprawą był nieprofesjonalny, a sposób jego działania nie odpowiadał żadnym standardom obowiązującym w sojuszu oneworld. To doskonały dowód na to, jak ważny, z punktu widzenia pasażera, jest sprawny i profesjonalny proces rozwiązania problemów wynikających z nieregularności w przewozie. 


Marek Stus
Fot. Marek Stus, Piotr Bożyk



gość_63396 - Profil
gość_63396
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie