×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Strajk w LOT: Zamiast rozmów 67 osób zwolnionych dyscyplinarnie


Prezes LOT Rafał Milczarski poinformował, że władze spółki zwolniły dyscyplinarnie 67 pracowników za przystąpienie do nielegalnego strajku.

22/10/2018 14:03
gość_c5a83 - Profil
gość_c5a83
  

gość_252e8 - Profil
gość_252e8
  
Idąc tym tokiem myślenia, w LOT zostanie sam zarząd. O czyszczeniu toalet przez prezesa Milczarskiego już słyszeliśmy, więc czemu miałby nie przejąć funkcji regularnego pilota?
24/10/2018 12:14  

gość_7782a - Profil
gość_7782a
  
A tymczasem Prezes Milczarski i Monika Żelazik klęczeli i całowali się po rękach ostatnio. Już kompletnie zgłupiałem xD zobacz link
24/10/2018 11:50  

  
Sytuacja w LO doszła chyba już do takiego poziomu, że bez interwencji kogoś z zewnątrz sami we własnym gronie już się nie dogadają. To mógłby być zawodowy negocjator. Chociaż można odnieść wrażenie że prezes ma na razie ,,wolną rękę", dopiero jak już nie poradzi sobie z sytuacją to będzie interwencja z rządu. Ministra nadzorującego LO lub samego premiera. Wczorajszy cyrk m.in. z całowaniem dłoni to już apogeum absurdu.
24/10/2018 11:38  

gość_ec29c - Profil
gość_ec29c
  
Jeśli LOT przetrwa do niedzieli/poniedziałku to będzie miał niezwykle komfortową sytuację: bo zaczyna się sezon zimowy. I nie dość, że sam ma mniejsze oferowanie to na rynku będą dziesiątki, jeśli nie setki samolotów dostępnych z załogami.

A w ciągu kilku miesięcy może wyszkolić pilotów na 787 i szefów pokładów.

Wybory, wyborami, ale ja myślę, że związkowcy zrozumieli, że zarząd zamierza wykorzystać przerwę zimową na zastąpienie ich nowymi i nowo-wyszkolonymi pracownikami. Dlatego nowi nie solidaryzują się ze strajkującymi.

Pytanie tylko, czy rzeczywiście strajk jest nielegalny? Obydwie strony stosują sztuczki prawne, więc sąd będzie miał sporo pracy...

24/10/2018 09:24  

gość_89b60 - Profil
gość_89b60
  
adam7691 i Tobie podobni: wyobraź sobie, że strajkujący otrzymali propozycje pracy z innych linii lotniczych. Np. z Lufthansy, KLM, British Airways czy chociażby Emirates. Ale oni chcą pracować dla linii, którą tworzyli, i którą kochają. Chociaż, czytając Twoje komentarze, obawiam się, że przekracza to Twoje możliwości
24/10/2018 09:23  

gość_4334b - Profil
gość_4334b
  
Mam wrażenie iż związki zawodowe działają na zlecenie Lufthansy... i chcą aby firma padła. Wtedy polskie niebo będzie dla Niemców za free .LOT to nie firma produkcyjna gdzie można zatrzymać produkcje , a po rozmowach nadrobić zaległości. Czy ci ludzie nie zdaja sobie sprawy że podcinają konar na którym siedzą... Dodatkowo rozpoczęli strajk tuż przed wyborami co ewidentnie sugeruje polityczne tło.
Stewardesy jak nie chcą pracować to niech strajkują ich można w miarę szybko zastąpić ,natomiast piloci powinni mieć zakaz strajkowania oraz powinni ponieść pełne konsekwencji prawne i finansowe.
24/10/2018 09:19  

gość_17cea - Profil
gość_17cea
  
Strajk w PLL LOT – kilka uwag i komentarzy
Jakie mam kompetencje by się wypowiadać? Różne, niekoniecznie najbardziej branżowe, raczej wynikające z:
- bycia kilkudziesiątletnim paxem (pasażerem) LOT o zapewne aktualnie średnim nalocie (od 01.01.17. do dziś – 172 rejsy na pokładadzie LOT), ok. 70 rejsów na pokładach innych linii w analogicznym okresie;
- zajmowaniem się zawodowo prowadzeniem przedsiębiorstw / działów krajowych świadczących usługi dla dostawców i odbiorców towarów, wymagających dobrej organizacji logistyki na czas (np. w grupie kupującej w każdy dzień kalendarzowy ok 2.000 transportów całopojazdowych w Europie) (w jednej – kontakt z żywnością świeżą, w drugiej – dostawy do zakładów produkcji przemysłowej działających w ruchu ciągłym)
- zajmowaniem się działalnością usługową wymagającą wysokiego nakładu pracy fizycznej o wysokich wymogach jakości oraz czystości (kontakt z żywnością) dla zakładów przemysłowych (również w ruchu ciągłym);
- znajdowanie równowagi – w różnych rejonach Polski (mentalności lokalne) – między efektywnością pracy, poziomem zysku i cash-flow’u, utrzymywaniem kosztów (w tym pracy) a zaangażowaniem i zadowoleniem kadry – średniej oraz produkcyjnej (przez ostatnie 3 lata przy ok 150 zatrudnionych w 4 oddziałach w Polsce rotacja pracowników na poziomie 1,5-2%);
- ciekawości jak to działa i dlaczego, jakie są procesy, co wpływa na co, dlaczego to a nie tamto jest potrzebne/dopuszczalne, dochodzenie do sedna powodów zdarzeń, dopiero potem sprawdzenie alternatyw i decyzje (no chyba, że sprawy dotyczą zdrowia, życia i innych sytuacji kryzysowych)…. Rozmawianie z ludźmi, pytanie się dlaczego i słuchanie po to, by zrozumieć, a nie tylko odpowiedzieć
Tyle tytułem wstępu…

Przez te kilkadziesiąt lat bycia paxem (świadomie pamiętam m.in. pierwsze TU-134 bez radarów, z przeszklonym dziobem i miejscem tzw. radzika (co za widok był na ziemię międzu stopami, gdy czasem zaprosili do kabiny i pozwolili posiedzieć
24/10/2018 08:34  

  
no to sobie postrajkowali, to teraz do pracy:
- piloci i stewardesy: do LOT (jeżeli ich przyjmą z powrotem),
- władze strajkujących związków: może LH
24/10/2018 07:10  

  
Wszystkie Związki na Powązki!
24/10/2018 02:30  

gość_d451d - Profil
gość_d451d
  
Bardzo dobrze! To samo zrobić z pielęgniarkami z Rybnika, które chcą 1200 zł podwyżki. Niech zawód zmienią.
23/10/2018 23:01  

gość_41939 - Profil
gość_41939
  
do czarex.
Tak krótko:
1. "Mamy wolny rynek, nie podoba się to idźcie do innej linii. Czy może inna linia was nie weźmie, bo inni są bardziej wykwalifikowani?.... ta, tylko ta linia jest państwowa i prezes jest namaszczony przez partie. Szkoda, że w tej rzewnej historyjce o wolnym rynku, nie ma słowa o ładzie korporacyjnym i wymaganiach stawianych wobec prezesa, zarządu czy rady nadzorczej (oczywiście pomijając te obecne, który przeciętnie każdy zapijaczony bezrobotny na dzień dzisiejszy spełnia).
2. Jeżeli LOT byłby nowoczesnym przedsiębiorstwem a nie komunistycznym molochem i działał w jakiś normalnej dla świata, formie prawnej o pełnej partycypacji pracowniczej to oczywiście takich jaj by nie było. Ale oczywiście trzeba by wrócić do punktu pierwszego. Nie wszystko da się zrobić bez odpowiednich kadr. Nawet jak się im daje miliony premii.
23/10/2018 21:24  

gość_8b544 - Profil
gość_8b544
  
Jeśli chodzi o prezesa Milczarskiego, powinien PODAĆ SIĘ DO DYMISJI!!!!!!!!!!!!! Chociażby dlatego, że LATA LUFTHANSĄ!!!!!!!!!!!!!!!!
23/10/2018 19:09  

  
Niestety co do lotu prawda jest taka, że każdy, który ma porównanie LOT z innymi "normalnymi" liniami rejsowymi - potwierdzi, ze jedynym plusem LOTu są bezpośrednie połączenia z WAW (oczywiście na tych na których lata) - poza tym same minusy drogo nieuprzejma i mało kompetentna obsługa (na pokładach jak i na serwisach - tu czytaj np rozpatrywanie reklamacji).
Ostatnio miałem możliwość przetestowania LOTu (tzw. lotowskiem złomem w klasie ekonomicznej czytaj: Dreamlinerem) na locie rejsowym do Azji i czarterowym na Karaiby - w obu przypadkach część załogi to chyba jakaś pomyłka (nagroda przed przejściem na emeryturę???) posiłki podawane w trakcie lotu (szczególnie czarterowego) OCHYDNE!!!! - samolot nieposprzątany (tzw. brud smród i ubóstwo!!!) - uszkodzone fotele (całkowicie "rozbawił" mnie komentarz młodziutkiej "stewy", której zgłosiłem usterkę,że fotel jest przełamany i nie można go ustawić do pozycji siedzącej - odpowiedziała, że będę miał komfortową pozycję półleżącą podczas 12 h lotu w klasie ekonomicznej. niesprawne systemy rozrywki pokładowej - po powrocie składam reklamację/uwagę a tam "przesympatyczna" Pani Grażynka (sic!) Specjalistka z Działu Reklamacji odpisuje mi, że dziękuje za zgłoszenie ale dla takich sytuacji jak opisuję nie ma zgromadzonej dokumentacji i nie potwierdza mojego zgłoszenia....APELUJĘ ZATEM ABY KTOKOLWIEK NA POKŁADZIE MIAŁ ZASTRZEŻENIA DO OBSŁUGI I SERWISU NAGRYWAŁ FAKT ZGŁOSZENIA REKLAMACJI - w przeciwnym wypadku zostaniecie potraktowani tak jak ja z Rodziną.

P.S.
Bardzo cieszyłem się z faktu zakupu Dreamlinerów, nowej siatki połączeń i długodystansowych lotów czarterowych realizowanych przez LOT - niestety zawiodłem się całkowicie - skorzystam następnym razem z tańszych EWmirates , Quatar, Lufthansa bądź Air France...... przykre ale prawdziwe :(
23/10/2018 17:52  

gość_67357 - Profil
gość_67357
  
romanow

Widać że w LOT nie mają pojęcia o długoterminowym działaniu. Kupują nowe samoloty nie mając pojęcia gdzie je ustwawią.
Wszystko idzie "po bandzie". Gdy mają 10 dreamlinerów to powinni już mieć jeden zapasowy na wypadek awarii. A oni nie mają żadnych rezerw. Dodatkowo część samolotów przebazowują na Węgry co jeszcze bardziej ogranicza im pole manewru.
W tym roku pomomo dużo większych operacji niż rok czy dwa lata temu zyski spadną. Jeżeli ropa pójdzie jeszcze trochę w górę zacznie się egzystencja i próba przetrwania.
A na horyzoncie jest np. no-deal brexit i potencjalnie ogromne zawirowania na rynku lotniczym. Nagle może się okazać że floty zostaną przerzucone z kierunków do/z Uk na wewnątrzeuropejskie. A gdzie jeszcze rynek rośnie? No w Polsce i Europie Centralnej. Więc gdy Ryanair i Wizzait tutaj wpadną to LOT może być w mega kłopotach.

23/10/2018 17:30  

gość_67357 - Profil
gość_67357
  
czarex
Jak mówi przysłowie z niewolnika nie ma pracownika.
Dlaczego ludzie mieliby się uśmiechać skoro pracują na niewolniczych warunkach?

Prezes LOT myśli bardzo krótkoterminowo, zero jakieś strategii długoterminowej. To może spowodowac wiele problemów w przyszłości.
23/10/2018 17:23  

gość_96d71 - Profil
gość_96d71
  
Cokolwiek by sądzić o racjach prezesa LOT-u, nie mogę pogodzić się z tym, że państwowa, subwencjonowana również z moich podatków, firma traktowała, a jej przedstawiciele mówili w podobny sposób o pracownikach. Nie do pomyślenia byłoby, żeby zarząd czy rzecznik prasowy LH czy AF w podobnym tonie wyrażał się o ludziach, choć wszyscy zgadzają się, że strajki są uciążliwe i przyczyniają się do strat finansowych. A te w LH i AF naprawdę były uciążliwe. Latałem z LOT-em z naiwnego patriotyzmu, gdy był bliski upadkowi i gdy był pośmiewiskiem nas samych, Polaków, latałem za tej i poprzedniej władzy. Miałem zastrzeżenia do jakości usług, i owszem, ale pogardy dla ludzi tolerować nie będę i swą przygodę z narodowym przewoźnikiem zakończę, choć będzie to dla mnie uciążliwe.
23/10/2018 17:10  

  
Dla mnie strajk jest jednak o oczko niżej na skali bezwzględności i ostateczności, niż masowe wypowiedzenie. Widać pracownicy ocenili, że LOT zmuszą w ten sposób do rozmów, a LOT uznał, że ich nie potrzebuje... Ktoś się GRUBO pomylił w ocenie sytuacji - albo biznesowej, albo prawnej. Ciekawie będzie patrzeć, która to strona.

Ja, gdy mnie pracownik szantażował swoją "niezastąpionością", i rzeczywiście miałbym problem u klienta, z reguły przyjmowałem trzystopniową strategię:
1. Zaciskamy zęby, ambicje i urażoną dumę do kieszeni, i po próbie znegocjowania maksymalnie dużo z jego oczekiwań, jednak zgoda, czyli dostaje. Tyle że taka osoba już jest na liście podwyższonego ryzyka i ograniczonego zaufania.
2. Równolegle, NATYCHMIASTOWA intensyfikacja działań, dzięki którym niezastąpiony być przestanie. Rekrutacje, szkolenia, rozwój, zmiana strategii rynkowej, produktów, klientów, ... Cokolwiek.
3. Gdy to się uda, to teraz wracamy do delikwenta, i charakter rozmowy jest już diametralnie inny :)
Bo celem nie jest wygrać z człowiekiem, tylko zapewnić byt i zyski firmie.

To, co w małej firmie robi się z 1-2 osobami, w przypadku olbrzymów jak LOT dotyczy grup kilkudziesięciu/kilkuset osób. Strajk to niewątpliwie szantaż (podobnie jak groźba strajku). I tu wychodzi ocena sytuacji - jeżeli LOT stać na zwolnienie kilkudziesięciu osób, to ocenia, że są one niepotrzebne - bo na przykład sami sobie ograniczyli wysokość ewentualnych odszkodowań (np. osoba zwolniona wczoraj nie będzie odpowiadać za to, że dzisiaj się jakiś lot nie odbędzie). Czyli powtórnie - albo ktoś się grubo pomylił w ocenie sytuacji i poniesie konsekwencje, albo odwrotnie - ocena nie ma tu nic do rzeczy, zagrały emocje przed rozumem.
Natomiast zdecydowanie sytuacja nie jest wg mnie oczywista, szczególnie że nikt z nas nie ma pełnej wiedzy. Wiemy tylko to, co strony mówią mediom - chyba nikt nie ma złudzeń, że to są "obiektywne fakty".
23/10/2018 14:29  

gość_39c5b - Profil
gość_39c5b
  
szanowni kapitaliści, prawo do strajku jest prawem konstytucyjnym, to raz. dwa, to nie jest folwark RM, który spija śmietanę po poprzedniku i premiuje się 1,5 mln PLN no to nawet dla ludzi z klapkami na oczach może być przesadą, po trzecie wreszcie gdyby nie strajki to byłaby druga Białoruś czy inna Korea Pn. także jak wam tak przeszkadzają to zapraszamy do rajów...
23/10/2018 12:53  

  
@romanow: zgadzam się w 100%, ze tak jak napisałeś, iż ZAWSZE jest lepiej jak pracownik przychodzi powiedzieć co i grozi ze odejdzie. Lecz kluczem do zysku jest zadowolony klient. W biznesie jak ten, bezpośredni wpływ na zadowolenie klienta maja bądź co bądź "podstawowi" pracownicy jak stewardesy i stewardzi. Jeśli oni zaburzają ten proces to trzeba przejść do bardziej drastycznych środków wobec nich - czyli nawet zwolnienia. Trzymanie "pracowników" którzy wszelkimi środkami chcą więcej za swoją prace niż im się należy jest po prostu idiotyczne i działaniem na szkodę firmy, gdyż takowi zaniżają standardy obsługi.
Tak, pozyskanie nowego pracownika to koszta do poniesienia, lecz takie koszta warto ponieść jeśli się pozyska pracownika, którego celem będzie również rozwój firmy.

Pracownik, który chce wykonywać swoją prace, jest w tym dobry i się rozwija nigdy nie będzie nawoływał do strajku czy występował przeciw pracodawcy. Będzie konfrontował się z nim, ale nigdy nie dojdzie do absurdu w postaci strajku.

Dla mnie ktoś kto strajkuje wychodzi z założenia: nie jestem wstanie znaleźć innej pracy - nawet u konkurencji, kumpel dostał podwyżkę/bonus (to, ze gość pracuje ciężej i więcej, to przecież frajer) to i mi się należy (co z tego, ze co chwile patrzę na zegarek kiedy jest przerwa, ale przecież jestem w pracy). Lub tez potrzebuje więcej kasy, ale nic więcej z siebie nie daje niż to było wcześniej.
23/10/2018 10:41  

  
@czarex: tak się składa, że przez wiele lat prowadziłem firmę. I jedno wiem na pewno - jeżeli pracownik jest mi potrzebny, to ZAWSZE wolę, żeby przyszedł do mnie powiedzieć, że chce odejść, bo... cokolwiek. I mam szansę ocenić sytuację, jego żądania, i albo negocjować, albo pozwolić mu odejść. A jak potrzebny pracownik po prostu się zwalnia, to kłopot jest dużo większy.
Tu sytuacja jest taka, że związek chciał protestować (czyli zgłaszał żądania) już pół roku temu, LOT poszedł na wojnę (zwolnił przewodniczącą), to i mamy wojnę.
Dlaczego LOT poszedł na wojnę i czy słusznie? Nie mam pojęcia, bo za mało wiem o ich wewnętrznej sytuacji, prawdziwych perspektywach na przyszłość czy o rynku pracy. Może ma rację, może nie.
Ale to LOT wybrał konfrontację, zwalniając pół roku temu przewodniczącą (bo chyba nikt, kto przeczytał jej maila, nie potraktował go poważnie jako nawoływanie do terroryzmu...)

Czy jeżeli za chwilę się okaże, że koszty pozyskania samolotów z zewnątrz, odszkodowań, hoteli, utraconych korzyści itp. będą znacząco wyższe, niż koszty spełnienia części żądań związkowców (taka hipotetyczna sytuacja - nikt z nas na 100% nie wie, czy to możliwe), to dalej będziemy bronić prezesa, że postąpił słusznie z biznesowego punktu widzenia? Bo pokrycie całości strat przez związek i pracowników to bajka, pomijając stronę prawną - pewnie po prostu majątku nie starczy... A w biznesie nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby mieć prawdziwe zyski i pieniądze.
23/10/2018 10:16  

reklama
reklama
  


Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie