×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub



28/11/2016 02:24

Z wizytą w muzeum w Gangshan

Swego czasu opisując muzeum lotnictwa wojskowego na Tajwanie, które mieści się w dzielnicy Gangshan miasta Kaohsiung, wspominałem o planach stworzenia ekspozycji “pod dachem”. Obiecałem wtedy, że kiedy ta inwestycja powstanie, to wybiorę się po to by porobić zdjęcia i dzisiejszy wpis jest spełnieniem tej obietnicy.

Nowy budynek wystawowy położony jest w sporej odległości od ekspozycji “pod chmurką”, co więcej położony jest w innej części bazy lotnictwa wojskowego, stąd też należy przygotować się na dobre parę minut dojazdu samochodem. Gdy przyjedziemy na miejsce, naszym oczom ukazuje się budynek, który na pierwszy rzut oka przypomina stadion lub marną imitację gigantycznego latającego spodka.

O tym, że w środku spodziewać się możemy wystawy lotniczej, sugerują ciekawe tabliczki przytwierdzone do płyt chodnikowych, przedstawiające sylwetki samolotów, które znajdziemy w muzeum. 

Muzeum otwarte jest tylko w weekendy, a wejście, podobnie jak wejście do części “pod chmurką”, jest bezpłatne. 

Gdy znajdziemy się już w środku, naszym oczom ukazuje się widok, który wywoła uśmiech na twarzach każdego miłośnika lotnictwa. Zgromadzone samoloty, to maszyny które związane były z historią bazy lotnictwa wojskowego Republiki Chińskiej (oficjalna nazwa Tajwanu) w Gangshan i nie tylko.

“Nie tylko”, oznacza maszyny z Chin, które komunistyczni piloci uprowadzali i którymi dokonywali ryzykownych, ale też hojnie nagradzanych finansowo przez antykomunistyczne władze, ucieczek na Tajwan. W ten sposób koalicja antykomunistyczna zgromadziła całkiem spory zasób maszyn produkcji radzieckiej. 
Większość samolotów to maszyny produkcji amerykańskiej. Władze USA chętnie wspomagały Czang Kaj-szeka, stąd też siły powietrzne Tajwanu mogły liczyć na najnowsze w ówczesnych czasach konstrukcje, przynajmniej do czasu, gdy to Tajwan oficjalnie reprezentował Chiny w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Gdy USA doszły do wniosku, że komunizm nie jest ustrojem szatańskim i Chiny Ludowe zajęły miejsce Republiki Chińskiej (Tajwanu) w ONZ, zaopatrywanie wyspy w najnowsze samoloty nie było już tak płynne. W latach 80-tych Tajwan stworzył własny samolot AIDC F-CK-1 Ching-kuo, znany jako Indigenous Defense Fighter lub po prostu IDF, który wyglądał identycznie jak F-16. Nazwa IDF znana jest wszystkim moim tajwańskim znajomym, nawet tym nie związanym z lotnictwem, jednak tłumaczona jest nie jako Indigenous Defense Fighter, tylko jako “I don’t fly”. 

Na wystawie zgromadzono myśliwce, samoloty transportowe, niszczyciele okrętów podwodnych, samoloty treningowe. Stosunkowo mało jest samolotów szpiegowskich, które niegdyś stanowiły spory procent kolekcji “pod chmurką”. Baza lotnicza w Gangshan znana była z organizacji lotów szpiegowskich, wystarczy wspomnieć że to tutaj startowały i lądowały nie obecne na wystawie słynne samoloty U2, czyli “Dragon Lady”.

Oprócz samych maszyn, możemy podziwiać ich uzbrojenie, które powoduje, że po plecach przechodzą ciarki. Bomby napalmowe, typu “snake eye” czy sterowane laserowo widziane z bliska wywołują dziwne uczucie.

Ciekawą częścią wystawy są dane symulatory, używane do szkolenia pilotów. Z jednej strony wyglądają dość przestarzale, z drugiej jednak strony można być pod wrażeniem ich skomplikowanej obsługi.

Pewnie mało która część wystawy oddaje tak dobrze charakter zmian technologii, jak wystawa silników lotniczych. Zwiedzanie zaczynamy od danych silników tłokowych o skomplikowanej konstrukcji, by przejść do silników turbośmigłowych oraz niemałej kolekcji silników odrzutowych. Większość silników pochodzi od Pratt & Whitney oraz GE. 
Z jednej strony silniki te nie wyglądają tak nowocześnie jak silniki, które znajdziemy choćby pod skrzydłami Dreamlinerów, z drugiej jednak strony właśnie silniki z ekspozycji, jak J79-GE-19, rozpędzały samoloty do prędkości ponaddźwiękowej, niedostępnej dla współczesnych przewozów pasażerskich. 

Moim ulubionym eksponatem jest poczciwy boeing 707, lub jak należałoby napisać, B-720, gdyż właśnie takie oznaczenie wojskowe nosi prezentowany w muzeum samolot. 
O ile patrząc na okienka kokpitu, można pomylić B-720 ze współczesnymi boeingami 737, to cztery, na współczesne standardy małe silniki nie pozostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z pierwszym z licznych modeli odrzutowych boeingów. 
Pomimo lat samolot prezentuje się z olbrzymią gracją i wygląda znakomicie pod każdym kątem. Przeniesienie tego samolotu z części pod chmurką, do zadaszonej ekspozycji dobrze mu zrobiło. Wcześniej był pełen zacieków, obecnie jest błyszczący i nawoskowany, co pewnie z kolei zapewne oznacza dodatkowe obowiązki dla kadetów miejscowej szkoły lotniczej, którzy muszą polerować ów samolot.
Specjalne traktowanie należy się B-720 choćby z tego powodu, że w przeszłości woził samego generalissimusa Czang Kaj-szeka. 

Jeżeli ktoś pragnie bliżej poznać postać Czang Kaj-szeka, lub historię jednostki wojskowej, powinien wybrać się do części poświęconej historii Sił Powietrznych Republiki Chińskiej, położonej naprzeciw wystawy “pod chmurką”, gdzie zwiedzających wita Cadillac generalissimusa, służący do odbierania parad wojskowych. 

Ekspozycja w tej części muzeum jest bardzo szczegółowa, poznać możemy historię bitw lotniczych, przyjrzeć się ubiorom pilotów, a nawet poznać historie nawróceń pilotów U2 na Chrześcijaństwo - mieszanka, które może spowodować zawrót głowy. 
Wracając do nowej, części muzeum - wizyta nie byłaby kompletna bez odwiedzin sklepiku muzealnego, gdzie możemy kupić pamiątki z bazy wojskowej, modele samolotów, ale także takie akcesoria takie jak okulary przeciwsłoneczne używane przez pilotów jednostki, prawdziwe kombinezony, kurtki, plecaki czy nawet hełmy pilotów. Wszystko sprzedawane jest “po kosztach”.
Sklepiki są dwa - jeden przy części “pod chmurką”, a drugi przy części zadaszonej.

Właśnie ta filozofia “po kosztach” jest jednak słabością muzeum - eksponaty są świetne, historia sił powietrzych Tajwanu pasjonująca, jednak brak komercyjnego podejścia powoduje, że atmosfera przypomina izbę pamięci szkoły a nie pełnokrwiste muzeum.

Nie miałbym odwagi proponować wyjazdu na Tajwan specjalnie po to, by odwiedzić to muzeum, jednak jeżeli już znajdziecie się w któryś weekend, na południu Tajwanu, to gorąco zachęcam do odwiedziny bazy sił powietrznych w Gangshan. 


 

905 wyświetleń


<>

Komentarze


Fajne miejsce. No i pierwszy raz widzę sztukę sakralną z motywem samolotu.
29/11/2016 09:42
jsg, myślę, że w Polsce też znalazłaby się sztuka sakralna z motywem samolotu, choć raczej TU-154 a nie U2. ;)
30/11/2016 04:51
Tomek , Tomek temat TU-154 to lepiej unikać ha ha.
30/11/2016 09:59
Szkoda ze nie wpuszczaja do srodka tego B707. Mi udalo sie byc w dawnym AirForce 1 (B707) w bibliotece prezydenckiej R Reagana. Kokpit wygladal jak rakieta - oczywiscie w tych czasach w kokpicie byl jescze nawigator.
05/12/2016 21:00
@wroord - Dokładnie o tym samym myślałem, wejście do środka tego samolotu to byłoby coś. Zresztą bardzo chciałym zobaczyć w środku także DC-6 a nawet DC-3.
Myślę, że Gangshan to mimo wszystko to nie ta sama skala co Biblioteka Prezydencka R. Regana. :)

@lysypiotr76 - nie demonizujmy jeszcze bardziej TU154, ten samolot, który przez dziesięciolecia woził wiele osób i miał poziom niezawodności porównywalny z B727 i tak już w naszym kraju doczekał się niezasłużonej, złej opinii.
06/12/2016 05:30
Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
<>