Pliki cookies
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub



21/03/2017 22:06

5J 0018 i Kuwejt

5J 0018 Manila – Kuwejt. To właśnie od tego lotu rozpoczęło się to całe zamieszanie z Azją. W marcu zeszłego roku, na jednym z portali prezentujących korzystne oferty biletów lotniczych, przeczytałem, że Cebu Pacific oferuje super tanie przeloty na kilku trasach m.in. do Kuwejtu. Sam przelot (bez dodatków) kosztował 751 PHP (59,11 PLN). Pomyślałem, że przez rok coś się wykombinuje, a w najgorszym przypadku stracę równowartość 59,11 złotych. Kolejno co miesiąc, dwa dokupywałem nowe bilety,aż kółeczko się zamknęło. A mi pozostało tylko czekać na azjatycką przygodę. 

Dzisiejszy rejs odlatuje jest z terminalu 3 manilskiego portu lotniczego położonego 7 km na południe od centrum miasta. Lotnisko zostało nazwane imieniem Benigno Simeon "Ninoy" Aquino Jr., który po powrocie z wygnania w Stanach Zjednoczonych został zastrzelony przy opuszczaniu samolotu 21 sierpnia 1983 roku. 

Awaria systemu informacji wizualnej w części lotniska powoduje utrudnienia z odlotem, które sprawnie rozwiązuje młoda za załoga. Po zmianie bramki rozpoczyna się boarding. Zamiast tradycyjnego monitora, informacja o rejsie na wsuwanych tablicach, na których rozpisano kolejność boardingu według numerów rzędów. 

Sprawny boarding wkrótce zajmuję przydzielone miejsce 53D. Na moje szczęście samolot leci całkiem pusty, dzięki temu mam do dyspozycji 3 fotele w środkowym rzędzie. To tyle z pozytywnych doznań. Cebu Pacific przyjęła model niskokosztowy, a to oznacza, że linia nie oferuje szeregu bezpłatnych udogodnień tj. system rozrywki pokładowej, a pozostałe usługi dostępne są za opłatą – posiłek, bagaż czy koc. I choć może niskokosztowy model jest do przyjęcia na krótkich rejsach, to przy prawie 11-godzinnym locie już niekoniecznie. Jedynie łączna cena jest na tyle niska (dodaniu posiłku i bagażu całość kosztowała nieco ponad 351 złotych), że nie ma co narzekać. 
Trasa przelotu przebiega nad Morzem Południowochińskim, Wietnamem, Kambodżą, Tajlandią, Birmą, Zatoką Bengalska, Półwyspem Indyjskim i wzdłuż Zatoki Perskiej. (źródło mapki flightradar24.com). Ostatecznie podróż jakoś minęła, trochę czytam, trochę przysypiam, ale głównie nudzę się. Po przylocie, na lotnisku w Kuwejcie muszę odebrać otrzymana wizę. Najpierw należy zgłosić się do okienka, potem wykupić znaczek opłaty wizowej za 3 wariaty*, ale najpierw muszę wybrać pieniądze z bankomatu i rozmienić na jednowariatowe banknoty, bo tylko takie przyjmuje automat opłaty wizowej. Potem ze znaczkiem udać się ponownie do okienka i otrzymać wizę. Po kontroli paszportowej i odebraniu bagażu muszę jakoś przeczeka do dziesiątej. W hali przylotowej odwiedzam kilka sieciowych kawiarni, zamawiając raz kawę, raz herbatę. Po kilku godzinach biorę taksówkę i jadę do hotelu, gdzie udaje mi się zameldować i dostać pokój wcześniej.  
Kuwejt. Dziwny to kraj, w którym litr benzyny wysokooktanowej jest tańszy niż litr butelkowanej wody. Jeszcze w latach 50. XX wieku gospodarka opierała się głównie na rybołówstwie. Po odzyskaniu niepodległości od Korony Brytyjskiej rozpoczęła się intensywna eksploatacja bogatych złóż ropy naftowej odkrytych w 1938 roku. Obecnie wydobycie i przeróbka ropy naftowej stanowi główne źródło dochodów Kuwejtu. I, pomimo że dochody z rybołówstwa stanowią zaledwie ułamek PKB, to jak za dawnych czasów rybacy w swoich tradycyjnych arabskich łodziach dhow wypływają na połów, aby zaoferować go później amatorom stworów morskich na pobliskim Targu Rybnym. 
Dochody uzyskane z wydobycia ropy posłużyły do unowocześnienia kraju. Budowa nowych szkół, szpitali czy infrastruktury umożliwiła szybki rozwój Kuwejtu, będącego obecnie jednym z najbogatszych krajów w rejonie Zatoki Perskiej, Jednym z przykładów takich inwestycji jest sieć wodociągowa, w której właściwe ciśnienie zapewniają liczne wieże ciśnień o charakterystycznym kształcie wydłużonego grzyba z odwróconym kapeluszem. Wieże pomalowane w biało-niebieskie pasy są widoczne w wielu częściach Kuwejtu. W projekcie budowy sieci wodociągowej uczestniczyła szwedzka firma, której duńsko-szwedzki zespół architektów zaprojektował pasiaste wieże. Chcąc przełamać monotonię dotychczasowych budowli zespół przedstawił swój autorski projekt, który został wybrany do realizacji przez ówczesnego emira. 
Budowę wież powierzono jugosłowiańskiej firmie (obecnie serbska) z Belgradu. Oddane do użytku 1 marca 1979 roku — Kuwejckie Wieże (arab. برجهای کویت) - stały się nieformalnym symbolem miasta. Główna wieża na dwie kule: dolną służącą jako zbiornik wody i górną położoną na wysokości 123 metrów z dwupoziomowym tarasem widokowym, z ruchomą górną częścią, w której mieści się też kawiarnia. Pełen obrót trwa 30 minut, podczas którego można podziwiać panoramę Kuwejtu. 
Środkowa wieża ma jedną kulę, która służy jako zbiornik wodny, a najmniejsza ma zainstalowane reflektory, które oświetlają dwie pozostałe. Wszystkie kule pokryte są elementami dekoracyjnymi w kształcie emaliowanych dysków w 8 odcieniach niebieskiego, zieleni i szarości, które ułożone w spiralny wzór nawiązują do ornamentów często spotykanych na kopułach meczetów. 
Zwiedzanie Kuwejtu bez własnego samochodu jest utrudnione. Przecinające miasto ruchliwe wielopasmowe arterie komunikacyjne zapewniają szybki sposób dotarcia na miejsce, o ile dysponuje się własnym samochodem. Co prawda dla pieszych przewidziano chodniki, ale często zastawione są przez liczne samochody, a ograniczona ilość kładek i przejść dla pieszych z sygnalizacją świetlną i całkowity brak przejść podziemnych, utrudnia poruszanie. 
Nie dysponując samochodem, pozostaje mi jedynie skorzystać z komunikacji publicznej, która pomimo braku oficjalnego rozkładu jazdy zapewnia dobre skomunikowanie całego miasta. Trzeba tylko wiedzieć, z jakiego przystanku i w jakim kierunku się chce jechać, bo często na przystankach jest brak jakiekolwiek informacji. Cena za bilet jest stała i wynosi ćwierć wariata*, niezależnie od liczby przejechanych przystanków, a sama podróż autobusem to swoisty folklor. Autobusy często zatrzymują się na drodze, zamiast w zatoczce, wsiadanie i wysiadanie odbywa się w biegu, a kierowca podczas jazdy wykonuje szereg innych czynności: sprzedaje bilet, trąbi na wszystko i wszystkich i żywiołowo gestykuluje. 
Samo centrum Kuwejtu nie wyróżnia się niczym szczególnym, a w piątek jest wyjątkowo opustoszałe. W zależności od pracodawcy weekend może wypaść w czwartek-piątek lub piątek-sobota, a piątek jest dniem wolnym dla wszystkich. 
Spośród wieżowców wyróżnia się Wieża Wyzwolenia (arab. برج التحرير), której budowa została przerwana po najechaniu Iraku na Kuwejt w 1990 roku. Po zakończeniu działań wojennych wieżę ukończono w 1993 nadając jej nazwę na Wieżę Wyzwolenia. Widok wysokich lśniących wieżowców urozmaicają niskie meczety, rozsiane między nimi. 
Z minaretów pobliskich meczetów pięć razy dziennie rozbrzmiewa azan, czyli nawoływanie muezzina do codziennej modlitwy, która jest obowiązkiem każdego muzułmanina. Po skończonej modlitwie grupki mężczyzn ubranych w tradycyjny strój męski galabiję opuszczają meczety kierując się do pobliskiego souku Al Mubarakey. Kuwejcki souk należy do najstarszych w tym rejonie i stanowił niegdyś ważne centrum handlu. Obecnie raczej rozczarowuje. Na straganach trochę owoców, świeżych ryb i owoców morza, pełno chińskiej tandety i zupełny brak tej bliskowschodniej magi znanej mi z innych bazarów pełnych orientalnych zapachów, kolorów, przekrzykujących się sprzedawców i ludzkiego gwaru i zgiełku. 
Po opuszczeniu bazaru kieruję się w okolice Wielkiego Meczetu (arab. المسجد الكبير) , zbudowanego w 1986 roku. Meczet może pomieścić 1100 wiernych na raz, dla których wygody wybudowano pięciokondygnacyjny parking podziemny. 
W kolejnym dniu chciałem udać się promem na rejs na wyspę Failaka, z której ewakuowano wszystkich mieszkańców podczas irackiego najazdu na Kuwejt. Brak jakiejkolwiek informacji, o której i w jakie dni kursują promy powoduje, że kolejny dzień spędzam na jednej z miejskiej plaży na nicnierobieniu.
Powrót. Nazajutrz wcześnie rano opuszczam Kuwejt. Do Monachium lecę tureckimi liniami Pegasus Airlines z przesiadką na stambułskim lotnisku Sabiha Gökçen. Nim dojdę do samolotu bagaż podręczny będzie sprawdzany dwa razy: raz przed wejściem hali odlotów przeznaczonej dla pasażerów i drugi raz przy samej bramce. W Stambule jeszcze raz przejdę kontrolę bagażu podręcznego (!), zanim dostanę się do strefy tranzytowej. Do Monachium przylecę wczesnym popołudniem. 
* 1 wariat to własne określenie walut pozaeuropejskich. Tu: dinar kuwejcki (KWD). W czasie publikacji wpisu 1 KWD = 12,97 PLN. 




1656 wyświetleń


Komentarze


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników.