Pliki cookies
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub



13/12/2016 01:56

Weekend'owo: Maribor i Graz

W miniony grudniowy weekend wybrałem się transportem intermodalnym do Grazu i Mariboru.

Dober dan, Maribor!

Maribor drugie co do wielkości miasto na Słowenii położone jest na obu brzegach rzeki Drawy. Obie części miasta łączą dwa drogowe mosty: Stari Most i bardziej współczesny Titov Most. 
Stari Most prowadzi mnie do dzielnicy Lent położonej na północnym brzegu rzeki. To właśnie w tej dzielnicy znajduje się większość zabytków mariborskiej starówki.
Po przejściu mostu wchodzę na Główny Plac (sloweń. Glavni trg), przy którym stoi Ratusz (słoweń. Rotovž). Pierwotnie gotycką budowlę, przebudowano w roku 1565 roku w stylu włoskiego renesansu dodając m.in. balkon. 
Nieopodal ratusza położony jest Słup Morowy (słoweń. Kužno znamenje) postawiony przez wdzięcznych mieszkańców miasta, którzy przeżyli epidemię dżumy w XVII wieku. Historycy uważają, że jedynie 1/3 ludności Mariboru ocalała z zarazy. 
Idąc dalej ulicą Gospodarska dochodzę do Placu Wolności (słoweń. Trg Svobode) z dominującym Zamkiem (słoweń. Mestni grad), który bardziej przypomina pałac niż zamek. A właściwie to, co zostało z XV-wiecznej budowli. Zamek wielokrotnie przebudowywany został częściowo rozebrany w XIX wieku, kiedy to utracił trzy wieże obronne i główną bramę. 
Od placu odchodzi ulica Slovenska, której obie strony ozdabiają niskie urokliwe kamieniczki.
Ze Slovenskiej skręcam w wąską uliczkę Bavarska, która prowadzi mnie mało zachęcającej Katedry (słoweń. Stolna cerkev). Do środka nie wchodzę, bo po co.
Mijam katedrę i po dojściu do ulicy Strossmayerjeva skręcam w lewo. Dochodzę do Drawy, nad którą pyszni się średniowieczna Sądna Wieża (słoweń. Sodni stolp) - jedna z czterech wchodzących w skład nieistniejących już murów miejskich. 
Spacerując wzdłuż rzeki zatrzymuje się przy budynku, na którym rozpięta jest winorośl szczepu Žametovka. Analiza dendrologiczna wykonana na początku lat 70-tych wykazała, że winorośl liczy sobie 400 lat i jako Stara Trta (Stara Winorośl) została wpisana na listę rekordów Guinessa. Corocznie krzew rodzi 55-70 kg owoców, z których otrzymuje się ok. 25 litrów wina rozlewanego w niewielkie ćwierćlitrowe butelki, które jako souvenir trafiają do rąk ważnych osobistości odwiedzających miasto. Część zaszczepek pobrana z krzewu porasta okoliczne wzgórza obfitujących w liczne winnice produkujących doskonałej jakości wino. Będąc w okolicach warto kupić kilka butelek do domowej piwniczki. 
Nieopodal Starego Mostu położona jest średniowieczna Wodna Wieża (słoweń. Vodni stolp) wchodząca niegdyś w skład fortyfikacji okalających miasto. Obecnie mieści się w niej winoteka specjalizująca się w słoweńskich winach. 
Guten Tag, Graz!

Na drugi dzień autobusem wracam do Grazu. Po drodze mijam liczne wzgórza pokryte winnicami oraz dawna granicę słoweńsko-austriacką. Opuszczone budynki graniczne, otwarte szlabany, żadnych wopistów i celników. Jedynie austriacki policjant kontroluje czy przejeżdżające samochody mają naklejoną na przedniej szybie winietkę. 
Położony około 60 km na północ od Mariboru Graz jest stolicą Styrii regionu zajmującego południowowschodni kraniec Austrii. Miasto, przez które przepływa rzeka Mur chciało prześcignąć Wiedeń, o czym świadczą liczne barokowe pałace i kamienice. 
Po przyjeździe do Grazu ulicą Keplerstrasse dochodzę do starówki. Zwiedzanie zaczynam od poznania Góry Zamkowej (niem. Schlossenberg), na którą prowadzą niekończące się schody... Patrząc w górę, myślę sobie „OK. Dam radę”. Ostatecznie, odkrywam, że na wzgórze prowadzi winda ukryta w grocie, która za euro czterdzieści wynosi mnie na szczyt. 
Ze szczytu podziwiam panoramę miasta.
Wzgórze pełniło ważne funkcje obronne już od średniowiecza. Przez wieki odpierało ataki wrogich wojsk, w tym napoleońskich. Na mocy Traktatu Wiedeńskiego forteca została zburzona, a jej pozostałości służą mieszkańcom jako ulubione miejsce spacerowe. W dawnych kazamatach urządza się co roku niewielki jarmark świąteczny. 
Jedną z nielicznych pozostałości dawnej fortecy jest Wieża Zegarowa (niem. Uhrturm) z 1265 roku. Na wieży umieszczony jest zegar z początków XVII wieku oraz dzwonnica z dzwonem przeciwpożarowym z 1645 roku. 
Położonymi tuż przy wieży schodami schodzę na Schlossbergplatz. Po krótkim spacerze docieram do zbudowanego na planie trójkąta Placu Głównego (niem. Hauptplazt), przy którym wznosi się neorenesansowy ratusz (niem. Rathaus). Plac wypełniają liczne stargany – charakterystyczny widok niemieckojęzycznych miast w okresie adwentu.
Odchodzącą od placu Herrengasse ozdabiają liczne zwisające dekoracje w postaci odwróconych choinek z lampkami. Czyżby jakaś nowa austriacka tradycja? 
W jednej z licznych kawiarni przysiadam na kawę. Po kawie spacerem przemierzam urokliwą uliczkę Färbergasse, w której liczne zaułki i placyki wypełnione są straganami sprzedającymi wszystko i nic, czyli „1001 drobiazgów”. 

Podczas spaceru na jednym z licznych kramów kupuje prażone kasztany jadalne. I choć podobno najlepsze kasztany są na placu Pigalle, to te kupione w Grazu były bardzo smaczne.
W drodze na dworzec mijam imponujące mauzoleum cesarza Ferdynanda II (niem. Mausoleum Kaiser Ferdinands II). 
A z dworca transportem intermodalnym wracam do domu. Tschüss. 


881 wyświetleń


Komentarze


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników.