×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Cała Polska Eurolotu?



Przejęcie tras krajowych z Warszawy przez Eurolot i obsługiwanie ich w formule code-share z LOT-em - to najważniejsza ze zmian, które mogą zajść po zakończeniu procesu uniezależniania linii.

Pasazer.com ujawnia szczegóły ściśle tajnego planu, który może zakończyć się znacznym wzrostem roli spółki-córki LOT-u na polskim niebie. Na razie to informacje nieoficjalne i nie wiadomo, czy i kiedy taki plan będzie zrealizowany. Jak jednak wynika z naszych informacji, jest on bardzo prawdopodobny.



Mariusz Dąbrowski, prezes Eurolotu, planów rozwoju linii nie zdradza. Ale zapewnia, że wszystko, co robi, ma na celu dobro wspólnego właściciela obydwu przewoźników, czyli skarbu państwa. W rozmowie z Pasazer.com Dąbrowski przekonuje, że nie ma mowy o konkurencji z LOT-em i chce zacieśniać współpracę z dawną spółką-matką.

To element planu, który ostatecznie może obejmować kontrolowaną upadłość LOT-u i przejęcie jego działalności przez Eurolot - uważa jednak jeden z naszych znających branżę rozmówców.


Dorastająca spółka-córka

Eurolot powstał w 1996 r. jako spółka-córka LOT-u, by odtworzyć siatkę połączeń krajowych. Zmiany zaczęły się w 2010 r. W kwietniu tego roku Skarb Państwa dofinansował Eurolot kwotą 260 mln zł, stając się właścicielem 62% akcji spółki. Choć operacyjna symbioza LOT-u i Eurolotu trwała, to formalnie linie stały się niezależne. Więcej o przekształceniach z tego okresu pisaliśmy w Raporcie Pasazer.com

W lipcu 2011 r. Eurolot po raz pierwszy uruchomił własne, całkowicie niezależne połączenia pod marką eurolot.com. Na początku przewoźnik latał z Gdańska do Krakowa i Wrocławia, ale od tego czasu siatka znacznie się już rozrosła

Obecnie trwa procedura sprzedaży pozostałych 38% akcji Eurolotu, należących wciąż do LOT-u. Kupca nie znamy, ale największym faworytem jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu. Nasze źródła podkreślają, że inwestorzy branżowi nie są zainteresowani drogimi udziałami, które i tak nie dadzą im decydującego głosu.

Po kraju Eurolotem?

Decyzje jeszcze nie zapadły, ale wśród pracowników linii krążą informacje o tym, że linia regionalna miałaby obsługiwać własnymi samolotami wszystkie loty po Polsce ze stolicy. Eurolot prowadziłby sprzedaż biletów we własnym systemie rezerwacyjnym, a rejsy byłyby obsługiwane w formule code-share z LOT-em. Narodowy przewoźnik miałby do dyspozycji blok miejsc, które mógłby sprzedawać.

Pytani o ten scenariusz przedstawiciele obydwu linii nabierają wody w usta. Jednak wśród pracowników niższego szczebla nie ma wątpliwości, że taki plan jest przygotowywany. Z uwagi na tajemniczość i skomplikowanie scenariusza prawie nikt z naszych rozmówców nie chciał lub nie mógł wypowiadać się pod nazwiskiem.

Czy i kiedy plan miałby wejść w życie na razie nie wiadomo. Nie wiadomo też, jaki dokładnie byłby zakres przejęcia niektórych rejsów LOT-u przez Eurolot. Z pewnością może to dotyczyć rejsów krajowych, ale być może także połączeń międzynarodowych z portów regionalnych.


Lotus przejmie wszystko?

Nasze ustalenia w znacznym stopniu potwierdzają to, o czym przed dwoma miesiącami napisali dziennikarze "Bloomberg Business Week". W śledczym materiale ujawnili oni istnienie państwowego funduszu Lotus, który ma uratować LOT przed bankructwem. Centralnym elementem planu ma być wyprzedaż aktywów przez narodowego przewoźnika. Trafiają one do państwowych podmiotów, głównie Agencji Rozwoju Przemysłu oraz Towarzystwa Finansowego Silesia.

Prawdopodobne odkupienie reszty akcji Eurolotu przez ARP jest ważnym ogniwem planu. Na konta LOT-u wpłynie niemal 160 mln zł, co w trudnej sytuacji finansowej przewoźnika jest nie do przecenienia. Państwowe spółki zyskają z kolei większe możliwości działania na wypadek, gdyby LOT-owi miały grozić jeszcze poważniejsze problemy.

- Przeniesienie działalności do Lotusa umożliwi ominięcie ustawy, a marka zostanie. To kwestia czasu, żeby Eurolot stał się LOT-em. Takie przekształcenie umożliwia zmiany, np. wyjście z programu Miles&More bez ponoszenia kosztów - uważa nasz rozmówca, który zajmował wysokie stanowisko w jednej z linii. Inni dodają, że sprzedaż aktywów LOT-u do ARP i innych państwowych podmiotów to po prostu zakamuflowana przed Komisją Europejską pomoc państwowa.

Nie brakuje znaków zapytania, tym bardziej, że cały plan jest na razie objęty ścisłą tajemnicą.

Plan realizowany od dawna

Według innego źródła, osoby z kilkunastoletnim doświadczeniem w polskiej branży lotniczej, wyprzedaż majątku LOT-u i skupianie go w ramach Lotusa rozpoczęło się od stworzenia LOT Cargo. W 2010 r. ta spółka została wydzielona z LOT Services, zajmującej się obsługą naziemną. LOT Cargo od państwowego Regionalnego Funduszu Gospodarczego dostało 202 mln zł, za które wykupiło swoją spółkę-matkę (LOT Services). Powstał LS Airport Services. Pomysłodawcą całego projektu miał być Zbigniew Mazur - wtedy prezes LOT Services, później p.o. prezes LOT-u, a teraz członek zarządu linii.

Nasz rozmówca podkreśla, że cena, którą LOT otrzymał za LOT Services, była kompletnie nieuzasadniona. Na podstawie wyceny agentów handlingowych z innych portów wartość LOT Services nie powinna przekroczyć 60 mln zł - usłyszeliśmy.

Odsprzedaż reszty udziałów w Eurolocie to jeden z ostatnich klocków w układance. Jeśli potwierdzą się informacje o tym, że nabywcą będzie ARP (bezpośrednio lub poprzez należące do ARP i MSP TF Silesia), skarb państwa będzie miał w ręku wszystkie karty. Istnienie polskiego przewoźnika zostanie zabezpieczone, niezależnie od sytuacji finansowej LOT-u. 


Czy to dobry moment na niezależność?

Jeden z naszych informatorów w Locie nie kryje rozgoryczenia planem przejęcia tras krajowych przez Eurolot. Piekli się, że LOT straci wpływ na rozwój siatki i będzie bardziej zależny od decyzji operacyjnych dawnej spółki-córki. Przez to, że narodowa linia będzie dysponować tylko określoną liczbą miejsc trudniej ma być również z zyskiem sprzedawać bilety. 

Loty krajowe są zresztą punktem zapalnym pomiędzy Eurolotem a LOT-em nie od dziś. Przewoźnicy spierali się o wybór samolotu do odnowy floty Eurolotu, o dostępność maszyn do wykonywania niektórych połączeń oraz o rozliczenia finansowe za operacje lotnicze.

Problem współpracy i zależności Eurolotu i LOT-u jest zatem realny. Wynika z tego, że brakuje jasnej, wspólnej strategii. LOT potrzebuje połączeń Eurolotu, by budować hub w Warszawie, ale przewoźnik regionalny chce prężnie rozwijać się pod własną marką.

Dąbrowski: Mam poczucie wspólnego właściciela

Skonfrontowaliśmy nasze informacje z Dąbrowskim. Zarówno on, jak i rzeczniczka spółki odmówili jakichkolwiek wypowiedzi temat ewentualnego przejęcia części działalności LOT-u przez Eurolot. Dąbrowski bierze jednak w obronę model działania kierowanej przez niego linii i zaprzecza, by konkurował z dawną spółką-matką.

- Pasażerowie, których przewozimy, to nie są podróżni, którzy bez naszych połączeń lataliby z LOT-em. To nie tak, że bez Eurolotu ludzie latają tylko LOT-em. Dla właściciela liczy się sumaryczna liczba pasażerów, a ta wzrosła - podkreśla Dąbrowski. - Przecież chodzi o to, żeby te spółki miały razem jak największy udział w rynku i najlepiej uzupełniającą się, code-share'owaną siatkę połączeń.

Prezes Eurolotu często zwraca uwagę, że jego linia i LOT i tak są skazani na współpracę. Dlatego Dąbrowski mówi, że choć kieruje Eurolotem, to i tak rozpatruje obydwóch przewoźników jako jedną całość.

- Mam bardzo duże poczucie wspólnego właściciela, jeszcze z czasów, gdy pracowałem w MSP. Porty regionalne zostały wybudowane, żeby ludzie latali z punktu do punktu, więc musimy o ten rynek walczyć - dodaje prezes Eurolotu.

- Eurolot w żaden sposób nie chce zabierać niczego LOT-owi, nie po to kupiliśmy Bombardiery, by konkurować z LOT-em - podkreśla Mariusz Dąbrowski.


Układ czy sensowny plan?

Ale to właśnie przeszłość Mariusza Dąbrowskiego w ministerstwie rodzi pytania co do celu całego planu. Obecny prezes Eurolotu był tam wicedyrektorem departamentu nadzoru właścicielskiego i prywatyzacji. Kontrolował m.in. ARP, której dyrektorem jest od wielu lat jego brat, Wojciech Dąbrowski. Później Dąbrowski został dyrektorem departamentu restrukturyzacji, nadzorując m.in. LOT i Eurolot.

To nie koniec powiązań personalnych, bo w sprawie przewija się też nazwisko Michała Kaczmarzyka, obecnego prezesa LS Airport Services, który wcześniej był dyrektorem warszawskiego oddziału ARP, a teraz zasiada również w radzie nadzorczej Eurolotu.

Dawni współpracownicy Dąbrowskiego, z którymi rozmawialiśmy, mówią, że prezes Eurolotu chętnie przeniósłby się do gabinetu szefa w sąsiednim budynku, zajmowanym przez LOT. 

- Nigdy w życiu! - ze śmiechem zaprzecza sam prezes Eurolotu. - W Eurolocie jest fantastyczna atmosfera i chce tu pozostać.

Taniej i lepiej (?)

Niewątpliwą zaletą Eurolotu w porównaniu do LOT-u jest prostsza struktura organizacyjna, brak silnych i roszczeniowych związków zawodowych oraz niższe koszty stałe. Prezes linii zapewnia, że te przewagi nadal istnieją.

- Przekształcenia Eurolotu nie są bezkosztowe, ale przychodowość w przeliczeniu na jednego pracownika wzrosła dramatycznie - podkreśla Dąbrowski.

Dzięki temu Eurolot mógłby po kraju latać po prostu taniej pod własnym kodem niż operując w formule leasingu ACMI dla LOT-u. Ale nie wiadomo, czy te niższe koszty prowadziłyby do wyższych zysków, bo brakuje jednoznacznych informacji na temat przychodów z działalności dla LOT-u. 

Według różnych źródeł, z którymi rozmawiał Pasazer.com, Eurolot na połączeniach dla LOT-u albo nie zarabia wcale, albo wręcz przeciwnie - czerpie z nich większość swoich przychodów.


Pomysł trudny do oceny

Niezależnie od tego, czy rosnąca rola Eurolotu wynika z państwowego planu ratowania LOT-u czy po prostu z potrzeby restrukturyzacji polskich linii, plan może mieć sens. Jednak by strategia opłaciła się obydwu stronom, jak również wspólnemu właścicielowi, musi być dopracowana w drobnych szczegółach. Wymaga też dobrej współpracy pomiędzy obydwoma liniami.

A z tym bywa różnie, bo choć oficjalnie Eurolot z LOT-em współpracują, to nie brakuje informacji o tarciach. Niepewna sytuacja w nieco dłuższej perspektywie czasowej również utrudnia ocenę przekształceń. 

Wydaje się, że w połączeniu z rozwojem połączeń długodystansowych LOT-u po dostawie Dreamlinerów większa rola Eurolotu na trasach krajowych i europejskich jest dobrym pomysłem. Warunkiem jest jednak wspólne planowanie siatki i umowa code-share, by wzmacniać hub LOT-u i równocześnie rozwijać porty regionalne. 

Największa niewiadoma w planie to przyszłość LOT-u i jego finansów.

- Wierzę w to, że LOT nie upadnie - podsumowuje Dąbrowski.

Pierwsze oficjalne informacje na temat wzrostu roli Eurolotu na trasach krajowych i europejskich możemy poznać w ciągu najbliższych tygodni. Wtedy zweryfikujemy, czy zapowiedzi prezesa Dąbrowskiego o współpracy i wspólnej z LOT-em strategii mają szanse realizacji, czy raczej trwa rywalizacja i konflikt pomiędzy dwoma państwowymi liniami. 

Dominik Sipiński
fot. Piotr Bożyk


gość_9f352 - Profil
gość_9f352
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie