×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Śnieg zimą? Niemożliwe!



Zimą pada śnieg i bywa zimno. Wydawałoby się, że w tym stwierdzeniu nie ma niczego, co mogłoby budzić zdziwienie, zaskakiwać lub wręcz - szokować. A jednak najwyraźniej ten na pozór oczywisty fakt po raz kolejny zaszokował służby lotniskowe w całej niemal Europie Zachodniej. I nareszcie możemy skorzystać z tej rzadkiej okazji, aby powiedzieć: "uczcie się od Polaków"!

Warszawa znaczy "odśnieżone"

Oczywiście, polskie lotniska też walczyły z zimą i czasem przegrywały. Tak warszawski port im. Fryderyka Chopina, jak i porty regionalne, zamykały już w tym roku swoje podwoje dla samolotów, powodując odwołania lotów, a co najmniej ich opóźnienia. To wszystko racja i z pewnością choć w pewnym stopniu uzasadniona była uwaga, którą poświęciły tym wydarzeniom media. Pasażerowie krytykowali i narzekali, linie lotnicze zrzucały odpowiedzialność, nawet na naszym portalu wytykaliśmy warszawskiemu portowi nie w czas opublikowaną informację o super-wydajnym systemie odśnieżania. Jednak teraz, widząc gehennę, jaka ma miejsce na największych hubach lotniczych w Europie, można uczciwie przyznać - Warszawa poradziła sobie doskonale.


O rety, zima!

Od kilku dni we wszystkich serwisach informacyjnych powtarza się informacja o podobnej treści. "Tysiące pasażerów koczuje (cóż...) w Londynie, z Frankfurtu nie odleciał dziś żaden samolot, loty do Paryża mają wielogodzinne opóźnienia. W Warszawie większość lotów odlatuje punktualnie". W zasadzie jedynym wielkim centrum lotniczym, które nie pojawiło się w mediach w ostatnich dniach, było madryckie lotnisko Barajas. Amsterdam, Londyn (Heathrow i Gatwick), Frankfurt, Paryż, Monachium, Bruksela - niezależnie od kraju lotniska przegrały bitwę ze śniegiem.

I nie byłoby w tym nic dziwnego. Nie byłoby, gdyby lotniska te leżały w Afryce Północnej lub mielibyśmy czerwiec. Niestety, mówimy o portach w Europie Północno-Zachodniej, w strefie klimatu umiarkowanego, gdzie w grudniu padający śnieg trudno nazwać anomalią. Nawet, jeśli jest go więcej niż zwykle, nie da się znaleźć usprawiedliwienia dla stopnia chaosu i nieporadności w walce z atakiem zimy.

Zaspy... na kilka centymetrów

Może jeszcze dałoby się to zrozumieć, gdyby to na zachodzie Europy śniegu było kilka metrów, a w Polsce zaledwie cienka warstwa. Tymczasem jest raczej na odwrót. W Holandii kilka centymetrów wystarczyło, aby sparaliżować nie tylko ruch na Schiphol, ale także zmusić władze do wprowadzenia ogólnonarodowego ograniczenia prędkości na autostradach do 50 km/h. Co więcej, już w połowie grudnia okazało się, że zapasy soli są na wyczerpaniu.

W Niemczech - podobnie. Jeśli drogi startowe we Frankfurcie wyglądają podobnie, jak autostrady, to nic dziwnego, że samoloty nie mogą lądować. Rozróżnienie pasa od pokrytego śniegiem pola jest bowiem niemożliwe. Z jeszcze bardziej absurdalnego powodu zamknięto lotnisko w Brukseli - wyczerpały się tam zapasy płynu do odladzania. Trudno połączyć ten fakt z intensywnymi opadami śniegu, procedura odladzania jest bowiem konieczna zimą niemal przed każdym odlotem. Zarządcy portu Zaventem w stolicy Belgii zostali najwyraźniej zaskoczeni, że zima (i to śnieżna!) ośmieliła się zawitać do Belgii nawet przed jej kalendarzowym początkiem.

Z Anglii do..nikąd

Bodaj najgorsza sytuacja panuje na londyńskim lotnisku Heathrow. To największy port świata pod względem połączeń międzynarodowych. W ostatnich dniach to też największa noclegownia na świecie. Utknęły tam tysiące pasażerów, bo druga połowa grudnia to jeden z najbardziej ruchliwych okresów w roku. Nie pomogły miliony wydane przez BAA, zarządcę portu, na sprzęt do odśnieżania.

Rok temu było tak samo

Obecny chaos szokuje tym bardziej, że niemal bliźniacza sytuacja miała miejsce w zeszłym roku. Śnieg i mrozy paraliżowały lotniska i inne środki komunikacji, a politycy oraz zarządcy lotnisk zgodnie zapewniali, że za rok będą lepiej przygotowani. Cóż, najwyraźniej nie dokończyli przygotowań przed nadejściem śniegów.

Można się zgodzić z twierdzeniem, że zimy na zachodzie Europy bywały łagodniejsze, a śniegu bywało mniej. Mogłaby to być trafna wymówka, gdyby sytuacja zimowego chaosu utrudniającego podróż tysięcy osób nie powtarzała się już regularnie. Absurdem byłoby wymaganie, aby samoloty lądowały na nieodśnieżonych pasach lub startowały pokryte lodem. Faktycznie, czasem warunki pogodowe są tak fatalne, że żadne urządzenia i najcięższa praca nie pomogą. Tylko że, czego w Europie Zachodniej jeszcze sobie najwyraźniej nie uświadomiono, kilka centymetrów śniegu nie ma prawa powodować takiej sytuacji. Jeśli największe huby nadal będą wykazywać taką samą indolencję w walce z zimą, możemy doczekać się sytuacji, gdy podróżni w ogóle nie będą rozważać lotu samolotem zimą. Chyba, że licząc na odszkodowanie za odwołany lot.

Dominik Sipiński
Fot. Piotr Bożyk


gość_4dd30 - Profil
gość_4dd30
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie
Kalendarz lotniczy