Widmo strajku znów krąży po PLL LOT - Pasazer.com



×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Widmo strajku znów krąży po PLL LOT


Po ostatniej decyzji sądu apelacyjnego w sporze związków zawodowych LOT-u z jego zarządem powracają obawy o możliwość przeprowadzenia strajku.


Przypomnijmy, że w kwietniu br. odbyło się referendum wśród załogi naszego narodowego przewoźnika, w którym 90 proc. głosujących opowiedziało się za przeprowadzeniem strajku. Władze spółki twierdziły jednak, że protest byłby nielegalny, ponieważ po wyroku Sądu Najwyższego (SN) z 2013 r. przedmiot sporu nie istnieje. Przed pięcioma laty sędziowie SN uznali, że władze spółki miały prawo wypowiedzieć zbiorowy układ pracy. Ponadto kierownictwo LOT-u uważa, że głosowanie w sprawie strajku zostało przeprowadzone wadliwie. 27 kwietnia br. sąd uznał te argumenty i zabezpieczył interes spółki, zakazując strajku. Związki zawodowe odwołały się od tej decyzji i sąd apelacyjny w dniu 26 lipca br. uchylił zabezpieczenie otwierając drogę do przeprowadzenia strajku. 

Nie wiadomo jednak, czy związki zawodowe zdecydują się na rozpoczęcie protestu, tym bardziej że sąd nie rozstrzygnął meritum sprawy i nie przesądził czy strajk został ogłoszony zgodnie z prawem. Zarząd naszego przewoźnika akcji protestacyjnej obawia się z oczywistych względów. LOT podaje, że każdy dzień protestu oznaczałby stratę ok. 20 milionów złotych, co spowodowałoby, że przewoźnik znalazłby się pod kreską już dwa tygodnie po rozpoczęciu protestu. Jednak strajki personelu lotniczego rzadko, kiedy trwają aż dwa tygodnie, bo zazwyczaj obie zwaśnione strony zdają sobie sprawę z tych olbrzymich kosztów. Przedłużanie strajku szkodzi w równym stopniu interesom zarządu, co związków zawodowych. Niemniej niezależnie czy wyliczenia i obawy LOT-u są przesadzone to parudniowy strajk na pewno nie poprawi kondycji finansowej spółki, która pomału wychodzi na prostą 


Z drugiej strony pamiętać też trzeba, że związki zawodowe personelu lotniczego w LOT z roku na rok tracą na znaczeniu, bo coraz większa część załogi przechodzi na umowy cywilno-prawne. W zeszłym roku na etatach pracowało jedynie 331 pilotów oraz 569 stewardów i stewardes. Nie widać też wśród związkowców i załogi silnego poczucia solidarności. Zwolnienie szefowej związku zawodowego personelu pokładowego Moniki Żelazik przeszło w zasadzie bez echa i nie wywołało żadnych głośnych protestów. I wreszcie postulat związkowców polegający na przywróceniu zasad wynagradzania z 2010 r. jest mało realny i wydaje się stawiać ich na z góry przegranej pozycji. 

Z tych względów wydaje się, że do strajku raczej nie dojdzie. Pomimo obaw, groźby strajkowe pochodzące od niewielkiej części załogi robią na zarządzie przewoźnika coraz mniejsze wrażenie. Jeśli związkowcy chcą wrócić do gry muszą znaleźć sposób na zmobilizowanie pracowników pozostających na umowach B2B. Obecnie jest to większość załogi LOT-u, o czym związkowcy chyba zbyt często zapominają.


Reklama


Booking.com
gość_d6b53 - Profil
gość_d6b53
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie