×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Dlaczego samoloty nie latają nad Tybetem


W telegraficznym skrócie – by zapobiec katastrofie. Dociekliwi mogą jednak zauważyć, że średnia wysokość Wyżyny Tybetańskiej to 4,5 tys. m n.p.m, najwyższe szczyty liczą ponad 8 tys. m n.p.m., zaś wysokość  przelotowa odrzutowców pasażerskich to ok. 10 tys. m n.p.m. W czym więc problem?


Tybet, zwany też dachem świata, to najrozleglejszy i najwyżej położony płaskowyż na świecie. Otoczony nieprzystępnymi łańcuchami górskimi, od wieków rozpala wyobraźnię podróżników i poszukiwaczy przygód. Jest kolebką legend o Yeti i ukrytych krainach, takich jak mityczna Szangri-La. Niebezpodstawnie zresztą, gdyż nawet w obecnych czasach, w dużej mierze stanowi białą plamą na mapach i uchodzi za jedno z najtrudniej dostępnych miejsc na świecie. Możliwość eksploracji tej niezwykłej krainy od zawsze była przywilejem nielicznych śmiałków. Tym bardziej wspaniale byłoby móc napawać się jej panoramą oglądaną z lotu ptaka...

Niestety, wystarczy jeden rzut oka na flightradar24 by uświadomić sobie, że nadzieja na podziwianie majestatycznej wyżyny z okna samolotu jest płonna. Okazuje się, że jest to biała plama również na mapie lotów. Zdecydowana większość rejsów omija Tybet, nawet kosztem wydłużenia drogi do celu. Działania te są podyktowane m.in. względami bezpieczeństwa, choć nie jest to jedyny powód.


Nieszczęścia chodzą parami

Sprzęt, mimo największej dbałości, bywa czasem awaryjny. W tak niegościnnym rejonie świata, usterka, nie stanowiąca krytycznego zagrożenia gdzie indziej, może prowadzić do katastrofy. Dobrym przykładem ograniczenia lotów nad terenami wysokogórskimi są wprowadzone przez Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego (ang. ICAO) procedury opadania, które stosuje się podczas awarii silnika. Określają one pułap, na który powinien zejść samolot, by móc utrzymać bezpieczny i stabilny lot pomimo utraconego silnika. W większości przypadków jest to około 6 tys. metrów n.p.m., co w Himalajach jest niemalże równoznaczne z katastrofą.

Podobnie ma się rzecz w przypadku utraty ciśnienia w kabinie. By utrzymać wystarczający dla większości ludzi poziom tlenu, piloci powinni sprowadzić samolot na wysokość nieco ponad 3 tys. metrów n.p.m. Zważywszy na fakt, iż Wyżyna Tybetańska zajmuje powierzchnię pięciokrotnie większą od metropolitalnej Francji, mogłoby to nie być możliwe w przeciągu godzin i fatalnie wpłynąć na stan pasażerów. Oczywiście są jeszcze maski tlenowe, ale mają one za zadanie dostarczać tlen przez krótki czas (ok. 10 - 20 minut), potrzebny właśnie do ustabilizowania lotu na niższym pułapie.

Fot. Unsplash

Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc

Kolejnym powodem jest niewielkie zapotrzebowanie na loty do tego regionu. W Tybecie i jego okolicach nie ma dużych skupisk ludności, ani istotnych hubów przesiadkowych. Ograniczony transport lotniczy oraz duża deniwelacja terenu przekładają się na ubogą infrastrukturę - lotniska przystosowane do przyjmowania dużych odrzutowców, sieć dróg czy działanie radiolokacji. Ma to niebagatelne znaczenie w razie konieczności awaryjnego lądowania. W tak górzystym terenie byłoby ono praktycznie niemożliwe, zaś w przypadku wątpliwego powodzenia, wysokość i ekstremalne warunki znacząco zmniejszyłyby szansę przeżycia pasażerów do czasu dotarcia pomocy.


Miłe złego początki

Wysokie góry charakteryzują się także specyficznymi warunkami pogodowymi, które mogą znacząco wpłynąć na przebieg lotu. Gwałtowne załamania pogody i huraganowe wiatry nie są tu rzadkością, ale w większości przypadków można je przewidzieć z wyprzedzeniem i w porę zareagować. Rzecz ma się zgoła inaczej w przypadku równie powszechnych nad górami turbulencji  czystego nieba (ang. CAT), potocznie zwanymi „dziurami w powietrzu”. Są to chaotyczne ruchy powietrza wywoływane gwałtownymi i nieregularnymi zmianami kierunku i prędkości wiatru. Jak wskazuje ich nazwa, występują na bezchmurnym niebie i w odróżnieniu od turbulencji chmurowych,  są niemożliwe do wykrycia gołym okiem oraz bardzo trudne do wykrycia radarem. Turbulencje są częstą przyczyną urazów, jakich doznają pasażerowie i personel pokładowy w trakcie rejsu. Mimo, iż same w sobie nie stanowią poważnego zagrożenia dla współczesnych samolotów pasażerskich, to nad obszarami górskimi mogą być szczególnie niebezpieczne.


Chcieć to móc

Na koniec warto zaznaczyć, że choć z powodów przedstawionych powyżej, większość lotów odbywa się z pominięciem Wyżyny Tybetańskiej, to są wyjątki od tej reguły. Nieliczne linie, takie jak Sichuan Airlines, Tibet Airlines czy Air China, oferują połączenia lotnicze ze stolicą regionu – Lhasą. Są to loty przystosowane do operowania nad płaskowyżem, dzięki zwiększonemu zapasowi tlenu. Odpowiednio zdeterminowani mają zatem szansę, by doświadczyć nietypowego przelotu na własnej skórze. Przypominamy jednak, że chcący udać się do Tybetu, muszą wcześniej uzyskać specjalne pozwolenie za pośrednictwem chińskiej agencji turystycznej. Wysokich lotów!


gość_359f3 - Profil
gość_359f3
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie