×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Bliżej Świata: Czarnogóra


Bielejące od wapiennych skał wierzchołki Gór Dynarskich, najgłębsze wąwozy w Europie, niedługie aczkolwiek bardzo zróżnicowane wybrzeże, fantastyczna kuchnia, uprzejmi i pomocni ludzie - tak w skrócie można scharakteryzować jeden z najmniejszych krajów Europy - Czarnogórę.


Powierzchniowo porównywalna do województwa lubuskiego, ludnościowo odpowiadająca Wrocławiowi. Czarnogóra jest jednym z najmniejszych państw Europy, ale ilość atrakcji znajdujących się na jej terenie pozwala zaplanować interesujący, dwutygodniowy pobyt.

Wobec coraz większej ilości bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski do Czarnogóry, zdecydowanie należy polecić ten środek transportu. Główne lotnisko w kraju, znajduje się 11 kilometrów na południe od jego stolicy - Podgoricy. W 2017 roku obsłużyło 1 mln pasażerów.

Podróżowanie po Czarnogórze znacznie ułatwia posiadanie samochodu, dlatego po przylocie warto rozważyć jego wypożyczenie w jednej z licznych wypożyczalni mieszczących się w terminalu lotniska. Przemawia za tym co najmniej kilka argumentów: po pierwsze transport publiczny, który funkcjonuje tam kiepsko albo bardzo kiepsko. Za sieć kolejową odpowiada tylko jedna linia, będąca fragmentem magistrali Belgrad - Podgorica - Bar z odgałęzieniem do Niksicia. Połączenie to zapewnia w gruncie rzeczy przydatny transport tylko jeśli chcemy dostać się ze stolicy na wybrzeże, jednak stacje kolejowe znajdują się tam w uznawanym za mało turystyczne Sutomore - i we wspomnianym Barze, czyli głównym mieście portowym kraju. Transport autobusowy jest lepiej rozwinięty, jednak jeśli chcemy mieć pełną swobodę działania, warto wybrać właśnie samochód. Pozwoli on nam też dotrzeć do trudniej dostępnych zabytków i atrakcji, do których autobusy nie docierają.


Stolicę warto odpuścić i wyruszyć w głąb kraju

Choć Podgorica, zwana do 1992 roku Titogradem, jest jedną z najmniejszych europejskich stolic, to jak na warunki czarnogórskie stanowi prawdziwą metropolię, bowiem zamieszkuje ją niespełna 200 tysięcy mieszkańców, czyli jedna trzecia całego kraju. Pomimo tego, że to największy ośrodek miejski republiki, to na dłuższą metę nie ma tam czego szukać - miasto zostało bardzo silnie zniszczone podczas II Wojny Światowej i dziś można w nim zauważyć ledwie pojedyncze ślady dawnej architektury, ukryte pośród znajdujących się w różnym stanie, prostopadłościennych bloków.

Zamiast spędzać czas w Podgoricy, warto ominąć miasto obwodnicą i skierować się na północny-wschód jadąc w kierunku Kolasina i Bijelo Polje. Po wyjechaniu poza granice miasta, znajdziemy się u wylotu Kanionu Moraczy - jednego z trzech kanionów, z których słynie ten niewielki kraj. Ruchliwa arteria, którą obecnie przejeżdża większość kierowców podróżujących między Czarnogórą a Serbią, w najwęższym miejscu, zwanym Platije jest dosłownie wciśnięta między koryto rzeki i pionowe, wapienne ściany. W całym przełomie, liczącym 45 kilometrów, wykuto 32 tunele pozwalające na w miarę wygodne i bezpieczne pokonanie trasy.


Wyjeżdżając z kanionu w kierunku Kolasina, mijamy Monastyr Moracza, jedno z trzech (obok Monastyru Cetyńskiego i Monastyru Ostrog) najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Czarnogórze. Klasztorne zabudowania znajdują się tuż przy drodze, czyniąc z Monastyru Moracza najłatwiej dostępny z wymienionych.

Monastyr został zbudowany w połowie XIII wieku, przez Stefana Wukanowicza z dynastii Nemaniczów - władającej Serbią i terytoriami podległymi od XI do XIV wieku. W XVI wieku uległ destrukcji w wyniku najazdu Turków, ale kilkadziesiąt lat później został pieczołowicie odbudowany. Dziś, odwiedzając jego wnętrza, można odnaleźć wyraźnie widoczne w architekturze motywy bizantyjskie i romańskie. Zachwycają bogate zdobienia i imponujący ikonostas.


Miłośnicy pieszych wędrówek będą zachwyceni

Jednym z największych skarbów Czarnogóry są góry, a stwierdzenie, że jest ona rajem dla amatorów turystyki pieszej z pewnością nie jest przesadą. W zależności od tego, co kto lubi, można wybrać charakteryzujące się łagodnymi grzbietami pasmo Bjelasica. Do wyboru mamy także Durmitor - uznawane za najpiękniejsze pasmo górskie w kraju - bądź cieszące się opinią jednych z najbardziej dzikich gór Europy, Prokletije, położone w granicznym tyglu Czarnogóry, Kosowa i Albanii.


Nie ulega wątpliwości, że większość turystów przybywa jednak właśnie w górach Durmitor, na skraju których znajduje się liczący 1,5 tysiąca stałych mieszkańców Żabljak, centrum turystyczne regionu. I choć w sezonie letnim do miasteczka spływają licznie turyści z całej Europy, to poza miesiącami wakacyjnymi ruch tu zamiera.


Żabljak stanowi doskonałą bazę wypadową na szlaki Durmitoru. Góry te osiągają wysokości podobne do Tatr, bowiem najwyższy Bobotov Kuk liczy 2523 m.n.p.m. To co je wyróżnia, to bajkowa rzeźba terenu oraz efektowne widoki - od północy góry te graniczą z Kanionem Susicy, a od północnego-wschodu z najgłębszym kanionem Europy - Kanionem Tary. Niewielkie pasmo jest poprzecinane szlakami o różnym stopniu trudności, dzięki czemu można zaplanować wycieczkę odpowiadającą własnym możliwościom.


Durmitor z Tatrami łączy jeszcze jedna rzecz. To Crno Jezero (Jezioro Czarne), stanowiące czarnogórski odpowiednik Morskiego Oka. Z tymże dotarcie do niego jest jeszcze prostsze - jezioro położone jest kilka kilometrów na zachód od centrum Żabljaka, z którego nad sam brzeg prowadzi asfaltowa droga, przypominająca nieco promenadę.


Oprócz szlaków w Durmitorze z Żabljaka warto wykonać wycieczkę do jednego z pobliskich kanionów -  do wspomnianego Kanionu Tary bądź do leżącego nieco dalej Kanionu Piwy. Przy wyborze drugiej opcji możemy przy okazji przejechać się niezwykle widokową drogą biegnącą z Żabljaka przez Trsę do Plużine. Początkowo wspina się ona na położoną na wysokości 1907 m.n.p.m. przełęcz Sedlo, stanowiącą dobry punkt wypadowy w południowe partie Durmitoru, by następnie poprowadzić nas przez idylliczne hale w okolicach malutkiej wsi Trsa, gdzie wypasane są stada owiec. W wielu miejscach znajdują się prymitywne zatoczki, pozwalające minąć się na wąskiej drodze, a przy okazji zapewniające możliwość wykonania pamiątkowych fotografii. Choć z Żabljaka do Plużine jest około 50 kilometrów drogi, na przejazd warto zarezerwować co najmniej dwie godziny. Droga należy do naprawdę krętych, nawet jak na lokalne warunki, ponadto z uwagi na rozległe widoki, naprawdę nie warto jej pokonywać bez zatrzymania.


Z Plużine, w zasadzie łatwiej dostać się do pobliskiej Bośni i Hercegowiny niż wrócić do Żabljaka. Głęboki kanion Piwy, zalany wodami jeziora i otaczające go wysokie góry powodują, że jedyna alternatywna droga prowadzi zupełnie na około. Wracając w ten sposób, przejedziemy natomiast w pobliżu Monastyru Piwa, który na wskutek decyzji o budowie tamy Mratinje i zalaniu kanionu wodami zbiornika zaporowego, został przeniesiony kilkadziesiąt kilometrów dalej, na południowy-zachód.


Największe jezioro na Bałkanach

Kilkanaście kilometrów na południowy-zachód od Podgoricy, leży jedna z najcenniejszych przyrodniczo atrakcji kraju - Jezioro Szkoderskie. Zbiornik rozciąga się na długości ponad czterdziestu kilometrów, zajmując także fragment terytorium sąsiedniej Albanii. Jezioro jest krasowe, cechuje się znacznymi wahaniami okresowymi powierzchni, która w zależności od pory roku wynosi od 360 do nawet 540 kilometrów kwadratowych.

Spora część powierzchni i terenów przybrzeżnych objęta jest parkiem narodowym. Trudno się temu dziwić, bo Jezioro Szkoderskie stanowi raj dla dzikiego ptactwa - okolice zamieszkuje prawie 300 gatunków ptaków, czyli blisko połowa wszystkich zamieszkujących Europę.

Warto tu zajrzeć z trzech powodów. Pierwszym jest miejscowość Rijeka Crnojevica położona nad rzeką Crnojevicą, będącą jedną z kilku rzek zasilających Jezioro Szkoderskie. Do miasteczka najlepiej wybrać się od strony Podgoricy. Lokalną drogą dotrzemy wtedy wpierw do punktu widokowego pozwalającego podziwiać słynne zakole Crnojevicy, która robiąc łuk o 180 stopni wpływa do widocznego w tle jeziora. Sama miejscowość natomiast, położona jest kilka kilometrów dalej i słynie między innymi z doskonałych win, wytwarzanych z lokalnych winogron oraz z doskonałej kuchni, opierającej się na rybach, świeżo poławianych z wód Jeziora Szkoderskiego.


Z tego samego słynie także Virpazar, położony przy ruchliwej trasie z Podgoricy do Petrovaca na Moru, do której można też dojechać wąską, ale widokową drogą z Rijeki Crnojevicy. W miasteczku znajduje się biuro informacji turystycznej wspominanego parku narodowego, gdzie można dostać przydatne mapki czy broszury informacyjne. Trzeba nadmienić, że w okolicy działa sporo firm oferujących wynajem łodzi czy kajaków, można też wziąć udział w zorganizowanej wycieczce po jeziorze. Jeśli mamy więcej czasu, warto wybrać się samochodem drogą P15, która z Virpazaru prowadzi wzdłuż południowego wybrzeża jeziora, wspinając się na przełęcz Stegvaś położoną na wysokości 920 m.n.p.m., przy granicy z Albanią. Droga jest wąska, kręta, ale jej nawierzchnia znajduje się w niezłym stanie i pozwala zjechać na drugą stronę gór do położonego już nad Adriatykiem, Ulcinja.


Kolebka czarnogórskiej państwowości

Z Podgoricy nad morze możemy dostać się na trzy sposoby - jeśli pojedziemy w kierunku Budwy, to w połowie drogi trafimy do 20-tysięcznej Cetynii (Cetinje), która aż do 1918 roku, była stolicą kraju. Miasto jest bez wątpienia warte poświęcenia kilku godzin, nie tylko ze względu na zabytki, ale przede wszystkim z uwagi na specyficzny małomiasteczkowy charakter jaki tam panuje, dużo inny niż ten, który znajdziemy w Podgoricy.

Choć Cetynia została założona w średniowieczu, to nigdy nie została otoczona murami obronnymi. Mając ten fakt na względzie, zaskakujące może być to, że miasto po raz pierwszy zostało zdobyte dopiero w XVII wieku podczas jednego z tureckich najazdów. Co ciekawe ówczesny władca Zety i zarazem założyciel miasta - Iwan Crnojević - przeniósł w połowie XV wieku siedzibę swojego księstwa, które mieściło się w niewielkiej osadzie znajdującej się w pobliżu Jeziora Szkoderskiego, na zachód w góry, właśnie z obawy przed działaniami Imperium Osmańskiego na Bałkanach.

Najciekawsze atrakcje miasta znajdują się blisko siebie. Warto zajrzeć przede wszystkim do Monastyru Cetyńskiego, który choć kilkakrotnie był niszczony przez Turków, to za każdym razem doczekał się odbudowy. Podczas jednej z wizyt nieprzyjaciela, lokalni mnisi mieli sami podłożyć proch pod klasztorne zabudowania, aby ten nie doczekał się zniszczenia ze strony wroga.


Z klasztorem sąsiaduje Bilardówka, czyli XIX-wieczna rezydencja Piotra II z dynastii Niegoszów, zbudowana przy wsparciu finansowym carskiej Rosji. Kamienna budowla przypomina swym charakterem twierdzę, a nazwa pochodzi od... stołu do bilarda, który nakazał w jednej z komnat umieścić sam król.

Uwagę przykuwa również czerwona elewacja jednego z budynków na głównym placu miasta Trg Kralja Nikole. Należy ona do pałacu Króla Mikołaja. Patrząc przez pryzmat królewskich rezydencji, zaskakiwać może niezwykle prosta architektura budynku, który zdobi jedynie herb państwowy.


Będąc w pobliżu Cetynii trzeba koniecznie wybrać się w otaczające miasto od zachodu góry Lovćen. Pasmo to, choć stosunkowo niewysokie (najwyższy szczyt osiąga 1750 m.n.p.m.) charakteryzuje specyficzny mikroklimat, który sprawia, że pomimo sąsiedztwa Adriatyku, porasta je w dużym stopniu las liściasty. Góry te zasłynęły jednak z innego powodu - na jednym ze szczytów - Jezerskim Vrhu - Piotr II wybudował kaplicę, w której chciał zostać pochowany. Jego prośba początkowo nie została spełniona - najpierw obawiano się dewastacji grobu i zwłok w tak odosobnionym miejscu, potem z uwagi na walki podczas I Wojny Światowej, kaplica została zniszczona. Pragnienie króla ziściło się dopiero w latach 50. XX wieku, ale raczej w innym stopniu niż sam by sobie tego życzył - zamiast w kaplicy jego prochy znalazły się w znacznych rozmiarach mauzoleum o nieco socrealistycznym wyglądzie. 

Sam monumentalny wygląd budowli nie powinien jednak zniechęcać do wizyty w tym miejscu - Jezerski Vrh jest znakomitym punktem widokowym, z którego widać nie tylko większość czarnogórskich pasm (Moraćke Planine, Komovi, Prokletije, masyw Rumiji), ale także góry Albanii, Bośni i Hercegowiny oraz Chorwacji. W dodatku na sam szczyt prowadzi asfaltowa droga z Cetynii (z uwagi na położenie szczytu na terenie parku narodowego pobierana jest niewielka opłata przy wjeździe na nią).


Wybrzeże - niedługie, ale pełne atrakcji

Najbardziej znanym fragmentem czarnogórskiego wybrzeża jest bez wątpienia Zatoka Kotorska, zwana Boką Kotorską. "Usta Adriatyku" bo tak też zwykło się ją określać, co roku przyciąga setki tysięcy turystów z całego świata. Aby zrozumieć tą nazwę należy spojrzeć na mapę - z lotu ptaka kształt zatoki przypomina usta, stąd nazwa "boka" będąca translacją włoskiego "bocca".

O tym jak cenna była Zatoka Kotorska, świadczą doskonale zaszłości historyczne i fakt, że walczyły o nią najprzeróżniejsze potęgi - starożytne, średniowieczne, wreszcie nowożytne, a więc m.in. Grecy, Rzymianie, Turcy, Wenecjanie, Austriacy, Francuzi i Rosjanie. Dziś najsilniej w architekturze widoczne są wpływy weneckie, zwłaszcza w dwóch najczęściej odwiedzanych miejscowościach w tej części Czarnogóry, czyli w Peraście i Kotorze.

Pierwszy z wymienionych, niewielki dziś Perast, niegdyś był znaczącym ośrodkiem przemysłu stoczniowego, pełniącym - z uwagi na przygraniczne położenie - także ważne funkcje ochronne - posiadał system umocnień na zboczach okolicznych gór. Miasto było świetnie zlokalizowane, wydawać by się mogło, że jest nie do zdobycia - a jednak w swoim czasie splądrowali je i zniszczyli piraci z Ulcinja.


Miasteczko chętnie jest odwiedzane przez turystów, którzy w sezonie licznie spacerują po nadmorskim bulwarze. Najbardziej rozpoznawalnym w krajobrazie miasta jest 55-metrowa kampanila, symbol dawnej świetności Perastu, która została przez Wenecjan zbudowana przy kościele św. Mikołaja. Majestat wieży wydaje się być nieproporcjonalny względem świątyni do której przylega, a wynika to z tego, że podczas odbudowy miasta po pirackim najeździe złota starczyło tylko na postawienie reprezentatywnej dzwonnicy.

Istotną rolę w historii odgrywała także szkoła morska mieszcząca się w jednym z budynków znajdujących się przy głównej uliczce miasteczka. Kształcił się tam między innymi Matija Zmajević - admirał rosyjskiej floty, pod dowództwem którego Rosja zwyciężyła ze Szwedami w 1721 roku, uzyskując otwarty dostęp do Morza Bałtyckiego.

To co przyciąga jednak najliczniejszą grupę turystów do Perastu, to sztuczna wyspa Gospa od Skrpjela. Jej początki związane są z legendą o obrazie Matki Boskiej, który został znaleziony przez rybaków podczas połowu. Mieli oni na jednej ze skał wystających z dna zatoki ów obraz zauważyć i zabrać do miasteczka. Gdy w tajemniczych okolicznościach obraz zaczął powracać na skałę, zdecydowano o usypaniu w tym miejscu wysepki i postawieniu niewielkiego kościółka.


Sercem Boki Kotorskiej jest dziś natomiast 30-tysięczny Kotor, będący nieco spokojniejszym odpowiednikiem Dubrownika, położonym w najbardziej odległym miejscu zatoki, u podnóża szczytów Lovćenu. Jego historia jest bardzo skomplikowana i smutna biorąc pod uwagę silne trzęsienia ziemi, które kilkakrotnie nawiedzały okolice, niszcząc tutejsze domostwa. Ale losy miasta pamiętają także chwalebne chwile - z pewnością warto przypomnieć, że pod rządami Wenecjan nie uległo ono ani razu najazdom tureckim, jak również  wspomnieć o pewnym powiązaniu z Polską - Kotor przez pewien czas należał do Węgrów - od 1371 roku miasto znajdowało się w rękach Ludwika Węgierskiego, a więc w czasie gdy ów władca zasiadał także na polskim tronie.


W zależności od ilości posiadanego czasu, Kotor można zwiedzać na co najmniej dwa sposoby. Wariant oszczędnościowy, to zajrzenie tylko na starówkę, po której spaceruje się z ogromną przyjemnością. Propozycją dla wytrwalszych z pewnością może być spacer po imponujących murach dawnej kotorskiej twierdzy, które pną się kilkaset metrów ponad poziom starego miasta.


Aby lepiej przyjrzeć się całej zatoce warto wybrać się na przejażdżkę drogą łączącą Kotor i Cetynię. To jedna z najbardziej spektakularnie poprowadzonych dróg nie tylko w tym kraju, ale i w Europie, z dziesiątkami ostrych jak brzytwa, serpentyn. W sezonie jest masowo uczęszczana, dlatego przejazd wiąże się z licznymi mijankami, kłopotliwymi z uwagi na szerokość jezdni, pozwalającej na wygodny przejazd tylko jednego samochodu - niemniej jednak będąc w Kotorze, zwłaszcza jeśli trafimy na słoneczną pogodę, koniecznie i o tej nietypowej atrakcji - należy pamiętać.


Kilkanaście kilometrów na południe od Kotoru, już poza obszarem Boki Kotorskiej, leży natomiast Budwa, stanowiąca wraz z graniczącą z nią osadą Becići, niezasypiające w sezonie ośrodki turystyczne z dziesiątkami nowo wybudowanych hoteli, nierzadko przekraczających kilkanaście pięter. Ze wszystkich stron można usłyszeć dźwięki muzyki popularnej, elektronicznej i disco. Dziś stara część Budwy, znajdująca się na niewielkim cyplu wydaje się niknąć wśród rozrastającego się gwałtownie nowego miasta.


Wybrzeże rozciągające się na południe od Budwy staje się nieco bardziej łagodne, a to sprzyja gwałtownej rozbudowie infrastruktury noclegowej. Jak grzyby po deszczu wyrastają tu kolejne hotele i apartamentowce, często kłócące się z charakterem śródziemnomorskiego wybrzeża. Tak jest między innymi w Petrovacu na Moru czy w słynnym Svetim Stefanie, którego zabudowania położone na malutkiej wysepce, zostały przekształcone na luksusowy hotel.


Czarnogóra potrafi być atrakcyjna przez cały rok i niekoniecznie trzeba ją odwiedzić w miesiącach letnich, gdy wybrzeże okupują setki tysięcy turystów. Najlepiej zajrzeć tam zaraz po sezonie - gdy adriatyckie plaże pustoszeją, a temperatura utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie. Wrzesień, ewentualnie wczesny październik to również dobry czas by wybrać się w góry - jesień w tym kraju jest niezwykle kolorowa i zazwyczaj łączy się z długimi okresami dobrej pogody. Nieco później - na przełomie października i listopada pojawia się już śnieg, zalegający w wyższych partiach aż do późnej wiosny, choć należy podkreślić, że na wybrzeżu można wtedy jeszcze liczyć na przyjemne, kilkunastostopniowe temperatury.


Podstawowe informacje

Waluta: Euro, dzieli się na 100 eurocentów. 1 EUR = 4,18 zł. (dane z 9.02.18)

Strefa czasowa: Jak w Polsce

Język: Czarnogórski / Serbski

Przekraczanie granicy: Dowód osobisty lub paszport

Kuchnia: W górskiej części Czarnogóry warto rozejrzeć się za ćevapi, znanymi na całych Bałkanach. Są to mocno przyprawiane, niewielkie ruloniki z wołowo-wieprzowego mięsa mielonego przyrządzane na grillu. Z tego samego rodzaju mięsa robi się także pljeskavicę, którą bardzo często podaje się z dodatkami w bułce - to lokalny fast-food, który kosztuje grosze. W okolicach Jeziora Szkoderskiego najpopularniejsze są rzecz jasna ryby - pstrągi, karpie, węgorze - natomiast na wybrzeżu wszelakie owoce morza. Koniecznie należy spróbować specjału o nazwie njeguśki prsut - jest to odpowiednik włoskiego prosciutto, czy austriackiego speck'a.

Ważne: Czarnogóra jest poza Unią Europejską, połączenia telefoniczne są więc do Polski bardzo drogie. Minuta rozmowy kosztuje 5 PLN brutto, sms 2 PLN brutto, internet - 3,60 PLN/100 kb. Warto rozważyć kupno karty pre-paid, którą należy zarejestrować przed użyciem.

fot. Bartłomiej Morga



gość_c3c32 - Profil
gość_c3c32
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie