×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Analiza: Co zmienia rezygnacja Ryanaira z części krajówek


Rezygnacja przez Ryanaira z lotów z Warszawy do Gdańska i Wrocławia uderzy we wszystkie trzy lotniska, skorzysta natomiast LOT. Irlandzka linia zamyka je prawdopodobnie częściowo dlatego, że po prostu do nich dokładała.


Ryanair zapowiedział, że od początku sezonu letniego 2018 r., czyli od 25 marca, przestanie obsługiwać trasy z Lotniska Chopina do Gdańska i Wrocławia. Nadal będzie latał do Szczecina. 

1. Spadki ruchu w Warszawie niewielkie

W 2017 r. Ryanair zaoferuje ok. 820 tys. miejsc na trasach z Warszawy do Gdańska i Wrocławia. Przy wysokich wskaźnikach wypełnienia, które linia osiąga na większości obsługiwanych tras, oznacza to co najmniej 700 tys. pasażerów. To niecałe 5 proc. całego ruchu lotniczego w tym porcie lotniczym. Ryanair będzie oferował trasy prawie do końca marca, czyli niemal przez pełen I kwartał 2018 r. To oznacza, że w porównaniu z 2017 r. odprawi w Warszawie o 500-550 tys. pasażerów mniej. Ryanair zapewne ma niewielkie przełożenie na przewozy innych linii z uwagi na podróżnych, którzy samodzielnie kupują osobne bilety przez Warszawę, ale to odsetek marginalny w skali całego stołecznego ruchu. 

Ograniczenie oferty Ryanaira znacznie spowolni zatem wzrosty ruchu na Lotnisku Chopina. Biorąc jednak pod uwagę stabilny rozwój LOT-u, który w tym roku jest głównym czynnikiem napędzającym ponad 20-proc. dynamikę Lotniska Chopina, niemal na pewno nie dojdzie do zatrzymania wzrostów - nawet zakładając, że w 2018 r. LOT będzie rósł wolniej. Gdyby Ryanair już w tym roku nie latał do Gdańska i Wrocławia, wzrosty w Warszawie i tak przekroczyłyby 15 proc. Wpływ na statystyki Lotniska Chopina będzie zatem niewielki. 


Liczba lotów wykonanych przez Ryanaira spadnie w 2018 r. o ok. 3,2 tys. To oznacza, że przychody Lotniska Chopina z tytułu opłat lotniskowych i pasażerskich spadną o 20-22 mln zł (15-16,5 mln zł z tytułu opłat za pasażerów odlatujących i ok. 5,2 mln zł z tytułu opłat za lądowanie). To zdecydowanie mniej niż 5 proc. wszystkich wpływów portu lotniczego. Również pod względem finansowym lotnisko nie odczuje zatem odejścia Ryanaira. 

2. Uderzenie w porty regionalne

Inaczej będzie w portach regionalnych, dla których przewozy Ryanaira do i z Warszawy stanowią znacznie istotniejszy czynnik. W obydwu miastach to najważniejsze pod względem liczby pasażerów połączenie. W 2017 r. trasa Ryanaira do Warszawy w Gdańsku odpowiada za 7,4 proc. całkowitej podaży miejsc z tego lotniska, a we Wrocławiu - aż za 12,9 proc. Na obydwu połączeniach przewoźnik odprawi w tym roku po ok. 350 tys. podróżnych. W 2018 r. z obydwu lotnisk w porównaniu z obecnym ubędzie zatem po ok. 265 tys. pasażerów. 

W tym roku tak obydwa porty notują wzrosty ruchu lotniczego - w I półroczu Gdańsk urósł o 15 proc., a Wrocław o 20 proc. Jednak z uwagi na mniejszą skalę likwidacja popularnego połączenia Ryanaira do Warszawy może oznaczać, że w przyszłym roku te lotniska będą miały znacznie niższą dynamikę, a możliwe, że nawet spadki ruchu lotniczego. Gdyby Ryanair nie oferował tych tras w tym roku, Gdańsk i Wrocław zanotowałaby szacunkowy wzrost ok. 5-7 proc.

Ponieważ obsługujące połączenie samoloty Ryanaira stacjonują odpowiednio w Gdańsku i Wrocławiu, jest szansa, że linia w zamian wykona inne połączenia. Jednak z uwagi na czas trwania lotu zapewne zamiast trzech rejsów dziennie będzie to tylko jeden lub maksymalnie dwa, dlatego netto pasażerów ubędzie. 

3. Skorzysta LOT

Wśród linii lotniczych największym wygranym jest zdecydowanie LOT. Nie tylko dlatego, że przewoźnikowi ubywa popularny i tańszy konkurent na trasach krajowych. LOT przewozi bowiem i tak przede wszystkim pasażerów tranzytowych, których Ryanair nie mógł mu podbierać, choć oczywiście pasażerowie bezpośredni też mają istotny udział w tym rynku. 

Uwolnienie łącznie sześciu par slotów, czyli zezwoleń na start i lądowanie na Lotnisku Chopina, to dobra wiadomość przede wszystkim dla LOT-u. Ryanair wykonuje operacje w Warszawie co prawda poza głównymi falami polskiego przewoźnika (te przypadają w godz. 6-8, 15-17 i 21-23), ale biorąc pod uwagę zatłoczenie warszawskiego portu w godzinach szczytu, wolne zezwolenie mogą okazać się korzystne dla LOT-u. Tym bardziej, że choć Ryanair nie lata w najatrakcyjniejszych godzinach, to jednak tylko nieznacznie poza nimi (poranne loty są wykonywane ok. 8:00, południowe - ok. 13:30, a wieczorne - ok. 18:00). 

Beneficjentem wycofania Ryanaira z obsługi tych dwóch tras krajowych może być też PKP Intercity, które w większym niż LOT stopniu wozi pasażerów na trasie bezpośredniej z Gdańska i Wrocławia do Warszawy.

4. Ryanair do połączeń prawdopodobnie dopłacał

Oficjalnie Ryanair wycofuje się z powodu tego, że jego samoloty były parkowane na odległej płycie postojowej, skąd do terminala jedzie się nawet kilkanaście minut autobusem. Przewoźnik mówi o 20 minutach, choć tak długi czas przejazdu wydaje się przesadą - mógł mieć miejsce, ale w skrajnych przypadkach (np. gdy autobus utknął za wolniejszym pojazdem lub nie został podstawiony na czas). 


Nie można wykluczyć, że na decyzję miały wpływ czynniki ekonomiczne, czyli mówiąc wprost - nierentowność tras. Ryanair nie podaje wyników pojedynczych połączeń ani średnich cen biletów. Jednak jego loty krajowe należą do wyjątkowo tanich - bez problemu można z wyprzedzeniem kupić bilety za mniej niż 100 zł, a nawet na kilka dni przed rejsem ceny często nie są dużo wyższe. 

Szacunek łącznych kosztów wykonania lotu krajowego jest bardzo trudny. Jednak same opłaty pasażerskie i za lądowanie w Warszawie to przy niemal pełnym samolocie 70-80 zł na pasażera. Ok. 1,5 tys. litrów paliwa potrzebnych do obsługi takiego lotu (nie licząc rezerwy) to przy obecnym cenniku Orlen Aviation koszt ok. 3,6 tys. zł, czyli kolejne 20 zł na pasażera. Tylko te dwie pozycje kosztowe sumują się do niemal 100 zł na pasażera, a te wyliczenia nie obejmują m.in. opłat nawigacyjnych, za obsługę naziemną, amortyzacji kosztów leasingu samolotu i pracy załóg. 

5. Jeśli to negocjacje, to nieudane

Nie można wykluczyć, że ogłoszenie Ryanaira to element strategii negocjacyjnej linii. Przewoźnik może chcieć w ten sposób wymóc na Lotnisku Chopina lepsze miejsca parkingowe. To jednak skazane na niepowodzenie, bo PPL nie będzie zabiegał o irlandzką linię. Dyrektor lotniska, Mariusz Szpikowski, od dawna podkreślał, że wcale nie chce, by Ryanair latał z Warszawy. 

Biorąc pod uwagę, że odejście Ryanaira to stosunkowo niewielka strata finansowa i ruchowa dla Warszawy, przewoźnik nie może liczyć na specjalne traktowanie. A co do zasady, linia nie może zażądać określonych miejsc parkingowych. Może jedynie dogadać się z lotniskiem, ale w tym przypadku raczej nie będzie woli porozumienia. 

Gdyby Ryanair koniecznie chciał poprawić czas obsługi na lotnisku, mógłby zapłacić za miejsca przy rękawach. Koszt ich wykorzystania to 325 zł za lot, czyli niecałe 2 zł na pasażera. Jednak z uwagi na liczbę lotów Ryanair mógłby liczyć na 15-proc. zniżkę. Trzeba pamiętać, że za wykorzystanie autobusu przewoźnik także płaci, więc wzrost ogólnych kosztów byłby nieznaczny. 

fot. Dominik Sipinski


gość_412b5 - Profil
gość_412b5
  
Ile wynosi suma pięć i 5?

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie
Kalendarz lotniczy