×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Pasażerowie przepłacają przez zatłoczone lotniska


Z powodu zatłoczenia największych lotnisk pasażerowie przepłacają za bilet z lub na nie średnio 5,65 euro, co w sumie dają kwotę 2,1 mld euro niepotrzebnych wydatków rocznie. Bez inwestycji w megahubach sytuacja będzie się pogarszać.


Takie wnioski płyną z raportu biura konsultingowego SEO Amsterdam Economics i naukowców z Cranfield University, przygotowanego na zlecenie ACI Europe, organizacji zrzeszającej europejskie porty lotnicze. 

Zatłoczenie największych hubów już teraz jest dużym problemem. Szczególnie widać go na lotnisku Londyn-Heathrow, gdzie praktycznie nie da się uruchomić nowych tras, bo brakuje wolnych slotów, czyli praw do lądowania i startu o określonej godzinie. Na innych hubach sytuacja jest nieco lepsza, ale sloty często są przydzielane w godzinach, które nie są najbardziej atrakcyjne dla linii. Ten problem utrudnia też wejście na te lotniska nowym przewoźnikom.

To wszystko powoduje, że ceny biletów na największych hubach są wyższe niż gdzie indziej. Według wyliczeń SEO Amsterdam Economics i Cranfield University w 2014 r. spowodowało to przeciętny wzrost ceny biletu o 5,65 euro, co w sumie dla wszystkich pasażerów oznaczało astronomiczną sumę 2,1 mld euro. Korzystają na tym głównie duże linie lotnicze z bazami na tych lotniskach, a tracą pasażerowie oraz mniejsi przewoźnicy.

Raport tłumaczy, że zatłoczenie wpływa na średnie ceny biletów na co najmniej kilka sposobów. 


Linie lotnicze, nie mogąc zwiększać oferty, ograniczają podaż przede wszystkim tanich biletów. Przez to więcej osób płaci taryfy "premium", a zwykli turyści są eliminowani z rynku. To zjawisko działa zarówno na poziomie konkretnej trasy, jak i całej siatki połączeń - przewoźnicy wolą otwierać trasy wysokopłatne dla pasażerów biznesowych. Ponieważ popyt rośnie, a podaż jest stała, to ceny biletów - co wynika z podstaw ekonomii - rosną. 

Do tego sytuacja ta zmniejsza szanse wejścia na zatłoczone lotniska nowych linii, w tym przewoźników niskokosztowych. Nie są one w stanie zdobyć slotów lub też koszty ich pozyskania są zbyt wysokie. Obecne już linie wolą otwierać nowe połączenia na sprawdzonych, dochodowych tras, niż szukać nowych kierunków, na czym również tracą pasażerowie. Z czasem pojawia się coraz więcej wysokomarżowych tras dalekodystansowe, a loty krótkodystansowe stają się jedynie "dolotami" - ubożeje oferta połączeń w obrębie Europy tylko do danego miasta. 

Analitycy zwracają uwagę, że obecnie najwięksi przewoźnicy, którzy są głównymi beneficjentami wzrostu cen, nie chcą wspierać rozwoju infrastruktury. Mogliby przynajmniej częściowo i pośrednio zostać obciążeni kosztami, a w efekcie wzrostu przepustowości zyskaliby zapewne nowych, być może tańszych konkurentów. 

Z raportu wynika, że najniższe ceny biletów z danego lotniska obserwuje się przy ok. 50-proc. wykorzystaniu przepustowości. Poniżej tego poziomu porty lotnicze szukają przychodów i mogą obciążać linie wysokimi opłatami, a do tego konkurencja jest niewielka. Natomiast po przekroczeniu progu 50 proc. przepustowości ceny rosną w tempie wykładniczym.


Ten raport jasno pokazuje, że istniejące linie lotnicze korzystają na rencie związanej z ograniczonymi zasobami na zatłoczonych lotniskach. To oczywiście wyjaśnia, czemu ci przewoźnicy tak gwałtownie sprzeciwiają się planom rozbudowy portów lotniczych i protestują przeciwko podwyżkom opłat lotniskowych - skomentował Augustin de Romanet, prezydent ACI Europe i równocześnie prezes spółki Aeroports de Paris. 

Według raport SEO Amsterdam Economics i Cranfield University wzrost poziomu zatłoczenia o 10 proc. przekłada się na średni wzrost cen o 1,4-2,2 proc. w zależności od stopnia liberalizacji rynku. 

Problem może narastać. Według Eurocontrol do 2035 r., w sytuacji braku znaczących inwestycji w rozbudowę zatłoczonych lotnisk, aż 12 proc. lotów do i z Europy nie będzie mogło się odbyć z uwagi na brak wolnego miejsca. To może oznaczać równoczesny dalszy wzrost cen. Według raportu przygotowanego na zlecenie ACI Europe, w 2035 r. pasażerowie będą przepłacać średnio 10,42 euro za bilet, co w sumie da aż 6,27 mld euro niepotrzebnych wydatków. 

Analitycy proponują, jak rozwiązać ten kryzys. Oczywistą odpowiedzią jest rozbudowa lotnisk. Według analizy pozwoli to na obniżenie cen biletów, dzięki czemu poprawi się ogólny dobrobyt społeczny w Europie. Aby zachęcić duże linie do wsparcia rozbudowy, analitycy sugerują zagwarantowanie im większej liczby nowo uzyskanych po inwestycji slotów. Równocześnie postulują jednak aktywniejsze modelowanie podaży poprzez wprowadzenie bardziej zróżnicowanych cenników opłat lotniskowych i ich podwyżki. 

Organizacja ACI Europe zajmuje się lobbingiem na rzecz lotnisk w Brukseli. Raport nie odnosi się do kwestii środowiskowych - ani do kosztów generowanych obecnie przez opóźnienia i tłok na dużych lotniskach, ani do wpływu rozbudowy lotnisk na zanieczyszczenie i hałas.


fot. Heathrow Airport, Piotr Bożyk


gość_8e41a - Profil
gość_8e41a
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie