×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Będą podwyżki zarobków na Lotnisku Chopina


Najsłabiej zarabiający pracownicy Lotniska Chopina mogą liczyć na podwyżki. Dotyczy to m.in. służb operacyjnych i Straży Ochrony Lotniska. Dyrekcja portu lotniczego na pewno nie przystanie za to na żądania niektórych związkowców, domagających się powrotu starych warunków pracy.


Prowadzimy przegląd kompetencyjny na stanowiskach pracy celem wypracowania sprawiedliwego systemu wynagrodzeń. Naszym celem jest to, aby podnosić wynagrodzenia tym, którzy zarabiają poniżej wartości kompetencji wymaganych na ich stanowiskach, szczególnie najmniej zarabiającym w PPL - zapowiada w rozmowie z Pasazer.com Mariusz Szpikowski, dyrektor naczelny Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL), zarządzającego Lotniskiem Chopina. 

Wśród grup pracowników, którzy mogą liczyć na podwyżki, są m.in. pracownicy Straży Ochrony Lotniska, służb utrzymania i pracownicy operacyjni. Ich wynagrodzenia są nieproporcjonalnie niskie w odniesieniu do części stanowisk administracyjnych.

Przegląd kompetencyjny to kolejny element trwającej od 2014 r. restrukturyzacji przedsiębiorstwa. M.in. z uwagi na przerost zatrudnienia i skrajnie niekorzystne dla pracodawcy ustalenia zakładowego układu zbiorowego pracy (np. trzyletnie odprawy dla najdłużej zatrudnionych), PPL znalazł się wtedy w fatalnej sytuacji finansowej.

Wdrożony przez poprzedni zarząd PPL program dobrowolnych odejść kosztował 300 mln zł, ale pozwolił na obniżenie udziału wynagrodzeń w kosztach firmy z ponad 50 proc. do ok. 35 proc. Liczba pracowników zmalała z 2,3 tys. w 2013 r. do ok. 1,4 tys. obecnie. Budżet na wynagrodzenia w 2013 r. wyniósł 258 mln zł, w 2015 r. - niecałe 150 mln zł.


Szpikowski podkreśla jednak, że dalsze zmiany na pewno nie wiążą się ze zwolnieniami.

Firma się rozwija, w tym roku odprawimy 12,7 mln pasażerów, w przyszłym może nawet 14 mln. Dlatego cały czas szukamy nowych pracowników i na pewno nie planujemy redukcji zatrudnienia. Zwalniać lub obniżać wynagrodzenia będziemy tylko w najbardziej ekstremalnych przypadkach  - podkreśla Szpikowski.

Dyrektor PPL dodaje jednak, że w firmie cały czas struktura zatrudnienia nie jest uporządkowana. Problemem są przede wszystkim nierównomierne zarobki - osoby wykonujące tę samą pracę mają często różne wynagrodzenia. Brak jest też proporcji między płacami w różnych działach.

- Średnie wynagrodzenie w PPL to 9,2 tys. zł miesięcznie, z czego prawie połowa to różnego rodzaju dodatki. Do tego dochodzi szeroki pakiet socjalny, np. prywatna opieka medyczna, rozbudowany fundusz socjalny, siłownia. Tę średnią podnosi nie kadra kierownicza, która, jak wynika z poprzedniego raportu płacowego, zarabia zgodnie z lub poniżej mediany rynkowe, ale osoby na stanowiskach specjalistów, młodszych specjalistów i na stanowiskach wykonawczych w obszarach, które nie są kluczowe dla przedsiębiorstwa. W obszarach kluczowych często występuje niedowartościowanie - podkreśla Szpikowski.

Trwający przegląd kompetencyjny ma tę sytuację unormować.

To będzie weryfikacja, ale nikt nie mówi o zwolnieniach albo cięciu pensji. Wyszkolenie pracownika, zważywszy na specyfikę działalności przedsiębiorstwa,  trwa nawet do czterech lat, więc dla nas to nieopłacalne, by zwalniać nawet te osoby, które teraz mają zbyt niskie kwalifikacje. Lepiej dać im dwa lub trzy lata na doszkolenie się - przekonuje dyrektor PPL.

Dyrektor lotniska równocześnie stanowczo podkreśla, że nie będzie powrotu do starych zasad zatrudnienia. Już w marcu takie żądanie wysunęli szefowie trzech z siedmiu działających w firmie związków zawodowych - Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego, NSZZ Solidarność '80 i Związku Zawodowego Pracowników Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie. Domagali się podwyżki dla wszystkich pracowników o 8 proc. oraz gwarancji płacy (bez możliwości wypowiedzenia umowy) do... 8 kwietnia 2022 r., czyli przez pięć lat.

Związkowcy dali dyrektorowi PPL cztery dni do namysłu, a podwyżki miały wejść w życie retroaktywnie od 1 stycznia 2016 r. Równocześnie zainicjowany został spór zbiorowy.

Jeśli przystalibyśmy na te żądania, to poziomem kosztów natychmiast wymusilibyśmy kolejną restrukturyzację - podkreśla Szpikowski. - Możemy się na wiele zmian umówić, ale wskaźnika udziału kosztów wynagrodzeń w całości kosztów na poziomie 36 proc. nie zmienimy. 

22 kwietnia te same trzy związki oraz dodatkowo niewielki Niezależny Samorządny "Nowy" Związek Zawodowy Pracowników Portów Lotniczych wysunęły żądanie przywrócenia do zakładowego układu zbiorowego pracy zapisu o odprawach równych nawet trzyletniej pensji dla osób zatrudnionych w firmie od co najmniej 10 lat. 


Argumenty związkowców to m.in. to, że Lotnisko Chopina może zostać zamknięte przy okazji budowy Centralnego Portu Lotniczego), a także to, że w 2015 r. spółka zarobiła 139 mln zł netto, a w tym będzie miała nawet lepszy wynik - ponad 200 mln zł netto. Szpikowski odpiera jednak te argumenty. Podkreśla, że nawet jeśli CPL powstałby wyjątkowo szybko, to będą tam potrzebni doświadczeni pracownicy z Lotniska Chopina. 

Szpikowski porozumiał się też z pozostałymi trzema związkami (NSZZ Solidarność, Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pracowników Służb Lotniskowych i Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pracowników Portów Lotniczych i Spółek z Udziałem Przedsiębiorstwa). 27 maja zarząd PPL i te organizacje ustaliły, że w ramach rekompensaty za brak podwyżek do czasu zakończenia przeglądu kompetencyjnego, na tegoroczny fundusz nagród uznaniowych trafi 8,4 mln zł. To najwięcej, na ile pozwala zakładowy układ zbiorowy pracy. Strony też zastrzegły, że za zgodą wszystkich sygnatariuszy ZUZP przy dobrych wynikach kwota ta może ulec zwiększeniu nawet o dalsze 5 mln złotych. Szpikowski zastrzega jednak , że w porównaniu do podwyżek, koszty te mają jednak charakter jednorazowy i nie obciążają trwale przedsiębiorstwa.

Równocześnie trwały mediacje z czterema związkami będącymi w sporze z pracodawcą. Zakończyły się spisaniem protokołu rozbieżności. 

Szpikowski ocenia jednak, że mimo gróźb związkowców nie ma realnego ryzyka strajku. Nie przejmuje się też tym, że związkowcy wnioskują do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka o odwołanie dyrektora PPL.

Te postulaty są absolutnie oderwane od realiów rynkowych i spotkałyby się z szeroką dezaprobatą ze strony opinii społecznej, zważywszy na średni poziom wynagrodzeń i warunki pracy w PPL. Żądania są ukierunkowane na ochronę bardzo wąskiej grupy interesów, a szkodliwe dla przedsiębiorstwa i pozostałych pracowników, bo pogłębiłyby i tak duże różnice płacowe oraz doprowadziłyby do powtórnej restrukturyzacji. Nasi pracownicy zdają sobie z tego sprawę, dlatego postulaty te nie mają wsparcia nawet wśród członków tych związków - uważa dyrektor PPL.

Tymczasem związkowcy zaczęli równolegle walkę między sobą. Pozostałe trzy związki zawodowe działające w porozumieniu ostro potępiają żądania pracowników grożących strajkiem.  Na początku listopad we "Wproście" ukazał się artykuł, w którym przeciwko postulatom wypowiedział się Robert Szycko, przewodniczący "łagodnego" ZZ Pracowników Służb Lotniskowych. W reakcji 8 listopada "wojowniczy" związkowcy wystosowali list do załogi PPL, w którym atakują Szyckę jako nielojalnego pracownika. Pytają m.in. "kto i z jakich środków sponsoruje pojawiające się kolejne artykuły prasowe, które w swej istocie godzą w dobre imię PPL i jego pracowników".

fot. Piotr Bożyk, Dominik Sipinski


gość_9ddb2 - Profil
gość_9ddb2
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie