Pliki cookies
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Biznesem Saudii z Europy do Azji

Marek Stus | 06/11/2016 14:40 | 13 komentarzy

Linia Saudia pozostaje w cieniu konkurentów z Zatoki Perskiej. Mimo że na wielu trasach saudyjski przewoźnik oferuje ciągle mocno przestarzały produkt pokładowy, jedzenie i obsługa w klasie biznes są na przyzwoitym poziomie.


W kolejnym Oblatywaczu Pasazer.com testuje klasę biznes w Saudi Arabian Airlines na trasie z Mediolanu do Dżakarty.

Z Włoch udajemy się airbusem A320 realizującym rejs SV 212 do Dżuddy, a następnie przesiadamy się do boeinga 777-300ER obsługującego lot SV 816 do stolicy Indonezji. 

Kilka słów o Saudii

Saudi Arabian Airlines (IATA: SV, ICAO: SVA) czyli potocznie Saudia to saudyjskie linie lotnicze założone w 1945 r. Przewoźnik należy do grupy największych linii działających w Zatoce Perskiej. Jego główną bazą jest międzynarodowy port lotniczy w Dżuddzie. Od 2012 r. Saudia jest członkiem sojuszu SkyTeam.  




Czasy dynamicznego rozwoju Saudii przypadają na lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Później wskutek narastającej konkurencji ze strony nowych linii z regionu (zwłaszcza Emirates, Qatar Airways i Etihad) pozycja rynkowa Saudii uległa osłabieniu. Aż do ostatnich lat saudyjski przewoźnik w niewielkim stopniu inwestował także w modernizację swojego produktu pokładowego i infrastruktury lotniskowej, przez co jakość jego usług zaczęła znacząco odbiegać od prześcigających się w oferowaniu coraz lepszych warunków podróży konkurentów. Obecnie Saudia stopniowo modernizuje kabiny swoich samolotów starając się podążać za liniami wyznaczającymi trendy na Bliskim Wschodzie. 


Flota Saudii liczy 173 samoloty typu: boeing 747, boeing 777 (wersje -200/200ER i -300/300ER) i boeing 787, a także airbus A320 i airbus A330 oraz embraer 170. 

Przewoźnik obsługuje ponad 120 kierunków w Arabii Saudyjskiej i jej regionie, Afryce, Azji, Europie i Ameryce Północnej. Na naszym kontynencie Saudia oferuje loty m.in. z Paryża, Frankfurtu, Genewy, Londynu, Madrytu, Manchesteru, Mediolanu, Monachium, Rzymu i Sankt Petersburga. 

Z Mediolanu do Dżuddy

Na położone pod Mediolanem lotnisko Malpensa przybyłem dwie godziny przed rejsem zaplanowanym na godz. 11. Loty do Dżuddy obsługiwane są w terminalu 1. Wprawdzie dzień wcześniej dokonałem już odprawy na stronie internetowej Saudii, w trakcie której wybrałem miejsca w samolocie (nie można tego zrobić podczas rezerwacji), ale mimo to i tak udałem się do wydzielonego dla pasażerów klasy biznes stanowiska check-in celem nadania bagażu. 

Pasażerowie podróżujący w klasie biznes na trasach międzynarodowych obsługiwanych przez Saudię mogą zabrać ze sobą dwie sztuki bagażu rejestrowanego o wadze do 32 kg każda oraz dwie sztuki bagażu podręcznego ważące nie więcej niż 9 kg. Limity dla klasy ekonomicznej są niższe, ale ciągle hojne - wynoszą one odpowiednio dwa bagaże nadawane do luku o wadze do 23 kg każdy oraz jeden bagaż podręczny do 7 kg. 

Podczas odprawy agentka spytała o wizę do Indonezji. Była jednak zupełnie niezorientowana co do wymogów wjazdowych do tego kraju - dla Polaków obowiązek posiadania wizy turystycznej, którą zresztą już wcześniej można było uzyskać po przylocie, został zniesiony w 2015 r. pod warunkiem przekraczania granicy w jednym z międzynarodowych portów lotniczych. Po krótkim wyjaśnieniu sprawnie wydała mi karty pokładowe na oba rejsy.

Otrzymałem także zaproszenie do poczekalni biznesowej Sala Montale oraz informację o możliwości skorzystania z priorytetowego przejścia przez kontrolę bezpieczeństwa. Jest to jeden z przywilejów gwarantowanych przez linie z sojuszu SkyTeam w ramach pakietu Sky Priority przysługującego podróżującym w kabinach premium oraz posiadaczom wysokich statusów w programach lojalnościowych. 


Boarding rozpoczął się na 40 minut przed planowanym odlotem. Pasażerowie klasy biznes mogą wejść na pokład w pierwszej kolejności lub innym, dogodnym dla siebie momencie bez konieczności oczekiwania w kolejce. 


Klasa biznes w airbusie A320 liczy 12 miejsc ustawionych w konfiguracji 2-2 (w klasie ekonomicznej znajduje się 120 miejsc w układzie 3-3). Zamontowano w niej obszerne, skórzane fotele wyposażone w indywidualne monitory sterowane za pomocą pilota oraz rozkładane stoliki. Każdy pasażer otrzymał do swojej dyspozycji koc i poduszkę. Fotele, mimo że nieco przestarzałe, dobrze spełniały swoją rolę w trakcie dziennego lotu. Zapewniały wystarczającą przestrzeń i po rozłożeniu dawały możliwość odpoczynku w dość komfortowych warunkach. 


Jeszcze w trakcie trwania boardingu stewardessa zaoferowała filiżankę intensywnej arabskiej kawy, która została podana wraz ze słodkim daktylem. Warto zwrócić uwagę, że Saudia należy do grupy tzw. dry airlines, czyli linii nieserwujących na swoich pokładach napojów alkoholowych. Wynika to z tego, że islam zabrania spożywania alkoholu.


Po starcie z Mediolanu otrzymałem ciepły ręcznik odświeżający i pięknie wydrukowane menu. W czasie rejsu do Dżuddy przewidziano kilkudaniowy obiad. Przed podaniem posiłku zaoferowano świeże soki owocowe, które jednak na mój gust były zdecydowanie za słodkie.  


Jako przystawkę wybrałem zestaw tradycyjnych arabskich mezze serwowanych ze świeżą sałatką i pieczywem. Następnie można było skosztować jednej z dwóch dostępnych zup (klasyczna zupa z soczewicy oraz krem grzybowy). Jedzenie było smaczne i atrakcyjnie prezentowało się na tacy.


Spośród trzech dań głównych zdecydowałem się na biryani z jagnięciną. Mięso było pyszne i aromatyczne. Zaskoczył mnie natomiast brak oferowania w trakcie obiadu jakichkolwiek napojów poza wodą. Dopiero po podaniu deseru serwowano kawę i herbatę.


Załoga opiekująca się kabiną klasy biznes składała się z dwóch osób: szefa pokładu i towarzyszącej mu stewardessy. Oboje byli dość uprzejmi, ale ich postawę w trakcie lotu trudno określić jako aktywną. Załoga standardowo realizowała poszczególne sekwencje serwisu, ale z własnej inicjatywy niemal w ogóle nie zwracała się do pasażerów z pytaniem o dodatkowe napoje czy o inne potrzeby. Za każdym razem, aby coś zamówić, trzeba było korzystać z przycisku dostępnego na pilocie.  


Po ponad czterech godzinach lotu samolot rozpoczął zniżanie do lądowania w Arabii Saudyjskiej. W końcowej fazie podejścia można było podziwiać rozległą panoramę Dżuddy. Po przylocie samolot zatrzymał się na stanowisku oddalonym od terminala, a dla pasażerów klasy biznes podstawiono osobny autobus z wygodnymi fotelami. 

Z Dżuddy do Dżakarty

Lotnisko w Dżuddzie nie robi obecnie najlepszego wrażenia. Przestarzały, ciasny terminal pozbawiony rękawów (obsługa wszystkich lotów odbywa się za pomocą autobusów) nie zachęca do wielogodzinnej przesiadki w tym miejscu. Sytuacja ta ulegnie jednak znaczącej zmianie w 2017 r., gdy zostanie otwarty nowoczesny terminal, którego budowa właśnie dobiega końca.  

Po przylocie do Dżuddy trzeba najpierw zgłosić się do stanowiska transferowego, przy którym rejestrowany jest bezwizowy transfer na terenie Arabii Saudyjskiej. Następnie pasażerowie kierowani są do kontroli bezpieczeństwa (osobne stanowiska dla kobiet i mężczyzn). Należy pamiętać, że do kraju nie wolno wwozić żadnych napojów alkoholowych (także w bagażu rejestrowanym). Zakaz ten dotyczy również osób przesiadających się w Arabii Saudyjskiej.  


Po dopełnieniu procedur wjazdowych dla pasażerów klasy ekonomicznej przygotowano wydzieloną poczekalnię z fotelami i sofami, jednak jest ich znacznie mniej od liczby chętnych. Z kolei pasażerowie klasy biznes mogą skorzystać z dość wygodnego salonu Al-Fursan, w którym dostępny jest rozbudowany bufet, centrum biznesowe i miejsca do odpoczynku przed kolejnym lotem. 


Ogłoszony godzinę przed planowanym odlotem boarding rejsu do Dżakarty przebiegał w chaotycznej atmosferze. Z niewiadomych przyczyn nie było możliwości skorzystania z priorytetowego przejścia, co i tak nie miało większego znaczenia, gdyż tym razem wszystkich podróżnych kierowano do tego samego autobusu. 


Lot był obsługiwany przez boeinga 777-300ER w konfiguracji dwuklasowej. Przedział klasy biznes liczy 30 miejsc w układzie 2-2-2, zaś w klasie ekonomicznej (3-4-3) samolot może zabrać na pokład 383 osoby. 


Kabina biznesowa została wyposażona w fotele starego typu, które nie rozkładają się do pozycji w pełni płaskiej, a jedynie półleżącej. Nie jest to najwygodniejsza opcja w przypadku nocnego przelotu, ale miejsca same w sobie okazały się wystarczająco komfortowe do siedzenia i odpoczynku. Ułożenie foteli parami nie gwarantuje poczucia prywatności, co może mieć znaczenie zwłaszcza dla osób podróżujących samotnie. W takim przypadku najlepszym wyborem są miejsca w środkowym rzędzie (oznaczone jako D i H) z bezpośrednim dostępem do przejścia (bez konieczności przeszkadzania sąsiadowi).   


Fotele zostały wyposażone w indywidualne lampki, monitory z dostępem do systemu rozrywki pokładowej, gniazdko elektryczne i USB oraz koc z poduszką. Każdy pasażer otrzymał ponadto dużą kosmetyczkę zawierającą przybory, kosmetyki i perfumy marki Salvatore Ferragamo (taką samą kosmetyczkę oferowano także na locie z Mediolanu do Dżuddy). Był to jeden z najlepszych zestawów, które otrzymałem podróżując w klasie biznes. 


Po osiągnięciu wysokości przelotowej rozpoczął się serwis. W załodze dominowały stewardessy pochodzące z Filipin. Były uprzejme i pomocne, a obsługa generalnie była wyraźnie lepsza i bardziej uważna, niż podczas lotu z Mediolanu. W trakcie ponad dziewięciogodzinnej podróży do stolicy Indonezji przewidziano dwa posiłki: kilkudaniową kolację oraz śniadanie. 

W menu podobnie jak poprzednio znajdowały się do wyboru przystawki, zupa oraz dania główne. Dominowały specjały kuchni arabskiej i azjatyckiej. Pierwszy posiłek można było zamówić albo tuż po starcie, albo później, w dogodnym dla siebie momencie.    


Na początek zdecydowałem się na wędzonego łososia i krewetki marynowane w sosie cytrynowym oraz zupę harira.  


Jako danie główne wybrałem pieczonego hammoura podawanego z ryżem i warzywami w stylu azjatyckim. Po kolacji załoga proponowała lody, świeże owoce oraz tort czekoladowo-wiśniowy. Serwowano również kawę i herbatę, a także różne soki i napoje chłodzące.


Z kolei śniadanie podano półtorej godziny przed lądowaniem w Dżakarcie. Spośród trzech dostępnych opcji zamówiłem francuskie tosty serwowane z owocami, zestawem serów i świeżym pieczywem. Jedzenie ponownie było bardzo smaczne i za każdym razem ładnie prezentowało się na tacy.  

Ocena

Spodziewając się raczej słabego serwisu (ze względu na niezbyt nieprzychylne opinie, które ma Saudia) byłem pozytywnie zaskoczony oferowanym przez linie saudyjskie produktem pokładowym. Nie oznacza to jednak, że nie ma on licznych słabych stron.  

Zacznę od pozytywów. Oba loty były punktualne, a sama podróż przebiegała sprawnie i bez żadnych komplikacji. Serwowane na pokładzie posiłki były bardzo smaczne, obfite i składały się ze świeżych, dobrze dobranych składników. Były też w pełni wystarczające biorąc pod uwagę czas obu przelotów. Na uznanie zasługuje dostępna na dłuższym rejsie formuła meal on demand, która pozwala na zamówienie kolacji w dowolnym momencie podróży.

Pewną niedogodnością, przynajmniej dla części pasażerów, jest całkowity brak napojów alkoholowych. Linia serwuje zamiast tego raczej standardowe soki i napoje chłodzące. Szkoda, że braku alkoholi nie zrekompensowano wprowadzeniem do menu np. jakiś ciekawych koktajli bezalkoholowych. 

Saudia w klasie biznes oferuje również bardzo dobrej jakości mini-kosmetyki marki Salvatore Ferragamo. Zawierająca je kosmetyczka należała zdecydowanie do najlepszych, które otrzymałem w samolotach w tej klasie serwisowej. 

Główną wadą produktu pokładowego saudyjskich linii jest natomiast jego przestarzałość. Daje się to we znaki zwłaszcza w trakcie nocnego przelotu do Dżakarty. Fotele nie rozkładają się do pozycji w pełni płaskiej, co negatywnie wpływa na komfort podróży. Ich rozmieszczenie w kabinie powoduje, że nie każdy pasażer klasy biznes ma swobodny dostęp do przejścia. W takim układzie brakuje też wystarczającej prywatności podczas lotu. Trzeba jednak zaznaczyć, że Saudia w swojej flocie posiada również boeingi 777-300ER, w których zamontowano nowocześniejsze fotele typu lie-flat

Linie oferują ponadto zupełnie nowy produkt pokładowy w boeingach 787 oparty o układ kabiny 1-2-1 w bardzo komfortowym ustawieniu "odwróconej jodły". W tych samolotach jest on nie tylko konkurencyjny wobec innych przewoźników, ale należy moim zdaniem również do najlepszych dostępnych obecnie na rynku. W nowszych samolotach pasażerowie Saudii mogą ponadto korzystać z internetu, którego brakowało w rejsie do Dżakarty.  

Nierówny był także serwis w trakcie obu lotów. Załoga obsługująca rejs z Mediolanu nie była zbyt aktywna i reagowała na potrzeby pasażerów dopiero po każdorazowym wezwaniu. Z kolei stewardessy podczas kolejnego lotu były nie tylko uprzejme i profesjonalne, ale także z zaangażowaniem starały się przez cały czas dbać o komfort podróżnych. 

Mimo tych niedogodności Saudią była dość przyjemna. Produkt oferowany przez linie saudyjskie ciągle nie jest konkurencyjny w porównaniu do większości przewoźników z Zatoki Perskiej i krajów azjatyckich, ale jest w zupełności wystarczający, aby komfortowo dotrzeć do celu. 

fot. Marek Stus, aceebee (Flickr.com/CC - okładka), Allen Watkin (Flickr.com/CC), Lars Steffens (Flickr.com/CC)
grafika Dominik Sipinski


gość_aaf39 - Profil
gość_aaf39
  
Ile to 2 plus pięć?

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Kalendarz lotniczy