×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Lądujemy w... Krakowie


Po długo oczekiwanym uruchomieniu nowego terminala na lotnisku w Krakowie Pasazer.com postanowił go przetestować. Obiekt, choć bardzo ładny, jest mało praktyczny - lepiej, ale nie idealnie będzie po całkowitym zakończeniu przebudowy portu.


Lotnisko w Krakowie jako ostatni z dużych portów regionalnych w Polsce uruchomiło nowy terminal. W przeciwieństwie do innych lotnisk Kraków nie dysponował środkami na przebudowę przed mistrzostwami Euro 2012, gdyż w tym mieście nie odbywały się mecze. Ale nawet mimo tego wytłumaczenia, wiele osób zwracało uwagę, że lotnisko to zbyt długo czekało z rozpoczęciem przebudowy, biorąc pod uwagę, że jest drugim co do wielkości w Polsce.


W ostatnich latach, przy ciągle rosnącym ruchu, pasażerowie musieli tłoczyć się w starym terminalu międzynarodowym i przypominającym hangar terminalu krajowym. To znacznie obniżało prestiż i komfort korzystania z tego lotniska. W okresach szczególnego natężenia ruchu (np. podczas fali lotów OLT Express) Kraków musiał uciekać się do rozwiązań tymczasowych, takich jak dobudowanie namiotu do terminala krajowego. Stary terminalach w Balicach dorobił się już przydomka "kurnik". 

Nowy terminal, oddany z dużą pompą pod koniec września, miał to nareszcie zmienić. Wizualnie poprawa jest bardzo duża - nowy budynek z charakterystyczną ukośną fasadą prezentuje się bardzo dobrze.


Faktycznie, różnica między "starym" a "nowym" jest gigantyczna. Wiele najbardziej uciążliwych mankamentów zostało poprawionych. Ale biorąc pod uwagę, że terminal w Krakowie był budowany zupełnie od podstaw, wiele szans zmarnowano. W porównaniu do nowych obiektów w Gdańsku czy Wrocławiu, krakowski terminal należy ocenić krytycznie. 


Po przylocie do Krakowa trudno mieć do nowego terminala zastrzeżenia. Hala przylotów jest bardzo przestronna, pięć taśm bagażowych zapewnia odpowiednią przepustowość, a wózki bagażowe są dostępne i darmowe. 


Dobrym rozwiązaniem jest też umieszczenie już w hali przylotów plakatów informujących o sposobach dotarcia do centrum miasta. Brakuje jedynie tablic wyświetlających rozkład jazdy pociągów i autobusów, ale nie jest to duży problem. 


Samo przejście z hali przylotów do części ogólnodostępnej terminala też jest dobrze zaprojektowane. Szerokie drzwi i przede wszystkim brak barierek przed samym wyjściem z hali przylotów zwiększają przepustowość tego miejsca - np. w Warszawie jest to rozwiązane gorzej i przy dużej fali pasażerów robi się przy wyjściu tłoczno. 


Dużym minusem jest za to słabe oznaczenie drogi na przystanek kolejowy. Na tablicach znajduje się jedynie niewielki piktogram pokazujący pociąg, który jest mało czytelny i łatwo go przegapić - dobrze by było, gdyby władze lotniska zmieniły oznaczenie na bardziej czytelne. Już w terminalu można kupić bilet na pociąg w automacie. 


Samo przejście do pociągu jest szerokie i niedługie, a na peron prowadzi ruchoma pochylnia, co jest dużym ułatwieniem dla osób z dużym bagażem. Doprowadzenie kolei pod sam terminal to zdecydowanie największa zmiana na plus. 


Pociągi odjeżdżają regularnie co pół godziny, co wydaje się optymalną częstotliwością. Bilety można kupić w biletomatach na peronie lub w pociągi albo u konduktora. 


Przejazd trwa nieco ponad 20 minut, bilet kosztuje 8 zł, a połączenie już cieszy się sporą popularnością również w ramach ruchu aglomeracyjnego ze stacji pośrednich. Do połączenia lotniska z miastem nie można mieć teraz żadnych zastrzeżeń. 


Zdecydowanie gorzej jest pod względem odlotów. Największym mankamentem jest to, że inwestycja wciąż nie została dokończona. Dlatego stanowiska odprawy check-in wciąż znajdują się w starym terminalu, natomiast wszystkie wyjścia do samolotów - w nowym, a pomiędzy nimi jest plac budowy, którzy pasażerowie muszą obejść albo wzdłuż terminala, albo przez parking. Na pewno po całkowitym zakończeniu modernizacji będzie to lepiej rozwiązane. 


Problemy są też przy kontroli bezpieczeństwa. Największym minusem jest mała przestrzeń. Pomimo dużej liczby stanowisk kontroli, brakuje miejsca, w którym pasażerowie mogliby stać w kolejce już do konkretnych taśm. Przez to powstaje wrażenie chaosu, a tłum wydaje się większy niż w rzeczywistości. Jednak sama kontrola przebiega bardzo sprawnie - za to trzeba Kraków pochwalić. 

Ta część lotniska jest też bardzo ciemna. To minus efektownie wyglądającej fasady - przez jej skos, do środka terminala wpada bardzo mało światła dziennego.

Drobną uwagę można mieć do systemu zwracania plastikowych kuwet na bagaż podręczny, choć to zastrzeżenie do pasażerów, a nie do lotniska. System został tak zaprojektowany, że po skończonej kontroli pasażerowie powinni sami odkładać kuwetę na dolną taśmę. Mało osób tak jednak robi, przez co pasażerom przed kontrolą brakuje pojemników. Warto byłoby zainstalować większe tablice z prośbą do pasażerów o odkładanie kuwet lub oddelegować jednego pracownika do tego zadania. 

Po przejściu kontroli bezpieczeństwa pasażerowie trafiają do strefy odlotów - i tu tkwi największa bolączka krakowskiego lotniska. Przede wszystkim jest w tej części po prostu bardzo ciasno. Sklep Aelii został zbudowany w popularnym modelu walk-through, czyli pasażerowie muszą przez niego przejść w drodze z kontroli do wyjść do samolotów. Jednak sklep jest niewielki, a przejścia między półkami bardzo ciasne. Już kilku pasażerów z podręcznymi walizkami na kółkach może całkiem zablokować drogę. Do tego sam asortyment sklepu jest mały i nie zachęca do zakupów. 


Również same wyjścia są bardzo ciasne. Lotnisko w Krakowie zdecydowało się na coraz rzadziej stosowany system wydzielenia szklanymi ścianami części "wyjściowej" od korytarza. To stwarza wrażenie tłoku, zwłaszcza w połączeniu z bardzo gęsto ustawionymi rzędami krzeseł. Równocześnie miejsc i tak nie jest wystarczająco dużo w momentach większego natężenia ruchu. Gate'y w Krakowie bardziej przypominają terminal w Modlinie niż nowoczesne obiekty w Gdańsku czy Wrocławiu. 


Na pochwałę zasługuje za to montaż rękawów (wciąż w trakcie). W lotnisku o dużej liczbie tradycyjnych przewoźników na pewno będą one w ciągłym użyciu. 


Podsumowując, o ile do części przylotowej i do komunikacji z miastem nie można mieć zastrzeżeń, to część odlotowa krakowskiego lotniska ma wiele mankamentów. Część wynika z wciąż trwających prac i zapewne po ich ukończeniu zniknie np. uciążliwe przejście z odprawy do wyjść. Przy powiększeniu strefy odlotów zwiększy się powierzchnia handlowa i ilość przestrzeni dla pasażerów.

Ale inne błędy zostały popełnione na etapie projektu terminala - przy gate'ach jest po prostu zdecydowanie za mało miejsca, a przejście z kontroli bezpieczeństwa do wyjść jest niepraktyczne. Można to częściowo tłumaczyć tym, że lotnisko w Krakowie jak żadne inne w Polsce jest ograniczone przestrzennie z uwagi na to, że dużą część terenu należy do wojska. Jednak chociaż poprzez rezygnację z szklanych szyb dzielących korytarz od gate'ów można było optycznie zwiększyć dostępną przestrzeń. 

fot. Dominik Sipinski


gość_8b955 - Profil
gość_8b955
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie