×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Bliżej świata: Czeskie uzdrowiska



Zadanie tym trudniejsze, że, jak pisze Mariusz Surosz, wizerunek Czechów w Polsce jest zdominowany przez stereotyp kraju sielanki, anegdoty, pozbawiony dramatyzmu dziejów i wartej uwagi kultury.

Pisanie przewodnika po kraju, który niemal każdy zna, łatwe nie jest. Nie da się chyba być bliżej Polski niż Czesi - jak zatem napisać "Bliżej świata" o naszych południowych sąsiadach?

Zadanie tym trudniejsze, że, jak pisze Mariusz Surosz, wizerunek Czechów w Polsce jest zdominowany przez stereotyp kraju sielanki, anegdoty, pozbawiony dramatyzmu dziejów i wartej uwagi kultury. Według wielu Czesi istnieją po to, by rozbawiać Polaków; według samych Czechów to my jesteśmy ich nieudaną karykaturą.



Dlatego ten tekst, pierwszy z serii czterech "Bliżej świata" o Czechach, nie jest typowym przewodnikiem. To raczej subiektywny zapis wrażeń z podróży po tym fascynującym kraju. Aha - czuję się w obowiązku ostrzec, że jestem czechofilem (określenie zapożyczone od największego z fanów Czech, Mariusza Szczygła). Moje impresje z tego kraju, do których po tym przydługim wstępie już przechodzimy, koło obiektywnej oceny nawet nie stały.

Region wafli, wody i piwa

Pierwsza część czeskiego "Bliżej świata" rozpocznie się w Karlowych Warach. Będzie o kraju karlowarskim - najbardziej zachodnim z czeskich krajów, czyli odpowiedników województw. To kraina uzdrowisk i piwa, nie zawsze rozdzielonych. 



Karlowe Wary, 50-tysięczna stolica kraju karlowarskiego, zostały założone w XIV wieku. Choć już wcześniej przyjeżdżali tu kuracjusze spragnieni kontaktu z piękną naturą i korzystający z 13 źródeł termalnych na terenie miasta, dopiero w XIX stuleciu miasto zyskało światową sławę. Dziś znane jest nie tylko z uzdrowisk, ale także z... wafli i ziołowego likieru.



Do Carlsbadu, jak wtedy nazywano Karlowe Wary, przyjeżdżali w XIX wieku m.in. Fryderyk Chopin, Johann Wolfgang Goethe czy Ludwig Beethoven, a później także np. Mustafa Kemal Ataturk, twórca współczesnego państwa tureckiego. 



Patrząc na dzisiejsze Karlowe Wary bardziej myśli się jednak o jednym z pierwszych znanych gości - carze Piotrze Wielkim. Czeski kurort stał się w ostatnich latach niezwykle popularny wśród Rosjan, którzy chętnie kupują tu mieszkania i przyjeżdżają na dłuższe pobyty w sanatoriach. Na karlowarskim lotnisku lądują prawie wyłącznie czartery z Rosji, a wiele ogłoszeń jest pisanych cyrylicą. 



Choć napływ zamożnych kuracjuszy spowodował, że ceny w Karlowych Warach poszły w górę, to miasto nie straciło swojego uroku.

Kamienice jak schody do nieba

Karlowe Wary położone są przy zlewie dwóch rzek: Ochrzy i Teplej. Miasto jest otoczone stromymi wzgórzami. Z tego powodu architektura Karlowych War jest niezwykle charakterystyczna. Kolorowe kamienice piętrzą się na zboczach, sprawiając wrażenie piętrowej zabudowy. 



Najdroższe hotele i najbardziej ekskluzywne sanatoria znajdują się w neoklasycystycznych budynkach nad brzegami Teplej. Przy dobrej pogodzie budynki odbijają się w czystej wodzie górskiej rzeki.



Deptaki po obydwu stronach Teplej są w sezonie pełne kuracjuszy i turystów. Wielu z nich chodzi z charakterystycznymi kubkami z porcelany. Ich kształt jest tak zaprojektowany, by ułatwić nabieranie wody ze źródeł i picie jej w trakcie niespiesznego spaceru. Niestety, specjalny kubek nie niweluje nieszczególnie przyjemnego smaku mocno zmineralizowanej, ciepławej wody.



Trudno powiedzieć, skąd wziął się akurat taki zwyczaj, ale Karlowe Wary dorobiły się również tradycyjnej przekąski towarzyszącej piciu wody mineralnej. To karlowarskie opłatki - cienkie, słodkie wafle, przypominające nieco polskie andruty. Na promenadzie kioski z opłatkami są wszechobecne - można je kupić niemal w dowolnym smaku, a smaczne są zarówno na zimno, jak i podgrzane. 



Kuracjuszom, którzy przesadzili z opłatkami lub z innymi potrawami w licznych restauracjach nad Teplą Karlowe Wary oferują doskonałe remedium. W tym mieście produkowany jest bodaj najbardziej znany czeski alkohol - ziołowa Beherovka. Firmowe stoiska z tym likierem są niemal tak powszechne jak kioski z opłatkami. Ci, którzy szczególnie gustują w tym trunku, mogą wybrać się na zwiedzanie muzeum Beherovki położonego przy deptaku Tomaša Garrigue Masaryka. Degustacja w cenie biletu.



Spacerując nad Teplą nie sposób przeoczyć największej karlowarskiej kolumnady - jest to symbol miasta, widniejący m.in. w logo oryginalnych opłatków. 



Na samym końcu promenady znajduje się luksusowy Grandhotel Pupp, otwarty w 1701 r. To w nim odbywa się coroczny festiwal filmowy, przyciągający gwiazdy srebrnego ekranu z całego świata. W Grandhotelu kręcono również wiele znanych filmów, m.in. "Casino Royale" z cyklu o Jamesie Bondzie.



Przed wyjazdem z Karlowych War warto odejść nieco od promenady nad Teplą i wspiąć się na jedno ze zboczy otaczających dolinę. Widok na miasto z góry jest jeszcze bardziej malowniczy niż z poziomu centrum. 



Spacer po stromych schodach jest dobrym sposobem na zgubienie kalorii z karlowarskich opłatków. A jeśli ze zmęczenia zachce nam się pić, nic tak dobrze nie gasi pragnienia jak kufel zimnego Budweisera, Pilsnera, Staropramena lub innego z dziesiątek wyśmienitych czeskich piw.



Karlowe Wary to jednak nie jedyne znane czeskie uzdrowisko. 50 kilometrów malowniczą, górską drogą na południe znajdują się Mariańskie Łaźnie. Dociera tu mniej Rosjan, za to więcej czeskich emerytów - dzięki temu Mariańskie Łaźnie, choć nie tak malownicze jak Karlowe Wary, mają bardziej "lokalny" klimat. No i są znacznie tańsze.


100 źródeł i opłatki

Mariańskie Łaźnie przeżywały swoją złotą epokę w drugiej połowie XIX wieku. Z tego okresu pochodzi większość budynków - neoklasycystyczne kamienice i imponujące kolumnady otaczające spory park zdrojowy położony w centrum miasta. 



Największą atrakcją Mariańskich Łaźni jest główna kolumnada prowadząca przez park zdrojowy do Krzyżowego Źródła (Křižovy Pramen) - najpopularniejszego ujęcia wody mineralnej w uzdrowisku. 



W Mariańskich Łaźniach znajduje się łącznie ok. 100 źródeł, spośród których 53 są dostępne dla kuracjuszy. 



Również w Mariańskich Łaźniach popularne są opłatki. Są one jednak produkowane w nieco inny sposób (są słodsze i - według mnie - gorsze). Ale to właśnie Mariańskie Łaźnie, a nie Karlowe Wary, uchodzą za miasto, w którym "uzdrowiskowe opłatki" zostały wymyślone.


Trochę inne uzdrowisko

Po wizycie w Karlowych Warach i Mariańskich Łaźniach można znudzić się piciem słonej wody i włóczeniem się po promenadach w parkach zdrojowych. Zaledwie 10 kilometrów od Mariańskich Łaźni (choć już w kraju pilzneńskim) znajduje się spa, które powinno przypaść do gustu wszystkim poszukiwaczom nowych wrażeń. Tym bardziej tym, którzy szukają czegoś typowo czeskiego.



Chodowa Plana, gdzie znajduje się wspomniane spa, to malutka mieścina. W zasadzie niczego tam nie ma. Prawie połowa dorosłych mieszkańców pracuje w browarze Chodovar - jedynym dużym zakładzie w mieście i jednym z najstarszych rodzinnych browarów w Czechach. A przy browarze znajduje się wspomniane spa.

Idea powstałej w 2006 r. "piwnej łaźni" jest dokładnie taka, jak wynika z nazwy. Chętni za wcale niemałe pieniądze (600 koron, czyli ok. 100 zł) przez 20 minut zażywają kąpieli w mieszance piwa Chodovar, gorącej wody i kosmetyków. W trakcie kąpieli można delektować się kuflem zimnego Chodovara. Po kolejnych 20 minutach odpoczynku (i kolejnych 500 ml złocistego płynu prosto z browaru) odprężenie jest gwarantowane. 



Chodowa Plana, choć przyjeżdża się tam dla relaksu i degustacji wyśmienitego nawet jak na Czechy piwa, może jednak być też źródłem refleksji. Zaledwie kilkadziesiąt metrów od browaru w lesie znajduje się zapomniany, zarośnięty drzewami cmentarz żydowski. Przypomina o skomplikowanej, wcale nie mniej dramatycznej niż polska historii tego regionu. Choć Czechy są krajem pozytywnej energii, absurdu i pokonywania przeciwności losu śmiechem, nie można zapominać, że i mieszkańcy tego kraju swoje w dziejach wycierpieli.



Ale, jako się rzekło, Czechy to kraj, który nie sprzyja dumaniu nad martyrologiczną przeszłością. Wróćmy zatem do piwa - Chodowa Plana to brama do kraju pilzneńskiego, ojczyzny pilsnera. O Pilznie i Czechach Południowych - już wkrótce w drugim odcinku czeskiego "Bliżej świata".

Informacje praktyczne

Waluta: korony czeskie. 1 CZK = ok. 0,17 PLN. Przeliczając, najłatwiej ceny dzielić przez 6. W wielu miejscach można płacić w euro (kwoty dzielimy przez 25). Kantory w Czechach, zwłaszcza w miejscach turystycznych, oferuje niekorzystne kursy - lepiej zaopatrzyć się w korony w Polsce. Z uwagi na wysokie prowizje płacone przez sprzedawców, w Czechach stosunkowo rzadko można płacić kartą.
Język: języka czeskiego przybliżać nikomu nie trzeba. Według Polaków to karykaturalny polski, według Czechów język polski brzmi jak czeski w wykonaniu słabo mówiącego dziecka z poważną wadą wymowy. Można próbować dogadać się po polsku, ale po pierwsze - narażamy się w ten sposób na niechęć Czechów, a po drugie - możemy naciąć się na pułapki językowe (np. pytając o drogę na zachód - "záchod" to po czesku toaleta). W kurortach bez większych problemów można porozumieć się po angielsku i/lub rosyjsku.
Ceny: poziom cen jest wprost proporcjonalny do liczby turystów, zwłaszcza rosyjskich. W Karlowych Warach na promenadzie za obiad zapłacimy co najmniej 50 zł, w Mariańskich Łaźniach jest taniej, a w Chodowej Planie - najtaniej. Duży kufel czeskiego piwa to wydatek rzędu 20-40 koron (3-6 zł). 
Transport: czeskie koleje są tanie, czyste i punktualne, choć z uwagi na górzysty teren nie są najszybsze. W Czechach istnieje rozbudowana sieć połączeń autobusowych. Odpowiednikiem Polskiego Busa jest firma Student Agency, oferująca tanie przejazdy autobusowe między największymi miastami w kraju. Po Czechach bardzo wygodnie podróżuje się samochodem - drogi są w dobrym stanie, a sieć autostrad znacznie gęstsza niż w Polsce. Czesi na drodze popełniają podobne grzechy jak Polacy - jeżdżą zbyt szybko i wyprzedzają na trzeciego. Benzyna jest nieco droższa niż w Polsce, za kółko nie wolno siadać po wypiciu jakiegokolwiek alkoholu (limit 0,0 promila), a czeska policja zwykle traktuje Polaków bardziej surowo niż Czechów.


Dominik Sipiński
fot. Dominik Sipiński


Reklama


Booking.com
gość_25975 - Profil
gość_25975
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie