British Airways: World Traveller
 Marcin Jędrzejczak 2009-04-04 14:41 (4984)

 
    

British Airways latają na trasie Londyn Heathrow - Nowy Jork JFK aż sześć razy dziennie. Dodając do tego rejsy między Heathrow a lotniskiem Newark pod Nowym Jorkiem, a także między Gatwick a JFK, brytyjski przewoźnik oferuje niebagatelną ilość dziesięciu rejsów dziennie między stolicą Wielkiej Brytanii a Wielkim Jabłkiem, jak nazywany jest Nowy Jork.

Londyn i Nowy Jork to jedne z najbardziej popularnych i obleganych kierunków. Trasa między tymi miastami jest jedną z tych o największej konkurencyjności, szczególnie od "otwarcia nieba" pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Bezpośrednio między Heathrow a Nowym Jorkiem (JFK lub Newark) latają również samoloty Air France, Air India, American Airlines, Continental Airlines, Delta Air Lines, Kuwait Airways i Virgin Atlantic Airways.

Redakcja Pasazer.com obleciała trasę Londyn Heathrow - Nowy Jork JFK na pokładzie samolotu Boeing 777-200 British Airways w klasie ekonomicznej (World Traveller).


Odprawa: British Airways oferują możliwość dokonania samodzielnej odprawy (check-in) przez stronę internetową przewoźnika i wydrukowania karty pokładowej na 24 godziny przed odlotem. Jeśli jednak lecimy do USA z przesiadką na Heathrow, to ze względu na zaostrzone systemy kontroli bezpieczeństwa każdy pasażer musi być sprawdzony przy stanowisku odprawy biletowo-bagażowej (check-in) w swoim macierzystym porcie odlotu. Na londyńskie Heathrow przyleciałem z warszawskiego Okęcia również rejsem British Airways. Formalności związane z odprawą biletowo-bagażową przeszedłem przed odlotem z Polski, zatem wszystko, co pozostało do wykonania w terminalu na Heathrow to przejście przez strefę tranzytową na kolejny rejs.


Transfer: Jeśli pasażer nie posiada karty pokładowej na kolejny rejs z Terminala 5, bez problemu otrzyma ją przy stanowiskach obsługi transferowej. Z kartą pokładową na rejs LHR-JFK udałem się przez kontrolę bezpieczeństwa do strefy pasażerskiej w oczekiwaniu na kolejny rejs. Cała procedura od wyjścia z samolotu po wyjście ze strefy kontroli bezpieczeństwa zajęła mi tylko 25 minut!


Terminal 5 to dziesiątki przejść i korytarzy. Trudno się jednak w nim pogubić. Na każdym kroku bowiem na pasażerów czekają kierunkowskazy oraz tablice informacyjne z bardzo dokładnym opisem wszystkich miejsc dostępnych w terminalu.


Poczekalnia: Terminal 5 to wygoda i luksus. Na ogromnej powierzchni odpowiadającej 50 boiskom piłkarskim udało się stworzyć przyjazną i wygodną atmosferę oczekiwania na samolot. Jasne, przestronne i całkowicie wyciszone wnętrza pozwalają na relaks, pracę lub spotkanie z przyjaciółmi.


Atrakcją jest strefa handlowa, bogata w ekskluzywne butiki oraz liczne restauracje oferujące wykwintne posiłki (w tym słynna Hell’s Kitchen Gordona Ramseya). Chwilę wytchnienia i relaksu zapewni pasażerom salon Elemis Travel Spa. Myszkując po terminalu, nie miałem jednak zbytnio czasu na poznanie tych wszystkich atrakcji. Tym bardziej, że tylko niecałe 2 godziny na przesiadkę upłynęły niezwykle szybko.


Terminal wypełniony jest systemem wind i ruchomych schodów, które przyspieszają poruszanie się po gigantycznym budynku.


Oprócz głównego budynku skupiającego strefę odprawy biletowej oraz bramki A, Terminal 5 dysponuje jeszcze pirsem B, do którego pasażerowie dostają się podziemnym pasażem. To właśnie z tej części terminala odlatywał mój rejs do Nowego Jorku.


Boarding: Procedura wpuszczania do samolotu przez bramkę (gate) przebiegła bardzo sprawnie. Ponad 200 pasażerów wsiadło do samolotu w 20 minut!


Łączność z samolotem zapewniają rękawy między terminalem a maszynami. W zasadzie każdy rejs dalekiego zasięgu obsługiwany jest przez rękaw. Do mniejszych samolotów pasażerów zawożą lotniskowe autobusy. Na zdjęciu stojący obok mojej maszyny Boeing 747 w oczekiwaniu na odlot do Los Angeles.


Pasażerowie całkiem sprawnie zajmowali miejsca w przestronnej maszynie. Rejs nie był całkowicie wypełniony, nie było więc ryzyka overbookingu. Miejsce obok mnie okazało się być puste.


Siedzenie: Maszyny Boeing 777-200 należące do British Airways charakteryzują się różną konfiguracją miejsc. Mój samolot miał cztery klasy serwisowe. Klasa pierwsza (First) zajmowała pierwsze trzy rzędy w konfiguracji 1-1-1 oraz czwarty w konfiguracji 1-2-1 (razem 14 siedzeń), klasa biznes (Club World; na zdjęciu) to 48 miejsc w sześciu rzędach (numerowanych 10-15) w konfiguracji 2-4-2, podczas gdy klasę premium economy (World Traveller Plus) stanowiło pięć rzędów (o numeracji 21-25) w konfiguracji 2-4-2.


Moja klasa, ekonomiczna (World Traveller), zajmowała 15 rzędów (od 26 do 40) w konfiguracji 3-3-3. Moje miejsce znajdowało się w ostatniej części maszyny po numerem 33K. Fotel jest wygodny, okryty niebieską materią i posiada plastikowe szare podłokietniki.


Nachylenie fotela zmienia się za pomocą przycisku w podłokietniku. Maksymalnie siedzenie może wychylić się o 13 stopni. Miałem do dyspozycji 44 cm na szerokość, zaś 79 cm rozstawu między fotelami liczonego od oparcia poprzedzającego mnie siedzenia do oparcia mojego własnego. To wystarczająco, aby podróż upłynęła w wygodnej atmosferze.


W poprzedzającym mnie fotelu wbudowany był mały indywidualny ekran. Jak dla mnie, zbyt mały. W siedzeniach z pierwszych rzędów ekran schowany był w podłokietnik. W oparciach znajdował się również pilot do obsługi ekranu, który jednocześnie był telefonem. Poniżej monitora znajdował się składany stolik, a jeszcze niżej kieszeń na drobne przedmioty potrzebne w podróży, zawierająca magazyn pokładowy oraz instrukcję bezpieczeństwa. Miałem wystarczająco dużo miejsca pod poprzedzającym fotelem, aby schować mały bagaż podręczny. Wszystkie siedzenia miały także łatwy dostęp do półek bagażowych.


Które siedzenie wybrac? Zdaniem często podróżujących pasażerów, najlepsze siedzenia są w pierwszych rzędach. Zwyczajnie z takiego powodu, że przed nimi nie ma foteli, zatem miejsca na nogi jest dużo dużo więcej niż w rzędach kolejnych. Nawet zdecydowanie więcej niż w wyższej klasie World Traveller Plus. W tym typie samolotu, którym leciałem, takimi parametrami charakteryzuje się w klasie World Traveller rząd nr 26. Znajduje się przy wyjściu awaryjnym, zatem nie można umieszczać żadnego bagażu podręcznego na czas startu i lądowania. Zdecydowanie najlepsze są w tym rzędzie miejsca A, C, H i K, odpowiednio przy oknach lub przy korytarzu, oferują bowiem jeszcze więcej przestrzeni niż miejsca D, E i F. Zdecydowanie radze unikać natomiast ostatniego rzędu, gdyż siedzenia znajdują się przy toaletach i aneksie kuchennym, jak również fotele D-K mają zablokowane odchylanie się do tyłu.


Przelot: Samolot został wypchnięty o rozkładowym czasie, a po kolejnych 15 minutach kołowania, znaleźliśmy się w przestrzeni powietrznej. Na fotelach już dostępne były poduszki i koce, a także zestawy słuchawkowe do wewnętrznego systemu rozrywki podczas rejsu. Po obejrzeniu instrukcji bezpieczeństwa wyświetlanej na ekranach, system rozrywki został włączony.


System rozrywki pokładowej oferowany przez British Airways w tym typie samolotu w klasie World Traveller obejmuje 12 kanałów filmowych i telewizyjnych oraz 16 kanałów radiowych i muzycznych z płyt CD. Można także podpatrzeć trasę przelotu oraz poznać jego parametry.


Spis aktualnie wyświetlanych filmów, seriali, programów telewizyjnych i radiowych oraz płyt CD znajduje się w magazynie pokładowym High Life oraz w specjalnym przewodniku po pokładowym systemie rozrywki, które znajdują się w kieszeni fotela.


Godzinę po starcie załoga pokładowa rozpoczęła serwis. Na wczesną kolację przewoźnik proponował danie rybne z ryżem lub wołowe lasagne. Wybrałem ten drugi zestaw i przyznać muszę, że nie rozczarowałem się. Choć oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że pokładowe jedzenie do najbardziej wykwintnych nie należy, to jednak British Airways serwuje całkiem dobre posiłki. Danie główne okraszone było warzywną sałatką, pieczywem oraz deserem, na który składało się owocowe ciasto z kremem lub owocowa sałatka. Do tego można było w nieograniczonym zakresie dostać zimne napoje, wodę, wino lub piwo, kawę lub herbatę. Na życzenie, załoga oferowała również kilka rodzajów napojów wyskokowych.


Rejs przebiegał bardzo przyjemnie, tym bardziej, że co chwila mogłem sprawdzać, gdzie dokładnie znajduje się samolot i jak jeszcze długo do lądowania na lotnisku John Fitzgerald Kennedy w Nowym Jorku. Rejs umilała załoga, wieku już słusznego, jednak profesjonalna, uprzejma, miła i dowcipna.


Przez cały rejs załoga roznosiła napoje, aby nie pozwolić pasażerom na odwodnienie się w suchym powietrzu, jakie wypełnia wnętrze kabiny samolotu. Przebywanie przez 9-10 godzin w takiej atmosferze potrafi szybko pozbawić nas drogocennej wody w skórze. Picie napojów podczas długich rejsów jest koniecznością. Napoje, coś słodkiego oraz alkohole dostępne były także w aneksie kuchennym samolotu. Bez ograniczeń…


Na godzinę przed lądowaniem, które planowo miało nastąpić o godzinie 18:45 czasu lokalnego, podany został lekki posiłek. Składały się na niego typowy brytyjski sandwich, jogurt, słodki batonik oraz ananas w folii. Oczywiście do tego kawa lub herbata i zimne napoje. W tym czasie w systemie rozrywki pokładowej wyświetlane były informacje o przylocie, możliwych dalszych przesiadkach oraz innych przydatnych rzeczach.


Przylot: Chociaż samolot wylądował o czasie, to na płycie lotniska spędziliśmy prawie godzinę w oczekiwaniu na zwolnienie się miejsca przy Terminalu 7, z którego korzysta na JFK brytyjski przewoźnik. Na szczęście dalsze procedury poszły już sprawnie. Opróżnienie samolotu zajęło zaledwie 15 minut, procedury kontroli paszportowej także przebiegły całkiem sprawnie. Mój bagaż już na mnie czekał, gdy wyszedłem ze strefy kontroli granicznej. Po szybkiej kontroli celnej, wyszedłem z terminala.


Werdykt: British Airways oferuje dobry produkt w klasie ekonomicznej na rejsach dalekiego zasięgu. Do ideału brakowałoby mi większego ekranu systemu rozrywki pokładowej oraz jedzenia z nieco większą nutką fantazji.

Sporą wadą są zasady programu lojalnościowego BA Executive Club, gdyż nawet za przeloty w obie strony na opisywanej trasie, dodając do tego jeszcze rejsy na trasach z Wielkiej Brytanii do Nowej Zelandii, nie uzbiera się wystarczająco mil na bilet-nagrodę z Krakowa do Londynu. Dodatkowo program Executive Club nie oferuje żadnych promocji dla pasażerów z Polski, jak to mają w zwyczaju programy lojalnościowe innych przewoźników.

Zrelacjonował: Marcin Jędrzejczak
Współpraca: Tomasz Kubień

Z powodu bardzo restrykcyjnych zasad dotyczących fotografowania w obiektach lotniskowych oraz na pokładach samolotów, część fotografii pochodzi z serwisu prasowego British Airways.


 Dodaj swój komentarz
 Nie ma możliwości komentowania artykułów starszych niż 31 dni!

 Ostatnie 10 komentarzy
 stenus
 2009-04-06
 14:15:15
aynis: Jeśli dasz sobie pozwolenie na publikację takiej fotki, to możesz. :o)
 aynis
 2009-04-06
 14:10:50
Acha, ale siebie mogę fotografować na tle samolotu?
 stenus
 2009-04-06
 12:38:53
aynis: Jeśli na skrzydle będzie stał człowiek lub w torbie na śmieci będzie znajdował się człowiek, to nie możesz. :o)
 aynis
 2009-04-06
 11:18:43
Czyli nie mogę sobie fotografować skrzydełek samolotu bądź torby na śmieci tyłu samolotu?
 stenus
 2009-04-06
 11:14:10
aynis: Chodzi o dosyć restrykcyjne przepisy brytyjskie dotyczące prywatności ludzi, a szczególnie personelu pokładowego.
 aynis
 2009-04-06
 10:52:12
W tym przypadku, może trzeba zacząć od końca... Swoją drogą, dlaczego nie można fotografować na pokładzie?
 marian
 2009-04-06
 10:22:28
gosc filip: proponuje przeczytać art. do końca... do samego końca :)
 gosc_filip
 2009-04-06
dajecie po garach przeciez te zdjecia są oficjalne od linii, dobre na onet a nie do branzowego portalu
 marian
 2009-04-05
 23:25:16
marqoos: z tymi samolotami to różnie bywa. leciałem tylko raz KRK - LGW i 737 był baaardzo leciwy, ale obsługa okej, na duży plus :)
 marqoos_pl
 2009-04-05
 23:14:30
Zgadzam się, BA oferuje rzeczywiście dobry produkt na trasach transatlantyckich. Dobre jedzenie, miła obsługa (w punktach BA na lotniskach różnie z tym bywa) na pokładzie, nowoczesne i wygodne samoloty oraz spora ilość dobrych promocji (jakoś te miejsca trzeba zapełnić). Niestety, jak Tomek zauważył, program lojalnościowy BA pozostawia wiele do życzenia. Ja leciałem BA do Indii i byłem bardzo zadowolony. Prawdopodobnie nie raz jeszcze będę na pokładzie BA (mam nadzieję, hehe).
więcej wątków

 Inne materiały Oblatywacza
Enter Air: polska linia czarterowa 2010-08-12
Oblatywacz: Na wybory... Cessną! 2010-07-06
Pasazer.com z reprezentacją Polski! 2010-06-15
Z easyJet do Krakowa 2010-03-07
A380: Poznajemy samolot marzeń 2010-01-26
Podróże lotnicze made in China 2009-12-26
Oblatywacz: Berlin-Kraków z Air Berlin 2009-12-07
W przestworzach na pokładzie A380 2009-11-23
Jet Air okiem kamery Pasazer.com 2009-09-22
Embraer LOT-u gratką Air Show 2009 2009-09-04
Centralwings: In memoriam 2009-05-30
British Airways: World Traveller 2009-04-04
Terminal 5: Nowy dom British Airways 2009-03-15
Bajka o arabskiej linii lotniczej 2007-05-21
Sztokholmska alternatywa 2008-08-03

Informacje z Polski
Nowy samolot dla Air Italy Polska
(10.09) Air Italy Polska – polska linia czarterowa – właśnie rozszerzyła swój Certyfikat Operatora Lotnic... dalej »
Air China wejdzie na polski rynek?
(10.09) Chińskie narodowe linie lotnicze Air China analizują możliwość wprowadzenia do swojej siatki połączeń regularn... dalej »
Posiedzenie RN LOTu przełożone!
(09.09) Posiedzenie Rady Nadzorczej PLL LOT, którego tematem miały być zmiany w zarządzie firmy, zostało przesunięte... dalej »
09.09 Lotnisko w Gdyni powstanie do 2012
09.09 Karty mówią: Kraków-Chicago powróci!
08.09 Kto odleci z LOTu?
07.09 Nie polecimy z Warszawy do Drezna
05.09 Operacja Łódź - pierwsze oceny
05.09 5 pytań do... Rafała Możdżenia
05.09 Łódzki Lublinek tętni życiem
02.09 LOT pierwszy, potem Wizz Air...
02.09 Finnair poszukuje testerów jakości
02.09 LOT: Dreamliner jednak później
Ostatnio na forum (tylko artykuły)